poniedziałek, 29 sierpnia 2016

,,Osobliwy dom pani Peregrine" Ransom Riggs


Tytuł oryginału: Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children

Życie Jacoba jest nudne i przeciętne. Jedyną rozrywką były niezwykłe opowieści dziadka o dzieciach zamieszkujących pewien dom zagubiony gdzieś na wyspach brytyjskich. Chłopak dorastając zaczął wątpić w ich prawdziwość i dopiero tajemnicza śmierć dziadka sprawia, że postanowi odkryć sekret zdjęć jaki po nim zostały. Na własnej skórze będzie musiał się przekonać, że w dawnych opowieściach do poduszki kryje się prawda a w mroku czają się potwory.

,,Osobliwy dom pani Peregnine" to typowy thriller skierowany do młodzieży. Ale ,,typowy" nie oznacza zły czy nieciekawy. Wręcz przeciwnie. Ransom Riggs umiejętnie wykorzystał schemat by stworzyć zapierającą dech w piersiach opowieść, która powoduje dreszcze emocji a momentami mrozi krew w żyłach. Odświeżył utarte reguły zapewniając niezapomnianą rozrywkę na kilka wieczorów. Ogromną zaletą jest mroczny, wręcz gotycki klimat pełen niedopowiedzeń i tajemnic oraz przepełniony magią i niezwykłością. Potęgują go umiejętnie dobrane fotografie. Zaskakujące jest to, że są one autentyczne i pochodzą z kolekcji autora i jego znajomych. Ten zabieg bardzo mocno wpływa na odbiór całości powieści. Sprawia, że to co nierealne staje się bliższe, można poczuć jak po skórze przebiegają ciarki. Ale bez obaw. Powieści daleko do horroru to bardziej opowieść o przygodzie, dorastaniu, odwadze i poświęceniu, przyjaźni oraz rodzącym się pierwszym uczuciu. Umiejętnie poprzeplatane są wszystkie te elementy, które mogą zainteresować nastolatka ale i sprawić, że dorosły czytelnik nie może się oderwać. Idealna na każdą porę.

p.s. WYZWANIE 2016 - Została sfilmowana

czwartek, 25 sierpnia 2016

,,Pusty cmentarz" Ramiro Pinilla

Tytuł oryginału: El cementerio vacío

Jeśli ktoś, tak jak ja, nie czytałał pierwszej części przygód detektywa-amatora Samuela Espartcie, może czuć się lekko zagubiony. Wkracza się bowiem w świat bardzo zamknięty i niechętny obcym. I nie ważne czy jest się tylko ciekawskim czytelnikiem czy zakochanym w pięknej dziewczynie ,,przywłoką". Szczęśliwie jednak początkowe zagubienie szybko mija a naszą uwagę zajmuje prawdziwe detektywistyczne śledztwo.

Zamkniętą baskijską osadą wstrząsa wiadomość o śmierci pięknej młodej dziewczyny. Znajdują ją martwą za kościołem w ramionach obcego ,,przywłoki", który zostaje okrzykniętym zabójcą i skazany na śmierć. Ta zbrodnia oświeża starą baskijską legendę o pustoszejących nadmorskich cmentarzach. Odtąd to wierzenia będą nadawać ton śledztwu, przywołując coś starszego, mroczniejszego i bardziej nierzeczywistego, budując nastrój grozy i tajemniczości.

,,Pusty cmentarz" to kryminał w konwencji najlepszych klasyków gatunku. Mroczny, trochę duszny, silnie bazujący na pierwotnych wierzeniach i lokalnym folklorze, prezentuje cały wachlarz podejrzanych pomiędzy którymi musi lawirować nasz detektyw. Nie brakuje też szczypty subtelnego humoru. Nie ma tutaj szybkich zwrotów akcji czy radykalnych zawirowań jest za to drobiazgowe, powolne śledztwo, które ma pozwolić uważnemu czytelnikowi na odgadnięcie prawdy. Mnie się to nie udało ale innych zachęcam do podjęcia wyzwania.

p.s. WYZWANIE 2016 - Kryminał

środa, 24 sierpnia 2016

,,Jesienne werble" Diana Gabaldon

Tytuł oryginału: Drums of Autumn

Przysięgam, że ta kobieta robi to specjalnie. Zakonczenie ,,Podróżniczki" zostawiło bohaterów w takim momencie, że chciało się jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom aby poznać ich dalsze losy. Liczyłam na kolejne szaleńcze przygody, nowe wyzwania, mnóstwo romantyzmu oraz drobiazgowo zbudowane tło historyczne. ,,Jesienne werble" w prawdzie posiadają wszystkie te elementy ale niestety nie do końca w takich proporacjach na jakie liczyłam.

Czwarty tom cyklu ,,Obca" to powieść monumentalna. Ale bardzo niejednolita. Pierwsze pięćset stron (500!!!) to drobiazgowy opis budowania nowego życia w Ameryce przez Claire i Jamie'go. Nie brakuje zawirowań i niezwykłych zdarzeń ale trochę gubią się w natłoku prozaicznych zdarzeń. Cieżko się to czyta, szczególnie gdy ma się świadomość, że spokojnie połowę można wyrzucić bez strat dla fabuły. Akcja nabiera tempa i rumieńców w drugiej połowie gdy na pierwszy plan wysuwają się Brianna i Roger. Nowa para jest pełna temperamentu, wybuchowa, zdecydowana i silna w swoich przekonaniach a że autorka nie oszczędza im trudnych życiowych doświadczeń nie można się z nimi nudzić. Po raz kolejny czyta się książkę niecierpliwie,z zapartym tchem, cały czas pragnąc więcej. Z nawiązką wyrównuje to rozczarowanie początkiem.

,,Jesienne werble" już definitywnie rozdzielają bohaterów ze Szkocją. Powieść nabiera przez to innego kolorytu, to już nie tyle powieść historyczna czy polityczna ale przede wszystkim obyczajowa, wręcz realistyczna, drobiazgowo kreśląca obraz życia osadników. Dużo miejsca poświęca się na opisy przyrody co paradoksalnie zarówno męczy jak i zachwyca.

Chyba jak każdy kto zaczął czytać serię ,,Obca", ja także daję sobą manipulować Dianie Gabaldon. Mimo, że narzekam na szczegółowość opisów to wiem, że sięgnę po kolejny tom bo już nie mogę się doczekać by poznać dalsze losy Fraserów.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 41,5 cm - 5,9 cm = 35,6 cm 

wtorek, 23 sierpnia 2016

,,Letni domek" Marcia Willett

Tytuł oryginału: Summer house

Istnieją powieści, w przypadku których nie da się jednoznacznie powiedzieć co decyduje o ich sukcesie. Z pozoru błahe historie chwytają za serce i sprawiają, że trudno się od nich oderwać. Dokładnie tak jest z powieścią Marcii Willett ,,Letni domek".

Matt po śmierci matki znajduje szkatułkę wypełnioną zdjęciami na których jest on sam. Brakuje natomiast jego siostry. Tajemniczości fotografiom dodaje fakt, że mężczyzna nie umie sobie przypomnieć okoliczności w jakich zostały wykonane ani ubrań, które ma na sobie. Zaintrygowany postanawia poznać sekret zdjęć.

Mimo, że to zdarzenie otwiera powieść i wywołuję całą lawinę zdarzeń, nie stanowi ono o sile fabuły. Z dużo większym zainteresowaniem obserwuje się zwyczajne, spokojne życie pozostałych bohaterów. Każda z postaci jest inna i znajduje się w innym momencie życia ale łączy ich wiele. Dażą się wzajemnie uczuciami: przyjaźnią, szacunkiem, zaufaniem oraz oczywiście miłością. Każdy i każda stanie też w punkcie gdzie trzeba podjąć ważne decyzje. Jednak zawirowanie ich życia wydają się łatwe do przezwyciężenia, właśnie dzięki wsparciu jakie otrzymują od innych.

,,Letni domek" to urocza opowieść o zwyczajnych, czasem trochę zagubionych ludziach. Płynie z niej kilka uniwersalnych prawd oraz  pomaga z optymizmem spojrzeć na życie. To taki promyk słońca w pochmurny dzień.

p.s. WYZWANIE 2016 - Napisana przez kobietę

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

,,Haiti" Marcin Wroński


Na szczęście fabuła kolejnego tomu opowieści o komisarzu Maciejewskim wróciła tam gdzie jej miejsce, czyli do przedwojennego Lublina. Nie lubię i nie podoba mi się ten zimny, twardy i okradzony ,,nowy" porządek więc z ogromną ulgą przyjęłam zabieg Wrońskiego żeby rok 1951 potraktować jako pretekst do zaprezentowania szerokiej retrospekcji z lipca 1938 r. Łącznikiem staje się klacz Haiti, to w jej boksie pewnej upalnej niedzieli zostaną znalezione zmasakrowane zwłoki nieznanego mężczyzny, w potem w czasach stalinizmu jej opiekunem będzie Zyga.

Tym razem zagadka kryminalna nie jest specjalnie skompliwana. Bardzo szybko się wyjaśni co wcale nie psuje powieści. Najważniejszy w niej jest wyjątkowy klimat i nostalgiczny powrót do czasów ułańskiej fantazji i ułańskiego honoru. Dla naszych bohaterowie, zabrawionych w najciemniejszych uliczkach Lublina, zaznajomionych z prostytutkami i złodziejami będzie to nowe doświadczenie ale szybko podejmą subtelną grę, w której wszelkie chwyty są dozwolone.

,,Haiti" to już szósty tom serii ale czyta się go rewelacyjnie. Wolta chronologiczna sprawiła, że wrócili starzy znajomi oraz zmniejszyła się bolesna świadomość strat. Znowu towarzyszył retro-nastrój dzięki realistycznie nakreślonemu obrazowi miasta tętniącego życiem. Wroński przekonująco pokazuje ludzi, miejsca i środowiska dając nam zakosztować tego co bezpowrotnie odeszło. Nawet zbrodnia w takim wykonaniu nie jest tylko aktem agresji ale nabiera specyficznego wyrazu i odsłania prawdziwe oraz paradoksalnie ,,szlachetne" oblicze sprawcy.

Polecam, szczególnie tym, którzy byli już zmęczeni tą serią. ,,Haiti" tchnie w nią nowego ducha i zachęca do sięgnięcia po kolejne części.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 43,6 cm - 2,3 cm = 41,5 cm 

środa, 17 sierpnia 2016

,,Lato koloru wiśni" Carina Bartsch

Tytuł oryginału: Kirschroter Sommer


Lato i wakacje to idealna pora na lekturę taką jak ,,Lato koloru wiśni".  I chociaż okres akademicki mam już za sobą przyjemnie spędziłam czas czytając o perypetiach głównych boaterów.

Dwudziestotrzyletnia Emely po długiej przerwie spotyka brata swojej przyjaciółki. Kiedyś była w nim zakochana, obecnie nie daży go sympatią. On - wydaje się - wręcz przeciwnie, wykorzystuje każdą możliwą okazję by jeszcze bardziej zbliżyć się do dziewczyny. Rónocześnie, zaczyna do niej pisać romantyczne maile tajemniczy Luca.

,,Lato koloru wiśni" to opowieść o poszukiwaniu miłości i swojego miejsca w życiu. Paradoksalnie przebija z niej smutek oraz widać wyraźnie nagie serca młodych ludzi. Z pozoru nowocześni, nie mający tematów tabu, wyluzowani i szaleni ale pod tą powłoką kryją się przerażone i słabe istoty, które nie chcą się przyznać, że marzą o romantycznym, prawdziwym uczuciu. I tacy też są główni boahterowie: Emely i Elyas - przerzucają się ciętymi ripostami, bawiąc wszystkich ale nie są w stanie wykonać pierwszego, odważnego i decydującego kroku.

Powieść mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się, że pod pozornie banalną opowieścią znajdę tak ciekawą historię. Przyjemnie i szybko się to czytało. Doskonale relaksowała.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 47,6 cm - 4,0 cm = 43,6 cm 

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

,,Zagubiony autous" John Steinbeck


Tytuł oryginału: The wayward bus

W autobusie zmierzającym do San Juan zbiera się grupa przypadkowych pasażerów. Każda z tych postaci jest inna i w odmienny sposób patrzy na świat. Wyruszają w drogę w odmiennych celach nie spodziewając się, że prosta droga ich zdemaskuje, odkrywając to co skrywają w duszach i do czego nigdy się nie przyznają.

John Steibeck to nie tylko autor wielkich amerykańskich powieści jak ,,Grona gniewu" czy ,,Na wschód od Edenu" ale także twórca mniejszych utworów. Ale nie ważne w jakim gatunku się obraca zawsze widoczne jest u niego wybitne znawstwo ludzi i ich charakterów. Nikt, tak jak on, nie potrafi z pozornie błachej sytuacji wyciągnąć kwintesencję człowieczeństwa, obnażyć hipokryzję, obłudę, odmalować całą gamę skrywanych pragnień i wypartego pożądania. Konstruuje surowy, prosty świat, na którego tle wyraźnie widać prawdziwe stosunki międzyludzkie: jaskrawo świeci małostkowość, głupota, chciwość. Nieśmiało błyskają dziewczęce marzenia i naiwne spojrzenie na świat, po to jednak tylko by zostać brutalnie rozwiane.

Uwielbiam Steinbecka za to, że tak prosto i jasno mówi o tym co ważne oraz każe nam się zmierzyć z samymi sobą. Nie szuka górnolotnych metafor ale daje nam znajome obrazy i pozwala się w nich odnaleźć. Burzy mury obłudy ale pozostawia promyk dobra. Nie ważne jak mocno w konkretnej rzeczywistości zakorzenione są jego dzieła zawsze uderza ich ponadczasowość i uniwersalizm. I to jest w nich najlepsze. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 49,7 cm - 2,1 cm = 47,6 cm