piątek, 31 lipca 2026

,,Przepis na potwora" Kathryn Harkup

Tytuł oryginału: Making the monster. The science behind Mary Shelley's Frankenstein

 O czym pomyśleliście patrząc na okładkę tej książki i tytuł? Z pewnością o czymś makabrycznym. Potem mogła pojawić się myśl, kto w ogóle coś takiego czyta. Pewnie nie wiele osób doczytało podtytuł (ja nie) i nie wpadło na to, że to nie do końca to czego się spodziewa. Bo ,,Przepis na potwora" skrywa zadziwiającą zagadkę. To nie jest sposób na zbrodnię doskonałą a fascynująca biografia zarówno autorki jak i dzieła. Tylko tutaj można dowiedzieć się jak bardzo Mary Shelley w swoim najsłynniejszym dziele wyprzedziła swoją epokę i jak ogromnej erudycji to wymagało.

,,Przepis na potwora" opowiada burzliwe dzieje Mary Shelley i jej rodziny, zaczynając od jej rodziców, poprzez męża, kończąc na wzmiance o dzieciach. Jednak najwięcej miejsca zajmuje dzieło, które ją unieśmiertelniło - powieść ,,Frankenstein". To właśnie ta powieść rozłożona jest na czynniki pierwsze aby pokazać, że kolejne wydarzenia fabularne są odzwierciedleniem tego co działo się w nauce w XVIII i XIX wieku. To fascynująca, czasem przerażająca opowieść o zachodzących zmianach, wielkich przełomach i naukowcach. ,,Frankenstein" nie jest powieścią fantasy, tam nie dzieje się magia. Tam widać naukę. Galwanizm, elektryczność, pierwsze transfuzje, rodząca się współczesna anatomia, pierwsze sekcje zwłok z ich mrocznym tłem - to i znacznie więcej znajduje swoje odbicie w powieści. Nieprawdopodobnym jest jak młodziutka Mary dobrze orientowała się w odkryciach naukowych i potrafiła jej zmieścić w jednej powieści.

Mimo, że jest to biografia i to jeszcze powieści to czyta się lepiej niż najlepszą powieść. Ogrom danych naukowych przedstawiony jest w taki sposób, że chce się więcej. Powstała tutaj barwna opowieść o jednym z najbardziej spektakularnych okresów rozwoju medycyny, gdy autentyczny horror przeplatał się pędem do wiedzy. Makabra była nieodłącznym towarzyszem postępu. To tylko w taki okresie mogła pojawić się idea by stworzyć opowieść o Wiktorze Frankensteinie i jego potworze. Tylko wtedy ta opowieść mogła brzmieć prawdopodobnie. A dziś podążając za ukrytymi w niej tropami jeszcze raz doświadczamy zarówno nadziei jak i lęków epoki. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz