Tytuł oryginału: Vinden fra øst
Wreszcie zaczyna się coś dziać! Wiem, w każdym tomiku dużo się dzieje i perypetie kolejnych członków rodu są zajmujące ale od jakiegoś czasu tło czyli klątwa Tengela Złego utknęła w miejscu. Ciągle powtarza się to samo a rodzina mimo, że zmaga się ze strasznym dziedzictwem wydaje się, że nie ma pomysłu co mogłaby zrobić. Ale wreszcie to się zmienia bo pojawia się coś. A właściwie ktoś - młodziutki Vendel Grip.
Vendel to najmłodszy przedstawiciel tej linii rodu, o której trochę zapomniano i u której nic spektakularnego się dotychczas nie działo. Wnuk Leny Palladin jednak to zmieni. Jako młody chłopak wyrusza z wojskiem króla Karola XII na podbój Rosji. Przegrana kampania prowadzi do uwięzienia szwedzkich oficerów w głębi Syberii, a splot wydarzeń sprawia, że chłopak trafi do osady, gdzie ku swemu zaskoczeniu natrafi na dalekich krewniaków i pozna szokujący sekret.
Losy Vendela podobnie jak jego poprzedników są dramatyczne i pełne nieoczekiwanych zwrotów akcji. Pozna czym jest samotność, cierpienie, zmierzy się z surowym syberyjskim klimatem ale na początku zostanie boleśnie zraniony w najbardziej czuły punkt. W młodym Gripie jednak skumulowały się wszystkie najbardziej szlachetne cechy rodu, mimo, że nie jest ani dotkniętym ani wybranym, co pozwala mu z podniesioną głową i iskierką optymizmu stawiać czoła kolejnym wyzwaniom.
,,Wiatr od wschodu" różni się od poprzednich tomiku. Jest bardziej surowy, zmienia się tło i zmienia się spojrzenie na rodzinną klątwę.To doskonała zapowiedź tego do dopiero ma nadejść.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz