wtorek, 14 lutego 2023

,,Hiacynt. PRL wobec homoseksualistów" Remigiusz Ryziński

 


,,Hiacynt" to kryptonim akcji, przeprowadzonej w latach 1985-1987, a której celem byli homoseksualni mężczyźni. Trwała zaledwie kilka dni ale jej konsekwencje mogły być dużo trwalsze. Zatrzymania, kontrole, przesłuchania, przemoc wymierzona w zatrzymanych, próby pozyskania jako TW. A wszystko dlatego, że geje byli uważani za grupę kryminogenną, którą trzeba mieć pod specjalnym nadzorem. Niby gdzieś mimochodem próbowano wspominać o AIDS i ochronie przed zagrożeniem jakie ono niesie ze sobą ale nie zmienia to faktu, że głównym celem akcji była kontrola, upodlenie i stworzenie poczucia nieustannej inwigilacji. Homoseksualiści byli wrogami państwa, społeczeństwa i trzeba było ich trzymać w ryzach. Brzmi jakoś znajomo, prawda?

Remigiusz Ryziński podjął się karkołomnego zadania dotarcia do PRL-owski teczek by dokładnie poznać i przebadać szczegóły akcji ,,Hiacynt". Ale zanim o tym to tworzy tło, kontekst, świat w którym przyszło żyć gejom w PRLu. Szalety, meliny, ciemne zaułki w parku, mrok i zepsucie. Z tym się kojarzyli i właściwie tam zostali zepchnięci. Pozbawieni tożsamości, żyjący w ciągłym poczuciu zagrożenia bo zabić ,,pedała" zdarzało się zbyt często. Najczęściej mordercami okazywali się przypadkowi kochankowie, którzy wcale nie szukali czułości ale okazji do kradzieży. Świat okrutny i bezwzględny, pozbawiony oparcia we władzy bo władza też prześladuje i zastrasza. Donos, albo nawet same podejrzenie, może pozbawić pracy, rodziny, znajomych. I do tego dochodzi jeszcze zmasowana akcja systemowa, której jedynym celem jest mocniejsze dokręcenie śruby, spisanie, zebranie haków i późniejszy szantaż.

Opowieść o ,,Hiacyncie" przeraża i denerwuje. Przeraża bo porażający jest rozmiar biurokracji, systemowych działań wymierzony w ludzi, którzy właściwie niczemu nie są winni. Byli prześladowani, szczuci, inwigilowani, pozbawieni praw i ochrony. Denerwuje bo ta opowieść ma ogromny potencjał a wyszła chaotyczna masa, w której czytelnik gubi się w natłoku niepotrzebnych detali, nazwisk pomiędzy którymi autor skacze, faktów i zdarzeń. Trzeba dużo skupienia aby zrozumieć ciąg zdarzeń i wyciągnąć właściwe wnioski. Dopiero kalendarium na końcu wszystko porządkuje więc sugeruje zacząć od niego a potem próbować sobie układać to co działo się w trakcie właściwej akcji ,,Hiacynt".

Nie zmienia to jednak faktu, że jest to książka ważna i wyciągająca na światło dzienne bolesne epizody z historii najnowszej - moment gdy państwo obraca się przeciw swoim obywatelom, gdy podejmuje kroki skrajne. To reportaż szokujący, bolesny i (co najstraszniejsze) aktualny. Po ponad trzydziestu latach temat nadal jest aktualny i nie rozwiązany. Zaskakujące jest, że wiele teczek do których autor chciał dotrzeć nie znajduje się w archiwach IPN ale ma opis ,,TAJNE" co budzi podejrzenie, że mogą nadal być w użyciu. Straszne i szokujące. A jaka jest prawda? Dziś na pewno się tego nie dowiemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz