czwartek, 10 kwietnia 2025

,,W środku nocy" Riley Sager

 

Tytuł oryginału: Middle of the Night

Co właściwie wydarzyło się w nocy 15 lipca 1994? To miał być zwyczajna piątkowa noc. Dwóch dziesięciolatków i nocowanie w namiocie na podwórku. Tylko, że rankiem jest tylko jeden z chłopców a drugi zniknął. Przez trzydzieści lat nikomu nie udało się ustalić co stało się z Billym. Prawie dokładnie trzydzieści lat później drugi z nich, Ethan, wraca do rodzinnego domu i zaczynają w okolicy dziać się dziwne rzeczy. Czy to Billy wrócił?

,,W środku nocy" to moje drugie spotkanie z Riley Sagerem i spotkanie bardzo satysfakcjonujące. Nie można powiedzieć, że ta historia to horror, nie jest też thrillerem czy kryminałem. Ona łączy w sobie wszystko i wyciąga ich esencję. Z tego powstaje opowieść, która skutecznie przykuwa uwagę. Elektryzująca gra pomiędzy światem realnym, wyobraźnią i narastającą psychozą. Akcja powieść to zamknięty krąg osób, z których każda coś ukrywa a wydarzenia z lipca 1994 przywoływane w retrospekcjach mieszają w utrwalonych pozorach oraz pokazują zupełnie inne oblicze pozornie idealnego podmiejskiego osiedla.

Sager od początku igra z czytelnikiem tworząc obraz przedmieścia, w którym zacierają się granice. Tu może zdarzyć się wszystko. Od pierwszych stron czuć, że coś czai się w mroku ale nie wiadomo czy jest to z tego czy innego świata. To też obraz przedmieść, które utknęły i zatrzymały się przed trzydziestu lat w obliczu tragedii. Tu nic się nie zmienia bo zmiana sugerowała by winę. Jest mrocznie, niepokojąco, przytłaczająco i można się pogubić. Tu cały czas krążą demony przeszłości. Tylko czy są prawdziwe?

,,W środku nocy" to świetny miks gatunków, który zapewni całą gamę emocji. Tu nic nie jest prawdą ale równocześnie wszystko może nią być. Książka wbije was w fotel i na 100 stronie nie będziecie mogli doczekać się by poznać rozwiązanie. Sager nie idzie po prostej linii, on na pewno was zaskoczy w finale a po drodze kilka razy wywróci całość do góry nogami. Polecam!

poniedziałek, 7 kwietnia 2025

,, Co mówią zwłoki" Sue Black

Tytuł oryginału: All That Remains: A Life in Death

 Dopiero gdy zaczęłam czytać tą pracę dowiedziałam się kim jest Sue Black. A nie jest to wcale przypadkowa osoba. To wybitna brytyjska antropolog, profesor na uniwersytecie w Dundee, była prezes Królewskiego Instytutu Antropologicznego. Posiada wieloletnie doświadczenie zawodowe jako antropolog, nie tylko teoretyczne ale przede wszystkim zdobywane praktycznie. To ona między innymi badała zwłoki w Kosowie czy po tsunami na Bali. Chyba taki wstęp już sam w sobie zachęca do sięgnięcia po jej książkę ,,Co mówią zwłoki" bo samo portfolio autorki jest gwarancją informacji z pierwszej ręki.

Początkowo czytało mi się dosyć ciężko. Przyznam, że nastawiłam się na ,,mięso". Byłam nastawiona na szokujące oblicze antropologii sądowej, brutalne szczegóły i zagmatwane zagadki kryminalne, które znajdują swoje rozwiązanie dzięki błyskotliwej analizie ciała. Brutalnie to się rozczarowałam. Sue Black nie ma zamiaru szokować, nie ma zamiaru bazować na szybkiej sensacji. Jej praca to szara, monotonna codzienność, przerywana przez wielkie tragedie. Ale od pierwszych stron jej pracy przebija ogromny szacunek do zmarłych. Zaczyna od snucia opowieści o swoich początkach w zawodzie i o tym jak odbywała pierwsze zajęcia na zwłokach dawców. Już ta pierwsza historia jest potężną lekcją szacunku do zmarłych. Kolejne rozdziały, pozornie banalne i zwyczajne opowieści o śmierci z bardzo osobistej perspektywy, są tak naprawdę szerszą opowieścią o śmierci i o tym jakie można mieć do niej podejście. Dla Black, śmierć nie jest czymś strasznym. Jest naturalną konsekwencją życia i związane są z nią pewne czynności, które powinny być wykonane we właściwy sposób.

Po mocno uwrażliwiającym wstępie dopiero przechodzimy do pracy antropologa. Autorka przytacza kilka przykładów ze swojej pracy ale stara się zachować anonimowość ofiar. Zdecydowanie bardziej nakierunkowana jest na pokazanie szerszego kontekstu. Dla niej antropologia sądowa to nie odcinek serialu. To coś znacznie większego. Jej celem nie jest zapewnianie rozrywki ale przywracanie tożsamości. I doskonale to jest zilustrowane na przykładach. A jednym z najbardziej szokujących są z pewnością te z Kosowa. I chociaż Sue Black nie wchodzi w drastyczne szczegóły, to już sam szeroki obraz zapada w pamięć i budzi podziw.

,,Co mówią zwłoki" to nie jest książka nastawiona na tanią sensację. Ona wręcz ucieka i dementuje wszystkie wyobrażenia jakie podsuwa nam popkultura. To rzetelny, konkretny obraz pracy antropologa sądowego i pokazanie dlaczego ta praca ma tak ogromne znaczenie. To też lekcja szacunku i wrażliwości, zarówno dla zmarłych jak i dla samej śmierć.

 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 124,1 cm - 3,0 cm = 121,1 cm.    

 

piątek, 4 kwietnia 2025

,,Własnymi ciałami mierzymy tę ziemię" Tsering Yangzom Lama

 


Tytuł oryginału: We Measure the Earth with Our Bodies

 ,,W obozie często słuchaliśmy opowieści o ludziach odbywających długie podróże z towarzyszeniem prostracji. Pamiętam opowieść o pielgrzymie, który przemierzył Tybet - ze wschodu na zachód - padając i powstając (...)"

,,Własnymi ciałami mierzymy tę ziemię" to poruszająca saga rodzinna, która dotyka delikatnych tematów zarówno politycznych, społecznych i obyczajowych. Dwie siostry po tragicznej śmierci rodziców muszą odnaleźć swoje miejsce na świecie. Wyrwane z rodzinnej wsi, która została zajęta okupacją przez chińskie wojska, zaczynają układać swoje życie w Obozie. To co miało być tylko czymś przejściowym, zaczyna nabierać cech stałości a jedynym elementem łączącym przeszłość z teraźniejszością, poczucie tymczasowości z tradycją przodków jest mała figurka Bezimiennego Świętego. Bezcenny artefakt stanie się mostem łączącym różne osoby i przypominającym o narodzie bez własnej ojczyzny.

Ta powieść oddaje głos narodowi, o którym zapomniano. Monumentalna opowieść a zarazem bardzo intymna. Porusza bolesne tematy ale robi to z ogromną dyskrecją i wyczuciem. To nie tylko głos, który przenosi pamięć ale także wyrzut sumienia dla zachodnich społeczeństw. Mówi o handlu bezcennymi artefaktami, które dla Zachodu są tylko kolejną ciekawostką a dla Tybetańczyków to coś co podtrzymuje ich poczucie tożsamości i przypomina, że nadal istnieją. To także obraz codzienności na wygnaniu, gdzie każde nawet najmniejsze zdarzenie ma znaczenie. Gdzie szacunek należy się zarówno zmarłym jak i żywym. To nieustanna walka by jednej osobie dać szansę kosztem innych, którzy muszą z tej szansy zrezygnować. To poczucie wspólnoty, która jest jedynym co pozostało. To tradycja, która musi istnieć oderwana od swojego źródła.

Chcę czytać więcej takich książek. Przenosi ona w czasie i miejscu, uczy tolerancji i uwrażliwia. Pozwala dostrzec ludzi, których już prawie nikt nie zauważa ale którzy istnieją i próbują zachować swoją tradycję i kulturę. Jest palących przypomnieniem, że istnieją narody, którym odebrano prawie wszystko, oprócz pamięci i tożsamości. Może i nie są hałaśliwi, może nie ma ich na pierwszych stronach gazet ale są i cały czas odciskają znak na ziemi, próbując przypominać o swoim istnieniu. To opowieść, która porusza duszę i pokazuje czym naprawdę jest wygnanie i jak wygląda świat na uchodźstwie. Mocna, poruszająca proza, która z pewnością pozostanie na długo w głowie. 


 Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu bo.wiem

 (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego)!

 

 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 127,8 cm - 3,7 cm = 124,1 cm.    

poniedziałek, 31 marca 2025

,,Brudna forsa" Ryszard Ćwirlej


 Ta akcja miała być napadem stulecia. Perfekcyjnie zaplanowana i przygotowana, już prawie wszystko wydawało się, że pójdzie niczym po sznurku, gdy jeden telefon zmienia całość. Wszystko się zmienia. Ginie jeden z ochroniarzy konwojujących transport pieniędzy, drugi walczy o życie w szpitalu a trzeci prawdopodobnie został porwany razem z niebagatelną kwotą 10 milionów złotych. Od razu na miejscu zbrodni pojawiają się policjanci a między nimi młoda, ambitna sierżant Aneta Nowak. Dziewczyna nie idzie po linii najmniejszego oporu, a zamiast tego drąży i odkrywa, że przyjęta linia wydarzeń nie jest zgodna z prawdą. Baa... nawet osoba, która podejrzewają o zbrodnię nie żyje od roku. Kto więc dokonał zuchwałego skoku i dlaczego? Policjanci nie są jedynymi, którzy próbują namierzyć zaginione pieniądze. W cieniu są ludzie, których rozwiązanie sprawy (nawet nie oficjalne) bardzo żywo interesuje.

,,Brudna forsa" to kolejny tom serii kryminalnej Ryszarda Ćwirleja i, co ze wstydem przyznaję, moje pierwsze z nim spotkanie. I teraz jestem rozczarowana, że tak długo mi zajęło aby sięgnąć po jego książki. Bo jest to rasowy kryminał z prawdziwą policyjną robotą. Akcja umieszczona w 2014 roku umiejscawia całość zawieszoną gdzieś pomiędzy. To już nie czasy klasycznego przepytywania i policyjnego dłubania ale też jeszcze nie nowoczesność. Trochę też to widać bo bohaterach, którzy są kontrastowi sami do siebie. Aneta Nowak jest dynamiczna, aktywna, ma pomysł, chęć i prze do przodu. Obok niej są i stare solidne wygi ale i lawiranci, którzy próbowali się wywinąć jak najmniejszym wysiłkiem. Dodatkowo wokół nich orbitują starzy milicjanci i esbecy próbujący ugrać coś na swoją korzyść.

I właściwie cała powieść oparta jest na tych podziałach i  układach pomiędzy wszystkimi postaciami. Bo sama zagadka kryminalna jest dość prosta bo od początku wiemy co się stało i kto za tym stoi  - albo nam się tak wydaje. Jednak o emocjach i napięciu decyduje coś więcej. Od początku czuć, że za całą sprawą stoi coś większego. Czuć odwołania do przeszłości i ta przeszłość w końcu wraca.

,,Brudna forsa" to wciągający kryminał, mocno zanurzony w polskim post-PRLowskim piekiełku, do którego z pełną parą wchodzi nowoczesność. Jest zaskakująco, jest emocjonująco, są zwroty akcji ale i momenty do śmiechu. To powieść, która wbija w fotel. Więc do czytania odmaszerować!

 

 Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA!

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 130,4 cm - 2,6 cm = 127,8 cm.    

 

niedziela, 23 marca 2025

,,Pomyśl dwa razy" Harlan Coben

Tytuł oryginału: Think Twice

 Aż musiałam to sprawdzić bo nie chciało mi się wierzyć. Ale to prawda. Ostatni raz z duetem Myron Bolitar i Win Lockwood widziałam się dziesięć lat (tak, 10 lat temu w 2015). Coś nieprawdopodobnego, bo otworzyłam ,,Pomyśl dwa razy" i poczułam się jak u siebie. Znowu ten sam klimat, znowu ci sami bohaterowie  i kolejna zagadka  kryminalna, która dosyć mocno dotyka życia prywatnego Myrona.

Gdy agenci federalni pukają do drzwi biura Myrona i chcą wiedzieć gdzie jest Greg Downing, ten jest co najmniej zdziwiony. Dawny klient i odwieczny rywal Myrona nie żyje od kilku lat i z pewnością nie mógł dokonać morderstwa. Jednak to jego DNA zostało tam znalezione. Bolitar nie jest człowiekiem, który zostawi to samo sobie i pozwoli działać FBI. Zaczyna prywatne śledztwo ale pierwsze co musi ustalić to czy Greg naprawdę nie żyje. A może tylko sfingował swoją śmierć?

,,Pomyśl dwa razy" to powrót do dobrze znanego świata. Chyba największym szokiem było uświadomienie sobie, że bohaterowie to już nie zadziorni, pyskaci, nieprzewidywalni i zdolni do wszystkiego trzydziestolatkowie, w przygodach których zaczytywałam się w liceum ale panowie już w średnim wieku, w których nadal jest wiele szaleństwa ale i istnieją wokół nich ograniczenia i oni też popełniają błędy. Myron i Win to nadal dwa przeciwstawne bieguny, które doskonale się uzupełniają i najlepiej im wychodzi gdy Myron jest z przodu a Win czai się gdzieś w cieniu. Tutaj też doskonale widać jaka zmiana na przestrzeni lat zaszła w bohaterach. Dla Myrona najważniejsi nadal są ludzie i dla bliskich zrobi wszystko a krąg jego bliski jest szeroki. Chęć ich chronienia wraz z nieodpartym pragnieniem by dotrzeć do prawdy uruchomi machinę, która zapewni wiele zawirowań i parę razy zbliży czytelnika do mini zawału. Jednak trzeba pamiętać, że nadal Win jest obok i dla niego liczy się tylko jedna osoba.

,,Pomyśl dwa razy" to rewelacyjna rozrywka. Dokładnie taka jakiej oczekiwałam. Ironiczny i cyniczny humor (fakt, trochę w stylu wujków, którym wydaje się, że nadal są młodzi), pełna zaskoczeń i nieoczekiwanych zwrotów akcja, niebezpieczeństwo oraz prawie widoczny podział na dobrych i złych. Trochę mi to narobiło smaka by odświeżyć serię więc mam nadzieję, że znajdę na to czas. 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 133,2 cm - 2,8 cm = 130,4 cm.    

piątek, 21 marca 2025

,,Później się tym zajmę" Justyna Titova


 Rzadko, nawet sama przed sobą, to przyznaję ale prokrastynacja to moje drugie imię. Tak, mam z tym problem, mimo, że pozornie jestem ogarniętą i zorganizowaną osobą, na której można polegać. I tak generalnie jest. Jednak mimo bardzo często zdarza mi się, że ... długo się zbieram zanim się za coś zabiorę (tak to ładnie nazwijmy). Czy utrudnia mi to życie? Czasem tak. Zazwyczaj kończy się tym, że w ostatniej chwili i w panice coś ogarniam i nie ważne czy jest to sprzątanie mieszkania czy projekt w pracy. Po każdym takim zdarzeniu, solennie obiecuje sobie, że to ostatni raz i następnym razem będzie lepiej. Taaaa....

Po tym przydługim wstępie chyba oczywistym jest dlaczego sięgnęłam po poradnik ,,Zajmę się tym później". I jakie jest pierwsze wrażenie? Przede wszystkim mnie trochę uspokoił i pocieszył. Nie jest ze mną tak źle. I to, że coś odkładam na później to wcale nie oznacza, że jestem leniwa czy źle zorganizowana. Za prokrastynacją może stać wiele powodów i bardzo fajnie są one tutaj rozpisane. Autorka daje proste, przystępne wyjaśnienia przyczyn, pomaga zidentyfikować obszary od których może zależeć prokrastynacja oraz podsuwa wskazówki jak sobie radzić i od czego w ogóle zacząć walkę z odkładaniem. Sama mam wiele swoich własnych sposobów na zorganizowane życie ale dodatkowe zawsze są w cenie.

,,Zajmę się tym później" to ciekawy poradnik, napisany w bardzo przystępnej formie, który może pomóc, szczególnie na początku. Pokazuje problem w szerszej perspektywie. Daje wskazówki ale i też uświadamia, że gdy problem jest bardziej zaawansowany nie wystarczy dobra wola bo potrzebna jest pomoc specjalistów: terapeutów, psychologów, psychiatrów. Prokrastynacja to nie ładna, mądra nazwa usprawiedliwiająca lenistwo, to coś znacznie bardziej skomplikowanego i mogącego być sygnałem o znacznie poważniejszej chorobie. Ta książka to nie tylko łatwo wyjaśniona teoria podparta przykładami, to też zestaw ćwiczeń oraz ankiet, które mogą być pierwszym krokiem w celu uświadomienia sobie co właściwie się z nami dzieje. Polecam!

poniedziałek, 17 marca 2025

,,Zasada numer pięć" J.Wilder


 Tytuł oryginału: Rule Number Five

Sydney ma zasady i wie czego chce. Chce skończyć studia i dostać się na wymarzony staż. I chociaż nie planuje wieść życia zakonnicy to w jej życiu nie ma miejsca na długofalowe związki, zakochiwanie się i przede wszystkim na hokeistów. A Jax jest dokładnie tym czego w jej życiu ma nie być. Przystojny, inteligentny i uparty. Ma tylko jedno poważne ale. Jest gwiazdą uczelnianej drużyny hokejowej.

,,Zasada numer pięć" to sympatyczny choć przewidywalny romans rozgrywający się w środowisku akademickim z hokejem w tle. Początek był zdecydowanie lepszy. Więcej się działo. Był humor, zadziorność i energia. Wyraźnie można było odczuć strzelające istry pomiędzy bohaterami i czekało się co będzie dalej i kiedy Sydney złamie swoje zasady (bo przecież to oczywiste od początku, że złamie). Potem zrobiło się już schematycznie i przewidywalnie a końcówka to jedna wielka nuda i absurd. Ja wiem, ze trzeba było wprowadzić jakiś kryzys ale serio? Serio? Dobrze, że całość ratuje trochę finał.

Jak na romanso-erotyk ,,Zasada numer pięć" wypada przyzwoicie. Ma kilka całkiem niezłych momentów, pełnych pasji, emocji i energii ale są też chwile gdy popada w schemat i banał. Jednak można się przy tym dobrze bawić i zrelaksować. A jeśli szuka ktoś romansu sportowego to od razu uprzedzam, że sportu tu jak na lekarstwo.