Tytuł oryginału: Devil in Winter
Evie, trzecia z bohaterek cyklu Wallflowers, jest chyba najbardziej z nich zdesperowana. Do tego stopnia, że jedynym wyjściem jakie widzi jest zaproponowanie ślubu zdeklarowanemu rozpustnikowi i byłemu porywaczowi Lillian, lordowi St.Vincent. A i on nagle dostrzega w tym rozwiązaniu plusy - w końcu pozbędzie się problemów finansowych. Dramatyczna ucieczka przed pazernymi krewnymi dziewczyny, pośpieszny ślub a potem ... no właśnie, każde miało żyć po swojemu ale coś w planie poszło nie tak i żadne z nich nie upiera się przy rozstaniu.
,,Zimowy ślub" to trzeci tom cyklu, trochę inny od wcześniejszych. Więcej w nim jest akcji a mnie humoru. Ale i sytuacja głównych bohaterów jest zgoła odmienna. Nie spotykają się na sali balowej czy w ogrodzie ale ich wybory podyktowane są przez dramatyczną przeszłość. Evie, ucieka od dręczącej i znęcającej się nad nią rodziny a Sebastian, nagle musi przewartościować i na nowo ułożyć swoje życie. Skoro to romans historyczny, to mamy pewność, że po pokonaniu wszelkich przeciwności losu (a trochę się tego zbierze) bohaterowie będą cieszyć się upragnionym ,,happy endem". Ale zanim to nastąpi czytelnik musi uzbroić w cierpliwość i szybciej przewracać strony.
Lisa Kleypas to pisarka do której przyjemnie się wraca i tym razem nie rozczarowuje. Daje nam lekką ale dobrze napisaną opowieść, od której trudno się oderwać. Dodatkowym smaczkiem dla wszystkich jej fanek na pewno będzie wiadomość, że jedną z postaci drugoplanowych jest młodziutki Cam Rohan, późniejszy główny bohater powieść ,,Wyjdź za mnie" otwierającej cykl o rodzinie Hathaway.
p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 14,1 cm - 1,9 cm = 12,2 cm
poniedziałek, 14 listopada 2016
,,Pod nocnym niebem" Rachel Hore
Tytuł oryginału: A Place of Secrets Czy sny mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie? A jeśli tak, to czy niosą za sobą jakieś ukryte znaczenie? Przed tymi zagadnieniami stanie młoda pracownica domu aukcyjnego. Ekscytujące wyzwanie zawodowe zmusi ją do powrotu w rodzinne strony. Tam odkryje nie tylko bibliotekę pełną skarbów przeszłości ale również fascynującą historię młodej kobiety żyjącej pod koniec XVIII wieku o której wszyscy zapomnieli. Jedynie cieniem rzuca się na Jude sen jej siostrzenicy, identyczny z tym który sama śniła jak była dzieckiem oraz dziwnie zbieżny z badaną historią.
,,Pod nocnym niebem" nieźle się zaczyna. Jest i zagadkowa historia Esther, którą powoli odkrywamy, ale są i sprawy bardziej współczesne - próba pogodzenia się ze śmiercią bliskiej osoby, trudne i skomplikowane relacje siostrzane, powoli kiełkujące nowe uczucie oraz zakopane, trochę wstydliwe i bolesne wspomnienia, z którymi trzeba się w końcu rozprawić. Trzeba przyznać, że to wszystko razem wymieszane, szczególnie gdy doda się jeszcze szczyptę konkretnych danych historycznych stanowi materiał na fascynującą powieść. I taka jest w większości.
Bardzo powoli i niespiesznie, tak jak lubię, budowany jest klimat. Stopniowo coraz bardziej wciągamy się w splątane historie wszystkich bohaterek. Pozwalamy aby zawładnął nami pęd do rozwiązania tajemnic. Czekamy na wielki finał. I tutaj jest największy zgrzyt. W porównaniu z całością, z tym misternym tkaniem sieci wątków i domysłów co naprawdę się stało, zakończenie to ewidentne i trochę denerwujące pójście na skróty. Rażą nieprawdopodobne zbiegi okoliczności i prostota rozwiązania, które nagle idealnie splata wszystko w jedną całość. Perfekcyjny, cukierkowy i zupełnie nie przekonywujący happy end.
Czuję pewien niedosyt. Rozczarowało mnie zakończenie. Jednak to nie znaczy, że uważam powieść za nie wartą uwagi. Jej wielowątkowość i dobrze nakreślone tło obyczajowe sprawiają, że przyjemnie się ją czyta. Wystarczy obniżyć oczekiwania co do zakończenia i można spokojnie czytać.
p.s. WYZWANIE 2016 - Literatura angielska
czwartek, 10 listopada 2016
,,Stół króla Salomona" Luis Montero Manglano
Tytuł oryginału: La mesa del rey Salomón. Los buscadores
Pragnienie aby pozornie nudna praca była przykrywką dla czegoś znacznie bardziej tajemniczego i ekscytującego towarzyszy chyba większości z nas. Sama kiedy miałam w sobie iskierkę nadziei, że studia bibliotekoznawcze to wstęp do pasjonującego odkrywania sekretów przeszłości i niezwykłych przygód. Cóż, może nie biegam niczym Indiana Jones ale dzięki powieścią takim jak ,,Stół króla Salomona" choć na chwilkę mogę przenieść się w świat pełen wyzwań.
Tirso Alfaro nie miał w życiu żadnego celu. Posłusznie przechodził kolejne stopnie edukacji i pod wpływem matki zaczął studia doktoranckie do których nie ma serca ani przekonania. Nie wiedział, że przypadek skieruje go na drogę pasjonujących zadań i wkroczy na ścieżkę Poszukiwacza zrabowanych zabytków kultury hiszpańskiej.
,,Stół króla Salomona" to sprawnie napisana powieść przygodowa. Pełna akcji, barwna i trzymająca do ostatnich stron w napięciu. Główny bohaterem to stereotypowy nieudacznik, który pewnego dnia okrywa w sobie drzemiące pokłady zdolności i rozlicznych talentów. Będzie musiał wykorzystać je w starciu z tajemniczym przeciwnikiem oraz aby zdobyć cenny artefakt. Akcja powieści może i przebiega bardzo szablonowo i sporo z wydarzeń można przewidzieć z wyprzedzeniem ale nie odbiera jej to uroku. Duża zasługa w tym bardzo szczegółowo budowanemu tłu. Autor poświęca sporo miejsca aby zbudować kontekst, dokładnie opowiada o zabytkach i ludziach. Na szczęście, ma do tego talent i potrafi zainteresować. Nie wpływa to na tempo fabuły wręcz przeciwnie zachęca do dalszej lektury i nie pozwala na oderwanie się choćby na chwilę.
Nie jest łatwo trafić na dobrą i wciągającą powieść przygodową z wątkami historycznymi więc z tym większą przyjemnością polecam tę.
Pragnienie aby pozornie nudna praca była przykrywką dla czegoś znacznie bardziej tajemniczego i ekscytującego towarzyszy chyba większości z nas. Sama kiedy miałam w sobie iskierkę nadziei, że studia bibliotekoznawcze to wstęp do pasjonującego odkrywania sekretów przeszłości i niezwykłych przygód. Cóż, może nie biegam niczym Indiana Jones ale dzięki powieścią takim jak ,,Stół króla Salomona" choć na chwilkę mogę przenieść się w świat pełen wyzwań.
Tirso Alfaro nie miał w życiu żadnego celu. Posłusznie przechodził kolejne stopnie edukacji i pod wpływem matki zaczął studia doktoranckie do których nie ma serca ani przekonania. Nie wiedział, że przypadek skieruje go na drogę pasjonujących zadań i wkroczy na ścieżkę Poszukiwacza zrabowanych zabytków kultury hiszpańskiej.
,,Stół króla Salomona" to sprawnie napisana powieść przygodowa. Pełna akcji, barwna i trzymająca do ostatnich stron w napięciu. Główny bohaterem to stereotypowy nieudacznik, który pewnego dnia okrywa w sobie drzemiące pokłady zdolności i rozlicznych talentów. Będzie musiał wykorzystać je w starciu z tajemniczym przeciwnikiem oraz aby zdobyć cenny artefakt. Akcja powieści może i przebiega bardzo szablonowo i sporo z wydarzeń można przewidzieć z wyprzedzeniem ale nie odbiera jej to uroku. Duża zasługa w tym bardzo szczegółowo budowanemu tłu. Autor poświęca sporo miejsca aby zbudować kontekst, dokładnie opowiada o zabytkach i ludziach. Na szczęście, ma do tego talent i potrafi zainteresować. Nie wpływa to na tempo fabuły wręcz przeciwnie zachęca do dalszej lektury i nie pozwala na oderwanie się choćby na chwilę.
Nie jest łatwo trafić na dobrą i wciągającą powieść przygodową z wątkami historycznymi więc z tym większą przyjemnością polecam tę.
wtorek, 8 listopada 2016
,,Jeremy Poldark" Winston Graham
Tytuł oryginału: Jeremy Poldark
Jakże inny jest klimat ,,Jeremy'ego Poldrka" od wcześniejszych tomów. Tam gdzie wcześniej dominował optymizm i żywiołowość Demelzy, teraz zagościł strach i niepewność. Pełne nadziei patrzenie w przyszłość znikło a zastąpiły ją obawa i wątpliwość. Ale Demelza i Ross to też teraz inni ludzie. Boleśnie doświadczeni, zagrożeni uczą się ponownie jak znaleźć swoje miejsce w świecie. Ross musi jednak najpierw stawić czoła wymiarowi sprawiedliwości, by potem móc stanąć znowu do walki.
Nie wiem jak autor to zrobił ale nawet tworząc tak statyczną część jak ta nie pozwolił ani na chwilę na oderwanie się od lektury. Brak tutaj znaczących zwrotów akcji, widzimy zawiązywanie się nowych wydarzeń ale przede wszystkim zderzenie się z konsekwencjami działań już dokonanych. Jednak cały czas trzeba być czujnym, bo wszystko jest ważne i istotne. Szczególnie, że akcja bardzo skoncentrowana jest na Poldarkach. Mniejsze znaczenie mają postaci drugoplanowe. Najistotniejsze jest to co dzieje się wewnątrz rodziny. Wyraźnie czuć pulsowanie uczuć i wrażeń, które kiedyś muszą dojść do głosu. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom aby poznać dalsze losy bohaterów.
p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 16,3 cm - 2,2 cm = 14,1 cm
Jakże inny jest klimat ,,Jeremy'ego Poldrka" od wcześniejszych tomów. Tam gdzie wcześniej dominował optymizm i żywiołowość Demelzy, teraz zagościł strach i niepewność. Pełne nadziei patrzenie w przyszłość znikło a zastąpiły ją obawa i wątpliwość. Ale Demelza i Ross to też teraz inni ludzie. Boleśnie doświadczeni, zagrożeni uczą się ponownie jak znaleźć swoje miejsce w świecie. Ross musi jednak najpierw stawić czoła wymiarowi sprawiedliwości, by potem móc stanąć znowu do walki.
Nie wiem jak autor to zrobił ale nawet tworząc tak statyczną część jak ta nie pozwolił ani na chwilę na oderwanie się od lektury. Brak tutaj znaczących zwrotów akcji, widzimy zawiązywanie się nowych wydarzeń ale przede wszystkim zderzenie się z konsekwencjami działań już dokonanych. Jednak cały czas trzeba być czujnym, bo wszystko jest ważne i istotne. Szczególnie, że akcja bardzo skoncentrowana jest na Poldarkach. Mniejsze znaczenie mają postaci drugoplanowe. Najistotniejsze jest to co dzieje się wewnątrz rodziny. Wyraźnie czuć pulsowanie uczuć i wrażeń, które kiedyś muszą dojść do głosu. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom aby poznać dalsze losy bohaterów.
p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 16,3 cm - 2,2 cm = 14,1 cm
piątek, 4 listopada 2016
,,Co Finowie mają w głowie" Wolfram Eilenberger
Tytuł oryginału: Finnen von Sinnen - Von einem, der auszog, eine finnische Frau zu heiratenCo robi zakochany Niemiec? Pisze książkę. A gdy jego ukochana jest na dodatek Finką? Pisze książkę o Finlandii! Tyle tytułem wprowadzenia bo ono chyba oddaje najlepiej cały kontekst książki.
Wolfram Eilenberger to niemiecki publicysta, który poślubił Finkę. Okres narzeczeństwa stał się dla niego prawdziwym wyzwaniem. Musiał zmierzyć się z totalnie odmienną kulturą i przestawić swój typowo niemiecki umysł na niesamowicie abstrakcyjny fiński sposób życia. Nie moralizuje, nie mędrkuje ale lekko i zabawnie opisuje kraj, który nagle stał mu się bliski. Chyba ta książka przede wszystkim to jemu ma pomóc uporządkować i usystematyzować to co fińskie (Jak bardzo to niemieckie!! wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać). Nie warto więc traktować jej jako przewodnika po kraju świętego Mikołaja. Jest to ciepła opowieść o miłości i tym co za nią stoi. Opowieścią o rodzinie, miejscach, ludziach trochę o języku i jedzeniu. O zachowaniach, tradycjach ale i pełna zabawnych anegdot i wpadek.
Przyznaję, że bawiłam się świetnie czytając ,,Co Finowie mają w głowie". Dane mi było zerknąć do wnętrza sauny i przez chwilę obserwować zamknięty świat fińskiej rodziny. Świat fantazyjny, magiczny i bardzo inny. Można poczuć klimat Skandynawii i troszkę zrozumieć tych nie tak odległych sąsiadów.
czwartek, 3 listopada 2016
,,Mroczny anioł" Virginia C. Andrews
Tytuł oryginału: Dark AngelWydawać by się mogło, że życie Haeven Leigh Casteel, którą poznaliśmy w ,,Rodzinie Casteel", w końcu się odmieniło. Nie jest już popychadłem i wywłoką ze Wzgórz Strachu ale wyrusza w świat by zamieszkać z rodziną matki, bogatymi Tattertonami. Z dnia na dzień staje się uczennicą prestiżowego liceum i może dysponować znacznym majątkiem. Ale ten sielankowy obraz to kolejna iluzja. Dziewczyna szybko przekonuje się, że kolejny dom kryje w swych ścianach dramatyczne sekrety a każda zmiana ma swoją cenę.
Sama Heaven też przechodzi poważną zmianę psychologiczną. Już nie jest tą samą radosną, promienną, z dumą znoszącą kolejne przeciwności losu i wypatrującą promyków nadziei. Zaczyna dostrzegać ciemne strony życia i uodparniać się na nie, korzystając z tego co podsuwa jej los. Sprytnie lawiruje pomiędzy wydarzeniami, dążąc do tego co w jej ocenie jest najlepsze dla innych, nie oglądając się na ich zdanie. Jedno jednak pozostanie w niej stałe - uparte podążanie do raz wyznaczonego celu.
Klimat ,,Mrocznego anioła" jest znacznie mroczniejszy i bardziej przerażający niż wcześniejszego tomu. W prawdzie nie ma tutaj aż takiego epatowania brutalnością i cierpieniem dzieci ale cały czas ma się poczucie niepewności i niestabilności sytuacji. A i bohaterowie nakreśleni są niczym figurki w klasycznym gotyckim horrorze - zimni, skoncentrowani na sobie i wykorzystujący innych dla swoich celów. Brak tutaj ciepła i radości. Zostaje tylko fizyczny pęd do przetrwania, dodatkowo podsycany pragnieniem odwetu. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że dalsze tomy zmienią coś w nakreślonym obrazie.
p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 19,5 cm - 3,2 cm = 16,3 cm
środa, 2 listopada 2016
,,Po trzecie dla zasady" Janet Evanovich
Tytuł oryginału: Three to Get Deadly
Jeśli ktoś, tak jak ja, po raz trzeci spotyka się ze Stephanie Plum, może już trochę wiedzieć czego powinien się spodziewać. Bo w końcu Stepanie to świeżo upieczony łowca nagród ale łowca nietypowy. Boi się broni i jej nie nosi, nie biega i ma wręcz nadprzyrodzoną zdolność ściągania na siebie kłopotów. Ale wydawać by się mogło, że to działa tylko wtedy gdy ma ,,trudne" zadanie. A co gdy ma znaleźć dobrodusznego sprzedawcę słodyczy? Cóż... okazuje się, że wtedy jest tylko gorzej i ... śmieszniej. Gdzie tylko bohaterka się pojawi, trup ściele się gęsto a policja nie nadąża z interwencjami. Zwariowana łowczyni ściągnie na siebie uwagę do tego stopnia, że nawet ona i jej chomik otrą się o tortury. Ale to trzeba przeczytać samemu.
Na tak ponure jesienne popołudnia nie ma nic lepszego niż seria Janet Evanovich. Wybuchy śmiechu gwarantowane. Cała szalona ferajna z nieocenioną babcią Mazurową na czele nam to zapewnią. Ja sama popłakałam się ze śmiechu w kilku miejscach - chyba najbardziej przy scenie z trupem w bagażniku. Co chyba najlepiej oddaje jak umiejętnie wymieszany jest absurd z humorem. Ogromnym atutem oprócz bohaterów jest też szybka, pełna niespodziewanych zwrotów akcja. Dodatkowo zaczął się coraz wyraźniej rysować delikatny wątek romansowy ale w tym przypadku nawet on jest komiczny.
,,Po trzecie dla zasady" to poprawiacz humoru z najwyższej półki. Idealny, szczególnie gdy wszędzie szaro i ciemno. Polecam!
p.s. WYZWANIE 2016 - W tytule jest cyfra bądź liczba
Jeśli ktoś, tak jak ja, po raz trzeci spotyka się ze Stephanie Plum, może już trochę wiedzieć czego powinien się spodziewać. Bo w końcu Stepanie to świeżo upieczony łowca nagród ale łowca nietypowy. Boi się broni i jej nie nosi, nie biega i ma wręcz nadprzyrodzoną zdolność ściągania na siebie kłopotów. Ale wydawać by się mogło, że to działa tylko wtedy gdy ma ,,trudne" zadanie. A co gdy ma znaleźć dobrodusznego sprzedawcę słodyczy? Cóż... okazuje się, że wtedy jest tylko gorzej i ... śmieszniej. Gdzie tylko bohaterka się pojawi, trup ściele się gęsto a policja nie nadąża z interwencjami. Zwariowana łowczyni ściągnie na siebie uwagę do tego stopnia, że nawet ona i jej chomik otrą się o tortury. Ale to trzeba przeczytać samemu.
Na tak ponure jesienne popołudnia nie ma nic lepszego niż seria Janet Evanovich. Wybuchy śmiechu gwarantowane. Cała szalona ferajna z nieocenioną babcią Mazurową na czele nam to zapewnią. Ja sama popłakałam się ze śmiechu w kilku miejscach - chyba najbardziej przy scenie z trupem w bagażniku. Co chyba najlepiej oddaje jak umiejętnie wymieszany jest absurd z humorem. Ogromnym atutem oprócz bohaterów jest też szybka, pełna niespodziewanych zwrotów akcja. Dodatkowo zaczął się coraz wyraźniej rysować delikatny wątek romansowy ale w tym przypadku nawet on jest komiczny.
,,Po trzecie dla zasady" to poprawiacz humoru z najwyższej półki. Idealny, szczególnie gdy wszędzie szaro i ciemno. Polecam!
p.s. WYZWANIE 2016 - W tytule jest cyfra bądź liczba
Subskrybuj:
Posty (Atom)



