niedziela, 31 stycznia 2016

,,Wampir" Wojciech Chmielarz

Na mojej kryminalnej mapie Polski z impetem lądują Gliwice. Nowe miasto, nowe środowisko, a przede wszystkim nowi bohaterowie - szczególnie ten jeden. Początkujący prywatny detektyw Dawid Wolski to bohater z jakimi nie często ma się do czynienia. Jest arogancki, wredny, skupiony na sobie, za nic mający innych i gardzący nimi, wykorzystujący ludzi tylko do własnych celów. Jednak przy całym jego lenistwie nie można mu odmówić pewnego życiowego sprytu oraz umiejętności pakowania się w sam środek największych kłopotów.

,,Wampir" trzyma nas w napięciu już do pierwszych stron. Akcję otwiera samobójstwo dwudziestoletniego Mateusza. Jego matka nie zgadza się z oficjalnymi ustaleniami policji i prokuratury, nie wierzy, że jej syn sam targnął się na swoje życie. W celu ponownego zbadania sprawy wynajmuje właśnie Dawida. Nasz bohater nie ma pojęcia w co wdepnął. Tylko powiedzieć, że zderzy się z handlarzami marihuany, nastoletnimi suterenami oraz ... zdradzanym klientem.

To dopiero moje pierwsze spotkanie z kryminałami Wojciecha Chmielarza. Pierwsze ale na pewno nie ostatnie. Przyznaję, że skutecznie przykuł moją uwagę. Jego ,,Wampir" ma wszystko to co lubię w tym gatunku: dobrą akcję, nieźle skonstruowaną intrygę, dynamiczne tempo i wyraźnych bohaterów. Fakt, nie da się ich polubić ale tutaj akurat nie o to chodzi. Przyciągają, zastanawiają i w pewien sposób fascynują by na koniec obudzić odrazę. Z tym większą ulgą odkłada się potem książkę by mieć nadzieję, że takich kreatur nigdy nie spotka się w rzeczywistości.

Każdy fan rodzimych kryminałów po lekturze ,,Wampira" może czuć się usatysfakcjonowany oraz z niecierpliwością oczekiwać na kolejną część cyklu gliwickiego. Polecam.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

,,Czarny zakon" James Rollins

Tytuł oryginału: Black Order

Wrzućmy do jednego worka nazistowskie tajemnice, Biblię Karola Darwina, tajemnicze laboratorium w Himalajach i przerażające ,,coś" w Afryce, mocno potrząśnijmy, dodajmy agentów jednostki specjalnej Sigma zamieszajmy i obserwujmy co nam wyjdzie. Taki zestaw musi dodatkowo obfitować w strzelaniny, pościgi, wybuchy oraz podbudowany być na nauce w rozrywkowej i czysto fantazyjnej wersji.

Jeśli ktoś już miał do czynienia z powieściami Jamesa Rollinsa wie doskonale czego powinien się spodziewać, jeśli ktoś po raz pierwszy sięga może spokojnie nastawić się na całkiem przyzwoitą przygodówkę, która skradnie mu trochę czasu wieczorem. ,,Czarny Zakon" to powieść, w której pobrzmiewają dalekie echa przygód Indiany Jonesa - jest szaleństwo, brawura, dzielni i dobrzy agenci oraz złowieszczy wróg. Oczywiście, dobrzy złoją złym skórę, przy okazji sami obrywając ale i tak największa radocha jest z obserwacji szalonej akcji i nieprawdopodobnych eskapad.

Nie jest to jakaś ambitna literatura ale kawałek dobrej rozrywki.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 147,7 cm - 3,4 cm =144,3 cm

piątek, 22 stycznia 2016

,,Weźmiemy ze sobą dzieci" Petra Fohrmann

Tytuł oryginału: Die Kinder des Reichsministers: Erinnerungen einer Erzieherin an die Familie Goebbels 1943-1945

Właściwie ,,Weźmiemy ze sobą dzieci" trudno nazwać książką - zdecydowanie bardziej pasowałoby określenie rozbudowany artykuł. Choć i to rozbudowany jest trochę dyskusyjne.

Książka ma opowiadać o ostatnich dwóch latach rodziny Josepha i Magdy Goebbels. Obserwujemy ich z perspektywy wychowawczyni trójki ich najstarszych dzieci, Kaethe Huebner. Pracowała ona z nimi w okresie od listopada 1943 do 22 kwietnia 1945 roku. Rozczaruje się jednak każdy, kto liczy na wciągające, zaskakujące wspomnienia. Nie ma w jej opowieści nic ciekawego. Jest to tylko zbiór powierzchownych migawek prezentujących przeciętne życie rodziny ministra Rzeszy. Nie pokazuje nam nic nowego co pomogłoby wyjaśnić dlaczego Magda Goebbels zdecydowała się na tak radykalne rozwiązanie jak zabójstwo dzieci a i one nie stają bardziej ,,żywe". Po wspomnieniach wychowawczyni, która była bardzo związana z dziećmi powinno się oczekiwać dużo więcej niż kilku słów o tym, że lubiły oglądać zdjęcia i miały sporo własnych zwierząt. Całość tematu jest potraktowana powierzchownie. Może wystarczyłoby to na dobry artykuł do czasopisma historycznego ale na książkę to za mało.

Jedynym, ogromnym plusem są unikalne, pochodzące z prywatnego zbioru Kaethe zdjęcia i listy. Przedstawiają one głównie dzieci w trakcie zabaw i spędzania czasu wolnego. Widać na nich ich urodę oraz niewinność. Wręcz nieprawdopodobnym wydaje się, że ich ojcem była jedna z najbardziej przerażających postaci III Rzeszy.

,,Coś wspaniałego" Judith McNaught

Tytuł oryginału: Something wonderful

Romans historyczny ,,Coś wspaniałego" wiele lat temu rozpoczął moją przygodę z tym gatunkiem. Wróciłam do niego ponownie nie licząc na wiele. Zazwyczaj ponowna lektura tylko odsłania braki i niedociągnięcia. Tutaj jednak ponownie dałam porwać się historii i razem z bohaterami przeżyłam niezwykłą przygodę.

Młodziutka Aleksandra została zmuszona przez los do wzięcia odpowiedzialności za dom, matkę i służących. Dzielnie jednak znosi wszelkie przeciwności. Jest radosna, pomocna, przebojowa, zaraża wszystkich optymizmem oraz nie zachowuje się jak na panienkę z dobrego domu przystało. To ostatnie powoduje, że na jej drodze staje przystojny książę. Właściwie to dziewczyna ratuje go przed bandytami. To przypadkowe zdarzenie napędzi całą lawinę zdarzeń ośrodkiem, których będą bohaterowie.

,,Coś wspaniałego" to historia, która aż kipi humorem, zaskakującymi zwrotami akcji oraz romantyzmem. Chyba na zmianę można płakać ze śmiechu oraz wzdychać z rozmarzenia. To historia, do które chce się wracać aby się rozluźnić i oderwać od rzeczywistości. Teraz uświadomiłam sobie co sprawia, że wiele współczesnych ,,romansów" działa mi na nerwy. Wszystkie koncentrują się tylko na fizycznej, seksualnej stronie związków odrzucając inne rzeczy. Brakuje podchodów, zalotów, całej tej romantycznej, baśniowej otoczki. Fakt, może i historia jest trochę nierzeczywista ale o to w tym chodzi. Dobry romans ma być na nowo opowiedzianą bajką o ,,Kopciuszku" dla trochę większych dziewczynek.

wtorek, 19 stycznia 2016

,,Pierwszy ogrodnik" Denise H. Jones

Tytuł oryginału: The first gardener

,Naciskałeś na nas. Przyciskałeś nasze guziki. Otworzyłeś nasze serca. Potem kopałeś w nich, jak przystało na ogrodnika, i uprawiłeś każdy spłachetek ziemi, aż w końcu nasiona obudziły się do życia.

Z pozoru mogłoby się wydawać, że życie Gray'a i Mackenzie Londonów to perfekcyjna bajka. Młodzi, piękni, wpływowi. On - gubernator stanu Tennessee, ona - idealna pierwsza dama. Nie tylko starają się mądrze i rozsądnie sprawować powierzone im obowiązki ale także chętnie pomagają innym oraz dzielą się tym co mają. Ich szczęścia dopełnia urocza pięcioletnia córeczka, Maddie. Ten idylliczny świat burzy jeden moment - wypadek samochodowy, w którym ginie dziewczynka. Dodatkowym ciosem jest niemożność ponownego zajścia i utrzymania ciąży przez Mackenzie. Bohaterowie pogrążają się w głębokim bólu. Cierpienie zamiast ich łączyć zaczyna ich dzielić. Wydaje im się, że Bóg się od nich odwrócił oraz wymierzył im najcięższą karę z niezrozumiałego powodu. Jest jednak obok nich, ktoś kto delikatnie i niezauważalnie zaczyna przebijać się przez pancerze, w które się uzbroili.

,,Pierwsza dama" to opowieść przepełniona smutkiem i cierpieniem. Cierpimy i rozpaczamy razem z bohaterami. Razem z nimi radujemy się gdy pojawia się iskierka nadziei a gdy znika, nasz ból jest jeszcze większy. Potem jednak jak Jeremiasz zaczynamy powoli rozumieć i odkrywać, że każde cierpienie ma gdzieś swój kres. Trzeba tylko zaufać i przemierzyć otchłań żałości przez sam środek. Trzeba się z nią zmierzyć aby następnie wyjść silniejszymi i mądrzejszymi. Gdzieś w tym wszystkim kryją się głębsze, uniwersalne prawdy, które samemu nie łatwo jest uchwycić. Ważne jest aby otworzyć się na wsparcie innych i pozwolić sobie pomóc.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

,,Służąca" Tara Conklin

Tytuł oryginału: The House Girl

Lina Sparrow i Josephine Bell to dwie kobiety, które na pierwszy rzut oka nic nie łączy. Pierwsza jest dobrze zapowiadającą się prawniczką, żyjącą w Nowym Jorku na początku XXI wieku, druga XIX-wieczną murzyńską niewolnicą. Ich losy splotą się w momencie gdy Lina otrzyma zadanie przygotowania pozwu o odszkodowanie za lata niewolnictwa. Jej poszukiwania najlepszego powoda odkryją tajemnice Josephine oraz rzucą nowe światło na życiorys cenionej malarki Lu Ann Bell. Ale nie tylko dzieje tajemniczej niewolnicy będą obiektem zainteresowania Liny. Dodatkowo będzie musiała ona zmierzyć się z sekretem, który od dwudziestu lat skrywa jej ojciec oraz na nowo zastanowić się nad swoim życiem.

Akcja ,,Służącej" przebiega dwutorowo i o dziwo oba wątki są równie interesujące. Z równą niecierpliwością czekałam aby dowiedzieć się co stało się z Josephine, jak i poznać decyzje Liny. Barwna, wciągająca, sprawnie poprowadzona oraz urozmaicona narracja tylko uprzyjemnia lekturę. Dodatkowym walorem jest świetnie nakreślone tło historyczne ukazujące realia Południa Stanów Zjednoczonych w przededniu wybuchu wojny secesyjnej. Na ten przemijający świat patrzymy przede wszystkim oczami niewolnicy - potęguje to tylko dramatyzm sytuacji. Doświadczamy jej bólu, przerażenia oraz ogromnej determinacji aby wreszcie zawalczyć o swój los.

,,Służąca" to świetnie opowiedziana historia, po którą warto sięgną. Polecam.

sobota, 16 stycznia 2016

,,Moja walka o każdy metr" Thomas Morgenstern

Tytuł oryginału: Über meinen Schatten: Eine Reise zu mir selbst

Lubię skoki narciarskie i gdy tylko mam tę możliwość oglądam konkursy Pucharu Świata. Fakt, teraz zdarza mi się to rzadziej bo denerwuje mnie dziwny sposób naliczania punktów, który zabija to co w tym sporcie najlepsze. Oglądałam jednak zawody z upadkami Thomasa Morgensterna. Pamiętam szczególnie ten na skoczni w Kulm. Dopiero co budził podziw, że tak szybko pozbierał się po wcześniejszym i wrócił do skakania a tu znowu taki pech i tak przerażający upadek. Chyba każdy, kto wtedy to widział zamarł. Sama byłam przekonana, że raczej już nie wróci do skakania a przynajmniej nie w tym sezonie. Tym większe wrażenie zrobiła informacja, że Morgi wraca i to nie kiedyś w bliżej nie określonej przyszłości ale za kilka tygodni, na Olimpiadę w Soczi.

,,Moja walka o każdy metr" koncentruje się właśnie wokół tego upadku i powrotu do formy w tak krótkim czasie. Pokazuje wolę walki, determinację, samozaparcie i ogromną siłę w pokonywaniu przeszkód, szczególnie tych psychicznych. Morgi staje się bohaterem jakiego lubi publiczność. Staje do walki z własnymi słabościami i wygrywa. Wygrywa, po to by później spokojnie móc podjąć najważniejszą decyzję swojego sportowego życia - zrezygnować.

Pewnie wielu pojawi się skoczków, którzy będą zdolniejsi, bardziej utytułowani ale Thomas Morgenstern stanowił klasę samą w sobie. Jako zawodnik był tym, który udowodnił, że zawsze można się podnieść i wrócić do zwyciężania.