wtorek, 31 lipca 2018

,,Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy." Swietłana Aleksijewicz


Tytuł oryginału:  Poslednije swidietieli

Są takie przypadki gdy mniej znaczy więcej. Gdy pojedynczy głos nabiera mocy. A zebrane w jedną całość pojedyncze głosy stają się krzykiem, wymownym, bolesnym, takim obok którego nie można już przejść obojętnie. Taki właśnie jest ten reportaż Aleksijewicz.

Reporterka w jednym zbiorze zawarła kilkadziesiąt głosów dzieci, teraz już dorosłych ludzi, którzy przeżyli koszmar II wojny światowej. Są to zaledwie migawki, urwane wspomnienia, cienie koszmarów jakie ci ludzie doświadczyli. Czasem bardzo wyraźne, czasem nie do końca zrozumiałe - mroczne, bolesne, odarte z wrażliwości, dobra - tym gorsze i bardziej przejmujące, że widziane oczami dziecka. Pozbawione skali przez którą dorosły próbuje złagodzić, wybielić, wymazać pewne wydarzenia.

Reportażu, mimo jego niewielkich rozmiarów fizycznych, nie da się przeczytać na raz. Ja nie byłam w stanie. Każda historia wymaga pochylenia się nad nią, zrozumienia, zapamiętania i nie pozwolenia by kiedykolwiek coś takiego się powtórzyło. Trzeba w milczeniu wysłuchać co mówią ocaleni a potem wszelkie słowa stają się zbędne.

,,Zaginione Miasto Boga Małp" Douglas Preston

 Tytuł oryginału: The Lost City of the Monkey God

Skończyłam. I zostałam z poczuciem jakbym czytała dwie zupełnie różne książki, połączone w jeden tom.

Pierwsza połowa książki to reporterska relacja z poszukiwań owianego legendom, zaginionego miasta, które miało być siedzibą zapomnianej cywilizacji. Od wieków w Hondurasie znana była legenda o mieście poświęconym Bogu małp, nad którym rzekomo ciąży klątwa. Przez stulecia śmiałkowie wyruszali na wyprawy w jego poszukiwaniu ale nigdy jednoznacznie nie dało się zidentyfikować. Dopiero rozwój techniki w XXI wieku pozwolił przy użyciu skanowania lidarowego zlokalizować nie jedno ale dwa porzucone siedliska. Z zapartym tchem czytałam tę relację. Wręcz miałam wrażenie, że sama jestem jeszcze jednym uczestnikiem wyprawy, krok za krokiem dochodząc do prawdy i odsłaniając tajemnice jakie skrywa dżungla. Preston tak opowiada o tym co się działo, że wszystko staje się namacalne a emocje jakie towarzyszyły badaczom jeszcze raz odżywają i udzielają się czytelnikowi.

Słabiej, a nawet ludno jest w drugiej połowie książki, która nagle z niezwykłej przygody staje się nudnym traktatem o chorobach by potem stać się manifestem społeczno-polityczno-ekologicznym. Racjonalizm, przyziemność i realne problemy zabijają pasje i chłodzą entuzjazm. Odzierają mit z jego niezwykłej otoczki i pozostawiają to co zawsze: zniszczenia, choroby oraz borykanie się z brakiem funduszy.

Pomimo słabego zakończenia warto sięgnąć po tę książkę. Dzięki niej choć na chwilę przypominamy sobie, że świat może zadziwiać i skrywać niezwykle tajemnice. Chociaż białych plam na mapie nie zostało zbyt wiele zawsze jest coś do odkrycia i zbadania. Nawet zwykły laik przez moment poczuje jaka siłę ma prawdziwa pasja badacza i odkrywcy a przy okazji zetknie za kulisy wyprawy badawczej by zobaczyć zarówno dobre jak i złe czy wręcz niebezpieczne jej strony. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  66,3 cm - 2,9 cm = 63,4 cm,

środa, 18 lipca 2018

,,Otchłań. Tom I" Peter V. Brett

 Tytuł oryginału: The Core

Ostateczna rozgrywka między ludzkością a demonami jest coraz bliżej. Coraz wyraźniejsze staje się to na co od dawna przygotowywali się Arlen i Ahmann. Jednak ludzie nadal nie są gotowi: podzieleni, skłóceni, coraz bardziej koncentrujący się tylko na swoich własnych celach. Na szczęście są jednak ludzie, którzy nieustannie przypominają, że Sharum Ka już się zaczęła. Trzeba chwycić w dłonie każdy rodzaj broni i stanąć do walki.

,,Otchłań. Tom I" to powrót do najlepszych momentów sagi. Autor zaczyna domykać wszystkie wątki, ogranicza niepotrzebne dłużyzny a to co było nie do końca jasne, wreszcie nabiera znaczenia. Znów na scenę wkraczają główni bohaterowie, którzy mają jeden, jasny cel - pokonać i na zawsze unicestwić nękające ludzkość od zawsze demony. Najpierw jednak po raz kolejny muszą utemperować charaktery, schłodzić gorące głowy i jeszcze raz przypomnieć o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. Polityka, intrygi, niesnaski schodzą na dalszy plan, teraz jest tylko jeden cel bo Nów się zaczął i demony przybrały na sile.

Wreszcie w tej części akcja ruszyła. Początkowo trochę ospale, ale z każdym kolejnym rozdziałem dzieje się coraz więcej. Wszystko co było przez tyle tomów przygotowywane wreszcie nabiera swojego prawdziwego znaczenia. Świat staje się jeszcze bardziej niebezpieczny ale nie czekają już bezsilni, kuląc się po kątach. Wybawiciele dali im nadzieję i pozwoli uwierzyć we własne siły. Czy jednak to wystarczy? Czy uda się wszystkich zjednoczyć? Czy demony zostaną pokonane? Ten tom zaostrza apetyt, daje do myślenia i ucina się w najciekawszym momencie. Nie pozostaje więc nic innego jak sięgnąć po kolejną, ostatnią część.

poniedziałek, 16 lipca 2018

,,Opowieści królowej pustyni" Gertrude Bell

Tytuł oryginału: Tales from the Queen of the Desert

Nie ukrywam, że jako nastolatka z zapartym tchem śledziłam serial ,,Przygody młodego Indiany Jonesa". Do dziś pamiętam szczególnie te, których akcja rozgrywała się na Bliskim Wschodzie. W pamięć zapadły mi niezwykły klimat niczym z baśni Tysiąca i Jednej Nocy oraz zapierające dech w piersiach przygody. Dlatego gdy na półce zobaczyłam ,,Opowieści królowej pustyni" wiedziałam, że jest to książka wobec, której nie mogę przejść obojętnie.

Sama autorka była postacią nietuzinkową. Już na początku XX wieku odważnie i z determinacją weszła w przestrzenie zarezerwowane dla mężczyzn. Jej życie było barwne, tajemnicze i nasycone przygodami a relacja z podróży, którą czytałam jest zaledwie znikomym odbiciem tego co naprawdę widziała i przeżyła. Reportaż skupia się właściwie na dwóch wędrówkach: przez Iran i Syrię. Nie ma tutaj jednak mrożących krew w żyłach historii ale jest ciekawy obraz świata, który niestety już w większości zniknął. Świata tajemniczego, przesyconego niesamowitością, otwartego na przybyszów z zewnątrz ale i dumnego oraz bardzo bogatego pod względem kulturalnym. Świata gdzie wspólnie egzystują przeszłość i teraźniejszość.

Bardzo interesujące jest także spojrzenie na podróż i wędrówkę samą w sobie. Teraz gdy podróżowanie stało się łatwe oraz dostępne dla każdego, ciekawie patrzy się na wszystko oczami kogoś kto wiedział, że należy do nielicznych i próbuje przybliżyć to co widzi i przeżywa innym. I mimo, że wiele się zmieniło. Jedno pozostaje niezmienne: Gertrude Bell tak jak wielu innych podróżników podkreśla, że najważniejsze jest spotkanie innego człowieka - nie ważne czy na chwilę czy na dłużej. To właśnie spotkania są wyróżnikami i determinują, określają prawdziwego podróżnika.

Bardzo przyjemnie spędziłam czas z ,,Opowieściami Królowej Pustyni". Mocno oddziałuje klimat retro, a jeśli ktoś, tak jak ja, lubi coś takiego, to na pewno się tutaj odnajdzie.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  68,5 cm - 2,2 cm = 66,3 cm,

sobota, 14 lipca 2018

,,Grzeszne pragnienia" Elizabeth Hoyt

 Tytuł oryginału: Scandalous Desires
 
,,Grzeszne pragnienia" to trzeci tom serii o niesławnej dzielnicy Maiden Lane. W miejscu tym wszystko może się zdarzyć cnotliwa panna spotyka okrytego niesławą lorda a spokojnej wdowie przyjdzie zmierzyć się z piratem. Nic tam nie jest jednoznaczne, każdy skrywa swoje tajemnice, mroczna atmosfera pozwala wyjść na jaw ukrytym pragnieniom,coś co jawiło się jako złe i grzeszna nagle odsłania swoje całkowicie odmienne oblicze.

Para bohaterów, której poświęcony jest ten tom przewijała się w tle dwóch poprzednich. To spokojna Silence, która niedawno straciła męża na morzu oraz Czarujący Mickey - pirat rzeczny, który rok temu dla kaprysu zniszczył reputację Silence. Teraz ponownie krzyżują się ich drogi i okazuje się, że coś co pojawiło się przy ich poprzednim spotkaniu wcale nie znikło. Wręcz przeciwnie, nasila się i potęguje. Oboje uparcie próbują z tym walczyć ale los bywa przekorny a miłość zupełnie ślepa.

Dużo spodziewałam się po tej części. Silence i Michael wydawali mi się parą, która jak się spotka to będzie wrzeć i kipieć a i istry będą latać na wszystkie strony. Cóż, wyszło trochę blado. Ona nie jest aż tak silna i zdeterminowana jak przy pierwszym spotkaniu a i on nie jest aż tak zły i cyniczny jak można by się spodziewać. Praktycznie od początku jest różowo, cukierkowo i bajkowo. Pozostała zaledwie namiastka tego czego oczekiwałam. Ale nie narzekam, Elizabeth Hoyt to niezła pisarka, której romanse historyczne świetnie się czyta. Wnosi dużo świeżości do gatunku, umiejętnie łącząc lekką przygodę z wielką namiętnością i pasją. Nawet w okrojonej wersji czuć szalejące emocje, które targają bohaterami. Czy trzeba czegoś więcej na leniwe sobotnie popołudnie?

wtorek, 10 lipca 2018

,,Życie w średniowiecznym zamku" Frances Gies, Joseph Gies

Tytuł oryginału:  Life in a Medieval Castle

,,Życie w średniowiecznym zamku" to przystępnie i ciekawie napisane kompendium wiedzy o tym jak naprawdę wyglądało życie w średniowieczu oraz jak ważną rolę ogrywał zamek.

Autorzy wychodzą od faktów podstawowych takich jak sama historia powstania, wręcz geneza zamku, jego budowy, pomieszczeń z jakich się składał by potem przejść i zaprezentować dużo szersze spojrzenie. Już nie skupiają się na czysto formalnych zadaniach ale pokazują ludzi, kulturę, obyczajowość, mentalność mieszkańców fortecy oraz jej okolicy. Poruszają tak ważne i charakterystyczne zagadnienia jak stosunek wasal-senior, odniesienie do kobiet czy wręcz ikoniczny i nieodłącznie związany z myśleniem o wiekach średnich - motyw rycerza, jego roli, zachowania, zarówno w czasie pokoju jak i wojny.

Przystępna forma, lekki język tylko ułatwiają odbiór. Pozwalają nawet kompletnemu laikowi zmierzyć się z danymi historycznymi i przyswoić je. Dla autorów głównym przykładem jest angielski zamek Chepstow ale nie ograniczają się tylko do niego. Wręcz przeciwnie często sięgają po inne przykłady, tworząc pracę, którą czyta się jak powieść fabularną. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  71,4 cm - 2,9 cm = 68,5 cm,

niedziela, 8 lipca 2018

,,Dom czwarty" Katarzyna Puzyńska


Po dramatycznym zamknięciu sprawy Łaskuna bohaterowie są bardzo podzieleni. Każde z nich na swój sposób próbuje sobie poradzić z tym co się wydarzyło oraz w jaki sposób wpłynęło na ich życie. Gdy jednak dociera do nich wiadomość o tajemniczym zaginięciu Klementyny Kopp, Daniel, Emilia i Weronika na powrót zwierają szyki i podejmują działania. Wyruszają do nie tak odległych Złocin, by rozwiązać sprawę zaginięcia ale i zmierzyć się z tajemnicami sprzed lat, które sięgają swymi korzeniami aż do czasów II wojny światowej. Praca nad sprawą, nie będzie jednak łatwa: zderzą się z murem milczenia, zadawnionymi urazami ale i przede wszystkim sami ze sobą i swoimi demonami.

Katarzyna Puzyńska lubi komplikować życie bohaterom i wcale nie oszczędza ich. Szczególnie obrywa się Danielowi, który zaczyna stawać się modelowym ,,bad ass-em". Mimo to idealnie wpasowuje się w tło sprawy - tak samo jest mroczny, chamski, nieoczywisty i chwilami pozbawiony zahamowań. Dominuje w nim brutalna siła, szorstkość. Nie można jednak powiedzieć, że jego czyny przynoszą zamierzony skutek - wręcz przeciwnie, są źródłem chaosu i kolejnych problemów. Jeśli chodzi o skuteczność to zdecydowanie na pierwszy plan wysuwają się Emilia i Weronika - uparte, dociekliwe, inteligentne i zdeterminowane by poznać prawdę, wyjaśnić zagadkę oraz wreszcie wyrwać mieszkańców Złocin z kręgu milczenia.

,,Dom czwarty" to bardzo dobrze skonstruowany kryminał z pogłębioną warstwą psychologiczną. Wciąga zarówno misternie budowana intryga, w której z każdą stroną napięcie narasta ale także jest się pod wrażeniem jak postępuje z tomu na tom rozwój postaci. Bohaterowie przestali już być sympatycznymi, uśmiechniętymi funkcjonariuszami - nabrali wielowymiarowości, kipią od uczuć a ich zachowanie ciężko przewidzieć. Wpływa to zarówno na tok sprawy jak i na odbiór czytelniczy. Już niczego nie można być pewnym, a przecież to czytelnicy lubią najbardziej.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  74,9 cm - 3,5 cm = 71,4 cm,