środa, 19 sierpnia 2020

,,Czas białych nocy" Maria Paszyńska

 Dotychczas miałam przyjemność czytać tylko pierwszy tom serii ,,Owoce Granatu" Marii Paszyńskiej. Tamta książka mnie zaczarowała i mam zamiar kontynuować serię ale teraz wpadł mi w ręce pierwszy tom nowego cyklu.

Autorka cofa się w czasie do początków XX wieku. Polska jest podzielona między kraje zaborcze. Z Warszawy, jako części zaboru rosyjskiego, na studia do Petersburga przeprowadził się młody Polak, Kazimierz Stawicki. Szybko wpada w wir miasta. Na jego drodze los stawia młodą Ukrainkę, Anastazję Szewczenko. Młodzi ludzie spotkali się już kiedyś jako dzieci. Wtedy jednak ich życie wyglądało zupełnie inaczej. Anastazja uciekła z domu przed prześladowaniem ze strony macochy i starszego brata. Teraz próbuje na nowo ułożyć swoje życie. Fascynują ją rodzące się idee komunizmu. Gdy miłość rodzącą się między Kazimierzem a Anastazją zakłóca wybuch Rewolucji Październikowej nic już nie będzie takie proste jak wcześniej. Nastanie nowy, nieznany świat, w którym trudno będzie się odnaleźć.

Książki Marii Paszyńskiej mają to do siebie, że z łatwością łączą wątki obyczajowe z Wielką Historią. Tak właśnie jest i w tym przypadku. Opowieść o miłości dwojga zupełnie różnych ludzi, których los złączył ze sobą przeplata się ważnymi historycznymi datami: wybuch I wojny światowej, Rewolucja Październikowa, odzyskanie przez Polskę niepodległości. Ciekawym jest to, że patrzymy na wszystkie te wydarzenia z innej niż czysto polska perspektywy. Widzimy carską Rosję, która zaczyna zmieniać się w Rosję bolszewicką. Ta perspektywa zmienia obraz, nic nie jest całkowicie jednoznaczne. Ale jedno jest pewne - tak jak wiele musiało się wydarzyć aby Polska na dwadzieścia lat znalazła spokój tak losy Kazimierza i Anastazji nie są jeszcze przesądzone. Możemy być pewni, że przyjdzie im walczyć o swoje uczucie i jestem ciekawa jak dalej potoczą się koleje ich życia.

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

,,Niewyjaśnione" Richard McLean Smith

 

 

Tytuł oryginału:  Unexplained: Supernatural Stories for Uncertain Times

Wydawać by się mogło, że na wszystko mamy już odpowiedź albo przynajmniej logiczne wyjaśnienie. Tęcza nie jest magicznym zjawiskiem, zaćmienie słońca - karą boską, echa nie wywołują duchy. I gdy rzeczywistość wydaje się logiczna, poukładana, zgodna z regułami nauki i prawami natury nagle pojawia się coś co zaprzecza wszystkiemu co wiemy, rozumiemy, co jest dla nas jasne i klarowne. Ale czy to ,,błąd Matrixa" czy może w świecie jest coś więcej niż to co znany i pojmujemy.

Richard McLean Smith to autor popularnego podcastu. W swojej pracy wyszukuje zdarzeń dziwnych, nieszablonowych, takich, które w żaden sposób nie pasują do przyjętej wizji świata. Są to zdarzenia, w stosunku, do których na razie, przy obecnym stanie wiedzy, nie możemy znaleźć logicznego i przekonującego wyjaśnienia. Wymykają się poza nawias naszego pojmowania. I nie, Smith nie pompuje balonika strachu, grozy i wiary w paranormalne zdarzenia. Przywołuje suche fakty, obiektywne relacje i próbuje znaleźć dla nich mniej lub bardziej realne granice. Jako ateista i człowiek nie wierzący w zjawiska paranormalne patrzy na to wszystko sceptycznie z dużą dozą ciekawości ale i naukowego zainteresowania. Stara się zbierać jak najwięcej danych tak aby jego relacja prezentowała surowy obraz.

Chociaż on podchodzi do każdej kolejnej sprawy z naukową powagą nie sposób uniknąć dreszczyka emocji w trakcie lektury. Kolejne historie czy to historia chłopca, który zdawał się być reinkarnacją nazistowskiego lotnika, Anneliese Michel, dziwnego hotelu, relacje z pojawienia się ufo, chociaż pełne logicznych odniesień pokazują, że świat nie jest jednoznaczny i tak uporządkowany jak chciałoby się go widzieć. Raz na jakiś czas pojawiają się zdarzenia burzące porządek i ład. Zagadkowe, rozpalające wyobraźnię, budzące grozę i niepokój, sprawiające, że nie czujemy się tak pewnie jak dotychczas. Ale czy rzeczywiście mamy się czego obawiać? A może za kilkanaście lat znajdziemy logiczne wyjaśnienie? Jedno jest jednak pewne, rzeczywistość nie jest tak prosta jak chcielibyśmy ją postrzegać.

sobota, 8 sierpnia 2020

,,Wyspa Camino" John Grisham

 

 Tytuł oryginału: Camino Island

 Z biblioteki uniwersytetu w Prinston zostają skradzione bezcenne rękopisy pięciu powieści F. Scotta Fitzgeralda, w tym ,,Wielki Gatsby". W krótki czasie dwóch ze złodziei udaje się ująć ale pozostali zapadają się pod ziemię wraz z dokumentami. Oprócz policji i agentów federalnych poszukiwania rękopisów także podejmuje się firma ubezpieczeniowa. Może ona w swoich działaniach omijać pewne przepisy i dzięki temu sama inicjować i podejmować pewne działania. Udaje się zlokalizować podejrzanego, pozornie nierzucającego się w oczy księgarza z zamiłowaniem do kolekcjonowania pierwszych wydań. Aby dowiedzieć się czy posiada on skradzionego Fitzgeralda rekrutują młodą pisarkę, której zadaniem stanie się zdobycie zaufania księgarza i dotarcie do prawdy.

John Grisham dał się poznać jako autor emocjonujących i trzymających w napięciu thrillerów prawniczych. W jego najgłośniejszych powieściach sala sądowa staje się areną a kruczki prawne orężem dla nieprzeciętnych umysłów. Jednak w ostatnich powieściach mam wrażenie, że odchodzi od tych schematów. Jego bohaterami stają się postaci niejednoznaczne, stojące gdzieś po środku. Ich postępowanie jest złe ale nie można ich jednoznacznie potępić. Kombinują, kręcą, oszukują a przez to stają się pociągające i fascynujące. Wiemy, że ich postępowanie jest wątpliwe moralnie ale trzymamy kciuki. I tak jest także w tym przypadku. Tu nie ma prostego podziału na dobro i zło. Nie wiadomo czy dobro zwycięży. Obserwujemy pojedynek - spokojny i zaplanowany niczym partia szachów, w którym każda ze stron myśli, że jest bardziej przebiegła. Nie ma co oczekiwać dramatycznych zwrotów akcji bo to próba cierpliwości. Wojna nerwów w świecie książek i pisarzy.

Grisham może już nie emocjonuje tak jak kiedyś ale nadal dobrze opowiada. ,,Wyspa Camino" pozornie banalna i prosta nabiera odcieni, rumieńców i zaciekawia. Nic nie jest takie jak by się mogło wydawać a zakończenie jak zawsze zaskakuje. Idealna letnia lektura.

 

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 102,9 cm - 2,6 cm = 100,3 cm.

,,Kasiarze, doliniarze i zwykłe rzezimieszki" Iwona Kienzler

Nigdy nie ukrywałam, że uwielbiam czytać o XX-leciu Międzywojennym. Początkowo okres ten fascynował i zachwycał swoim klimatem, rozmachem, poczuciem zupełnie innego świata oraz nietuzinkowymi postaciami. Wtedy widziałam tylko pęd ku nowoczesności pomieszany z powoli odchodzącym światem kindersztuby, dumną arystokrację, zaradnych mieszczan, rodzącą się współczesność. Stopniowo jednak im więcej wiem o tym okresie, tym bardziej dostrzegam jego ciemne, trudne i złe strony. Nie wszystko było wtedy takie piękne jak na sepiowych fotografiach. Wcale wtedy nie żyli tylko dżentelmeni i damy. Praca Iwony Kienzler zbiera i prezentuje kolejne ciemne karty XX-lecia.

Autorka prześledziła wiele zachowanych doniesień prasowych z okresu II Rzeczpospolitej by wyciągnąć z nich kilka powtarzających się schematów zachowań przestępczych. Przybliża to bym fascynowali i emocjonowali się nasi dziadkowie. Mówi o szokujących zbrodniach, bezczelnych napadach, przestępcach, którzy czasami byli dżentelmenami a czasem przebiegłymi i bezwzględnymi draniami. Mówi o kasiarzach wysadzających kasy pancerne, o całym wachlarzu złodziei wszelkiego kalibru, o napadach, oszustwach i zabójstwach. Z tej perspektywy pokazuje świat trudny, niebezpieczny, pełen pułapek i chociaż tak podobny do współczesności to zupełnie inny, bardziej mroczny ale posiadający swój niepowtarzalny klimat.

Iwona Kienzler pisze książki popularyzujące XX-lecie i historię. Jest świetną gawędziarką, skupiającą się bardziej na tym co fascynujące i przykuwające uwagę ale dzięki temu jej prace czyta się lekko i szybko. Prosty, trochę tabloidowy styl pisania przybliża świat, który już odszedł a o którym trudno zapomnieć. Nawet o zbrodniach, tragediach i dramatach mówi w taki sposób, że nie odbiera im nostalgicznej otoczki. Ten mroczny świat nadal ma swój niepowtarzalny klimat. Z pewnością nie jest to praca naukowa. Daje jednak mocny posmak historii, zachęca do dalszych dociekań i w prostej, przejrzystej formie dostarcza wielu barwnych historii. Polecam!

wtorek, 28 lipca 2020

,,Telefonistka" Gretchen Berg


Tytuł oryginału: The Operator

,,Telefonistka" to powieść bardzo odbiegająca od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Odbiega od przeciętności formą, tematem a nawet sposobem prezentacji postaci. Przyzwyczailiśmy się do zaskakującej fabuły, wyraźnych, pełnokrwistych postaci, życiowych dramatów i zaskakujących zdarzeń zmieniających na zawsze życie wielu osób. Jeśli poruszany jest temat plotki to musi być ona szokująca, drażliwa i rujnująca na zawsze życie wielu osób. Tak jest w mocnych, zapadających w pamięć powieściach i filmach. Ale czy tak naprawdę jest w życiu? A może w prawdziwym życiu skandale i dramaty pojawiają się, by za chwilę odejść w zapomnienie i ustąpić pola czemuś innemu?

,,Telefonistka" to właśnie taka powieść. Jej osią są wydarzenia rozgrywające się w małym sennym miasteczku gdzieś w Stanach Zjednoczonych. Małomiasteczkową rutynę i spokój najpierw burzy bezczelna kradzież z lokalnego banku a potem na jej miejsce wskakuje lokalny skandal dotyczący jednej z telefonistek. Autorka idealnie prezentuje absurdy i grę pozorów jaka istnieje w miasteczku. Przekładanie własnych animozji i problemów nad sprawy ogółu. Głupota, powierzchowność, małostkowość - wszystko to króluje tutaj niepodzielnie i idealnie zostaje wyeksponowane.

Debiutancką powieść Gretchen Berg czyta się dobrze, chociaż są momenty gdy do fabuły wkrada się chaos i łatwo się zgubić. Prezentuje zupełnie inny, trochę już niezrozumiały świat, gdzie kobiety zajmowały zupełnie inne miejsce w społeczeństwie a idee feminizmu były czymś obcym. Świat w którym kobieca rzeczywistość obracała się wokół domu, rodziny i sztywno nakreślonych stosunków społecznych. Długo czekamy na poznanie plotki, która stanowi centrum a potem tak naprawdę nie wiele się już dzieje. Szybko zostaje zamieciona pod dywan ale jej echo odbija się od kolejnych bohaterek i w jakimś sposób na nie oddziałuje wywołując początkowo niewielkie zmiany. Nie ma w tej powieści wielkich zaskoczeń, trudnych decyzji, jest zwykła małomiasteczkowa rzeczywistość, która chwilowo zostaje zburzona ale potem wraca na swoje tory. Tylko czy na pewno na te same? O tym trzeba się samemu przekonać.

poniedziałek, 27 lipca 2020

,,Lem. Życie nie z tej ziemi" Wojciech Orliński

Wydawać by się mogło, że wszystko o wszystkich wiemy. Śledzimy publikacje, czytamy wywiady, obserwujemy działalność. Patrzymy, obserwujemy i jesteśmy pewni, że nic nas nie zaskoczy. Im ktoś popularniejszy, szerzej znany tym swobodniej dzielimy się opiniami bo tak z pewnością jest. Co jednak gdy ten ktoś niewiele mówi bezpośrednio? I co gdy to co mówi nie jest dokładnie tym co chce przekazać?

Wojciech Orliński podjął się karkołomnego zadania zbadania a potem stworzenia jednej spójnej biografii najpopularniejszego polskiego pisarza science fiction Stanisława Lema. Zadanie to jest o tyle trudne, że losy Lema kryją w sobie wiele zagadek, wiele miejsc i zdarzeń, do których sam Lem nie wracał i o których nigdy nie chciał mówić. Całe jego dzieciństwo i młodość nikną w mroku dziejów. Bolesne i traumatyczne doświadczenia związane z okresem II wojny światowej to okres, o którym bardzo mało wiadomo. Można się jedynie snuć domysły na podstawie skrawków wspomnień wplatanych jako aluzje do kolejnych powieści.

Orliński sprawnie je wychwytuje i pokazuje co mogło dziać się w życiu Lema. Jako biograf jest dociekliwy, wnikliwy, skupiony na swoim bohaterze ale i całkiem nieźle go rozumiejący. Dzięki czemu powstaje niezwykła opowieść o człowieku, który wyprzedził swoje czasy. Człowieku, który lepiej rozumiał świat technologii jaki się rodził aniżeli jego twórcy. Nie jest to jednak nudna opowieść o książkach i życiu. To biografia tętniąca życiem, pełna niewypowiedzianej trwogi lat wojennej okupacji a potem przepełniona absurdami PRL-u. To opowieść o autentycznych ludziach, pełna ich problemów, trosk, marzeń. Czyta się to wszystko z zapartym tchem a przez to zupełnie inaczej patrzy się na dzieła Mistrza Lema. Sama nie należę do jego fanów, nie przemawia do mnie futurologia ale teraz pod warstwą fantastyki mogę dostrzec coś zupełnie nowego, nowe spojrzenie, ukryte znaczenia. Ubrany w szaty nieokreślonej przyszłości współczesny świat.

,,Lem. Życie nie z tej ziemi" to pozycja obowiązkowa, nie tylko dla wszystkich fanów Lema ale przede wszystkim dla wszystkich zainteresowanych książkami, literaturą i rozwojem literatury czy historią. Nie tylko skupia się na biografii pisarza ale zakreśla znacznie szerszy kontekst, pokazuje świat, który odszedł już w przeszłość ale i dużo wyjaśnia, pozwalając zerknąć za zasłonę historii i zrozumieć jak pracował Mistrz. Orliński wykazał się ogromnym szacunkiem i z każdej strony wręcz bije zachwyt i podziw dla Stanisława Lema, nie przeszkadza jednak to mu w byciu obiektywnym i w uporczywym dążeniu do prawdy. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 106,0 cm - 3,1 cm = 102,9 cm.

,,Na moment przed świtem" Magdalena Wala


Dwie kobiety, dwie epoki i dwie historie, które nieoczekiwanie zaczęły na siebie oddziaływać.

Adriana to współczesna trzydziestolatka, uwikłana w toksyczne małżeństwo, które pozbawia ją wszelkiej chęci do życia oraz sprowadza całą jej egzystencję do bycia służącą swego męża. Przełomem w jej szarym, monotonnym życiu jest spotkanie z ponad dziewięćdziesięcioletnią Agnes. Staruszka zaczyna kobiecie opowiadać historię swojego życia w trakcie okupacji nazistowskiej w Mysłowicach oraz wspomina dawną miłość. Przejmująca i chwytająca za serce opowieść o trudach wojennych, dramatycznych wyborach oraz konsekwencjach jakie za sobą pociągają staje się dla Adriany katalizatorem i otwiera jej oczy na to jak wygląda jej życie.

Przyznaję, że na początku strasznie denerwowała mnie Adriana. Jej postawa, zachowania, stosunek do męża, brak własnego zdania i zupełne podporządkowania - przyznam, że w tych momentach miałam ochotę rzucić książkę i nie czytać dalej o kimś ktoś sam decyduje się na prowadzenie takiego właśnie życia. Interesowała mnie jednak druga, prowadzona prawie równocześnie opowieść Agnes. Prezentuje ona zupełnie inny świat. Jej relacja z czasów okupacji nie jest jednoznaczna, czarno-biała, kryje w sobie wiele niuansów, sprzeczności, zawirowań. Jest tak skomplikowana jak skomplikowany był wtedy świat a sytuacja na Śląsku szczególnie. O ile w pozostałej części Polski można przeprowadzić dosyć wyraźną linię oddzielającą Polaków od Niemców, Śląsk był mieszaniną wielonarodowościową, gdzie nie dało się dokładnie przeprowadzić tego podziału. Dopiero wojna i okupacja zmusiła do zadania sobie pytania kim się jest i jakiej narodowości.

Opowieść Agnes oddziaływała nie tylko na mnie,czytelniczkę, ale przede wszystkim na Adrianę. Zaczęło powoli wyłaniać się bardziej skomplikowane tło stojące za jej decyzjami. Nie, nie wiem dlaczego postępuje ona tak a nie inaczej, nie wiem jakie decyzje podjęła. Mam całe mnóstwo pytań i mam nadzieję, że kolejne tomy pozwolą mi lepiej zrozumieć bohaterkę, zamiast ją powierzchownie oceniać. Zachęcam bo to bardzo przyjemna lektura, chociaż z denerwującym początkiem.