Mimo, że to jeszcze nie 1 kwietnia to dałam się nabrać. Przyznaję, że spodziewałam się czegoś innego po tej książce. Moje wyobrażenie kierowało się raczej w stronę ,,Prawdziwej historii czekolady" i spodziewałam się kolejnej historii o tym skąd kakao a następnie czekolada wzięły się na naszych stołach. Tylko, że to nie ta opowieść. ,,Dzikie kakao" to zaskakująca, niesamowita, wyrazista opowieść o poszukiwaniach i to bardzo współczesnych.
Ta historia zaczyna się w miejscu, które wydawało mi się, że trochę znam i w żaden sposób nie kojarzyło mi się z kakao - w Boliwii. To właśnie tam po koniec XX wieku pewien Niemiec trochę przypadkiem odkrył wyjątkowe drzewa kakaowca i od tego momentu zaczęła się historia niezwykłych ziaren i niezwykłej czekolady.
Zwykły zjadacz czekolady (jak ja) nie zdaje sobie sprawy jak potężne mechanizmy stoją za jej produkcją i jak wiele go omija gdy sięga po marketową tabliczkę. Bo to nie jest opowieść o zwykłej czekoladzie, to opowieść o ziarnach rosnących w najgłębszych odmętach Amazonii, często samoistnie, o ich pozyskiwaniu oraz o ludziach, którymi kierowała pasja tak potężna, że podjęli się ich zbierania, fermentowania, suszenia i przekształcania w czekoladę najwyższej klasy. Z każdej strony bije prawdziwa pasja i prawdziwa miłość do czekolady. Bo to nie jest działalność nakierowana na masowość. Pozyskiwanie dzikiego kakao to właściwie ruch oddolny, angażujący lokalne społeczności i próbujący w etyczny i ekologiczny sposób wykorzystywać zasoby naturalne. Ma nie tylko zapewnić rozkosz dla podniebienia ale także przynieść korzyści ekonomiczne na obszarach pozbawionych innych perspektyw. Zadziwiające jest jak niepostrzeżenie opowieść o kakao staje się opowieścią o ludziach, ich działalności oraz staje się krokiem ku ratowaniu zarówno lasu tropikalnego jak i małych społeczności.
Autor kreśli tło, które pozwala zrozumieć rolę kakao i czekolady w przeszłości ale co istotniejsze, jest to silna współczesna opowieść. I to taka, która pokazuje ruchy ekologiczne z zupełnie innej perspektywy. Tutaj jest realne, wymierne działanie korzystne dla wszystkich stron. Ale to też uświadomienie laikom, że istnieje wysokogatunkowa czekolada, która jest czymś wyjątkowym i znacznie różniącym od komercyjnej produkcji. To symbol nadziei, szansy i zmiany myślenia. Polecam!
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego
bo.wiem!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz