wtorek, 22 sierpnia 2017

,,Opowieść Podręcznej" Margaret Atwood

 Tytuł oryginału: The Handmaid's Tale

Przypadek sprawił, że równocześnie z ,,Opowieścią Podręcznej" czytałam Księgę Rodzaju. Trudno nie zauważyć brutalnie dosłownego potraktowania biblijnych opowieści o Sarze i Racheli przeniesionych do bliskiej przyszłości.

Radykalizm religijny, fanatyzm, pragnienie sprawowania nieograniczonej kontroli nad drugim człowiekiem, a przy tym katastrofy ekologiczne i demograficzne zbudowały nową rzeczywistość. Rzeczywistość, w której egzystuje wiele pokrzywdzonych ludzi. Najbardziej zepchniętymi na bok, uciśniętymi oraz pozbawionymi wszelkich praw są kobiety. Wykorzystywane, zmuszane do upokarzającej prokreacji, odarte z poczucia własnego ja i godności. Nie mają nic. Pozbawiono je głosu, indywidualnego stroju a nawet imienia.

Margaret Atwood przeraża. Obraz jaki stworzyła jest straszliwy i niepokojący. Wyciąga na światło dzienne wszystkie grzechy nie myślenia i beztroskiego niezwracania uwagi na niepokojące sygnały. Fanatyzm i radykalizm pojawia się w tym świecie prawie znienacka. Wywraca wszystko do góry nogami. Ale to także mocna powieść feministyczna. O cierpieniu kobiet, poniżeniu, pogwałceniu podstawowych praw ludzkich i reguł w stosunkach międzyludzkich. Pokazuje brutalną prawdę o kondycji społeczeństw i tym jak łatwo można pozwolić do władzy szaleństwo.

,,Opowieść podręcznej" zburzyła mi spokój. Zamieszała w głowie. Otworzyła oczy i zmusiła do zastanowienia. Wywołała we mnie całą masę przemyśleń. Po tym chyba się poznaje dobrą literaturę więc spokojnie mogę polecić.

piątek, 18 sierpnia 2017

,,Sprawa Rembrandta" Daniel Silva

 Tytuł oryginału: The Rembrandt Affair

Ostatnio trzymają się mnie książki gdzie głównym wątkiem jest tajemnica sprzed lat. Właśnie w ten nurt wpisuje się ,,Sprawa Rembrandta" Daniela Silvy.

Podobnie jak w ,,Bractwie Camelotu" punktem wyjścia całej fabuły jest zabójstwo, w tym przypadku specjalisty do renowacji obrazów. Równocześnie ginie obraz, który oficjalnie uchodzi za zaginiony w czasie II wojny światowej. O wyjaśnienie całej sprawy: odnalezienie i konserwację obrazu zostaje poproszony przebywający w stanie spoczynku izraelski szpieg a zarazem konserwator sztuki, Gabriel Allon.

,,Sprawa Rembrandta" to moje pierwsze spotkanie z kryminałami Daniela Silvy. Po przeczytaniu opisu nie spodziewałam się nic ponad to co wpisane jest w ramy gatunku. I rzeczywiście, wszystkie zabiegi i motywy wyczerpane są w maksymalnym stopniu. Zrobione jest to jednak bardzo sensownie> Mamy i zagadkę sprzed lat, która wpływa na współczesność, misternie skonstruowane zagrywki szpiegowskie, są momenty gdzie siedzi się jak na szpilkach oraz trochę faktów historycznych, zgrabnie przemyconych pod płaszczykiem literatury rozrywkowej. Chyba najbardziej zainteresował mnie wątek szwajcarski, który śledziłam z zapartym tchem.

Daniel Silva trafia na listę autorów, do których będę wracać. Z pewnością jego powieści sensacyjne umilą mi jeszcze nie jeden wieczór. 

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 64,0 cm - 2,1 cm =  61,9 cm                  

wtorek, 15 sierpnia 2017

,,Bractwo Camelotu" Sam Christer

 Tytuł oryginału: The Camelot Code

Pozornie błaha kradzież, która kończy się zabójstwem antykwariusza zwraca uwagę policji. Nic tam nie pasuje do z góry przyjętych schematów, wręcz przeciwnie kradzież wartego kilka set dolarów krzyża pociąga za sobą kolejne śmierci. FBI oddeleguje detektyw Mitzi Fallon do zbadania tej sprawy. Śledcza przypadkowo odkrywa związki z tajną, wielowiekową organizacją oraz dotknie bardzo realnego i bliskiego zagrożenia.

,,Bractwo Camelotu" inteligentnie i logicznie łączy w jedną całość wątki historyczne, religijne i sensacyjne. Bazując na legendach arturiańskich buduje ciekawy i zaskakujący wątek odnoszący się do współczesnych zagrożeń. Sięga po odwieczne przekonanie poszukiwaczy spisków, że wszystko jest zakulisowo sterowane przez tajemne organizacje, do których należą możni tego świata. Do środka właśnie takiej organizacji będzie musiała wedrzeć się detektyw Fallon by rozwiązać swoją sprawę.

Chociaż jest to typowy przykład powieści sensacyjnej spod znaku ,,zabili go i uciekł" ma kilka momentów, które skutecznie przykuwają uwagę. Szybka akcja, niezwykła tajemnica, odwieczna walka dobra ze złem i wyścig z czasem aby odgadnąć oraz uniemożliwić plany wrogów - niby standard i banał ale interesująco podany, tak aby zadowolić nawet największego malkontenta. Idealna pozycja na urlop.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 66,9 cm - 2,9 cm =  64,0 cm                  

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

,,Kobieta z Isla Negra" Maria Fasce

 Tytuł oryginału: La mujer de Isla Negra

,,Kobieta z Isla Negra" to opowieść inspirowana prawdziwymi postaciami: chilijskim poetą Pablo Nerudą, jego żoną Delia i kochanką Mathilde. I chociaż te osoby zajmują ważne miejsce w powieści, nie są najważniejsze. Obserwujemy ich skomplikowaną relację oczami dwunastoletniej Elisy, córki gosposi. Dziewczynka wchodzi do domu, w którym buzują skrywane emocje i namiętności. Sama zaczyna uświadamiać sobie swoje dojrzewanie, zaczyna poznawać co oznacza kobiecość a śledząc otaczające ją kobiety próbuje odnaleźć swoją własną ścieżkę oraz zrozumieć to co z nią i wokół niej się dzieje.

,,Kobieta z Isla Negra" to opowieść ociekająca emocjami. Czasem niedopowiedzianymi, czasem wręcz bezczelnie wyciągniętymi na światło dzienne. Dom w Isla Negra staje się centrum wszechświata, kopułą pod którą schowane są różne odmiany kobiecości. Jądrem tego zdaje się być Pablo Neruda, jedyny pierwiastek męski wokół którego krążą Delia, Mathilde, Elisa a nawet gosposia Rachel. I o ile z zewnątrz wszystko wygląda na spokojną sielankę, trzeba dopiero wedrzeć się do środka by poznać i móc odczuć siłę namiętności i utajonego erotyzmu.

Lubię latynoski klimat opowieści: pełen emocji, dramatyzmu, pasji i namiętności. Gdzieś pomiędzy tym znalazły swoje miejsce ważne pytania o istotę kobiecości, poszukiwanie własnego ja, poświęcenie się dla innych. Ta krótka i bardzo zwięzła powieść idealnie do mnie trafiła, przypominając mi momentami prozę Alice Munro. Jeśli, ktoś dobrze czuje się w takich klimatach może być usatysfakcjonowany z lektury powieści Marii Fasce.

piątek, 11 sierpnia 2017

,,Rozłąka" Dinah Jefferies

 Tytuł oryginału: The Separation

Schyłek kolonializmu brytyjskiego, 1955 rok. Lydia wraca do domu po krótkim okresie pobytu u chorej przyjaciółki i zastaje pustki. Jej mąż i córki zniknęli. Wszyscy do których zwraca się o pomoc nie umieją lub nie chcą jej pomoc. Wkrótce potem dociera do niej wiadomość, że jej najbliżsi nie żyją a ona została sama w kraju gdzie coraz mocniej do głosu dochodzą ruchy niepodległościowe.

Po wcześniejszym, bardzo satysfakcjonującym spotkaniu z autorką w ,,Żonie plantatora herbaty" tutaj też liczyłam na ciekawą historię z egzotycznym tłem. Tło w prawdzie jest ale długo nie mogłam odnaleźć wątku, który stanowiłby o sile napędowej opowieści. Początkowo jest tylko chaos i mnóstwo niewiadomych. Nie wiem, czy był to celowy zabieg czy przypadkowo tak wyszło ale narracja idealnie oddaje klimat tego okresu i miejsca. Sporo się dzieje ale nikt nie wie po co i dlaczego, brakuje sensu, jest tylko nerwowe gonienie za celem. Dopiero z czasem akcja w pewien sposób się stabilizuje, zaczynają wyłaniać się pierwsze odpowiedzi, zaczynamy wraz z główną bohaterką trochę więcej widzieć i trochę więcej rozumieć. Lydia dopiero teraz, po wieloletnim pobycie, zaczyna poznawać Malaje, dostrzega coś więcej niż tylko kolonialne salony. Sporo jednak będzie musiała przeżyć by poznać prawdę.

,,Rozłąka" w moim odczuciu wypada słabiej niż ,,Żona plantatora herbaty". Wszystko jest tutaj bardziej rozmyte: tło, bohaterowie, akcja. Nie jest zła ale może gdybym ją przeczytała przed ,,Żoną..." bardziej przypadła by mi do gustu.

wtorek, 8 sierpnia 2017

,,Córki Graala" Elizabeth Chadwick

 Tytuł oryginału: Daughters of the Grail

Elizabeth Chadwick przenosi czytelnika do XIII-wiecznej Francji. Kraj staje w obliczu krucjaty wymierzonej przez chrześcijański świat w społeczność katarów. Pośród nich mieszka jednak wyjątkowa kobieta - Bridget, która wywodzi się w prostej linii od Dziewicy Maryi i Marii Magdaleny. Dziewczyna posiada także wiele wyjątkowych darów. Jej zadaniem jest zapewnienie ciągłości linii krwi. Na jej drodze staje młody rycerz Raoul. Ich losy nie raz się skrzyżują i wspólnie będą musieli zmierzyć się z potężniejszymi wrogami.

,,Córki Graala" początkowo wydają się być romansem historycznym. Szybko jednak okazuje się, że wątek romansowy zostaje zepchnięty na dalszy plan i poprowadzony zupełnie inaczej niż można by tego oczekiwać. Na pierwszy plan wysuwa się powieść historyczna z mocnymi wątkami magicznymi co sprawia, że opowieść przybiera formę baśni. Zresztą wyraźnie widać mocny baśniowy motyw: walki dobra ze złem, jasności z ciemnością. Bohaterowie zmuszeni są do podjęcia wyzwania, pokonania własnych słabości i zdecydowania o tym ja ma wyglądać ich życie. To powoduje, że cała opowieść robi się ciekawsza, odbiega od schematów i w kilku miejscach może zaskoczyć czytelnika. Minus stanowi powierzchowne i często zbyt szybkie przeskakiwanie między wydarzeniami. Burzy to płynność narracji i rozbija klimat.

,,Córki Graala" to dobry przykład literatury na wakacje. Wciągająca, magiczna historia zbudowana na kanwie prawdziwej historii.

środa, 2 sierpnia 2017

,,Kość z kości" Diana Gabaldon

 Tytuł oryginału: An Echo in the Bone

Chyba do tego można się już przyzwyczaić. Diana Gabaldon jest mistrzynią w usypianiu czujności czytelnika. Większa cześć jej ponad tysiącstronnicowych powieści to drobiazgowy opis wszystkiego by potem w końcówce akcja wystrzeliła jak z procy i nie pozwoliła na odłożenie książki przed dotarciem do ostatniej strony. A tam czeka, niestety, więcej pytań niż odpowiedzi.

Nie inaczej jest i w przypadki siódmego tomu ,,Kość z kości". Claire i Jamie po pożarze wielkiego domu, postanawiają na pewien czas opuścić Fraser Ridge i udać się do Szkocji. Jeśli o nich chodzi, plan jest prosty tylko w teorii. W trakcie swojej podróży spotka ich nie jedna przygoda oraz znajdą się w samym centrum działań wojennych. Oprócz losów Claire i Jamiego obserwujemy także Briannę i Rogera, którzy wrócili do współczesności a teraz próbują ułożyć swoje życie w Szkocji. Pojawia się też nowy, główny bohater - William Ranson, syn Jamiego. Z jego perspektywy obserwujemy angielskie działania wojenne i szpiegowskie.

,,Kość z kości" w dużej mierze koncentruje się na polityce i wojskowości. Autorka chyba w maksymalnym stopniu chce wyeksploatować temat jakim jest amerykańska walka o niepodległość. Mniej niż w poprzednich tomach koncentruje się na życiu zwyczajnych ludzi, nawet Claire ze swoimi medycznymi przypadkami zostaje odsunięta na dalszy plan. Na szczęście, co pewien czas podsuwa wątki i tajemnice na rozwiązanie, których czeka się z niecierpliwością.

Siódmy tom jest zdecydowanie ciekawszy niż dwa poprzednie. Wreszcie coś zaczyna się dziać. Mamy co obserwować a zakończenie to prawdziwa petarda, złośliwy cliff hanger, który zaostrza apetyt na kolejną cześć. Ja na pewno sięgnę by poznać rozwiązania.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 73,0 cm - 6,1 cm =  66,9 cm                  
 

wtorek, 1 sierpnia 2017

,,Rzeźbiarz śmierci" Chris Carter

 Tytuł oryginału: The Death Sculptor

Śmiertelnie chory mężczyzna zostaje brutalnie zamordowany, okaleczony i poćwiartowany a z części jego ciała morderca tworzy makabryczną rzeźbę. Wszystko w tej zbrodni wydaje się być bez sensu. Lecz gdy zaczynają ginąć kolejne osoby śledczy Hunter i Garcia wpadają na trop osoby, która wydaje się być idealnym podejrzanym. Zaczyna się polowanie na mordercę i próba zdążenia zanim zdecyduje się wykonań on kolejny ruch.

Chris Carter potrafi skutecznie wbić w fotel i przykuć uwagę od pierwszych stron. Jak nikt tworzy atmosferę zbrodni, stopniowo buduje napięcie i plącze wątki. Przy okazji fabuła nie traci nic na intensywności, szybka, pełna dynamizmu i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Gdy już wydaje się, że rozwiązanie jest tuż tuż pojawia się coś nowego. Na tym tle dobrze wypadają główni bohaterowie: w prawdzie heroiczni i oddani swojej pracy ale jednocześnie balansujący na linii prawa.

,,Rzeźbiarz śmierci" to jak odcinek ulubionego serialu kryminalnego. Jeśli tam wiemy że rozwiązanie zamknie się w 45 minutach zapewniając mam wiele zmiennych emocji, tak i tutaj będziemy głowić się przez 400 stron a potem spokojnie odłożymy na półkę. Idealna lektura na wakacje.

poniedziałek, 31 lipca 2017

,,Dublin, moja miłość" Rhys Bowen

 Tytuł oryginału: In Dublin’s Fair City

 Po tym jak udało się Molly wyciągnąć z więzienia kapitana Daniela Sullivana, nie umie do końca określić swoich uczuć w stosunku do niego. Niby zależy jej na nim ale, właśnie, zawsze pojawia się jakieś ale. Wydaje jej się, że nowe zlecenie może być dla niej wybawienie. Ma udać się do Irlandii i odnaleźć dawno zaginioną siostrę Tommy'ego Burke. Pozornie łatwe zadanie, komplikuje się już na początku podróży. Molly musi udawać kogoś innego w trakcie rejsu, na statku dochodzi do zabójstwa. Ale to dopiero początek przygód. Nie zdaje sobie sprawy, że została wplątana w poważniejszą aferę z walką o niepodległość Irlandii w tle.

Szósty tom przygód Molly Murphy w moim odczuciu jest najlepszy z dotychczasowych. Bardzo skondensowany, pełen akcji, niespodziewanych zwrotów oraz tajemnic, które bohaterka musi rozwikłać. Nie ma tutaj niepotrzebnych przestojów czy miejsca na wzniosłe rozważania. Zdarzenie goni zdarzenie, prowadząc Molly od jednego zawirowania do pełnego dramaturgii i emocji finału. Jak zawsze w tej serii ważne jest tutaj także tło historyczne. Tym razem autorka postanowiła pokazać jak wyglądała sytuacja polityczna w Irlandii na początku XX wieku. Daje nam poczuć ducha niepodległościowego oraz ogrom walki jaką musieli podjąć Irlandczycy by wyprzeć Anglików ze swojej ojczyzny.

,,Dublin, moja miłość" zaostrzył mi apetyt na kontynuowanie cyklu. Szkoda tylko, że tomiki w polskim tłumaczeniu pojawiają się tylko raz do roku. Cóż, pozostaje uzbroić się w cierpliwość i czekać bo naprawdę warto.

niedziela, 30 lipca 2017

,,Czarny księżyc" Winston Graham

Tytuł oryginału: The Black Moon

Po dramatycznej walce o przetrwanie i zapewnienie bytu rodzinie, u Poldarków zaczyna panować względny spokój. Ross staje się szanowanym i cenionym ziemianinem. Kopalnia przynosi pewne zyski co przekłada się także na pomoc okolicznym mieszkańcom. Także życie rodzinne tchnie optymizmem - narodziny córeczki Clowance są radosnym wydarzeniem. Cieniem jednak na życiu Rossa i Demelzy kładzie się jednak bliskie sąsiedztwo rodziny Warlegganów oraz niepewność losu zaginionego we Francji doktora Enysa. Nowym punktem zapalnym okaże się też znajomość brata Demelzy, Drake'a z kuzynką Elizabeth, Morwenną.

Akcja ,,Czarnego księżyca" rozwija się trochę wolniej niż w poprzednich  tomach. Dopiero pod koniec mamy kilka dramatycznych zwrotów akcji, które mocno przykuwają uwagę i zachęcają do sięgnięcia po kolejny tom. Przez większość tomu jest to spokojna, trochę leniwa opowieść do jakich zostaliśmy już przyzwyczajeni. Małe szczęścia, drobne sukcesy, porażki i trudne kompromisy a gdzieś w tle pobrzmiewa wielka historia. Z pewnością najmocniejszym i najlepiej zarysowanym wątkiem jest opis rodzącego się uczucia między Morwenną i Drake'iem. Pełen niewinności, wrażliwości i romantyczności, tak idealny, że ma się poczucie, że to nie może się udać.

Mimo, że w tym tomie brakuje czegoś co jednoznacznie go wyróżniało jest to całkiem udane przejście. Uspokaja akcję, nakreśla nowe kierunki, wprowadza nowych bohaterów. Daje przedsmak tego co jeszcze może zdarzyć się na wybrzeżu Kornwalii. Chyba nie muszę więcej nic mówić, warto sięgnąć i przekonać się do będzie dalej.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 75,9 cm - 2,9 cm =  73,0 cm                  

czwartek, 27 lipca 2017

,,Kamień" Małgorzata i Michał Kuźmińscy

Białe, martwe dziecko. Romska osada, która jest solą w oku okolicznej społeczności. Sąsiedzka nienawiść, małomiasteczkowe przesądy, uprzedzenia i nieufność. Z tym przyjdzie się zmierzyć Ance Serafin i Sebastianowi Strzygoniowi w trzecim tomie.

Anka i Bastian obecnie funkcjonują na zupełnie różnych orbitach. Ona mozolnie układa swój związek z Gertem i próbuje utrzymać pozycję na uniwersytecie. On - już nie bloger szukający sensacji ale redaktor z Warszawy, chwilowo cierpiący na brak weny. Tajemnicza sprawa śmierci dziecka na Sądecczyźnie znów sprawi, że znajdą się w samym centrum działań, uwikłani w każdy możliwy rodzaj konfliktu. Będą musieli zweryfikować swoje poglądy, zmierzyć się ze stereotypami i w gąszczu niedomówień odkryć prawdę.

,,Kamień" to doskonały przykład powieści, którą można odbierać na kilku poziomach. To nie tylko zgrabnie skonstruowany i trzymający w napięciu do ostatniej strony kryminał. To także powieść, która wyciąga na światło dzienne małomiasteczkowe uprzedzenia, nienawiść do obcy, innych, mierzy się z utartymi zabobonami i przesądami. Doskonale także uchwycona jest regionalna mentalność, specyfika regionu, cały jego koloryt wraz z problemami. Autorzy umiejętnie sięgają po każdy z tych składników, pozornie lekko poruszając wiele ważnych problemów społecznych. Przy tym nie moralizują, nie popadają w patos. W ,,Ślebodzie" głębiej sięgnęli do lokalnego środowiska, tutaj obserwują je trochę z boku co jeszcze podkreśla wyobcowanie i odgrodzenie się od siebie środowisk polskiego i romskiego. Na pewno dużym dodatkowym plusem jest to, że Kuźmińscy unikają jasnych podziałów na dobrych i złych przez co do końca czytelnik może gubić się w domysłach i sam wyciągać wnioski.

Warstwa obyczajowa także nie zawodzi. Anka i Gert to skomplikowana para, która musi zmierzyć się ze swoimi problemami a Sebastian... On na pewnych płaszczyznach się nie zmienia, ale na innych może imponować jego przemiana.

Ostatnio w pracy polecałam Kuźmińskich jako przykład dobrej, polskiej literatury. ,,Kamień" mnie tylko w tym jeszcze bardziej utwierdza.

środa, 26 lipca 2017

,,Spacer z białym Buszmenem" Laurens van der Post


 Tytuł oryginału: A Walk With A White Bushman

Trafiłam jak kulą w płot. Ostatnio czytałam trochę reportaży o Afryce - był i Arkady Paweł Fiedler i Paul Theroux oraz Ryszard Kapuściński. Okładka i tytuł sugerowała, że ,,Spacer z białym Buszmenem" wpisuje się w ten nurt. Chciałam poznać kolejne spojrzenie na Czarny Ląd. Ale spudłowałam!

,,Spacer.." to wywiad rzeka przeprowadzona z angielskim podróżnikiem, pisarzem, filmowcem, wojskowym Laurensem van der Postem (1906-1996) w 1986 roku. Urodzony w Afryce, spędził swoje życie wędrując po świecie, doświadczył II wojny światowej, był więźniem japońskiego obozu jenieckiego, przyglądał się zmianą jakie zachodziły na świecie w połowie XX wieku. Do jego znajomych należeli Carl Gustaw Jung, poeta T.S. Eliot. Znał Winstona Churchilla i lorda Mounbattena. Był zawsze tam gdzie coś się działo, obserwując, działając, pomagając. To jego ogromne doświadczenie jest właśnie przedmiotem rozmowy.

Wywiad-rzeka nie ma ram. Płynnie i naturalnie przechodzi od jednego tematu do drugiego. Jest i o religii, wojnie, poezji, sztuce, ludziach, świecie: Afryce, Azji, Anglii. Wszędzie jednak przebija wyjątkowe i bogate doświadczenie van der Posta. Z perspektywy swojego wieku celnie i dosadnie podsumowuje zachodzące zmiany wysnuwając uniwersalne i nadal aktualne wnioski. Mimo, że sam deklaruje, że nie przynależy do żadnego kościoła widzi potrzebę odnowy Europy w duchu jej chrześcijańskich korzeni. To co mówi o reformach Margaret Thatcher równie dobrze można przenieść na współczesny grunt polityczny. Dobitnie podsumowuje kondycję ludzkości i smutną wizję jej przyszłości zagubionej w dobie technologii. Jest też wrażliwym estetą doceniającym piękno poezji, Szekspira czy antycznych dramatów. Tak wiele w tak skondensowanej formie.

,,Spacer z białym Buszmenem" to dzieło kompletne, zwarte i bardzo uniwersalne. Wiele myśli, wniosków w nim sformułowanych nadal jest aktualnych i ważnych. Umiejętnie wyraża plątaninę myśli, które każdy ma w głowie. To jak rozmowa z mędrcem, który rozjaśnia obraz problemów i zmusza do poszukiwania własnych rozwiązań. Daje wskazówki, dzieli się wiedzą i doświadczeniem, przeskakując z tematu na temat.

,,Kiedy słychać było grzmot - pierwotny wyraz Słowa, przemawiający z chmur - Hotentoci mówili: Heitse. Bracia, cisza. Oto przemawia Stary Mistrz."

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 77,9 cm - 2,0 cm =  75,9 cm                  

czwartek, 13 lipca 2017

,,Podróże z owocem granatu" Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor

 Tytuł oryginału:  Traveling with Pomegranates: A Mother and Daughter Journey to the Sacred Places of Greece, Turkey, and France

Moje nastroje i odczucia w trakcie czytania tej książki przypominały sinusoidę. Miałam momenty zachwytu gdy nie mogłam się oderwać i pospiesznie przewracałam strony ale równie często były też momenty zniechęcenia, które sprawiały, że odkładałam ją na bok.

,,Podróże z owocem granatu" to zapis podróży do Grecji i Francji. Pisarka Sue Monk Kidd wraz ze swoją córką Ann Kidd Taylor dzielą się swoimi przeżyciami oraz doświadczeniami z wędrówek. Nie jest to jednak typowy dziennik, gdzie zapisuje się wrażenie z odwiedzanych miejsc i podziwia widoki. Miejsca i związane z nimi wizerunki kobiet: Demeter, Ateny, Marii, Joanny D'Arc - stają się dla autorek przyczynkiem do rozważania własnych doświadczeń, myśli, pragnień. Pomagają im zmierzyć się z różnymi aspektami kobiecości (dojrzałością ale i młodością), odkrywają przed nimi ich własne pragnienia, pomagają określić cele na przyszłość. Każda z nich wyrusza w drogę z bagażem własnych trosk, problemów, lęków. Wizerunki kobiet oraz ich rozmowy są wskazówkami, stanowią swoistą psychoanalizę.

Tak jak wielu innych czytelników, nie lubię podziału na literaturę kobiecą i ,,nie-kobiecą". Ale wyjątkowo w tym przypadku muszę stwierdzić, że jest to idealny przykład tego typu literatury. ,,Podróże..." sięgają głęboko do istoty kobiecości, drążą podstawy relacji matki i córki, obnażają sekrety przynależne tej płci. Robią to z dużą wrażliwością ale i tak były momenty, kiedy miałam już dość tej pogłębionej psychoanalizy oraz oglądania każdego problemy z wszelkich możliwych stron. Zachwyciła mnie jednak wędrówka śladami kobiet: patrzenie na świat przez ich pryzmat i odnajdywanie drogowskazów, podejmowanie wyzwań oraz odwaga do otwartego mówienia o problemach. Dzięki temu łatwiej odnaleźć się w tym bardzo kobiecym świecie.

Autorki ubrały w słowa rzeczy bliskie wielu kobietom, dały im do ręki kompas ale bez mapy. Tą, każdy musi znaleźć sam by odnaleźć miejsce, które pozwoli lepiej poznać samego siebie. 

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 79,5 cm - 1,6 cm =  77,9 cm                  

,,Kłamca" Nora Roberts

 Tytuł oryginału: The Liar

Rok bez Nory Roberts jest rokiem straconym. Przynajmniej dla mnie. Ten (jak ją pięknie określają) ,,tytan pracy" co rusz serwuje czytelnikom nową książkę. Tym razem w polskim przekładzie ukazała się powieść ,,Kłamca" z 2015.

Shelby Pomeroy zawalił się pozornie ułożony świat. Tragiczna śmierć męża burzy kruszą fasadę za, którą skrywała się prawda. Wystawne życie, drogie ubrania, egzotyczne podróże były tylko pozorami. Jej zmarły mąż okazał się kłamcą, złodziejem i oszustem, który żonie i maleńkiej córeczce zostawił w spadku tylko długi i wstyd. Młoda kobieta zmuszona jest wrócić do rodzinnej miejscowości i na nowo poukładać sobie życie, odnaleźć cel oraz spróbować na nowo zaufać innym. Gdy zaczyna wychodzić na prostą pojawiają się kolejne mroczne fakty z przeszłości, a były mąż wydaje się być osobą zupełnie nieznajomą.

Po ,,Kłamcy" nie warto spodziewać się niczego wyjątkowe i zaskakującego. Roberts kopiuje na potęgę schematy, motywy oraz zachowania. Znowu mamy kobietę po przejściach, czułego, cierpliwego i idealnego mężczyznę, to kolejna powieść z remontami w tle, oprócz tego cała ferajna mam, babć i przyjaciółek, które służą radą i wsparciem na każdym kroku. Niby inne miejsce, inne zdarzenia i inne postacie ale wszystko takie same. Ciepłe, bliskie, paradoksalnie bezpieczne i znajome. Czytelnik trafia do świata dobrze mu znanego, dzięki czemu świetnie się tam odnajduje i z przyjemnością obserwuje rozwój zdarzeń. Wie, że przeciwności zostaną pokonane, nieporozumienia wyjaśnione a wszędzie zapanuje szczęście i radość. Świat powieści Nory Roberts to sielskość, nad którą tylko na chwilę zebrały się czarne chmury. Zawsze tam można mieć pewność, że na koniec znów pojawi się słońce.

,,Kłamca" to idealna pozycja na urlop. Polecam!

poniedziałek, 10 lipca 2017

,,Obrońcy miłości" Sandi Lynn

Tytuł oryginału:Defense
 
W swojej naiwności, tak raz do roku, próbuję zrozumieć niezrozumiały dla mnie fenomen literatury erotycznej. W tym celu sięgam po książeczkę typu ,,Obrońcy miłości". Za każdym razem mam nadzieję, że trafię na coś co zmieni radykalnie moje zdanie na temat tego typu literatury.

,,Obrońcy miłości" Sandi Lynn to opowieść o dwójce młodych prawników. Ona - młodziutka absolwentka prawa, uciekła z rodzinnego Bostonu do Nowego Jorku to tym jak przypadkowo odkryła prawdę o swojej rodzinie. On - cyniczny, właściciel odnoszącej sukcesy kancelarii, nosi w sobie mroczne tajemnice, które nie pozwalają mu z nikim się związać głębiej. Ich pierwsze spotkanie to komedia pomyłek, niedomówień i błędnie odczytanych wydarzeń. Jednak siła przyciągania i wzajemnej fascynacji jest silniejsza i mimo, że oboje walczą z całych sił muszą poddać się pożądaniu. Potem na zmianę jest seks i rozstania aż do momentu gdy Luke zostaje oskarżony o zabójstwo a Ariana podejmuje się obrony.

Powieść Sandi Lynn to historyjka na trzy godziny (z przerwami na herbatę). Prościutka, naiwna i bardzo przewidywalna. Nie mogę nawet powiedzieć żeby wywołała we mnie jakieś ,,gwałtowniejsze uczucia". Choć z dziką przyjemnością obserwowałam jak autorka garściami czerpała z motywów ala Suits lub powieści Johna Grishama spłycając je i uproszczając do granic możliwości. Grisham i Remigiusz Mróz łapią się pewnie za głowę, że proces rozstrzyga się niczym w sędzi Annie Marii Wesołowskiej - pół godziny (wybaczcie 5 stron) i wszystko jasne. A i bohaterowie mnie nie przekonali - oboje zbyt idealni, cukierkowi i nierealni.

Lubię romantyczne, bajkowe opowieści ale takie, które bawią mnie i wzruszają. W tym przypadku może pierwszy warunek został spełniony bo podśmiewałam się z naiwności i banalności historii ale oprócz tego nic we mnie nie wywołała. Za tydzień nie będę już o niej pamiętać.

,,Syn" Philipp Meyer


     Tytuł oryginału: The Son

Wszystkie opinie jakie czytałam na temat ,,Syna" wręcz rozpływają się w zachwytach nad nim :że epicka, że epopeja teksańska, że to opowieść o ludziach targanych namiętnościami i pokazująca jak rodził się teksański mit. To wszystko prawda. Każdy kto sięgnie po tę powieść znajdzie tam to wszystko. Rozmach, monumentalność, epickie opisy i pełnokrwistych bohaterów.

Philipp Meyer odwalił kawał dobrej roboty tworząc wciągającą sagę rodzinną na tle zmian politycznych i społecznych jakie zachodziły w Teksasie od połowy XIX wieku. Drobiazgowo i bardzo realistycznie, momentami wręcz z brutalną szczegółowością opowiadał o ludziach, którzy wręcz krwią wypalali swoje prawa do tej ziemi. Pisze o konfliktach, zatargach, krwawych odwetach, które nie oszczędzają nikogo. Pokazuje świat gdzie nie ma miejsca na wrażliwość, litość czy jakiekolwiek wzniosłe uczucia. Słabi, wrażliwi muszą przegrać by zrobić miejsce dla twardych i bezwzględnych.

O ile pierwsza połowa powieści wciągnęła mnie bez reszty o tyle później zanotowałam znaczny spadek. Coraz mocniej uświadamiałam sobie, że wszystko co się dzieje nie może skończyć się dobrze i czekałam na finalne rozwiązanie ale równocześnie nie chciałam go poznać. Coraz bardziej odrzucali mnie bohaterowie. A i forma nie ułatwiała lektury. Podzielona na trzy głosy: Eliego, Petera i Jeannie sprawiła, że im dalej tym słabiej czułam ducha ,,wielkich amerykańskich powieści". Za to mocniej czuło się tragizm postaci i wagę ich czynów. Przez ich pryzmat obserwujemy kamienie milowa historii Stanów Zjednoczonych i Meksyku. Łatwiej zrozumień targające tym regionem zadawnione urazy i nierozwiązane konflikty.

Doceniam wiele aspektów ,,Syna" ale dla mnie czegoś jednak zabrakło bym w pełni mogła się nim zachwycać. Mimo to zachęcam do sięgnięcia.

wtorek, 4 lipca 2017

,,Charlotte Street" Danny Wallace

Tytuł oryginału: Charlotte Street

,,Charlotte Street" to jedna z powieści, które mogą być odbierane jako nudne, mdłe i nic nie wnoszące jeśli nie trafią na swój moment. U mnie chyba trafiła w samo sedno. Nie chciałam jej polubić. Wydawało mi się na początku, że to taka sztuka dla sztuki, przegadana, schematyczna opowieść jakich wiele. Bo o czym jest? O chłopaku, który szuka przypadkowo spotkanej na ulicy dziewczyny. Sam jest życiowym nieudacznikiem, utrzymuje się z przypadkowych zleceń, mieszka kątem u kumpla i szpieguje na Facebooku byłą dziewczynę. Jego życie utknęło w martwym punkcie a on nawet nie zdaje sobie z tego sprawę. Dopiero przypadkowo otrzymany jednorazowy aparat wywołuje w lawinę zdarzeń, które pozwolą mu wreszcie dorosnąć.

,,Charlotte Street" to przykład typowej angielskiej komedii obyczajowej z bardzo delikatnym wątkiem romantycznym. Bo chociaż Jason przez całą książkę szuka swojej idealnej dziewczyny to jednak to głównie opowieść o dorastaniu, wychodzeniu z własnej skorupy i ruszeniu wreszcie dalej. Cały czas uśmiech wywołany nieporadnością bohaterów miesza się z gorzką refleksją nad życiem współczesnych dwudziesto- i trzydziestolatków, u których lęk przed podjęciem ważnych decyzji blokuje normalne życie. Są uwięzieni w skorupie dużych dzieci. Na ślepo szukają miejsca we współczesnym świecie, marząc zamiast zacząć działać. Ale nie byłaby to dobra komedia, gdyby nie przebijała z tego nuta optymizmu i nadziei. Bo kiedyś w końcu bohater musi zaryzykować i wziąć sprawy we własne ręce.

Mimowolnie polubiłam bohaterów i specyficzny angielski klimat jaki ich otaczał. Zupełnie nieświadomie zaczęłam trzymać kciuki za Jasona aby poukładał sobie w końcu życie i gdy przyszło do finału byłam rozczarowana, że nastąpiło to tak szybko. To w prawdzie taka prosta opowieść ale może skłonić do myślenia. Zachęcam!

poniedziałek, 3 lipca 2017

,,Santa Muerte. Święta Śmierć" R.Andrew Chesnut

Tytuł oryginału: Devoted To Death: Santa Muerte, The Skeleton Saint

Kult Santa Muerte czyli Świętej Śmierci należy do stosunkowo młodych. Naradził się albo lepiej wyszedł z ukrycia około roku 2001 w Meksyku. Śledztwo religioznawcze jakie przeprowadził autor sugeruje jednak, że jego korzenie sięgają czasów kolonialnych.

Święta Śmierć to lokalna meksykańska patronka, antyteza Madonny z Guadalupe, która z roku na rok zyskuje coraz większe grono wiernych. Do jej wyznawców należą prości ludzie: sprzedawcy, robotnicy, gospodynie domowe, policjanci ale i prominenci: bossowie narkotykowi, politycy czy jak to jest sugerowane księża katoliccy. Oficjalnie kult zwalczany jest przez Kościół Katolicki i rząd meksykański. Przeprowadzane są akcje i naloty policyjne aby zlikwidować kaplice i świątynie poświęcone ,,Białej Dziewczynie" (jedno z określeń Santa Muerte). Nie przeszkadza to jednak aby kult się rozwijał.

Autor w swojej publikacji bada źródła i fenomen wzrostu popularności Świętej Śmierci. Swoje rozważania podzielił na siedem rozdziałów stosownie do siedmiu kolorowych świec oznaczających poszczególne atrybuty przypisywane Santa Muerta. Jest ona niejednoznaczna i może w tym tkwi jej siła: może być opiekunką ale i niszczycielką, może przynosić uzdrowienie ale i potrafi szkodzić, pomaga w kwestiach miłosnych ale równocześnie nie patrzy na moralne aspekty związków. Polecają się jej przemytnicy narkotykowi i ... policjanci, którzy ich ścigają. Wyznawcy twierdzą, że ich święta jest najlepsza bo wszystkich traktuje jednakowo, nie czyniąc rozróżnienia na biednych czy bogatych, dobrych czy złych, mądrych czy głupich.

Książka stanowi ciekawe i wnikliwe studiów tego kultu. Na poły pierwotny w dużej mierze bazuje na tradycji katolickiej czerpiąc z niej garściami modlitwy, obrzędy, msze i różańce. Przez to łatwiej trafia do prostych odbiorców. Autor próbuje dotrzeć do centrum, rozmawia z matką chrzestną kultu Enriquettą Romero, z ,,ojcem" Davidem Romo ale także przywołuje wiele przykładów z życia zwykłych ludzi, którzy twierdzą,, że doświadczyli działania Świętej Śmierci.

Publikacja dostarcza ogromnej ilości wiedzy i jest przykładem wnikliwego, choć momentami obiektywnego badania religioznawczego. Chyba jej największy minus to brak zdjęć, które lepiej zilustrowały by to co jest omawiane. Wszystkim zainteresowanym gorąco polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 80,7 cm - 1,2 cm =  79,5 cm                  


piątek, 30 czerwca 2017

,,Łąki kwtnące purpurą" Edyta Świętek


Los nadal nie oszczędza rodzeństwa Szymczaków. Do Bronka i Julki zamieszkujących prężnie rozwijającą się Nową Hutę kolejno dołączają Andrzej, Krystyna i Leszek. Najmłodsza dzielnica Krakowa staje się dla nich domem i miejscem gdzie rodzącą się i umierają ich plany i nadzieje. Każde z rodzeństwa musi mierzyć się z własnymi problemami. Bronek utknął w nieszczęśliwym małżeństwie z barmanką Haliną. Julka próbuje odnaleźć się w pracy zawodowej. Andrzej przygnieciony rozpaczą po śmierci ukochanej Agaty zaczyna szukać swojej drogi. Krystyna marzy o wyrwaniu się z marazmu kołchozowej rzeczywistości. Leszek porzuca wojskową karierę. Nawet pozostała w domu Dorota zaczyna otwierać się na ludzi i znajduje miejsce dla siebie. Ich los to pasmo trudności i kłopotów przeplatane chwilami szczęścia. Uparcie brną do przodu, nie poddają się, szukając szczęścia, miłości i przede wszystkim upragnionej normalności. O to ostatnie najtrudniej. Rzeczywistość lat 50-tych jest trudna i niepewna. Trwa prześladowanie Kościoła przez władze komunistyczne, zaczyna brakować towarów, nadal uparcie realizowane są kolejne plany wieloletnie, ludzie boją się donosów i nieustannej inwigilacji.

Drugi tom cyklu ,,Spacer Aleją Róż" w niczym nie ustępuje pierwszemu. Autorka umiejętnie snuje ciekawą opowieść o Szymczakach na tle prawdziwych zdarzeń historycznych. Równocześnie, cały czas kreśli fascynujący obraz jeszcze jednego bohatera - Nowej Huty. Łatwo sobie wyobrazić jak rosną tam mury i jak bardzo zmienia się życie jej mieszkańców. W tego połączenia wyłania się pasjonująca historia, od której trudno się oderwać. Nieustanne zawirowania w życiu bohaterów, zagmatwane relacje w jakie się wplątują skutecznie przyciągają uwagę. A finałowa volta jaką zaserwowała nam autorka sprawia, że nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Polecam!

,,Czerwona zaraza" Dariusz Kaliński


Wyzwoliciele. Bratnia Armia. Oczekiwana pomoc ze Wschodu. Tak PRL-owska propaganda chciała aby widziana i odbierana Armia Czerwona wkraczająca w 1944 roku do Polski. Mieli pomóc nam odeprzeć niemieckiego okupanta. I mimo, że w tym pomogli ilość zbrodni jakich dopuścili się na ludności polskiej przeraża.

Książka ,,Czerwona zaraza" próbuje zebrać i usystematyzować wszystkie zbrodnie jakie dokonali czerwonoarmiści w trakcie swojego przemarszu przez tereny Polski. Nie jest to łatwe zadanie bo wiele czynów: kradzieży, gwałtów, zabójstw nie zostało nigdy udokumentowane. Władze komunistyczne tuszowały lub bagatelizowały ich wymiar. Ale nawet to co udało się zgromadzić poraża. Autor nie upiększa, nie koloryzuje. Przedstawia suche fakty o kradzieżach mienia, cierpieniu bestialsko gwałconych kobiet, zniszczeniach zakładów przemysłowych, torów kolejowych, o aresztowaniach i zabójstwach żołnierzy Armii Krajowej. Nie czyta się tego łatwo. Każda kolejna strona wywołuje multum emocji: gniew, niedowierzanie, oburzenie jak w ogóle mogło dojść do tego. Szczególnie ze strony kogoś kto postrzegany był jako sojusznik.

Nie siadałam do lektury jako ignorant. Wiedziałam, że wyzwolenie Polski okupione było ogromem cierpień i krzywd. Wiedziałam, że Armia Czerwona w czasie swojego marszu dopuszczała się zbrodni. Ale zupełnie czymś innym jest czytanie o ogólnych wydarzeniach a zupełnie czymś innym prezentacja konkretnych przykładów. Nie da się przejść obojętnie obok straszliwych historii i konkretnych liczb, nawet jeśli są one niepełne.

Jest to lektura trudna i bolesna ale ważna. Odsłania ważny aspekt naszej historii. Rzuca nowe spojrzenie na wiele spraw. Trzeba jednak uważać bo nie nadaje się dla osób wrażliwych i nieprzygotowanych na prawdę jaką znajdą między okładkami. Autor nie poświęca zbyt wiele miejsca przygotowaniu czytelnika, prawie od razu przechodzi do konkretów. Mocna, dosadna, bardzo realistyczna i oparta na źródłach historycznych forma jest łatwa w przekazie ale sprawie, że wszystko staje się bardziej rzeczywiste a przez to i straszniejsze. Każdy kto jest zainteresowany historią z pewnością sięgnie po tę publikację.

środa, 28 czerwca 2017

Lipcowe zapowiedzi książkowe wydawnictwa Psychoskok

Powieść fantasy? Thriller psychologiczny? Sensacyjna powieść historyczna lub tomik poezji? A może coś z dziedziny biznesu lub psychologii?

Wydawnictwo Psychoskok zaskakuje w lipcu różnorodnością swojej oferty. Warto zerknąć i wybrać coś dla siebie. W końcu nie ma nic lepszego niż dobra książka na urlopowe leniuchowanie. 

Zapraszam Was do odwiedzenia strony ZAPOWIEDZI


wtorek, 27 czerwca 2017

,,Heban" Ryszard Kapuściński



Afryka to Czarny Ląd. Afryka nie ma barw, nie jawi się kolorami, jest jednolita, pusta. Ale czy na pewno? Może jest jak heban - ciemna ale pełna odcieni, tonów, niuansów, twarda i nieugięta, żywotna, tętniąca różnicami?

Ryszarda Kapuścińskiego chyba nie trzeba przedstawiać. Niekwestionowany mistrz pięknego, bardzo obrazowego reportażu. Chyba nikt tak jak on nie potrafi mieszać rzeczywistą, czasem nawet prozaiczną relację z pięknym literackim językiem. Jego słowa żyją i pokazują zupełnie inny świat. Różnorodny, fascynujący, ciekawy - taki jaka jest sama Afryka. Kapuściński nie tylko ją obserwuje ale także czuje i rozumie. Rozumie jej problemy, bolączki, trudności z jakimi się zmaga. Pokazuje zmiany jakie w niej zachodziły na przestrzeni prawie czterdziestu lat. Bo jest tam gdy upadał europejski kolonializm, tworzyły się niepodległe państwa, wybuchały konflikty, do władzy dochodzili watażkowie, był tam też gdy zawitały lata 90-te. Długi okres, dużo zmian, dużo wydarzeń ale z nich wybrane te, które uwypuklają i różnicują obraz Afryki. Pokazują jej różnorodność i unikalność.

,,Heban" to zbiór reportaży, który zachwyca swoją unikalną formą jak i treścią. Przenosi w inny świat i otwiera oczy. Uczy i wyjaśnia. Odsłania to co niedostępne i dalekie. Cóż tu dużo pisać - klasa sama w sobie.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 82,7 cm - 2,0 cm =  80,7 cm                  

poniedziałek, 26 czerwca 2017

,,Perfidia" James Ellroy

Tytuł oryginału: Perfidia

Grudzień 1941. W Europie II wojna światowa trwa już od prawie dwóch lat ale w Stanach Zjednoczonych dopiero można odczuć zbliżanie się jej. Los Angeles trwa w napięciu. Przed dzień ataku na Pearl Harbor dochodzi do morderstwa czteroosobowej japońskiej rodziny. Policja będzie zmuszona do szukanie zabójców, tych którzy z dnia na dzień stają się wrogami.

Mimo, że ,,Perfidia" posiada wyraźną zagadkę kryminalną, nie ona stanowi oś powieści. Te misternie skonstruowany kryminał przenosi nas w mroczny, zagmatwany, skomplikowany okres dziejów. Nic nie jest jasne, nic nie jest jednoznaczne. Nie ma dobrych, są tylko źli i gorsi. Każdy jest w coś umaczany, każdy ma coś na sumieniu. Sieć zależności, niedomówień, wzajemnych podejrzeń i wrogości sięga głęboko. A gdy do rozstawionej gry wniknie nowy gracz powstanie tylko jeszcze większy ferment. Postaci w wyżyn pokazują swoje mroczne oblicze a ci na dole szukają sposoby aby lawirując wśród zagrożeń, ocalić coś dla siebie.

James Ellroy zmienił postrzeganie policji ale i rzucił nowy cień na II wojnę światową. Dla Europejczyka to okres walk, tragedii, cierpień. Z perspektywy Stanów wygląda to zupełnie inaczej. To czas gdy można się łatwo wzbogacić, wybić, pogrążyć niewygodnych przeciwników. To czas manipulacji, kluczenia i szukania korzyści dla siebie.

,,Perfidia" nie jest łatwa w odbiorze. To powieść skomplikowana, naszpikowana zależnościami, niuansami, niedomówieniami. Pełna intryg i błędnych tropów. Dzięki swojej surowej formie lepiej podkreśla mroczne, niebezpieczne tło społeczne. Chyba każdy kto dotrze do końca i pozna choć część odpowiedzi będzie usatysfakcjonowany. Polecam!
awionej gry wniknie nowy gracz powstanie tylko jeszcze większy ferment. Postaci w wyżyn pokazują swoje mroczne oblicze a ci na dole szukają sposoby aby lawirując wśród zagrożeń, ocalić coś dla siebie.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 85,2 cm - 3,5 cm =  82,7 cm                   

niedziela, 25 czerwca 2017

,,Wyprawa po miłość" Susanne Lord


 Tytuł oryginału:  In Search of Scandal

Do Londynu po kilkuletniej nieobecności wraca znany botanik i odkrywca, Will Repton. Egzotyka jego wypraw, tajemniczość i mrok skrywająca ostatnią podróż do Tybetu sprawia, że jego popularność tylko wzrasta. Każdy chce go poznać, każdy chce go spotkać, każdy chce z nim rozmawiać. Najbardziej jednak panna Charlotte Baker. Dziewczyna zrobi wszystko by zbliżyć się do swojego wyidealizowanego bohatera. Krąży, zabiega, manipuluje. On nie pozostaje obojętny na jej zabiegi. Zaczyna dostrzegać urok, czar i żywiołowość dziewczyny. Wie jednak, że nie może między nimi do niczego dojść. Splot okoliczności sprawia, że zmuszeni zostaną do zawarcia małżeństwa. Nie będzie to jednak upragniony ,,happy end" bo jego przeszłość skrywa straszny sekret a przyszłość obejmuje plany, w których nie ma miejsca dla żony.

,,Wyprawa po miłość" to debiut Susanne Lord. Autorka otwarła romans historyczny na zupełnie nowy typ bohaterów. Nadal to angielscy arystokraci ale także bohaterowie i odkrywcy. Ich świat jest niejednoznaczny, naznaczony nutą egzotyki, zabarwiony kolorytem dalekich lądów. Wszystko to sprawia, że zwyczajna opowieść o miłości nabiera nowych odcieni. Jest świeższa, bardziej dynamiczna, tajemnicza i zaskakująca. Zmusza bohaterów do zmierzenia się z problemami z przeszłości ale i określenia drogi na przyszłość.

To dopiero pierwszy tom cyklu o odkrywcach i podróżnikach ale już mocno mnie zainteresował. Przyjemna opowieść nakreślona na nowym tle i z nowymi postaciami. Wręcz kipi całą gamą emocji: śmiechem, wzruszeniem, wątpliwościami targającymi bohaterów, jest i strach oraz niepewność. Niby standard w tego typu powieściach ale dobrze oddane. Z pewnością będę wypatrywać kolejnych powieści tej autorki bo przyjemnie spędziłam z nią czas.

sobota, 17 czerwca 2017

,,Ogród tajemnic" Barbara Freethy

 
 Tytuł oryginału: Garden of Secrets

,,Ogród tajemnic" wreszcie opowiada historię, która dotychczas była w tle. Na pierwszy plan wysuwa się miejscowa lekarka - Charlotte Adams. Kobieta rozdarta jest między sprzecznymi uczuciami i emocjami, niezdolna podjąć wreszcie właściwe decyzje. Nie wie co dokładnie ma zrobić ze swoim życiem. Wyjechać czy zostać w Zatoce Aniołów. A dodatkowo zadania nie ułatwia z jednej strony fascynacja miejscowym komendantem Joe Silveirą i odnowienie znajomości z dawną sympatią, obecnym pastorem Andrew Schillingiem. Dodatkowo sprawy się komplikują gdy zostaje zaatakowana żona burmistrza i to właśnie Charlotte zostaje uznana za główną podejrzaną.

Ostatni tom cyklu o Zatoce Aniołów nie przynosi żadnych zaskoczeń. Każda uważna czytelniczka już w poprzednich tomach dopatrzyła się rozwiązania. Jednak urok, czar i niezwykła lekkość opowieści sprawiają, że nie można jej pominąć. Cała trójka: Andrew, Charl

Z ogromną sympatią będę wspominać cały cykl. Autorka stworzyła w prawdzie proste, zwyczajne opowieści o normalnych ludziach ale w tym tkwi ich siła. Bohaterowie mierzą się z trudnościami na miarę ich możliwości, mogąc liczyć na wsparcie innych. To opowieści o sile marzeń, przyjaźni, miłości, o radości z poczucia wspólnoty i odnajdywaniu własnego ja i miejsca do życia. Po prostu zwyczajne dobre historie. Polecam!
otte i Joe nosi na swoich barkach cały baraż doświadczeń, z którymi w końcu będą musieli się skonfrontować i rozliczyć. Będą musiały zostać podjęte trudne decyzje i wykonane radykalne kroki. Ale to przecież Zatoka Aniołów - tam cuda są na porządku dziennym a mieszkańcy mogą liczyć na nadnaturalną pomoc.

czwartek, 15 czerwca 2017

,,Cztery pory roku w afgańskiej wiosce" Anna Badkhen


 Tytuł oryginału: The World is a Carpet: Four Seasons in an  Afghan Village

,,Świat nie jest okrągły. Jest prostokątny! [...] Świat ma cztery rogi. Świat jest dywanem."

Czy można spojrzeć na świat z perspektywy dywanu? Czy jest w tym coś co może zainteresować? Można, gdy patrzy się na maleńki świat ukryty gdzieś na pośrodku pustyni. Zaplata się pierwszy węzeł, potem kolejny i powstaje wzór. Każdy kolejny węzeł buduje złożony obraz całości tak jak każda kolejna osoba uzupełnia i ubogaca opowieść Anny Badkhen.

Tak jak wytrawny znawca bada sploty dywanu tak ona stopniowo odsłania maleńki świat wioski Oka. Z liryzmem i prostotą pokazuje jakże inną rzeczywistość. Zagubiona gdzieś w Afganistanie, nieistniejąca na mapach wioska nagle zostaje zauważona i wystawiona na widok. Wyraźnie widać prostotę życia mieszkańców - problemy jakie ich dotykają: biedę, choroby, śmierć. Ale są też uchwycone chwile szczęścia: wspólne tkanie dywanu, ślub i wesele, oczekiwanie na dziecko. Wszystko tak inne, odległe, nierzeczywiste aż nie chce się wierzyć, że gdzieś w XXI wieku ludzie tak żyją.

,,Cztery pory roku w afgańskiej wiosce" to przyjemność czytania. Jasno i wyraźnie autorka rysuje obraz prawie całkowicie oderwanej o świata społeczności wioski Oka. Towarzyszy im we wszystkich czynnościach, jest blisko i precyzyjnie oddaje to co mogła zaobserwować. Jej bohaterowie to nie groźnie Talibowie ale spokojni, biedni, ciężko pracujący ludzie, którzy także mają swoje marzenia i pragnienia. Autorka próbuje jak najlepiej ich sportretować aby zachować ich w zbiorowej pamięci. Tworzy z ich historii swój własny, misternie skomponowany dywan, który powędruje na Zachód. Polecam!

wtorek, 13 czerwca 2017

,,Labirynt" Catherine Coulter

 
 Tytuł oryginału: The Maze
 
,,Labirynt" to typowy thriller psychologiczny z wątkiem romansowym. Młoda agentka FBI Lacey Sherlock ma za sobą trudną przeszłość. Siedem lat temu brutalnie zamordowana została jej starsza siostra. To wydarzenie odcisnęło mocna piętno na kobiecie i sprawiło, że porzuciła marzenia o karierze pianistki i zdecydowała się na studia kryminologiczne. Teraz, świeżo po Akademii wreszcie będzie mogła zrealizować swój cel i odnaleźć sprawcę. Szczególnie, że on ponownie uderza. Nieoczekiwanym sojusznikiem okaże się przystojny przełożony specjalnej jednostki FBI.

,,Labirynt" jest powieścią bardzo nierówną. Z jednej strony mamy ciekawy wątek główny, który tak na prawdę zaczyna się po szybkim wytypowaniu i ujęciu podejrzanego. Zamiast rozwiązania w tym momencie dostajemy nowe pytania i atmosfera staje się coraz bardziej napięta a gdy doda się skomplikowaną sytuację rodzinną bohaterki można by liczyć na spore emocje. Niestety efekt burzą wątki poboczne, zamiast budować klimat i podkreślać działania śledczych - osiągają wręcz przeciwny efekt. Są prowadzone byle jak, po łebkach, czasem wręcz groteskowo.
Wątek romansowy jest przewidywalny i stereotypowy i niestety także bardzo spłaszczony. Pozbawia to postaci wiarygodności i realizmu.

Nie jest to może jakieś powalające dzieło. Ma momenty nudnych dłużyzn ale i kilka ciekawych zwrotów akcji, które choć na chwilę przykuwają uwagę. Spokojnie jednak można wziąć do autobusu lub na długą podróż.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

,,W komnatach Wolf Hall" Hilary Mantel

 
Tytuł oryginału: Wolf Hall

Tylko nieliczne powieści historyczne mogą poszczycić się ciekawą intrygą, drobiazgowością i realizmem tła historycznego, wyrazistymi, pełnymi życia bohaterami oraz tym czymś co sprawia, że nawet czytelnik obeznany z faktami historycznymi nie jest w stanie oderwać się od lektury i z zainteresowaniem laika przewraca kolejne strony. Na szczęście wszystkie te elementy posiada powieść Hilary Mantel ,,W komnatach Wolf Hall".

Powieść swoim zasięgiem obejmuje najbardziej gorący, a przez to fascynujący okres dziejów Anglii - czasy panowania dynastii Tudorów. Henryk VIII szuka sposobu by rozwiązać swoje pierwsze małżeństwo z królową Katarzyną. Sprawia to, że dwór królewski staje się siedliskiem intryg, wzajemnych podejrzeń, zawiązują się bardziej lub mniej stabilne sojusze. Żadna z frakcji nie umie znaleźć satysfakcjonującego rozwiązania. Każdemu podejmowanemu działaniu towarzyszy poczucie, że jest to zaledwie mały kamyczek wywołujący wielką dziejową lawinę nieodwracalnych i epokowych zmian. Pośród intryg i sprzecznych racji umiejętnie lawiruje główny bohater, Tomasz Cromwell. Z syna prostego kowala stopniowo, krok po kroku staje się jedną z najważniejszych osób w państwie.

Cały czas wiemy jakie będą następstwa działań bohaterów, bo wszyscy to realnie istniejące postacie historyczne ale mimo to z zapartych tchem czytamy. Mantel uchwyciła ducha epoki, sprawiając, że ta historia na nowo odżywa, nabiera kolorów i ponownie fascynuje. Wychodzi poza ramy podręcznikowych suchych faktów i staje się ponownie realna. Jej bohaterowie to już nie imiona i nazwiska ale żywi, realni, pełni pasji, inteligencji czy bezwzględności osoby. Mantel drobiazgowo też odmalowała tło - wręcz widać miejsca gdzie rozgrywa się akcja, czuć smaki, zapachy. Ale i nie pominęła umysłowości tego okresu - sprawiła, że można łatwo zrozumieć mentalność epoki, konflikty i dylematy jakie ją nękały. Powieść kompleksowo obejmuje wszystkie aspekty, dając odczuć klimat XVI wieku.

,,W komnatach Wolf Hall" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych epoką Tudorów. Mimo, że fikcja literacka na każdej stronie widać szczegółowość i ogrom badań. Ale także wszyscy wielbiciele powieści historycznych powinni być zadowoleni. Polecam!

piątek, 9 czerwca 2017

,,Zostawić Islandię" Hubert Klimko-Dobrzaniecki

 

Jestem czytelnikiem, który uwielbia przy pomocy książki wędrować po świecie. Otwieram kolejną publikację i przenoszę się w odległe miejsca. Widzę ludzi, miejsca, dostrzegam szczegóły, które w rzeczywistości mogły by mi umknąć, słyszę opowieści, których może inaczej nigdy bym nie poznała. Mam wrażenie, że oczami kolejnego autora patrzę na świat i widzę oraz rozumiem. To on staje się moimi okularami przybliżającymi mi odległy świat.

W przypadku reportażu Huberta Klimko-Dobrzanieckiego towarzyszyło mi odwrotne uczucie. Miałam wrażenie, że to z perspektywy Islandii poznaję człowieka. To właśnie Wyspa determinuje i pokazuje bohatera. Jest ona pretekstem do snucia opowieści o sobie, pozwala rozliczyć się ze swoim dotychczasowym życiem, jest wyznacznikiem tego co autor wie o sobie i jak się postrzega. Natomiast gdzieś w tle pobrzmiewa surowy krajobraz islandzki. Choć Klimko-Dobrzaniecki mieszkał na Islandii dziesięć lat wcale tego czasu nie czuć. Rzuca garść przypadkowych wspomnień o spotkanych ludziach ale nie pozwalając odczuć i zrozumieć co tak na prawdę go tam przygnało i na tak długo zatrzymało.

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu będzie to bardzo niezrozumiały reportaż. Każdy, kto nastawił się na opowieść o Islandii będzie rozczarowany, że jest ona tylko tłem do autorskiej refleksji egzystencjalnej. Mimo, że bardzo liryczna to jednak przesłania to co miało być celem. Do mnie to nie przemawia i oczekiwania miałam inne więc nie mogę ocenić inaczej niż jako przeciętną.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 86,3 cm - 1,1 cm =  85,2 cm                   

czwartek, 8 czerwca 2017

,,Jeden za drugim" Chris Carter


Tytuł oryginału: One by One

Jeden telefon. Jeden link. Jedna rozmowa. Dla detektywa Roberta Huntera jeszcze nie było jasne, że w ten sposób rozpoczęła się skomplikowana gra z psychopatycznym mordercą, który do swoich celów wykorzystał najbardziej nieobliczalne narzędzie: Internet i fascynację gapiów. Swoje ofiary wybiera pozornie przypadkowo. A ich śmierć, za każdym razem coraz bardziej brutalna i bestialska jest transmitowana w sieci. Wcześniej jednak jest głosowanie. Internauci głosują w jaki sposób ma umrzeć ofiara.

,,Jeden za drugim" to misternie skonstruowany thriller. Dynamiczna akcja i bezwzględność oprawcy od pierwszych stron przyciągają uwagę. Śledczy długo pozostają krok za sprawcą, drepczą w miejscu i bezsilnie obserwują jego coraz bardziej spektakularne ,,akcje". I chociaż zbrodniarz podrzuca wskazówki to trzeba dopiero przebłysku geniuszu detektywa Huntera aby dostrzec motyw i wreszcie zacząć polowanie. Sam czytelnik nie ma szans sam odgadnąć sedna sprawy. Wszystko rozgrywa się po za nim. Może jedynie obserwować.

Chyba pierwszy raz w życiu napiszę, że to idealna książka do pracy. Krótkie rozdzialiki, szybkie, dynamiczne tempo akcji. Czytelnik nie musi się nad niczym zastanawiać, obserwuje i czeka na elektryzujący finał. A przede wszystkim skutecznie odciąga uwagę od wolno (czytaj prawie wcale) działającego systemu w pracy. Zamiast rzucać myszką, zastanawiałam się o co w tym wszystkim chodzi i jak dopadną sprawcę.
Przy okazji idealnie dostosował się ten thriller do tempa pracy mojego systemu - jedna strona, jedno kliknięcie. Może jutro będę mogła pracować normalnie bo póki co nie mam kolejnej części z cyklu. Ale na pewno się zaopatrzę z myślą o takim strasznym dniu jak dzisiejszy :)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

,,SKYNET Armia Cienia" Ceasar Starling


Ludzkość jest zdziesiątkowana. Światem rządzi maszyna - cyfrowa sieć SKYNET. Ostatni przedstawiciele rasy ludzkiej grupują się w bazy i próbują podejmować nierówną walkę z dużo silniejszym przeciwnikiem. Jednym z miejsc gdzie stawia się opór to Fort Góra. Zamieszkujący go żołnierze zostają pogrupowani w małe, trzyosobowe dywizje i wysłani z misją na powierzchnię. Tylko szeregowy Jesse Scott dostaje tajemnicze zadanie indywidualne. Ma wyruszyć aby zebrać potrzebne dane. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że przyjdzie mu współpracować z wrogiem, śmiertelnie niebezpiecznym Terminatorem.

,,SKYNET Armia Cienia" to pierwszy tom z zaplanowanej trylogii, która rozgrywa się w uniwersum Terminatora, w świecie gdzie trwa walka z inteligentnymi maszynami. Słabo znam ten świat więc z tym większą ciekawością i zainteresowanie w niego wchodziłam. Autor szczegółowo i drobiazgowo wprowadza tam czytelnika, obdarza go sporą ilością szczegółów  danych technicznych. Dla jednych może być to utrudnienie, dla innych - dodatkowy walor.

Ale to na szczęście nie kreacja rzeczywistości jest najistotniejsza. Dużo ważniejsza jest misja i seria przygód w jakie wpląta się bohater. Przyjdzie mu stanąć oko w oko ze swoimi największymi lękami i spróbować przeżyć w środowisku gdzie za każdym rogiem czyha zagrożenie. Będzie musiał wykazać się kreatywnością, pomysłowością, sprytem. Przy okazji odkryje choć rąbek tego co szykuje SKYNET dla ludzi - ewoluował tak bardzo, że wręcz szaleństwem zdaje się stawanie z nim do walki.

Powieść ,,SKYNET Armia Cienia" to dla mnie, zanurzenie się w zupełnie nowy gatunek literacki - technothriller. Na szczęście po początkowym nieufnym podejściu, z zaskoczeniem obserwowałam rozwój wewnątrz ciekawej intrygi. Dużo tam standardowej przygodówki okraszonej jednak dawką wiedzy technicznej. Zdaję sobie sprawę, że autor celował w pewien określony target czytelniczy, szczególnie fanów serii Terminator ale zapewniam, że jest w stanie wciągnąć nawet zupełnego laika, ja jestem dobrym przykładem.


Za możliwość przeczytania E-booka dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.

,,Kwestja krwi" Marcin Wroński



Już nie Lublin, albo lepiej jeszcze nie Lublin. Po raz kolejny czas płynie dwutorowo. Jest i 1926 jak i 1952. Zyga Maciejewski ponownie przemierza stare ścieżki by na nowo trafić na ślady starych spraw. Tym razem cofa się do swojego pierwszego, samodzielnego śledztwa jakie prowadził gdy był jeszcze aspirantem w Zamościu. Ma zbadać sprawę zaginięcia gimnazjalistki. Nie ma ciała, nie ma dziewczyny a wszyscy na około chcą jak najszybciej zamknąć dochodzenie. Instynkt Maciejewskiego nie pozwala mu jednak odpuścić. Drąży, pyta, szuka. Ale będzie musiał czekać lata by poznać prawdę.

Zmiana lokalizacji nie pozbawia cykl specyficznego klimatu do jakiego przyzwyczaił Marcin Wroński. Nadal jest mrocznie i niebezpiecznie. Atmosfera wokół sprawy gęstnieje, pojawia się całe mnóstwo znaków zapytania, kolejne błędne tropy próbują zwieść z obranej ścieżki, nie ma świadków i nie ma jasnego podziału na dobrych i złych. Zyga też jest trochę inny. Mniej doświadczony, mniej ostrożny ale już wyraźnie widać zalążki cynizmu, uporu w dążeniu do odkrycia rozwiązania, prawdziwego instynktu śledczego.

,,Kwestja krwi" trzyma poziom serii. Znajdziemy tam wszystko to co najlepsze: elektryzujące śledztwo, wyrazistych bohaterów oraz mroczne miasto, podkreślające fabułę. Czy trzeba lepszej rekomendacji? Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 88,3 cm - 2,0 cm =  86,3 cm                   


niedziela, 4 czerwca 2017

,,Kuchnia Dwudziestolecia. Co i jak jadano" Agnieszka Jeż



Jak najprościej przenieść się w lata 20-te i 30-te? Co najłatwiej odda klimat tego okresu oraz sprawi, że poczujemy się jak nasze prababcie? Oczywiście, że jedzenie: smaki i zapachy spowodują, że po zamknięciu oczu nie będzie miało znaczenia czy to 1920 czy 2017.

Agnieszka Jeż zebrała i zweryfikowała 100 różnych przepisów wywodzących się z okresu międzywojnia. Sama twierdzi, że wybrała kuchnię środka - chciała aby były to przepisy najpopularniejsze i oddające klimat okresu. Nie są to ani przepisy najbiedniejsze ani najbogatsze. Opatrzyła je także stosownymi komentarzami pomagającymi zrozumieć specyfikę dania lub mówiącymi o jego znaczeniu i wykorzystaniu.

Ale ta publikacja to nie tylko przepisy. To także ciekawy wstęp charakteryzujący całość kuchni okresu międzywojennego. Opowiada o relacjach, etykiecie, zmianach jakie zaszły w społeczeństwie i jak wpłynęło to na odżywiania. Gdzie i jak oraz co jadali nasi pradziadkowie. Kuchnia tak jak społeczeństwo była zlepkiem wielu światów, które nagle się scaliły i wzajemnie przenikały. Autorka w ciekawy i bardzo prosty sposób daje nam posmakować Dwudziestolecia.

Dla wszystkich zainteresowanych Dwudziestoleciem oraz kucharzy-amatorów pozycja obowiązkowa. Odkrywamy kolejny aspekt tego fascynującego i niestety już trochę zapomnianego czasu.

niedziela, 28 maja 2017

,,Między prawami: Polowanie na Wilki" Vera Eikon



Tematy policyjne stają się coraz popularniejsze w polskiej popkulturze. Chcemy móc podglądać prawdziwe życie śledczych, szczególnie tych z ,,wyższych półek" - komisarzy CBŚ, CBA, zajmujących się przestępczością zorganizowaną. Coraz częściej pojawia się świadomość, że to też są normalni ludzie, mający prywatne życie, wybory, historię. Postawieni zostali jednak w obliczu niezwykłych wyzwań, które wyzwalają w nich pokłady zachowań pełne dramatycznych wyborów.

Na fali tej popularności, młoda polska pisarka Vera Eikon stworzyła mocny trzymający w napięciu, pełen dramaturgii i mniej lub bardziej zaskakujących zwrotów akcji kryminał. Jego główny bohater to komisarz z wieloletnim stażem, Alan ,,Proca" Berg. W sprawie, którą obecnie rozwiązuje osobista historia miesza się ze służbowymi powinnościami. Chęć zemsty walczy z pragnieniem sprawiedliwości. Trudności się nawarstwiają, źli nie przebierają w środkach a okoliczności nie ułatwiają zadania.

,,Między prawami: Polowanie z Wilkiem" to początek cyklu policyjnego. Dobrze skonstruowany, ciekawy, zaskakujący. Bardzo obrazowo pokazuje mroczny świat styku przestępczości i funkcjonariuszy. Mocny, dosadny język i prostota opisów tylko to bardziej podkreślają. Akcja pędzi szybko, jak dla mnie trochę za szybko. Zdecydowanie bardziej wolę stopniowo budowane napięcie i misterne splatanie intrygi niż drastyczne wrzucenie na głęboką wodę. A autorka nie daje nam czasu na złapanie oddechu. Na pewno warto obserwować autorkę bo to wydaje się głos warty zainteresowania.

Za udostępnienia e-booka dziękuję autorce oraz zapraszam na stronę Vera Eikon

wtorek, 23 maja 2017

,,Źdźbło trawy" Lewis DeSoto

 
 Tytuł oryginału: Blade of grass

Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XX wieku w RPA. Kraj stoi na krawędzi wojny, to czasy intensywnie prowadzonej polityki apartheidu. Tuż przy granicy swoje miejsce do życie próbuje zbudować młode małżeństwo: Ben i Marit. Ich spokój nie trwa jednak długo. Kolejno następujące po sobie tragiczne zdarzenia burzą ład i wyciągają na światło dzienne zarówno dobre jak i ciemne strony człowieczeństwa. Osamotniona Marit musi wyrwać się ze skorupy komfortu i zawalczyć o swoje miejsce na świecie. Jej przewodniczką w dążeniu do celu staje się młodziutka służąca Tembii.

,,Źdźbło trawy" to opowieść pozbawiona optymizmu. Przez maleńką farmę przewalają się kolejne kataklizmy: śmierć, opuszczenie, klęska szarańczy, stopniowe upadanie, wojna, głód i cierpienie. Dwie samotne kobiety zmuszone są podjąć nierówną i bezcelową walkę. Nikt nie rozumie ich postawy. Biała pani i czarna służąca zostają wykluczone i odrzucone przez oba środowiska. Wyśmiane, zapomniane zmagają się z przeciwnościami próbując choć przez chwilę uchwycić oddalający się cień normalności. Oprócz natury zagrażają im ludzie. Szaleje wojna. Biali są rugowani ze swoich farm. Każda z walczących stron jest zagrożeniem.

Autor otoczył maleńką farmę jakimś złym, magicznym kokonem. Wszystkie cierpienia skumulowały się tam odcinając ją od rzeczywistości. Sprawia to wrażenie dziwnego otępienia i zagubienia. Nie istnieje czas - jest tylko walka i próba dotrwania do jutra. Ale dzięki temu zabiegowi lepiej można odczuć i zrozumieć to co działo się w RPA. Podkreśla poczucie inności, odrzucenia, wzgardy i zagrożenia. Nie ma dobra czy ciepła jest przerażająca próba zapanowania nad drugim człowiekiem.

,,Źdźbło trawy" to przykład mocnej, ale nie pozbawionej nastrojowości literatury. Wywołuje całą gamę emocji i odziera ze złudzeń. Sprowadza życie ludzkie do prostych czynności. Określa to co najważniejsze. Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 90,5 cm - 2,2 cm =  88,3 cm                   

poniedziałek, 22 maja 2017

,,Koniec warty" Stephen King


 Tytuł oryginału: End of Watch

Zabójca z Mercedesa powrócił! Inny, groźniejszy i bardziej złowrogi. Już nie planuje zabić kilka osób na targach pracy czy wysadzić w powietrze halę koncertową. On chce dopaść WSZYSTKICH. A jego wrogiem numer jeden nadal jest ten, który go ujął Bill Hodges. Em.Det. wraz ze wsparciem Uczciwych Znalazców jeszcze raz wkroczy do akcji i spróbuje powstrzymać szaleńca.

,,Koniec warty" to trochę taki ni pies ni wydra. Ani to kryminał ani powieść grozy. Zawsze czegoś brakuje. Niby trzyma w napięciu ale gdzieś podświadomie cały czas domyślamy się rozwiązania i wcale nie odbiega ono bardzo od tego co nam się wydaje. Ale i czynnik grozy nie jest taki straszny. Bardzo stereotypowy i jakoś bardzo oczywisty. Brakuje też tego gawędziarskiego, nostalgicznego tonu, który mnie zachwycał w ostatnich powieściach Kinga. Jest przeciętność i kończenie cyklu trochę na siłę.

Mimo, że sporo brakło dużo jednak jest w tej powieści. Jest opowieść wieńcząca cykl, finalna sprawa. Postawienie kropki na i. Może mało spektakularna, przeciętna i niewyróżniająca się ale ważna by móc spokojnie odłożyć cykl na półkę. Domyka losy bohaterów. Określa ich i podsumowuje. Nic nie zmienia ale pozwala reszcie spokojnie dalej żyć. To po prostu dobra opowieść na weekend.

czwartek, 18 maja 2017

,,Tańczymy już tylko w Zaduszki" Maria Hawranek, Szymon Opryszek


Jakiś smutny jest ten zbiór reportaży. Nie ma w nim tej szalonej fantazji i optymizmu tak charakterystycznego dla Latynosów. Nie ma zachwytu nad krajobrazem. Nie ma fascynacji innością, czy bogactwem kultury. Nie ma feerii barw, smaków czy zapachów. Są ludzie. Ludzie inni, niepasujący do krajobrazu, który znamy. To nie dobroduszni, uśmiechnięci Boliwijczycy, Peruwianie, Kolumbijczycy czy Meksykanie. To nie ci, którzy tańczą, śpiewają i nieustannie bawią się.

Ten zbiór reportaży odnajduje i opisuje tych wszystkich ludzi, którzy są poza. Poza społeczeństwem, poza cywilizację, poza rzeczywistością. Koncentruje się na wszystkim tym co inne, nieoczywiste, niecodzienne. Nagle zabiera nas do wioski gdzie połowa populacji z pewnością po czterdziestce zapadnie na Alzheimera, później pokazuje wioskę boliwijskich menonitów, kolumbijską osadę gdzie przewodzą kobiety, peruwiańskie kopalnie złota. Daleko od turystycznych szlaków czy pięknych, zapierających dech w piersiach widoków. Jest bieda, opuszczenie, wyzysk, niesprawiedliwość.

Obraz jaki wyłania się z reportaży jest smutny. Odbija się w nim współczesne społeczeństwo, które wyrzuca poza swój nawias wszystko to co niszczy przyjemny, idealny obrazek. Chce zapomnieć o tym co trudne i bolesne. Zamyka oczy na nielegalnie, z wykorzystaniem wręcz niewolniczej siły roboczej pozyskiwane złoto, prostytucję wśród nieletnich dziewcząt, zapomina o cierpieniu starszych i opuszczonych. Odsuwa od siebie to co niewygodne i trudne. Łatwiej uciec na koniec świata niż podjąć próbę przystosowania się do cywilizacji.

,,Tańczymy już tylko w Zaduszki" pozostawił mnie z kacem moralnym. Nie taki obraz Ameryki Południowej chciałam zachować w pamięci. Nie to chciałam zobaczyć. Mocno otworzył oczy i sprawił, że zupełnie inaczej patrzy się na wiele rzeczy. Mocny, dosadny, boleśnie prozaiczny ale przez to bardziej szczery i zapadający w pamięć oraz myśli. Nie da się łatwo uwolnić od obrazów jakie wywołał. Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 92,8 cm - 2,3 cm =  90,5 cm                   

wtorek, 16 maja 2017

,,Jak uwodzi drań" Sabrina Jeffries


Tytuł oryginału: How the Scoundrel Seduces

Lady Zoe i Tristan za sobą nie przepadają. W ten sposób najkrócej i najlepiej można zaprezentować ich sytuację. Ona jednak potrzebuje detektywa, który dyskretnie i skutecznie zbada historię jej rodziny aby odkryć prawdę o jej pochodzeniu. Najlepszym kandydatem do wykonania tego zadania jest on. Każde kolejne spotkanie to kolejna okazja do ostrych pojedynków słownych i możliwość przekonania się, że przyciąga ich do siebie coś bardzo mocnego. Oboje się długo przed tym bronią - każde ma wiele do stracenia gdyby poddali się pochłaniającemu ich coraz bardziej uczuciu. Wszystko to jednak zejdzie na dalszy plan gdy ich dochodzenie odsłoni zaskakującą prawdę i wywoła prawdziwe zagrożenie.

,,Jak uwodzi drań" to trzeci tom serii o książęcych detektywach. Tutaj także w tle pojawi się wątek kryminalny ale będzie to właściwie pretekst do zbliżenia się do siebie bohaterów. Zoe i Tristan są tak od siebie różni, że aż podobni. Każda chwila gdy można ich obserwować skrzy się humorem, pasją i całą gamą innych emocji. Są pełni życia, pozytywnej energii oraz rozdarci między rodzącym się nowym dla nich uczuciem oraz powinnościami i społecznymi konwenansami. Zdają sobie sprawę, że ich związek nie ma prawa bycia ale podświadomie i na przekór rozsądkowi kontynuują go. Sprawia to z niecierpliwością czekamy na finał, kiedy wreszcie pokonają wszelkie przeciwności i wyznają sobie uczucia.

Powieść Sabriny Jeffries to przykład świetnie napisanego romansu historycznego. Lekki, zabawny, wciągający - czy coś trzeba więcej aby przyjemnie spędzić z nim popołudnie?

niedziela, 14 maja 2017

,,Długa chwila ciszy" Paul Colize


Tytuł oryginału: Un long moment de silence

 Ojciec Stanisława Kervyna zginął w 1954 roku jako jedna z ofiar masakry na lotnisku w Kairze. Sprawców ani motywu działań nigdy nie udało się ustalić. Współcześnie Stanisław, dorosły, zamożny człowiek z bardzo zwichrowaną historią osobistą, postanawia dotrzeć do prawdy i okryć co naprawdę było powodem śmierci jego ojca. Zaczyna prywatne śledztwo, które prowadzi go do okrycia zaskakujących faktów w prywatnej historii oraz odsłania kulisy działania tajnej organizacji żydowskiej ścigającej ocalałych nazistów.

,,Długa chwila ciszy" to powieść dwu-wątkowa. Główna oś to śledztwo prowadzone przez Stanisława. Bohater to uparty, arogancji, przekonany o własnej nieomylności seksoholik. Dotychczas wszystko czego pragnął otrzymywał praktycznie na pstryknięcie palcami. Teraz odbija się od ścian próbując zburzyć mury wieloletniego milczenia oraz przekonać do współpracy pewną panią tłumacz. Jego poszukiwania pozwolą zweryfikować mu swoje życie, na nowo na nie spojrzeć i zrozumieć wiele rzeczy.

Ale pomimo ciekawego pogłębienia psychologicznego postaci jest to przede wszystkim wciągająca powieść sensacyjna. Drugi ważny wątek to kształtowanie się żydowskiej organizacji Kot, która wyznacza sobie za cel odszukanie, osądzenie i ukaranie wszystkich zbrodniarz nazistowskich.

Paul Colize stworzył ciekawą mieszaninę historii, tajemnicy, sensacji, doprawioną nutką psychologii. Pozwoliło to na zaciekawienie czytelnika i utrzymanie go w niepewności do ostatnich stron. Nie uda się łatwo odgadnąć rozwiązania bo nie jest ono sztampowe. Zaskakuje tak jak prawdziwe życie i prawdziwa historia, która stała się impulsem do napisania tej powieści. Każdy miłośnik sensacji połączonej z historią II wojny światowej powinien czuć się usatysfakcjonowany.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 94,7 cm - 1,9 cm =  92,8 cm                   

piątek, 12 maja 2017

,,Wielbiciel" Charlotte Link


Tytuł oryginału: Der Verehrer

Na początku wydaje nam się, że obserwujemy dwie zupełnie odrębne historie: śledztwo w sprawie brutalnego zabójstwa młodej kobiety na wsi koło Augsburga i niespodziewany rozpad spokojnego, ustabilizowanego życia Leony Dorn we Frankfurcie. Dosyć szybko zaczynamy domyślać się co rzeczywiście łączy te dwie sprawy i dopiero wtedy zaczyna się pełna napięcia gra psychologiczna.

Charlotte Link nie komplikuje nam odbioru. Prosta opowieść o kobiecie, która znalazła się na zakręcie życia i stała się łatwym celem dla psychopaty. Autorka niczym nie zaskakuje ale pomimo tego skutecznie wbija w fotel. Z zapartym tchem obserwujemy wnikliwą analizę zaburzonego zachowania. Wiemy, a przynajmniej domyślamy się następnie się wydarzy ale i tak kolejne wydarzenia elektryzują i budzą napięcie. Z coraz większym niedowierzaniem obserwujemy mechanizm obsesji oraz chorobliwej zazdrości. Nieświadomie razem z główną bohaterką podejmujemy grę z przestępcą i mamy nadzieję, że to my ją wygramy a cała reszta okaże się tylko sennym koszmarem.

,,Wielbiciel" to świetnie napisany thriller psychologiczny. To lektura mroczna i wciągająca. Fabuła jest tak prowadzona by grać na emocjach i budzić strach przez to co siedzi wewnątrz człowieka. Doskonale i bardzo prawdopodobnie nakreślony jest ciąg zdarzeniowy. Nie ma tu żadnych wielkich wydarzeń, jest tylko szara rzeczywistość, nudna egzystencja, którą przełamuje przypadkowe zdarzenie potem napędzające cały dramat. Bohaterowie też zwyczajni, tacy jakich dziesiątki mijamy codziennie nie zdając sobie sprawę jakie skrywają tajemnice.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 97,8 cm - 3,1 cm =  94,7 cm                  

środa, 10 maja 2017

,,Wygnani do raju. Szwedzki azyl" Krystyna Naszkowska


,,Wygnani do raju" to zbiór dziesięciu rozmów z polskimi emigrantami, którzy trafili jako bardzo młodzi ludzie do Szwecji w wyniku wydarzeń z 1968. Był to okres gdy do głosu bardzo mocno doszedł ponownie antysemityzm a oni jako osoby powiązane z religią judaistyczną mniej lub bardziej dotkliwie zetknęły się z represjami. Ich rodzice tracili stanowiska, posady i byli zmuszani do opuszczenia Polski.

Bohaterowie reportażu to już dorośli ludzie, którzy najważniejszy okres życia mają za sobą i mogą sobie pozwolić na podsumowania. Uderzająca jest łatwość i szybkość zaaklimatyzowali się w Szwecji i znaleźli tam swoje miejsce. Większość z nich jeszcze w Polsce studiowała, skończyła dobre szkoły ale to dopiero w Szwecji dostali swoją szansę i wykorzystali ją z nawiązką. Teraz to znani przedsiębiorcy, dziennikarze, profesorowie, wydawcy. Wszyscy podkreślają, że o ile decyzja o wyrzuceniu ich z kraju była dla nich dramatem, to w ostatecznym rozrachunku okazała się zaletą bo pozwoliła im rozwinąć skrzydła i robić coś co pozwala zostawić po sobie trwały ślad. Część z nich nadal czuje więź z ojczyzną, są tacy którzy czują się już Szwedami ale nikt nie chce wracać do kraju.

Mam mieszane uczucia po lekturze tego reportażu. Rozumiem tragizm wydarzeń jakie zdecydowały o wysiedleniu bohaterów z Polski ale jakoś nie umiem im szczerze współczuć. Opuścili kraj po to by szybko zaczynać szkołę, studia, karierę w Szwecji. Jakoś nie czuć trudów ich przeżyć, wręcz przeciwnie bije z tych rozmów duma i pycha. Pokazanie, że oto Polska ich nie chciała więc teraz budują Szwecję. Wszyscy rozmówcy poradzili sobie w nowym świecie, ale przecież nie były to osoby proste tylko dzieci ludzi wykształconych, obytych, dobrze sytuowanych, które nawet w Polsce odnalazłyby bez trudu swoje miejsce gdyby im na to pozwolono. Historia zadecydowała inaczej ale z korzyścią dla nich.

Nie chcę i nie mogę jednoznacznie ocenić tego zbiorku. Do mnie to co autorka i rozmówcy próbowali przekazać nie trafiło.