piątek, 31 sierpnia 2018

,,Nadciąga burza" Robin Bridges

Tytuł oryginału: The Gathering Storm

,,Nadciąga burza" to całkiem zgrabne połączenie opowieści new adult, baśni fantasy oraz powieści historycznej. Na tle historycznej dziewiętnastowiecznej Rosji a przede wszystkim carskiego dworu autorka umieściła opowieść o młodziutkiej Katerinie, która dorasta obarczona straszliwym darem - jest nekromantką i może przywoływać do życia zmarłych. Dziewczyna wpada w sieć intryg i odkrywa, że świat, który zna skrywa drugie bardziej mroczne oblicze. Dwór carskie podzielony jest na dwa przeciwstawne obozy: Mroczny i Jasny, które ze sobą rywalizują oraz walczą o władzę. Dziewczyna przekonuje się, że nic nie będzie takie jak dotychczas a sama musi uważać kogo obdarza zaufaniem bo łatwo może stać się pionkiem w strasznej grze.

,,Nadciąga burza" to pierwszy tom trylogii, której wydawanie nie zostało ukończone w Polsce. Otwarcie jest ciekawe, intrygujące, idealnie miesza w sobie gatunki zapełniając carski dwór, różnymi fantastycznymi stworami oraz budując mroczne, magiczne tło opowieści. Delikatnie bazując na faktach historycznych nadaje im zupełnie nowy wymiar i wydźwięk. Pełnymi garściami autorka sięga do baśni i legend słowiańskich zapełniając karty powieści. Jest to spory walor opowieści. Z drugiej strony jest bardzo sztampowa opowieść - przeciętna dziewczyna, która nagle odkrywa w sobie talent pomocny w walce o władze i budzi zainteresowanie tych, którzy tę władzę sprawują. Oczywiście pojawia się dobry i zły bohater a Katerina musi między lawirować. W tym wątku akurat brakuje zaskoczeń i ze sporą pewnością od początku wiadomo jak się potoczy.

Powieść to bardzo sympatyczna opowieść, którą szybko się czyta. Wnosi spore odświeżenie właśnie dzięki oryginalnemu tłu, chociaż cała reszta jest stereotypowa. Mimo to szkoda, że wydawnictwo Fabryka Słów nie zdecydowało się wydać pozostałych dwóch tomów tak by można było poznać zamknięcie historii.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  44,8 cm - 2,3 cm = 42,5 cm.

środa, 29 sierpnia 2018

,,Ludzie z Placu Słońca" Aleksandra Lipczak


Hiszpania dla postronnego widza i mało refleksyjnego turysty jaki się jako miejsce idealne: ciepły klimat, piękne widoki, dostęp do morza, zabytkowe budowle i sympatyczni choć trochę hałaśliwi ludzie, nie zapominając oczywiście o kultowych klubach piłkarskich. Raj na ziemi. Miejsce, o którym każdy marzy gdy za oknami robi się szaro i zimno. Autorka skutecznie udowodnia, że jest to sztuczna fasada zbudowana na potrzeby przemysłu turystycznego. Ona wnika za nią i pokazuje zupełnie oblicze kraju.

Hiszpania Aleksandry Lipczak to kraj targany wieloma bardzo poważnymi problemami. Zaczyna delikatnie od pokazania miasta widma, w którym nikt nie mieszka po to by za chwilę przejść problemów jakie ujawnił kryzys z 2008 roku: sztuczny boom budowlany, który wpędził miliony Hiszpanów w spiralę zadłużenia by w rezultacie doprowadzić do bankructwa, eksmisji a nawet fali samobójstw. Ten reportaż to także opowieść o nadal nie rozliczonej przeszłości dotyczącej wojny domowej z początku XX wieku oraz działalności generała Franco. Autorka pokazuje także jak bardzo w ciągu zaledwie czterdziestu lat zmieniło się spojrzenie na świat Hiszpanów, ich mentalność, jak powoli zaczynają odchodzić od kultury macho. Niby Lipczak zakreśla szeroki kontekst społeczny, buduje tło zjawisk ale mimo wszystko cały czas ma w centrum zainteresowania człowieka. Jej historie są paradoksalnie bardzo indywidualne ale i mają dużo cech uniwersalnych, które można przenieść także na polski grunt.

,,Ludzie z Placu Słońca" to reportaż, po który warto sięgnąć. Przyznam, że były historie, które bardzo mocno mnie poruszyły i miałam wrażenie, że mogą być dla nas, dla Polski przestrogą. To reportaż, który unika utartych schematów, nie powtarza dobrze znanych banałów, nie koncentruje się na tym co powierzchowne i przyjemne ale wnika głębiej, szukając zarówno powodów jak i by pokazać skutki. Przy tym nie traci lekkości stylu, nie moralizuje, nie poucza ograniczając się tylko do obserwacji i oddania głosu bohaterom. Polecam!

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

,,Maria Panna Nilu" Scholastique Mukasonga

 Tytuł oryginału: Notre-Dame du Nil

,,Maria Panna Nilu" to opowieść, od której nie mogłam się oderwać. Przedstawia życie w ,,najwyżej położonej szkole" gdzieś w Rwandzie, gdzie kształcić się mają przyszłe elity życia kulturalnego - żony dyplomatów, ministrów, polityków i biznesmenów. Życie dziewcząt uczęszczających do szkoły zdaje się być z góry zaplanowane i ma niesie z sobą nadzieję na pełne sukcesów jutro. Za piękną, przepełnioną ideałami fasadom stoi jednak brutalna prawda. Szkoła stanowi swoistą metaforę Rwandy - na niewielkiej przestrzeni stłoczone i podporządkowane surowym regułom zostają dwa od wieków skłócone plemiona Tutsi i Hutu. Tak jak w państwie, tak i tutaj plemię Tutsi, które ma według legendy wywodzić się od starożytnych Egipcjan, zostaje zgnębione i zepchnięte na margines. Rządzą i przeważają Hutu umiejętnie manipulując dyrekcją i nauczycielami by osiągnąć korzyści oraz na zawsze zdyskredytować i zniszczyć znienawidzonego wroga.

,,Maria Panna Nilu" to opowieść gorzka, chociaż opowiada o szkole dla dziewcząt w ich najlepszym okresie życia. Nawet jeśli pojawia się śmiech okraszony jest bólem, cierpieniem, pogardą. Autorka próbuje w lekki sposób opowiadać o codzienności panującej w szkole, przez co tylko potęguje nastój rodzącego się rasizmu i nienawiści jednej rasy do drugiej. Każda kolejna scenka coraz lepiej uwidacznia podziały i różnice, podkreśla uprzywilejowanie jednych i tragiczny los drugich. I chociaż akcja powieści rozgrywa się dwadzieścia lat przed ludobójstwem to czuć już jego nadejście. Widać, że w tak podzielonym i manipulowanym społeczeństwie wcześniej czy później musiało dojść do tragedii.

Autorka rozlicza się też z belgijskimi kolonizatorami, pokazując powierzchowność ich spojrzenia na Rwandę, niezrozumienie jej wewnętrznych problemów, ,,cywilizowanie i edukowanie" na siłę. Zamiast pomagać, protekcjonalnie traktują Rwandyjczyków.

Powieść jest bardzo prosta w swojej formie ale poruszą głębią problemów oraz umiejętnym podejściem do tematu ludobójstwa w Rwandzie. Szkoła staje się najlepszą metaforą tej tragedii i najlepiej pokazuje dlaczego do niej doszło. Naprawdę warto sięgnąć!

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  45,5 cm - 2,7 cm = 44,8 cm.

czwartek, 23 sierpnia 2018

,,Na gwiaździstych morzach" Sara Sheridan

 Tytuł oryginału: On Starlit Seas

Powieść Sary Sheridan to udane połączenie prawdy historycznej i fikcji literackiej. Bazując na życiorysie żyjącej w XIX wieku Marii Graham oraz opisie jej dokonań autorka stworzyła ciekawą i wciągającą opowieść.

Fabuła skupia się wokół podróży Marii z Brazylii do Anglii. Kobieta przypadkowo trafia na statek, którego kapitanem jest James Henderson. Mężczyzna wplątał się w dosyć mętny układ, mający na celu przewiezienie do Anglii sporej ilości ziarna kakaowca. Maria i James na statku, pod gwiaździstym niebem, zaczynają się do siebie zbliżać. Jednak spore różnice w pozycji społecznej sprawiają, że nie dane jest im się przekonać czy mieliby kiedykolwiek szansę być razem.

Jeśli pierwsza połowa książki zapowiada opowieść romantyczną o rodzącym się zainteresowaniu między dwojgiem zupełnie różnych ludzi, posiadających zupełnie inne doświadczenia, którzy przypadkiem, że mają sobie wiele do powiedzenia i rozumieją się ponad podziałami.To druga połowa ma już zdecydowanie inny wydźwięk. Nagle z powieści obyczajowej przemienia się we wciągającą powieść przygodową z lekkim wątkiem kryminalnym. Pomimo, mocnej zmiany wydźwięku powieść nadal mocno bazuje na wątkach historyczny, przybliżając nie tylko postać Marii Graham - podróżniczki i pisarki ale także cały kontekst dopiero rodzącej fascynacji kakao i czekoladą w Anglii. Jest to także powieść o tym jak mocną klatką i wielkim obciążeniem były reguły przyzwoitości w wiktoriańskiej Anglii. Każdy krok obciążony był strachem o utratę reputacji a co za tym idzie wszystkiego co się posiadało. Tak jak Maria uparcie walczy o przestrzeganie zasad tak James musi dorosnąć i odkryć w sobie dżentelmena by móc zaistnieć w cywilizowanym świecie.

,,Na gwiaździstych morzach" to powieść warta uwagi. Zapowiadała się na romans historyczny ewentualnie powieść historyczną z wątkiem romansowym a okazała się wnikliwym spojrzeniem na epokę wiktoriańską, zarówno pod kątem społecznym, obyczajowym, ekonomicznym jak i przede wszystkim mentalnym. Wywołuje także z mroków historii postać Marii Graham - kobiety, która nie wahała się podróżować i opowiadać o tym w czasach gdy dla kobiet świat był zamknięty.

środa, 22 sierpnia 2018

,,Raport Pelikana" John Grisham

 Tytuł oryginału: The Pelican Brief

,,Raport Pelikana" był dotychczas jedną z nielicznych starszych książek Grishama, której nie przeczytałam w czasie mojej wielkiej fascynacji tym pisarzem w okresie licealnym. Dopiero teraz, po wielu latach mogłam przeczytać.

Ktoś morduje sędziów Sądu Najwyższego. Młoda studentka z Nowego Orleanu pilnie przypatruje się sprawie i gdy najważniejsze agencje śledcze są bezradne ona wysnuwa śmiałą teorią, którą rozbija bank. Od tego momentu zaczyna się wyścig z czasem oraz dramatyczna ucieczka przed prześladowcami, który nie cofną się przed niczym. Po tym jak jej partner zostaje zabity, jedyną osobą, której może zaufać jest ambitny dziennikarz.

,,Raport Pelikana" to powieść sensacyjna z wątkami prawniczymi w czystej formie. Grisham misternie buduje intrygę, która sięga najwyższych szczeblów władzy. Pokazuje jak bardzo skorumpowani i bezwzględni potrafią być ludzie jeśli zależy im na władzy oraz pieniądzach. Dzięki zabiegom literackim autor długo ukrywa właściwe rozwiązanie przed czytelnikiem jednocześnie budując i umiejętnie stopniując napięcie. Ma się poczucie, że wszyscy oprócz nas wiedzą co się święci i kto za tym stoi. Zamiast tego potęgowane jest poczucie zagrożenie i niepewności, co bardzo napędza akcję i sprawia, że z niecierpliwością czeka się na wielkie odsłonięcie kart. Mimo całego misternego budowania akcji świat przedstawiony powieści jest prosty: dzieli się na tych dobrych, co uciekają i walczą by prawda wyszła na jaw, oraz złych - wielkich, bogatych, wpływowych. Już tutaj widać schemat, który stał się znakiem charakterystycznym Grisham: człowiek kontra władza/korporacje/koncerny. Jednostka tylko własnemu sprytowi, przenikliwości i znajomości prawa może wygrać i dać popalić tym, którzy trzymają władzę.

Cieszę się, że w końcu przyszedł czas na ,,Raport Pelikana" bo to kawał dobrej literatury sensacyjnej. Grisham wnikliwie prezentuje zdemoralizowany świat władzy, nie gubiąc przy okazji sensacyjnego tempa i cały czas trzymając czytelnika w niepewności. Do sprawdzonej konwencji sensacyjnej wprowadza wątki prawnicze i robi to bardzo dobrze. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  48,1 cm - 2,6 cm = 45,5 cm.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

,,Wielkie nadzieje" Charles Dickens

 Tytuł oryginału: Great Expectations

,,Wielkie nadzieje" to Powieść! Powieść, która zachwyca ale i denerwuje. Intryguje i zanudza. Fascynuje bogactwem szczegółu oraz irytuje radykalnym, nierzeczywistym przestawieniem świata. Pełną piersią chłoniemy młodość oczekującą na wielkie nadzieje by zaraz zgrzytać zębami nad naiwnością i młodzieńczym niedoświadczeniem Pipa. Czytamy, obserwujemy, chłoniemy i z każdą kolejną stroną odkrywamy coraz więcej.

Charles Dickens z polskiej perspektywy to tylko ,,Opowieść wigilijna" czytana jako lektura szkolna. Oprócz wzruszającej i pouczającej opowieści dla dzieci napisał wiele innych powieści, które sprawiły, że stał się wielkim moralizatorem. Jego powieści cechował wyraźny podział na dobro i zło. Nie inaczej jest i tutaj. ,,Wielkie nadzieje" to historia młodziutkiego Pipa, który za sprawą przypadkowych kolei losu staje przed szansą zdobycia bliżej nie określonych wielkich nadziei. Za sprawą tajemniczego dobroczyńcy zostaje wyrwany z kuźni opiekuna i skierowany do poznania życia dżentelmena by w rezultacie nim się stać. Chłopak tym chętniej przystaje na układ, że wierzy, iż jedną z nadziei jest poślubienie w przyszłości pięknej Estrelli.

Dzięki zabiegowi wyrwania Pipa z nizin społecznych i przeniesienia do wyższej klasy poznajemy cały przekrój XIX-wiecznego angielskiego społeczeństwa. Dickens lekko, z humorem ale i stosownym dystansem patrzy na nie - wyciąga na światło dzienne u jednych ich wady i zalety, podkreśla małostkowość, próżność, pychę, głupotę ale naświetla to co dobre u innych: poświęcenie, spokój, bezinteresowność. Wszystko to tworzy barwny kalejdoskop, w którym i współcześnie można dostrzec wiele dobrze znanych zjawisk. Łatwo można dostrzec też główny wątek mówiący o tym jak łatwo można dać się zwieść złudzeniom i poczuciu wyższości i jak łatwo to stracić.

Odbiór powieści nie jest łatwy, mimo prostoty historii jaką przedstawia. Świat Dickensa jest zupełnie inny niż nasz. Jest bardziej baśniowy, przepełniony pogonią za marzeniami i trwający w świecie pozorów i iluzji. Przenosi czytelnika w świat baśni, gdzie każdy czyn musi mieć swoje znaczenie i konsekwencje zarówno dobre jak i złe. Nic nie może pozostać bez oceny oraz stosownego nagrodzenia. Nie zostawia nas bez niedopowiedzeń. Tak jak się zaczęło, tak i musi się skończyć a czytelnik ma wyciągnąć stosowne wnioski. Dzięki takim zabiegom powieść nabiera znamion uniwersalizmu i jest aktualna nawet współcześnie. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  51,5 cm - 3,4 cm = 48,1 cm.

piątek, 17 sierpnia 2018

,,Córka handlarza jedwabiem" Dinah Jefferies

 Tytuł oryginału: The Silk Merchant's Daughter

,,Córka handlarza jedwabiem" to trzecia książka Dinah Jefferries. Tak jak w poprzednich autorka zabiera czytelnika w niezwykłą podróż na Daleki Wschód. Tym razem jej opowieść rozgrywa się na tle zmian politycznych jakie zachodziły w Wietnamie w latach 50-tych XX wieku.

W Nicole Duval miesza się krew francuska i wietnamska. Dziewczyna wychowywała się w skomplikowanej, podzielonej problemami rodzinie. Mimo wpojonego francuskiego wychowania, temperament pcha ją ku wietnamskiemu dziedzictwu. Budzi to sprzeciw jej bliskich. Dziewczyna zbliża się jeszcze bardziej do Wietnamczyków gdy przejmuje prowadzenie małego sklepiku z jedwabiem. Jej skomplikowane życie zapląta się jeszcze bardziej gdy w jej otoczeniu pojawi się dwóch mężczyzn: Wietnamczyk Tran i tajemniczy Amerykanin Mark.

Jefferies miała bardzo ambitny plan na powieść. Chciała nie tylko przedstawić rozdarcie wewnętrzne Nicole, niepewnej swojej tożsamości kulturalnej oraz skłóconej z ojcem i siostrą ale także pokazać Wietnam w momencie przemian. Mam wrażenie, że częściowo się to udało. Niby wszystko jest na swoim miejscu ale całość jest bardzo nierówna i momentami powierzchowna. Fakt, powieść budowana jest na solidnym gruncie - dramatycznej i pełnej niedopowiedzeń relacji rodzinnej, która wcześniej czy później musi poskutkować bolesnymi komplikacjami, szczególnie gdy wmiesza się w to polityka i wielka historia. A tej ostatniej też trochę jest - wyraźnie widać napięcia społeczne jakie panowały w Wietnamie po II wojnie światowej i które doprowadziły do wybuchu wojny domowej. Autorka próbuje pokazać obóz komunistów oraz brutalność działań wojennych. Dużo się dzieje ale jest to zbyt pobieżnie i prawie bez głębszej refleksji potraktowane. A i sama kreacja głównej bohaterki jest chaotyczna i momentami niespójna. Może taki był zamysł, w ten sposób chciano pokazać jej wewnętrzne rozdarcie ale mnie czasem drażnił.

,,Córka handlarza jedwabiem" to mimo wszystko powieść ciekawa, przepełniona emocjami i zapewniająca kilka godzin w zupełnie innym świecie. Pomimo różnych niedociągnięć czytało się ją szybko, można było poczuć klimat Orientu, świata podzielonego przez kolonializm, konflikty społeczne oraz poznać maleńki fragment historii Wietnamu. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  54,0 cm - 2,5 cm = 51,5 cm.