niedziela, 15 maja 2016

,,Do dziś liczymy zabitych" Frances Harrison

Tytuł oryginału: Still Counting the Dead: Survivors of Sri Lanka's Hidden War

Gdyby rzucić nazwą Sri Lanka to pewnie wielu z nas błyśnie gdzieś iskierka dawno zapomnianej już wiedzy ze szkoły: że wyspa, że daleko. Wiele jednak osób nie zdaje sobie sprawę z sytuacji tam panującej a szczególnie z tego, że jeszcze do niedawna trwał tam jeden z najkrwawszych konfliktów zbrojnych XXI wieku. Brutalna wojna pomiędzy siłami państwowymi a rebeliantami nazywanymi Tamilskimi Tygrysami, o której się nie mówi i która nie istnieje w społecznej świadomości mimo, że trwa od prawie czterdziestu lat.

Frances Harrison pozwala dojść do głosu stronie przegranej czyli lankijskim Tamilom. Mówi o brutalności i bezwzględności sił rządowych atakujących zbiorowiska cywilów, o wydaleniach z kraju dziennikarzy i przedstawicieli ONZ i Czerwonego Krzyża, o gwałtach na kobietach oraz wielu innych okrucieństwach, wręcz niewyobrażalnych. Chce dopuścić do głosu tych najbardziej pokrzywdzonych, okaleczonych, osieroconych, zranionych na ciele i psychice. Nie ogranicza się tylko do agresji strony lankijskiej, mówi też o atakach Tamilskich Tygrysów. O tym, że porywali dzieci i na siłę wcielali je do szeregów partyzantów, restrykcyjnej kontroli przepływu ludności, ,,praniu mózgów", samobójczych zamachach. Wszystko to stanowiło codzienność dla wielu tysięcy niewinnych. Byli zmuszani do wegetacji pomiędzy zwłokami zabitych, których nie miał kto liczyć ani nawet pochować. Zresztą to zdanie wraca przez cały tekst jak mantra - niepoliczone, niepochowane zwłoki. Brutalne opisy, na zawsze wbijające się w świadomość i budzące wyrzuty sumienia. Świat żył w błogiej nieświadomości, nie interweniując gdy tam zabijano cywilów: kobiety, dzieci, starców, a nawet wręcz milcząco przyzwalał na to co się tam działo.

Autorka kilkakrotnie podkreśla, że brutalne i upokarzające stłumienie wojsk rebelianckich wcale nie oznacza realnego końca konfliktu. On tylko chwilowo zasnął ale w każdej chwili może na nowo wybuchnąć.
Polecam gorąco. To mocna, dająca do myślenia i uwrażliwiająca na problemy świata lektura.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 95,9 cm - 2,7 cm = 93,2 cm

piątek, 6 maja 2016

,,Samotny wilk" John Grisham

Tytuł oryginału: The Rogue Lawyer

O tak! Czegoś takiego potrzebowałam! Na to czekałam! Grisham w najlepszym wydaniu powraca!

,,Samotny wilk" to najnowsza powieść Johna Grishama. Początkowo byłam przekonana, że to zbiór opowiadań, które łączy główny bohater - Sebastian Rudd. Jednak szybko wychodzi na jaw, że opowiadaniowa koncepcja splata się w niezwykłą powieść opartą na kilku bardzo mocnych wątkach. Główny bohater, adwokat Sebastian Rudd, to postać nieszablonowa i wymykająca się z wszelkich ram. Twardy, nieustępliwy, niecierpiący niesprawiedliwości ale równocześnie dobrze czujący się w półświatku. Broni zarówno niewinnego nastolatka oskarżonego o morderstwo jak i prawdziwego bandziora. A dla dobra klienta nie zawaha się szantażować, kłamać, naginać dowodów. Prywatnie, toczy brudną walkę z byłą żoną aby móc spotykać się z synem. Patrząc obiektywnie, daleko mu do krystalicznego herosa ale fascynuje i hipnotyzuje. Jest w nim coś takiego, że chcę więcej.

Dotychczasowe powieści Grishama bo przede wszystkim bazowanie na prawie i nurzanie się w kruczkach prawnych. Tutaj, jest tego mniej. Sala sądowa staje się tylko sceną, na której widz widzi to co obrońca i prokurator pozwolą mu zobaczyć. Cała prawdziwa akcja rozgrywa się gdzie indziej. Są porwania, szantaże, wymuszenia, zamachy bombowe - wszystko to ustawia wcześniej wynik rozprawy a naiwni ławnicy dostosowują się. Brutalnie odkryte są nadużycia władzy i manipulacja opinią publiczną. Ci, którzy powinni chronić ląduję po złej stronie barykady a prawdziwy sprawiedliwy zamiast cieszyć się ze zwycięstwa ucieka cichaczem.

Mam nadzieję, że to początek większej serii bo już chcę więcej Rudda. Chcę potaplać się jeszcze w jego bagnie by potem spokojnie wyjść i się otrzepać Przy okazji pisania recenzji ,,Zaginięcia" R. Mroza, mówiłam że chcę ostrych starć na sali sądowej, chcę krwi, brawury i niespodziewanych zwrotów akcji. Tam tego się nie doczekałam. Tutaj było wszystko idealnie. Powiem to: Sorry, panie Mróz. Król jest tylko jeden i właśnie wrócił! Ja jestem w ekstazie! Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 98,6 cm - 2,7 cm = 95,9 cm

czwartek, 5 maja 2016

Stosik czytelniczy XIII - maj 2016

Książki chyba mnie lubią. I to bardzo bo cały czas nowe do mnie przychodzą. A we mnie narasta frustracja bo wszystkich na raz nie da się czytać. Obiecałam sobie ostatnio, że nic nie kupię dopóki (przynajmniej część) tego co mam już na półce nie zostanie przeczytana. Ale jak widać na obietnicach się skończyło.

Mój nowy stosik:
Od góry:

Moje zakupy
- Dzieci kartografa S.McCoy
- Szósta apokalipsa J.Rollins
- Kobieta na krańcu świata 2 M.Wojciechowska
- Samotny wilk J.Grisham

Z biblioteki:
- Ostatnia arystokratka E.Boček
- Do dziś liczymy zabitych F.Harrison
- Plantacja Sommerset  L.Meacham
- Królowie przeklęci tom 1 M.Druon
- Stulecie winnych tom 1 A.Grabowska

wtorek, 3 maja 2016

,,Madonna z Notre-Dame" Alexis Ragougneau


Tytuł oryginału: La Madone de Notre-Dame

Rankiem, po święcie Wniebowzięcia w bocznej kaplicy katedry Notre-Dame zostaje znaleziona martwa dziewczyna. Była piękna, młoda, ubrana na biało a dzień wcześniej była widziana jak wyzywająco zachowywała się w trakcie procesji. Szczegółowe badania odkrywają zaskakujący szczegół, jej wagina została zalana woskiem ze świecy tak jakby ktoś chciał przywrócić jej utracone dziewictwo. Policja i prokuratura szybko znajdują ,,winnego". Śledztwo zostaje umorzone. Jest jednak ktoś komu cała sprawa nie daje spokoju i zaczyna prowadzić własne dochodzenie.

Największą zaletą ,,Madonny z Notre-Dame" jest jej objętość. Jak na rasowy kryminał przystało akcja jest bardzo zwięzła. Poprowadzona wręcz od linijki: zagadka, pierwsze tropy, zatrzymanie, wątpliwości, prywatne śledztwo, rozwiązanie. Nie ma tu niepotrzebnego rozwlekania wątków i tworzenia sztucznych problemów. Wszystko koncentruje się wokół tajemniczej dziewczyny i zagadki jej śmierci, której rozwiązanie może zaskoczyć. Zwięzłość fabuły wymusiła też na autorze pewne uproszczenia i zbyt łatwe przejście nad pewnymi kwestiami ale mi to akurat nie przeszkadzało. Szybciej poznałam zakończenie i nie musiałam męczyć się z niepotrzebnymi wywodami.

,,Madonna z Notre-Dame" to całkiem przyzwoity kryminał. Idealny do autobusu lub na jedno majówkowe popołudnie.

poniedziałek, 2 maja 2016

,,Sekrety letniej nocy" Lisa Kleypas

Tytuł oryginału: Secrets of a Summer Night

Cztery zdesperowane ,,stare panny" postanawiają zmienić swoją sytuację i zapolować na męża. Zawiązują w tym celu pakt. Mają sobie wzajemnie pomagać i zrobić wszystko aby ,,cel" został złapany. Brzmi ciekawie? Nie? To dodam, że łowczyniami będą zubożała angielska dama, dwie szalone Amerykanki i nieśmiała świeżo wzbogacona przedstawicielka klasy średniej. Każda z nich marzy o arystokracie z długą listą przodków aby poprawić swoją sytuację towarzyską. Na pierwszy ogień idzie Annabelle Peyton, śliczna angielska dama, która pragnie wyjść za mąż aby zapewnić utrzymanie rodzinie. Szuka stabilnego finansowo arystokraty, a gdy już taki się znajdzie, pojawią się przeszkody w postaci przystojnego ... syna rzeźnika.

,,Sekrety letniej nocy" otwierają nowy cykl romansów historycznych Lisy Kleypas. Już w pierwszym tomie znajdziemy to co najlepsze w tym gatunku: nieźle nakreśloną intrygę, świetnych, wyrazistych bohaterów pierwszo- i drugoplanowych, dużą dawkę humoru, trochę wzruszeń i przede wszystkim idealny ,,happy end". Autorka nie tylko zafundowała nam romantyczną historię ale też delikatnie w tło wplotła ważne problemy XIX-wieku: pokazuje świt epoki industrialnej i powstanie nowej klasy społecznej, w której nasi bohaterowie będą musieli się odnaleźć.

Moje każde, kolejne spotkanie z Lisą Kleypas jest lepsze od poprzedniego. Już nie mogę się doczekać kolejnej części cyklu ,,Wallflowers".

niedziela, 1 maja 2016

,,Życie na pełnej petardzie" ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka

,,Powtarzam jak mantrę: w sprawach zasadniczych - jedność, w drugorzędnych - wolność, a nad wszystkim - miłosierdzie".

To zdanie jest jednym z wielu jakie wbiły mi się do głowy i nie dają spokoju. Że tak prosto można było podsumować cały współczesny katolicyzm, ale i więcej - współczesne relacje na każdej linii - prywatnej, zawodowej, społecznej, narodowej. Zdanie mocne ale i dające nadzieję, wskazujące drogę. Zresztą takie jakiego można było spodziewać się po księdzu Janie.

Był niezwykłą postacią, która pokazała nam jak walczyć z rakiem ale i żyć na pełnej petardzie. Jak krytykować to co złe w Kościele ale równocześnie dbając o niego i uwypuklając jego piękne i dobre strony. Pokazał jak mówić o Bogu bez popadania w retorykę tak aby dotrzeć do każdego. Ale przede wszystkim ksiądz Jan własnym przykładem i działalnością wyjaśniał czym jest godność człowieka, szacunek, dbałość i prawdziwa miłość bliźniego. Miał złośliwe poczucie humoru, dystans do siebie i niewyparzony język ale umiał docierać do ludzi. Pochylał się nad nimi, słuchał i z niezwykłą wrażliwością podchodził do ich problemów.

,,Życie na pełnej petardzie" to szczera rozmowa. Pełna mocnych zdań, dobitnych komentarzy ale zmuszająca do myślenia. Sama miałam burzliwą dyskusję z najbliższymi bo nasze poglądy radykalnie się różniły co do oceny tej książki. Nie każdy pogląd znajdzie poparcie u wszystkich. Wiele osób będzie zbulwersowanych, oburzonych i to zasłoni ważniejsze sprawy. A jest tam dużo więcej. Ksiądz Jan mądrze tłumaczył nauczanie Jana Pawła II, Benedykta XVI, wskazywał obszary gdzie nauka i religia mogą się uzupełniać. Pokazywał też takie aspekty gdzie nauczanie Kościoła jest niepełne bo nie do końca bierze pod uwagę realia współczesnego świata.

Polecam bo to książka do której będzie się wracać nie raz.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 100,9 cm - 2,3 cm = 98,6 cm

czwartek, 28 kwietnia 2016

,,Uwięziona w bursztynie" Diana Gabaldon

Tytuł oryginału: Dragonfly in amber

Nie było łatwo ale po wielu trudach i chwilach zwątpień dotarłam do końca.

,,Uwięziona w bursztynie" to drugi tom bestsellerowej serii zapoczątkowanej powieścią ,,Obca". To kontynuacja ale zarazem zupełnie nowe otwarcie i nowe, inne spojrzenie na bohaterów i XVIII-wieczną Europę. Tym razem autorka bardzo mocno skoncentrowała się na wydarzeniach historycznych i w innych kontekście przedstawiała dalsze losy Claire i Jamie'ego. Już nie są oni dwójką obcych ludzi, których zetknął los, który zakochali się szalenie pomimo wszelkich przeciwności i dzielących ich różnic. Teraz są przede wszystkim małżeństwem, które za swój główny cel obiera dobro innych. Starają zrobić się wszystko co tylko jest w ich mocy aby udaremnić wybuch powstania jakobitów a tym samym ocalić życie wielu Szkotów. Swoje działania rozpoczną we Francji, na dworze Ludwika XV. Tam też rozgrywa się pierwsza, bardzo polityczna i drobiazgowa pod względem przedstawienia świata, część. Druga, to już powrót do Szkocji i zmierzenie się z nowymi jak i dobrze znanymi zagrożeniami.

Diana Gabaldon to autorka drobiazgowa, wręcz rozkoszująca się w szczegółach i budowaniu fabuły na miliardzie małych, czasem błahych epizodzików. Nie da nie się ich niestety jednoznacznie ocenić. Czasem, niepotrzebnie rozwlekają fabułę, odciągając od tego co najważniejsze i wręcz nudzą. Bardzo często jednak budują tło i wiele mówią o bohaterach, wręcz z wypiekami na twarzy czeka się na nie i w wielu miejscach ratują akcję. Szczególnie, że ,,Uwięziona w bursztynie" jest trochę nierówna. Wstęp budzi konsternację i zaskoczenia oraz ciekawość co będzie dalej, potem mamy etap francuski by akcja przyspieszyła i nabrała rumieńców z powrotem w Szkocji. Zakończenie zaś sprawiło, że nabrałam apetytu na więcej i już zaczynam polowanie na ,,Podróżniczkę".

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 106,9 cm - 6,0 cm =100,9 cm