piątek, 6 lipca 2018

,,Bossman" Vi Keeland

 Tytuł oryginału: Bossman

,,Bossman" to bardzo pozytywne zaskoczenie. Lekko napisana, pobudzająca zmysły i wyobraźnię historia dwójki trochę przypadkowych kochanków.

Ona jest na randce w ciemno, on - też umówiony. Każde z kimś innym ale początkowo tylko po to by przerwać nudę rozpoczynają bardzo zmysłową grę. I mimo, że iskry latają, wszystko naokoło wystawione jest na pożar, nie sprowadza się to tylko do seksu, trochę czasu minie. Zaostrza to tylko jeszcze bardziej apetyt i sprawia że im dalej tym lepiej.

Bo Reese i Chase są niebanalni: dowcipni, inteligentni, z pazurem ale i posiadający swoje drugie dno, które bardzo mocno wpływa na to jacy są obecnie i jakie decyzje podejmują. Nic w ich przypadku nie jest jednoznaczne i z góry ustalone. Sprawiają wrażenie wyluzowanych, czerpiących z życia pełnymi garściami, żadnych przyjemności ale to tylko pozory. Ich prawdziwe oblicze jest dużo bardziej skomplikowane i wieloznaczne.

Trzeba oddać autorce, że tworząc lekka opowieść o zabarwieniu erotycznym nie sprowadziła jej tylko do warstwy zmysłowej. Dużo szerzej rozbudowała opowieść, nadając jej mocniejszy wydźwięk. Dzięki temu przyjemnie się to czytało oraz z ogromnym zainteresowaniem obserwowało potyczki bohaterów. Świetna książka na wakacje chociaż okładka to akurat nie moje klimaty.

czwartek, 5 lipca 2018

,,Meksykański sen" Jean-Marie Gustave Le Clézio

Tytuł oryginału: Le rêve mexicain ou la pensée interrompue

Lubię czasem sięgać po książki nieoczywiste - takie po których nie wiem czego mogę się spodziewać. Lubię sama wyrabiać sobie zdanie a nie bazować czy odnosić się do innych. Taką książką jest właśnie literacki, bardzo nostalgiczny, dotykający jakich wrażliwych, uśpionych strun esej o zagładzie Majów.

Autor miesza historię, relacje współcześnie konkwiście żyjących świadków z własnymi odczuciami i przemyśleniami snując opowieść o świecie i ludziach, którzy padli łupem przebiegłości, chciwości, brutalności ale i równocześnie stali się ofiarami samych siebie: swoich wierzeń i przekonań. Autor chce się z tym wszystkim zmierzyć, skonfrontować to co przetrwało w ogólnej świadomości z tym co naprawdę miało miejsce. Przywołuje całe mnóstwo danych i faktów ubierając je w piękne słowa.

,, Meksykański sen" zmusza do refleksji, nie tylko o tym co było ale i o tym co jest. O tym jak jedna, bardziej ekspansywna kultura niszczy inną, o wzajemnym niezrozumieniu, o uniwersalnych ludzkich przywarach i grzechach, o tym co chcemy widzieć. Trudny, mocny esej, który czyta się bardzo powoli i powoli zajmuje miejsce w świadomości.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  77,7 cm - 1,4 cm = 76,3 cm,

środa, 4 lipca 2018

,,Lapidarium VI" Ryszard Kapuściński

 
Wygrzebałam ten tomik na początku roku w jednym z koszy z tanimi książkami w hipermarkecie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam na jak niezwykłą książkę trafiłam.

,, Lapidarium VI" to ostatni ze zbiorów myśli Ryszarda Kapuścińskiego. Trudno wskazać jedna myśl przewodnią, która najlepiej scharakteryzowała by całość. Jest to raczej tomik pełen luźnych spostrzeżenia, niedokończonych myśli, notatek, cytatów - zapis tego co kłębiło się i narastało w umyśle Kapuścińskiego.

Mnie osobiście uderzyły dwa, cały czas przewijające się spostrzeżenia na temat Innego oraz postępującej globalizacji i cyfryzacji świata. Choć od śmierci Ryszarda Kapuścińskiego minęło już ponad dziesięć lat nie sposób odmówić mu ogromnej wrażliwości, umiejętności obserwacji świata i wysnuwania dalekowzrocznych wniosków. To co jego uderzało już dekadę temu teraz dochodzi coraz bardziej do głosu. Zdawał sobie sprawę, że świat może czekać kryzys migracyjny, bolesne zderzenie kultur chrześcijańskiej i islamskiej, dostrzegał także zagrożenia płynące w rozwoju technologii cyfrowych, to jak coraz bardziej Europa zamyka się na świat i zatraca się naturalna ciekawość świata oraz zdolność obserwacji. Już dekadę temu widział że coraz mniej chcemy dostrzegać i rozumieć, ludzkość gubi się pod nawałem informacji, które traci swoje znaczenia i ważność - wszystko staje się krótkoterminową sensacją, ekstremalnie szybko zastępowana nową.

Czytałam ten zbiórek bardzo długo. Często odkładałam bo wiele razy uderzała mnie aktualność i przenikliwość obserwacji w nim zawartych. Z pewnością nie jest to lektura na raz ale taka do której warto wracać. Poleca!

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  79,1 cm - 1,4 cm = 77,7 cm,

wtorek, 3 lipca 2018

,,Jestem śmiercią" Chris Carter

 Tytuł oryginału: I am Death

Do powieści Chrisa Cartera wraca się jak do ulubionego serialu kryminalnego. Bo jedno jest tutaj pewne: będzie niebezpiecznie, nieobliczalnie, nieoczekiwanie i z pewnością szybko nie uda się tego wyprzeć że świadomości.

I tak jest i tym razem. Carter nie bawi się w długie wprowadzenia od razu wrzuca czytelnika w środek nietypowej wydawałoby się zbrodni: młoda kobieta zostaje zuchwale porwana z domu gdzie opiekowała się dzieckiem. Kilka dni później zostają znalezione jest makabrycznie potraktowane zwłoki. Wtedy staje się jasne, że to sprawa dla Huntera i Garcii. Po raz kolejny przyjdzie zmierzyć im się że zwyrodnialcem, który zagraża mieszkańcom Los Angeles.

,,Jestem śmiercią" nie pozwala się nudzić. Od pierwszych stron trzyma w napięciu i elektryzuje. Metody postępowanie są tak różne, że nastrój waha się od zaskoczenia, przez niedowierzanie aż po czyste przerażenie. Carter umiejętnie stopniuje napięcie i podkręca tempo akcji by nie pozwolić choć na chwilę dekoncentracji. Trzeba być czujnym i uważnym by dotrzeć do prawdy, choć i tak ona dosyć mocno zaskoczy.

Pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy lubią bawić się w kotka i myszkę z nieobliczalnym psychopatą, czuć jego oddech na karku a potem...ze spokojem zamknąć książkę. Warto! 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  81,0 cm - 1,9 cm = 79,1 cm,

,,Obrączka diabła" Vidar Sundstøl

 Tytuł oryginału: Djevelens giftering

W moim ,,książkowym życiu" istnieje specjalna kategoria książek. Przyznam, że od tych, szczególnych nie wymagam za wiele. Ale muszą mieć jedną ważną cechę - musi mi się je dobrze czytać w komunikacji miejskiej oraz być na tyle mało wciągające , żebym bez żalu je zamykała jak dojadę do swojego przystanku. Idealnie w to wpisuje się ,, Obrączka diabla".

Intryga nie jest specjalnie skomplikowana. Były policjant wraca po ponad ćwierćwiecznej nieobecności na pogrzeb byłego partnera. Ta dosyć tajemnicza i zagadkowa śmierć nie daje spokoju. Wywołuje skojarzenia z inną sprawą z przeszłości, która nigdy nie została rozwiązana. Zaczyna się śledztwo, pełne sprzeczność, niedopowiedzeń, dziwnych religijnych odniesień oraz głęboko sięgające do wewnętrznych wierzeń małej norweskiej społeczności.

Powieść ma swoje lepsze i gorsze momenty. Z pewnością do tych pierwszych należy powoli budowany klimat, stopniowo gęstniejącą atmosfera oraz niepewność i zagadkowość budowana na kanwie wyrugowanych wierzeń. Minusem jest chaos w śledztwie oraz słabiutkie rozwiązanie oraz niejasne jego umotywowanie. W sumie w powieści trochę brakuje silnej osi, wokół wszystko mogloby się toczyć. Sporo się dzieje ale wszystko jest trochę chaotyczne i wrażenie słabo ze sobą powiązanego. Pojawiają się wątki, które znikają i nie wiedzieć dlaczego w ogóle zostały wspomniane. Jednak tak jak pisałam na początku, do autobusu czy tramwaju nie potrzebuje dzieł wybitnych, raczej takich, które łatwo i szybko czyta. A ,, Obrączka diabła" taka właśnie jest.

poniedziałek, 2 lipca 2018

,,Kamienny krąg" Jean-Christophe Grangé


Tytuł oryginału: Le concile de pierre

Książki Grange były dla mnie synonimem świetnej rozrywki. Wspomnienia z nimi związane to mocny, pełen krwi i nieoczekiwanych zwrotów akcji z zakończeniem jakiego trudno wcześniej przewidzieć. Na to się właśnie nastawiłam sięgając po ,, Kamienny krąg".

Trudno zaprzeczyć. Mamy intrygujące otwarcie. Młoda kobieta adoptuje dziecko pochodzenia azjatyckiego wokół którego prawie natychmiast zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ktoś czyha na ich życie a i samo pochodzenie chłopca okazuje się być dużo bardziej zawiłe niż początkowo się wydawało. Próbując odkryć zależności Diana krok za krokiem wplątuje się w głębsza intrygę, która sięga swoimi korzeniami daleko w przeszłość.

,, Kamienny krąg" miał potencjał. Mroczną zagadkę, nieustanne poczucie zagrożenia, następujące po sobie w szybkim tempie zwroty akcji. Jednak wszystko to zabił absurd i brak logiczności. Grange zbyt daleko poszedł w komplikowania i udziwnianiu intrygi przez co pozbawił ją ostatnich podrygów realizmu. Zamiast trzymającego w napięciu thrillera powstała ciężko strawna papka, która z każdą kolejną strona staje się coraz mniej strawna. W sumie trochę z rozbawieniem czekałam na to co on jeszcze wymyśli i jak absurdalnie spróbuję połączyć bardzo rozjechane wskazówki. Zakończenie wypadło słabo i absurdalnie. Ale chyba każdemu mogą zdarzyć się takie babole.

,,Małżeństwo do poniedziałku" Denise Hunter

Tytuł oryginału: Married 'til Monday

,,Małżeństwo do poniedziałku" to moje drugie spotkanie z Denise Hunter i jej opowieściami, które wpisują się w nurt romansów chrześcijańskich. Ale nie ma co się obawiać, wiara i Bóg są obecne ale jednak najważniejsze miejsce zajmuje opowieść o dwójce rozdartych ludzi i ich wzajemnych relacjach.

Abby i Ryan byli małżeństwem przez jakiś czas ale z powodu bolesnych wydarzeń zdecydowali się na rozstanie i rozwód. Trzy lata później Ryan nadal kocha swoją byłą żonę i postanawia o nią jeszcze raz zawalczyć. Okazja nadąża się wkrótce. Okazuje się że Abby nie powiedziała o rozwodzie swoim rodzicom, którzy teraz zapraszają ich na uroczystość 35-lecia ślubu. Abby i Ryan muszą spedzą razem w samochodzie mnóstwo czasu co pozwoli na nowo im się odkryć i zrozumieć dlaczego ich małżeństwo się skończyło.

To poruszająca opowieść o zrozumieniu, wybaczeniu, dokonywaniu wyborów oraz pozwalaniu innym by też mogli sami o sobie decydować. Delikatnie i z dużym wyczuciem taktu poruszane są ważne i bolesne tematy. Pojawiają się łzy wzruszenia, wściekłości ale i bezsilności. Mimo to autorka nie zapomina, że dobra opowieść musi oprócz wywoływania całej gamy emocji, mieć też dobre zakończenie a tutaj na takie możemy liczyć.

Przyznam, że coraz bardziej podobają mi się te lekkie ale poruszające i zapadające w pamięć opowieści. Przesycone są dobrymi wartościami oraz pokazują, że z każdej rozpaczy da się wyjść o ile zaufa się Bogu oraz pozna i rozliczy się ze sobą samym.