poniedziałek, 21 grudnia 2015

,,Ucieczka do miłości" Gina L. Maxwell

Tytuł oryginału: Fighting for Irish

Potrzebowałam koniecznie odmóżdżającej, lekkiej lektury. Czegoś co pozwoli mi się szybko zresetować. Padło przypadkowo na tomiki ,,Ucieczka do miłości". W prawdzie ostatnio zirytowało mnie wydawnictwo Amber bezsensownym dzieleniem powieści na pół ale postanowiłam dać im jeszcze szansę i przymknąć oko na ten dziwny zabieg. Niestety, tutaj było pod tym względem tylko gorzej.Tomiki mają dwóch różnych tłumaczy a redakcja śpi. Wiem, czepiam się ale strasznie nie trawię rażącego niechlujstwa. A z tym mamy tutaj do czynienia. Żaden z tłumaczy nie wykazał chęci dopasowania się do partnera. To co jeden tłumaczy, drugi zostawia w oryginale. Wygląda to koszmarnie. I w ogóle co to za słowo ,,Irol"?? To tutaj zostawiłabym oryginalne Irish.

Tak po za kwestiami technicznymi mamy do czynienia z bardzo stereotypową historyjką. Wytatuowany były zawodnik MMA i piękna kelnerka, która ucieka przed mafią. Coś Wam to mówi? Tak, dokładnie! Jeśli macie jakieś pomysły na fabułę to raczej na pewno je tu znajdziecie. Mimo to szybko i lekko się czyta. Gdyby nie denerwowało mnie aż tak bardzo tłumaczenie może nawet znalazłabym w tym więcej plusów.

środa, 16 grudnia 2015

,,Róże" Leila Meacharn

Tytuł oryginału: Roses

Na początku XIX wieku do Teksasu przybyły trzy rodziny. Wspólnymi siłami założyły miasteczko Howbutker stając się jego podporą. Każda z rodzin poświęciła się innej działalności: Tolliverowie mieli plantację bawełny, Warwickowie rozwijali przemysł drzewny a DuMontowie prowadzili sklep. Ważną rolę odgrywały w ich życiu róże przywiezione z rodzinnej Anglii. Czerwona miała oznaczać prośbę o wybaczenie a biała - wybaczenie. Przez wiele lat żyli w harmonii obok siebie. Wszystko zmieniło się gdy Mary Tolliver i Percy Warwick zakochali się w sobie do szaleństwa. Od tego momentu nic nie było już takie jak wcześniej i nigdy nie miało wrócić na wcześniejsze tory. Szczególnie, że do głosu doszła też stara klątwa ciążąca nad plantacją Sommerset.

Leili Meacharn udało się stworzyć niezwykłą opowieść o twardych, dumnych, targanych namiętnościami, pełnokrwistych ludziach. Ollie'emu, Mary i Percy'emu los dotkliwie zagrał na nosie pozbawiając tego, czego pragnęli najbardziej a ich wnuki Rachel i Matt muszą zmierzyć się z konsekwencjami, jednocześnie próbując nie popełniać tych samych błędów. Jest to historia o uporze, wielkiej miłości zarówno do drugiego człowieka jak i ziemi, źle pojętym poczuciu obowiązku, lojalności, przyjaźni, cierpieniu, poświęceniu i wybaczeniu. Ma w sobie ona ogromne pokłady epickości, co może nasuwać skojarzenia z ,,Przeminęło z wiatrem".

,,Róże" to monumentalna saga, od której ciężko się oderwać. Z ogromną przyjemności sięgnę więc po ,,Plantację Sommerset" aby powrócić znów do Teksasu i doświadczyć jeszcze raz niezwyklej atmosfery Howbutker. Polecam.

wtorek, 15 grudnia 2015

,,Florystka" Katarzyna Bonda

Ostatnimi czasy nie mogę narzekać na brak polskich kryminałów. Tym razem postanowiłam zmierzyć się z Katarzyną Bondą, która została okrzyknięta nawet królową tego gatunku w Polsce. Trochę sceptycznie podeszłam do ,,Florystki" nie do końca wiedząc czego mogę się spodziewać. Dostałam za to mroczne, skomplikowane śledztwo.

Hubert Meyer to profiler policyjny. Jego zadaniem jest słuchanie, obserwowanie by w rezultacie stworzyć jak najlepszy profil psychologiczny sprawcy. Popełnia jednak błąd w pracy i sam postanawia odsunąć się od policji. Błogie lenistwo nie trwa długo. Zostaje wezwany gdy ginie dziewięcioletnia Zosia. Wkrótce dziewczynka zostaje znaleziona martwa a śledczy zaczynają wiązać ten przypadek z popełnionym kilka lat wcześniej zabójstwem jedenastoletniego Amadeusza.

O kryminałach ciężko pisać tak aby za wcześnie nie podsunąć uważnemu czytelnikowi żadnego tropu. Tutaj, gdzieś tak w połowie można domyślić się kto jest sprawcą ale nie umniejsza to wcale przyjemności z lektury. Intryga jest tak skonstruowana aby cały czas czymś zaskakiwać. Dodatkowym plusem jest genialnie nakreślone tło społeczne i psychologiczne. Obserwujemy tak różnych bohaterów i każdy z nich coś wnosi i buduje większy kontekst tak aby jak najlepiej zrozumieć finał.

Mimo, że jedna powieść nie przekonała mnie aby oddać palmę pierwszeństwa Bondzie muszę podkreślić jej niewątpliwy kunszt w budowaniu interesującej fabuły oraz znajomość środowisk śledczych. Dba o szczegóły, dlatego jej powieść nabiera cech realności. Z chęcią sięgnę także po inne jej kryminały.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 31,1 cm - 3,4 cm = 27,7 cm

poniedziałek, 14 grudnia 2015

,,Śmiałe marzenia" Nora Roberts

Tytuł oryginału: Daring to Dream

Chyba przy okazji lektury cyklu Nory Roberts o braciach Quinn pisałam, że lubię właśnie takie serie: lekkie, pozytywne, zabawne i trochę wzruszające. A pierwszym tom serii ,,Marzenia" doskonale wpasowuje się w te ramy.  Jest to opowieść o trzech kobietach, które wspólnie wychowały się w ogromnym domu na wybrzeżu Kalifornii. Każda z nich ma do opowiedzenia swoją własną opowieść, łączy je jednak wręcz siostrzane uczucie.

Cykl rozpoczyna Margo, córka gosposi, która wyruszyła w wielki świat w wieku 18 lat. Zdążyła przez lata zdobyć wielką popularność i majątek oraz w jednej chwili wszystko to  stracić. Teraz wraca do domu aby tam leczyć rany oraz na nowo okryć swoje marzenia i drogę do ich realizacji.

Książki Nory Roberts mają to do siebie, że ciężko się od nich oderwać. Historie zawsze są świetnie opowiedziane a jej bohaterowie posiadają mnóstwo cech, dzięki którym łatwo ich jest polubić. Dramaty nigdy nie są aż tak straszne bo zawsze można znaleźć łatwy sposób do ich pokonania. Nie inaczej jest i tutaj. Znajdziemy to co lubimy: humor, wielkie uczucie, wzruszenia, mnóstwo optymizmu i szczyptę magii. Mimo to jakoś (przynajmniej w moim odczuciu) słabiej wypada otwarcie tego cyklu w porównaniu z innymi, pisanymi później. Zdecydowanie bardziej lubię braci Quinn, Kwartet Weselny czy trylogię Boonsboro.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 33,4 cm - 2,3 cm = 31,1cm

niedziela, 13 grudnia 2015

,,Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił" Jennifer Teege, Nikola Sellmair

Tytuł oryginału: Amon. Mein Großvater hätte mich erschossen

Od prawie dekady mieszkam w Krakowie, znam historię getta, byłam w muzeum Schindlera, ba mało tego, nawet w willi, w której mieszkał Amon Goeth. Nigdy nie traktowałam tego jednak zbyt emocjonalnie. Uważam, że jest to tragiczna część naszej historii, o której trzeba mówić, wspominać i nauczać kolejne pokolenia ale niekoniecznie roztrząsać na każdym kroku.

Jednak historia Jennifer Teege wstrząsa. Jako trzydziestoośmiolatka, żona i matka zupełnym przypadkiem dowiaduje się prawdy o swojej biologicznej rodzinie. Okazuje się, że jej dziadkiem był ,,rzeźnik z Krakowa" - sadystyczny komendant obozu w Płaszowie - Amon Goeth. Dla kobiety jest to ogromny szok. Szczególnie, że uosabia wszystko to co jej przodek zwalczał. Jest ciemnoskóra, studiowała w Izraelu, zna hebrajski i przyjaźni się Żydami. Ten wstrząs rozpoczyna drogę Jennifer do poznania prawdy o sobie, rodzinie (matce, babce, dziadku) oraz odnalezienie w tym przestrzeni dla siebie. Musi bardzo osobiście i emocjonalnie przepracować holokaust. Znaleźć własne odpowiedzi. Na początku jest to dla niej bardzo trudne, długo boi się opowiedzieć o swoim odkryciu przyjaciołom. Przeraża ją świadomość, że ona - potomek zbrodniarzy ma stanąć twarzą w twarz z potomkami ofiar. Książka stopniowo odsłania ścieżkę Jennifer. Od szoku, wyparcia aż po zrozumienie i w pewnym stopniu wybaczenie.

,,Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił" to ważna pozycja. Ważna bo pokazuje spojrzenie tej drugiej strony. Nie tylko ofiary i ich dzieci skazane są na cierpienie i nieustanną pamięć. Skrzywdzone także zostały dzieci i wnuki nazistów, które ciągle muszą mierzyć się z winą i zbrodnią dziadków. Nie, nie uważam że wszystko powinno zostać zapomniane i rozgrzeszone ale ważne jest aby umieć to przepracować, wytłumaczyć i znaleźć rozgraniczenie tak aby wspólnie nie dopuścić aby kiedykolwiek holokaust się powtórzył.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 36,6 cm - 3,2 cm = 33,4 cm

sobota, 5 grudnia 2015

,,Dziewczyna ze śniegiem we włosach" Ninni Schulman

Tytuł oryginału: Flickan med snö i håret

Zastanawia mnie czasami fenomen skandynawskich kryminałów. Nie zawsze mogę mogę zrozumieć dlaczego są aż tak popularne. Może o ich sukcesie decyduje specyficzna aura. Bo czy może być miejsce, które bardziej prosi się o popełnianie zbrodni niż ponura, mroczna, zimna, odosobniona i pokryta lasami pełnymi kryjówek Północ? Wszystko to wykorzystała debiutująca pisarka Ninni Schulman.

Tuż po Nowym Roku policja odbiera zgłoszenie o zaginięciu nastolatki. Wkrótce znajdują zwłoki innej dziewczyny w ziemiance w lesie. Pozornie nic nie łączy obu spraw, funkcjonariusze nie mają żadnego punktu zaczepienia. Tropy się plączą. Wsparciem dla policji nieoczekiwanie staje się powracająca po latach do rodzinnej miejscowości dziennikarka Magdalena Hansson.

Każdy kto już wcześniej zetknął się z jakimkolwiek skandynawskim kryminałem doskonale odnajdzie się w fabule. Raczej nie można nastawiać się na coś nowego. Cały czas towarzyszy nam mroczne, zimowe tło, zmęczeni policjanci ze skomplikowanym życiem osobistym, wścibska dziennikarka. Sama sprawa nie jest może zbytnio skomplikowana ale zaskakuje swoim rozwiązaniem. Cóż, nie jest to powieść, którą można postawić na równi z najlepszymi przedstawicielami gatunku. Nawet porównanie do prozy Camilli Laeckberg to trochę za dużo. Jednak czytało się przyjemnie. Idealna pozycja na weekendowy relaks.

środa, 2 grudnia 2015

,,Seks, sztuka i alkohol" Andrzej Klim



Na lata 60-te patrzymy dziś przez pryzmat czarno-białych zdjęć i filmów. Bohaterowie tamtego okresu to dziś dostojne osobowości, autorytety z dziedziny nauki, sztuki i polityki. Wręcz nieprawdopodobnym wydaje się, że byli oni młodzi i ... szaleni.

Andrzej Klim stworzył zbiorek anegdot, który zabiera nas w niezwykłą podróż w czasie. Ukazuje zupełnie inne oblicze szarego, siermiężnego PRLu. Oblicze pełne imprez, niezwykłej fantazji, szalonych romansów oraz przepełnione plotkami, za które, współcześnie, redaktorzy wszystkich portali plotkarskich daliby się pokroić. Opowiada o latach 60-tych lekko, zabawnie oraz barwnie. Postacie nabierają życia a anegdoty naprawdę budzą uśmiech.

Autor koncentruje się nie tylko na plotkach i zabawnych historiach. Przedstawia także okoliczności powstania niektórych znanych utworów, nakreśla kontekst dla wielu zjawisk i pokazuje jak ciekawie mogło być też w ,,epoce słusznie minionej". Rozczaruje się jednak kto spodziewa się bulwersujących faktów - tu ich nie znajdzie.