sobota, 17 czerwca 2017

,,Ogród tajemnic" Barbara Freethy

 
 Tytuł oryginału: Garden of Secrets

,,Ogród tajemnic" wreszcie opowiada historię, która dotychczas była w tle. Na pierwszy plan wysuwa się miejscowa lekarka - Charlotte Adams. Kobieta rozdarta jest między sprzecznymi uczuciami i emocjami, niezdolna podjąć wreszcie właściwe decyzje. Nie wie co dokładnie ma zrobić ze swoim życiem. Wyjechać czy zostać w Zatoce Aniołów. A dodatkowo zadania nie ułatwia z jednej strony fascynacja miejscowym komendantem Joe Silveirą i odnowienie znajomości z dawną sympatią, obecnym pastorem Andrew Schillingiem. Dodatkowo sprawy się komplikują gdy zostaje zaatakowana żona burmistrza i to właśnie Charlotte zostaje uznana za główną podejrzaną.

Ostatni tom cyklu o Zatoce Aniołów nie przynosi żadnych zaskoczeń. Każda uważna czytelniczka już w poprzednich tomach dopatrzyła się rozwiązania. Jednak urok, czar i niezwykła lekkość opowieści sprawiają, że nie można jej pominąć. Cała trójka: Andrew, Charl

Z ogromną sympatią będę wspominać cały cykl. Autorka stworzyła w prawdzie proste, zwyczajne opowieści o normalnych ludziach ale w tym tkwi ich siła. Bohaterowie mierzą się z trudnościami na miarę ich możliwości, mogąc liczyć na wsparcie innych. To opowieści o sile marzeń, przyjaźni, miłości, o radości z poczucia wspólnoty i odnajdywaniu własnego ja i miejsca do życia. Po prostu zwyczajne dobre historie. Polecam!
otte i Joe nosi na swoich barkach cały baraż doświadczeń, z którymi w końcu będą musieli się skonfrontować i rozliczyć. Będą musiały zostać podjęte trudne decyzje i wykonane radykalne kroki. Ale to przecież Zatoka Aniołów - tam cuda są na porządku dziennym a mieszkańcy mogą liczyć na nadnaturalną pomoc.

czwartek, 15 czerwca 2017

,,Cztery pory roku w afgańskiej wiosce" Anna Badkhen


 Tytuł oryginału: The World is a Carpet: Four Seasons in an  Afghan Village

,,Świat nie jest okrągły. Jest prostokątny! [...] Świat ma cztery rogi. Świat jest dywanem."

Czy można spojrzeć na świat z perspektywy dywanu? Czy jest w tym coś co może zainteresować? Można, gdy patrzy się na maleńki świat ukryty gdzieś na pośrodku pustyni. Zaplata się pierwszy węzeł, potem kolejny i powstaje wzór. Każdy kolejny węzeł buduje złożony obraz całości tak jak każda kolejna osoba uzupełnia i ubogaca opowieść Anny Badkhen.

Tak jak wytrawny znawca bada sploty dywanu tak ona stopniowo odsłania maleńki świat wioski Oka. Z liryzmem i prostotą pokazuje jakże inną rzeczywistość. Zagubiona gdzieś w Afganistanie, nieistniejąca na mapach wioska nagle zostaje zauważona i wystawiona na widok. Wyraźnie widać prostotę życia mieszkańców - problemy jakie ich dotykają: biedę, choroby, śmierć. Ale są też uchwycone chwile szczęścia: wspólne tkanie dywanu, ślub i wesele, oczekiwanie na dziecko. Wszystko tak inne, odległe, nierzeczywiste aż nie chce się wierzyć, że gdzieś w XXI wieku ludzie tak żyją.

,,Cztery pory roku w afgańskiej wiosce" to przyjemność czytania. Jasno i wyraźnie autorka rysuje obraz prawie całkowicie oderwanej o świata społeczności wioski Oka. Towarzyszy im we wszystkich czynnościach, jest blisko i precyzyjnie oddaje to co mogła zaobserwować. Jej bohaterowie to nie groźnie Talibowie ale spokojni, biedni, ciężko pracujący ludzie, którzy także mają swoje marzenia i pragnienia. Autorka próbuje jak najlepiej ich sportretować aby zachować ich w zbiorowej pamięci. Tworzy z ich historii swój własny, misternie skomponowany dywan, który powędruje na Zachód. Polecam!

wtorek, 13 czerwca 2017

,,Labirynt" Catherine Coulter

 
 Tytuł oryginału: The Maze
 
,,Labirynt" to typowy thriller psychologiczny z wątkiem romansowym. Młoda agentka FBI Lacey Sherlock ma za sobą trudną przeszłość. Siedem lat temu brutalnie zamordowana została jej starsza siostra. To wydarzenie odcisnęło mocna piętno na kobiecie i sprawiło, że porzuciła marzenia o karierze pianistki i zdecydowała się na studia kryminologiczne. Teraz, świeżo po Akademii wreszcie będzie mogła zrealizować swój cel i odnaleźć sprawcę. Szczególnie, że on ponownie uderza. Nieoczekiwanym sojusznikiem okaże się przystojny przełożony specjalnej jednostki FBI.

,,Labirynt" jest powieścią bardzo nierówną. Z jednej strony mamy ciekawy wątek główny, który tak na prawdę zaczyna się po szybkim wytypowaniu i ujęciu podejrzanego. Zamiast rozwiązania w tym momencie dostajemy nowe pytania i atmosfera staje się coraz bardziej napięta a gdy doda się skomplikowaną sytuację rodzinną bohaterki można by liczyć na spore emocje. Niestety efekt burzą wątki poboczne, zamiast budować klimat i podkreślać działania śledczych - osiągają wręcz przeciwny efekt. Są prowadzone byle jak, po łebkach, czasem wręcz groteskowo.
Wątek romansowy jest przewidywalny i stereotypowy i niestety także bardzo spłaszczony. Pozbawia to postaci wiarygodności i realizmu.

Nie jest to może jakieś powalające dzieło. Ma momenty nudnych dłużyzn ale i kilka ciekawych zwrotów akcji, które choć na chwilę przykuwają uwagę. Spokojnie jednak można wziąć do autobusu lub na długą podróż.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

,,W komnatach Wolf Hall" Hilary Mantel

 
Tytuł oryginału: Wolf Hall

Tylko nieliczne powieści historyczne mogą poszczycić się ciekawą intrygą, drobiazgowością i realizmem tła historycznego, wyrazistymi, pełnymi życia bohaterami oraz tym czymś co sprawia, że nawet czytelnik obeznany z faktami historycznymi nie jest w stanie oderwać się od lektury i z zainteresowaniem laika przewraca kolejne strony. Na szczęście wszystkie te elementy posiada powieść Hilary Mantel ,,W komnatach Wolf Hall".

Powieść swoim zasięgiem obejmuje najbardziej gorący, a przez to fascynujący okres dziejów Anglii - czasy panowania dynastii Tudorów. Henryk VIII szuka sposobu by rozwiązać swoje pierwsze małżeństwo z królową Katarzyną. Sprawia to, że dwór królewski staje się siedliskiem intryg, wzajemnych podejrzeń, zawiązują się bardziej lub mniej stabilne sojusze. Żadna z frakcji nie umie znaleźć satysfakcjonującego rozwiązania. Każdemu podejmowanemu działaniu towarzyszy poczucie, że jest to zaledwie mały kamyczek wywołujący wielką dziejową lawinę nieodwracalnych i epokowych zmian. Pośród intryg i sprzecznych racji umiejętnie lawiruje główny bohater, Tomasz Cromwell. Z syna prostego kowala stopniowo, krok po kroku staje się jedną z najważniejszych osób w państwie.

Cały czas wiemy jakie będą następstwa działań bohaterów, bo wszyscy to realnie istniejące postacie historyczne ale mimo to z zapartych tchem czytamy. Mantel uchwyciła ducha epoki, sprawiając, że ta historia na nowo odżywa, nabiera kolorów i ponownie fascynuje. Wychodzi poza ramy podręcznikowych suchych faktów i staje się ponownie realna. Jej bohaterowie to już nie imiona i nazwiska ale żywi, realni, pełni pasji, inteligencji czy bezwzględności osoby. Mantel drobiazgowo też odmalowała tło - wręcz widać miejsca gdzie rozgrywa się akcja, czuć smaki, zapachy. Ale i nie pominęła umysłowości tego okresu - sprawiła, że można łatwo zrozumieć mentalność epoki, konflikty i dylematy jakie ją nękały. Powieść kompleksowo obejmuje wszystkie aspekty, dając odczuć klimat XVI wieku.

,,W komnatach Wolf Hall" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych epoką Tudorów. Mimo, że fikcja literacka na każdej stronie widać szczegółowość i ogrom badań. Ale także wszyscy wielbiciele powieści historycznych powinni być zadowoleni. Polecam!

piątek, 9 czerwca 2017

,,Zostawić Islandię" Hubert Klimko-Dobrzaniecki

 

Jestem czytelnikiem, który uwielbia przy pomocy książki wędrować po świecie. Otwieram kolejną publikację i przenoszę się w odległe miejsca. Widzę ludzi, miejsca, dostrzegam szczegóły, które w rzeczywistości mogły by mi umknąć, słyszę opowieści, których może inaczej nigdy bym nie poznała. Mam wrażenie, że oczami kolejnego autora patrzę na świat i widzę oraz rozumiem. To on staje się moimi okularami przybliżającymi mi odległy świat.

W przypadku reportażu Huberta Klimko-Dobrzanieckiego towarzyszyło mi odwrotne uczucie. Miałam wrażenie, że to z perspektywy Islandii poznaję człowieka. To właśnie Wyspa determinuje i pokazuje bohatera. Jest ona pretekstem do snucia opowieści o sobie, pozwala rozliczyć się ze swoim dotychczasowym życiem, jest wyznacznikiem tego co autor wie o sobie i jak się postrzega. Natomiast gdzieś w tle pobrzmiewa surowy krajobraz islandzki. Choć Klimko-Dobrzaniecki mieszkał na Islandii dziesięć lat wcale tego czasu nie czuć. Rzuca garść przypadkowych wspomnień o spotkanych ludziach ale nie pozwalając odczuć i zrozumieć co tak na prawdę go tam przygnało i na tak długo zatrzymało.

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu będzie to bardzo niezrozumiały reportaż. Każdy, kto nastawił się na opowieść o Islandii będzie rozczarowany, że jest ona tylko tłem do autorskiej refleksji egzystencjalnej. Mimo, że bardzo liryczna to jednak przesłania to co miało być celem. Do mnie to nie przemawia i oczekiwania miałam inne więc nie mogę ocenić inaczej niż jako przeciętną.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 86,3 cm - 1,1 cm =  85,2 cm                   

czwartek, 8 czerwca 2017

,,Jeden za drugim" Chris Carter


Tytuł oryginału: One by One

Jeden telefon. Jeden link. Jedna rozmowa. Dla detektywa Roberta Huntera jeszcze nie było jasne, że w ten sposób rozpoczęła się skomplikowana gra z psychopatycznym mordercą, który do swoich celów wykorzystał najbardziej nieobliczalne narzędzie: Internet i fascynację gapiów. Swoje ofiary wybiera pozornie przypadkowo. A ich śmierć, za każdym razem coraz bardziej brutalna i bestialska jest transmitowana w sieci. Wcześniej jednak jest głosowanie. Internauci głosują w jaki sposób ma umrzeć ofiara.

,,Jeden za drugim" to misternie skonstruowany thriller. Dynamiczna akcja i bezwzględność oprawcy od pierwszych stron przyciągają uwagę. Śledczy długo pozostają krok za sprawcą, drepczą w miejscu i bezsilnie obserwują jego coraz bardziej spektakularne ,,akcje". I chociaż zbrodniarz podrzuca wskazówki to trzeba dopiero przebłysku geniuszu detektywa Huntera aby dostrzec motyw i wreszcie zacząć polowanie. Sam czytelnik nie ma szans sam odgadnąć sedna sprawy. Wszystko rozgrywa się po za nim. Może jedynie obserwować.

Chyba pierwszy raz w życiu napiszę, że to idealna książka do pracy. Krótkie rozdzialiki, szybkie, dynamiczne tempo akcji. Czytelnik nie musi się nad niczym zastanawiać, obserwuje i czeka na elektryzujący finał. A przede wszystkim skutecznie odciąga uwagę od wolno (czytaj prawie wcale) działającego systemu w pracy. Zamiast rzucać myszką, zastanawiałam się o co w tym wszystkim chodzi i jak dopadną sprawcę.
Przy okazji idealnie dostosował się ten thriller do tempa pracy mojego systemu - jedna strona, jedno kliknięcie. Może jutro będę mogła pracować normalnie bo póki co nie mam kolejnej części z cyklu. Ale na pewno się zaopatrzę z myślą o takim strasznym dniu jak dzisiejszy :)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

,,SKYNET Armia Cienia" Ceasar Starling


Ludzkość jest zdziesiątkowana. Światem rządzi maszyna - cyfrowa sieć SKYNET. Ostatni przedstawiciele rasy ludzkiej grupują się w bazy i próbują podejmować nierówną walkę z dużo silniejszym przeciwnikiem. Jednym z miejsc gdzie stawia się opór to Fort Góra. Zamieszkujący go żołnierze zostają pogrupowani w małe, trzyosobowe dywizje i wysłani z misją na powierzchnię. Tylko szeregowy Jesse Scott dostaje tajemnicze zadanie indywidualne. Ma wyruszyć aby zebrać potrzebne dane. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że przyjdzie mu współpracować z wrogiem, śmiertelnie niebezpiecznym Terminatorem.

,,SKYNET Armia Cienia" to pierwszy tom z zaplanowanej trylogii, która rozgrywa się w uniwersum Terminatora, w świecie gdzie trwa walka z inteligentnymi maszynami. Słabo znam ten świat więc z tym większą ciekawością i zainteresowanie w niego wchodziłam. Autor szczegółowo i drobiazgowo wprowadza tam czytelnika, obdarza go sporą ilością szczegółów  danych technicznych. Dla jednych może być to utrudnienie, dla innych - dodatkowy walor.

Ale to na szczęście nie kreacja rzeczywistości jest najistotniejsza. Dużo ważniejsza jest misja i seria przygód w jakie wpląta się bohater. Przyjdzie mu stanąć oko w oko ze swoimi największymi lękami i spróbować przeżyć w środowisku gdzie za każdym rogiem czyha zagrożenie. Będzie musiał wykazać się kreatywnością, pomysłowością, sprytem. Przy okazji odkryje choć rąbek tego co szykuje SKYNET dla ludzi - ewoluował tak bardzo, że wręcz szaleństwem zdaje się stawanie z nim do walki.

Powieść ,,SKYNET Armia Cienia" to dla mnie, zanurzenie się w zupełnie nowy gatunek literacki - technothriller. Na szczęście po początkowym nieufnym podejściu, z zaskoczeniem obserwowałam rozwój wewnątrz ciekawej intrygi. Dużo tam standardowej przygodówki okraszonej jednak dawką wiedzy technicznej. Zdaję sobie sprawę, że autor celował w pewien określony target czytelniczy, szczególnie fanów serii Terminator ale zapewniam, że jest w stanie wciągnąć nawet zupełnego laika, ja jestem dobrym przykładem.


Za możliwość przeczytania E-booka dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.

,,Kwestja krwi" Marcin Wroński



Już nie Lublin, albo lepiej jeszcze nie Lublin. Po raz kolejny czas płynie dwutorowo. Jest i 1926 jak i 1952. Zyga Maciejewski ponownie przemierza stare ścieżki by na nowo trafić na ślady starych spraw. Tym razem cofa się do swojego pierwszego, samodzielnego śledztwa jakie prowadził gdy był jeszcze aspirantem w Zamościu. Ma zbadać sprawę zaginięcia gimnazjalistki. Nie ma ciała, nie ma dziewczyny a wszyscy na około chcą jak najszybciej zamknąć dochodzenie. Instynkt Maciejewskiego nie pozwala mu jednak odpuścić. Drąży, pyta, szuka. Ale będzie musiał czekać lata by poznać prawdę.

Zmiana lokalizacji nie pozbawia cykl specyficznego klimatu do jakiego przyzwyczaił Marcin Wroński. Nadal jest mrocznie i niebezpiecznie. Atmosfera wokół sprawy gęstnieje, pojawia się całe mnóstwo znaków zapytania, kolejne błędne tropy próbują zwieść z obranej ścieżki, nie ma świadków i nie ma jasnego podziału na dobrych i złych. Zyga też jest trochę inny. Mniej doświadczony, mniej ostrożny ale już wyraźnie widać zalążki cynizmu, uporu w dążeniu do odkrycia rozwiązania, prawdziwego instynktu śledczego.

,,Kwestja krwi" trzyma poziom serii. Znajdziemy tam wszystko to co najlepsze: elektryzujące śledztwo, wyrazistych bohaterów oraz mroczne miasto, podkreślające fabułę. Czy trzeba lepszej rekomendacji? Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 88,3 cm - 2,0 cm =  86,3 cm                   


niedziela, 4 czerwca 2017

,,Kuchnia Dwudziestolecia. Co i jak jadano" Agnieszka Jeż



Jak najprościej przenieść się w lata 20-te i 30-te? Co najłatwiej odda klimat tego okresu oraz sprawi, że poczujemy się jak nasze prababcie? Oczywiście, że jedzenie: smaki i zapachy spowodują, że po zamknięciu oczu nie będzie miało znaczenia czy to 1920 czy 2017.

Agnieszka Jeż zebrała i zweryfikowała 100 różnych przepisów wywodzących się z okresu międzywojnia. Sama twierdzi, że wybrała kuchnię środka - chciała aby były to przepisy najpopularniejsze i oddające klimat okresu. Nie są to ani przepisy najbiedniejsze ani najbogatsze. Opatrzyła je także stosownymi komentarzami pomagającymi zrozumieć specyfikę dania lub mówiącymi o jego znaczeniu i wykorzystaniu.

Ale ta publikacja to nie tylko przepisy. To także ciekawy wstęp charakteryzujący całość kuchni okresu międzywojennego. Opowiada o relacjach, etykiecie, zmianach jakie zaszły w społeczeństwie i jak wpłynęło to na odżywiania. Gdzie i jak oraz co jadali nasi pradziadkowie. Kuchnia tak jak społeczeństwo była zlepkiem wielu światów, które nagle się scaliły i wzajemnie przenikały. Autorka w ciekawy i bardzo prosty sposób daje nam posmakować Dwudziestolecia.

Dla wszystkich zainteresowanych Dwudziestoleciem oraz kucharzy-amatorów pozycja obowiązkowa. Odkrywamy kolejny aspekt tego fascynującego i niestety już trochę zapomnianego czasu.

niedziela, 28 maja 2017

,,Między prawami: Polowanie na Wilki" Vera Eikon



Tematy policyjne stają się coraz popularniejsze w polskiej popkulturze. Chcemy móc podglądać prawdziwe życie śledczych, szczególnie tych z ,,wyższych półek" - komisarzy CBŚ, CBA, zajmujących się przestępczością zorganizowaną. Coraz częściej pojawia się świadomość, że to też są normalni ludzie, mający prywatne życie, wybory, historię. Postawieni zostali jednak w obliczu niezwykłych wyzwań, które wyzwalają w nich pokłady zachowań pełne dramatycznych wyborów.

Na fali tej popularności, młoda polska pisarka Vera Eikon stworzyła mocny trzymający w napięciu, pełen dramaturgii i mniej lub bardziej zaskakujących zwrotów akcji kryminał. Jego główny bohater to komisarz z wieloletnim stażem, Alan ,,Proca" Berg. W sprawie, którą obecnie rozwiązuje osobista historia miesza się ze służbowymi powinnościami. Chęć zemsty walczy z pragnieniem sprawiedliwości. Trudności się nawarstwiają, źli nie przebierają w środkach a okoliczności nie ułatwiają zadania.

,,Między prawami: Polowanie z Wilkiem" to początek cyklu policyjnego. Dobrze skonstruowany, ciekawy, zaskakujący. Bardzo obrazowo pokazuje mroczny świat styku przestępczości i funkcjonariuszy. Mocny, dosadny język i prostota opisów tylko to bardziej podkreślają. Akcja pędzi szybko, jak dla mnie trochę za szybko. Zdecydowanie bardziej wolę stopniowo budowane napięcie i misterne splatanie intrygi niż drastyczne wrzucenie na głęboką wodę. A autorka nie daje nam czasu na złapanie oddechu. Na pewno warto obserwować autorkę bo to wydaje się głos warty zainteresowania.

Za udostępnienia e-booka dziękuję autorce oraz zapraszam na stronę Vera Eikon

wtorek, 23 maja 2017

,,Źdźbło trawy" Lewis DeSoto

 
 Tytuł oryginału: Blade of grass

Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XX wieku w RPA. Kraj stoi na krawędzi wojny, to czasy intensywnie prowadzonej polityki apartheidu. Tuż przy granicy swoje miejsce do życie próbuje zbudować młode małżeństwo: Ben i Marit. Ich spokój nie trwa jednak długo. Kolejno następujące po sobie tragiczne zdarzenia burzą ład i wyciągają na światło dzienne zarówno dobre jak i ciemne strony człowieczeństwa. Osamotniona Marit musi wyrwać się ze skorupy komfortu i zawalczyć o swoje miejsce na świecie. Jej przewodniczką w dążeniu do celu staje się młodziutka służąca Tembii.

,,Źdźbło trawy" to opowieść pozbawiona optymizmu. Przez maleńką farmę przewalają się kolejne kataklizmy: śmierć, opuszczenie, klęska szarańczy, stopniowe upadanie, wojna, głód i cierpienie. Dwie samotne kobiety zmuszone są podjąć nierówną i bezcelową walkę. Nikt nie rozumie ich postawy. Biała pani i czarna służąca zostają wykluczone i odrzucone przez oba środowiska. Wyśmiane, zapomniane zmagają się z przeciwnościami próbując choć przez chwilę uchwycić oddalający się cień normalności. Oprócz natury zagrażają im ludzie. Szaleje wojna. Biali są rugowani ze swoich farm. Każda z walczących stron jest zagrożeniem.

Autor otoczył maleńką farmę jakimś złym, magicznym kokonem. Wszystkie cierpienia skumulowały się tam odcinając ją od rzeczywistości. Sprawia to wrażenie dziwnego otępienia i zagubienia. Nie istnieje czas - jest tylko walka i próba dotrwania do jutra. Ale dzięki temu zabiegowi lepiej można odczuć i zrozumieć to co działo się w RPA. Podkreśla poczucie inności, odrzucenia, wzgardy i zagrożenia. Nie ma dobra czy ciepła jest przerażająca próba zapanowania nad drugim człowiekiem.

,,Źdźbło trawy" to przykład mocnej, ale nie pozbawionej nastrojowości literatury. Wywołuje całą gamę emocji i odziera ze złudzeń. Sprowadza życie ludzkie do prostych czynności. Określa to co najważniejsze. Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 90,5 cm - 2,2 cm =  88,3 cm                   

poniedziałek, 22 maja 2017

,,Koniec warty" Stephen King


 Tytuł oryginału: End of Watch

Zabójca z Mercedesa powrócił! Inny, groźniejszy i bardziej złowrogi. Już nie planuje zabić kilka osób na targach pracy czy wysadzić w powietrze halę koncertową. On chce dopaść WSZYSTKICH. A jego wrogiem numer jeden nadal jest ten, który go ujął Bill Hodges. Em.Det. wraz ze wsparciem Uczciwych Znalazców jeszcze raz wkroczy do akcji i spróbuje powstrzymać szaleńca.

,,Koniec warty" to trochę taki ni pies ni wydra. Ani to kryminał ani powieść grozy. Zawsze czegoś brakuje. Niby trzyma w napięciu ale gdzieś podświadomie cały czas domyślamy się rozwiązania i wcale nie odbiega ono bardzo od tego co nam się wydaje. Ale i czynnik grozy nie jest taki straszny. Bardzo stereotypowy i jakoś bardzo oczywisty. Brakuje też tego gawędziarskiego, nostalgicznego tonu, który mnie zachwycał w ostatnich powieściach Kinga. Jest przeciętność i kończenie cyklu trochę na siłę.

Mimo, że sporo brakło dużo jednak jest w tej powieści. Jest opowieść wieńcząca cykl, finalna sprawa. Postawienie kropki na i. Może mało spektakularna, przeciętna i niewyróżniająca się ale ważna by móc spokojnie odłożyć cykl na półkę. Domyka losy bohaterów. Określa ich i podsumowuje. Nic nie zmienia ale pozwala reszcie spokojnie dalej żyć. To po prostu dobra opowieść na weekend.

czwartek, 18 maja 2017

,,Tańczymy już tylko w Zaduszki" Maria Hawranek, Szymon Opryszek


Jakiś smutny jest ten zbiór reportaży. Nie ma w nim tej szalonej fantazji i optymizmu tak charakterystycznego dla Latynosów. Nie ma zachwytu nad krajobrazem. Nie ma fascynacji innością, czy bogactwem kultury. Nie ma feerii barw, smaków czy zapachów. Są ludzie. Ludzie inni, niepasujący do krajobrazu, który znamy. To nie dobroduszni, uśmiechnięci Boliwijczycy, Peruwianie, Kolumbijczycy czy Meksykanie. To nie ci, którzy tańczą, śpiewają i nieustannie bawią się.

Ten zbiór reportaży odnajduje i opisuje tych wszystkich ludzi, którzy są poza. Poza społeczeństwem, poza cywilizację, poza rzeczywistością. Koncentruje się na wszystkim tym co inne, nieoczywiste, niecodzienne. Nagle zabiera nas do wioski gdzie połowa populacji z pewnością po czterdziestce zapadnie na Alzheimera, później pokazuje wioskę boliwijskich menonitów, kolumbijską osadę gdzie przewodzą kobiety, peruwiańskie kopalnie złota. Daleko od turystycznych szlaków czy pięknych, zapierających dech w piersiach widoków. Jest bieda, opuszczenie, wyzysk, niesprawiedliwość.

Obraz jaki wyłania się z reportaży jest smutny. Odbija się w nim współczesne społeczeństwo, które wyrzuca poza swój nawias wszystko to co niszczy przyjemny, idealny obrazek. Chce zapomnieć o tym co trudne i bolesne. Zamyka oczy na nielegalnie, z wykorzystaniem wręcz niewolniczej siły roboczej pozyskiwane złoto, prostytucję wśród nieletnich dziewcząt, zapomina o cierpieniu starszych i opuszczonych. Odsuwa od siebie to co niewygodne i trudne. Łatwiej uciec na koniec świata niż podjąć próbę przystosowania się do cywilizacji.

,,Tańczymy już tylko w Zaduszki" pozostawił mnie z kacem moralnym. Nie taki obraz Ameryki Południowej chciałam zachować w pamięci. Nie to chciałam zobaczyć. Mocno otworzył oczy i sprawił, że zupełnie inaczej patrzy się na wiele rzeczy. Mocny, dosadny, boleśnie prozaiczny ale przez to bardziej szczery i zapadający w pamięć oraz myśli. Nie da się łatwo uwolnić od obrazów jakie wywołał. Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 92,8 cm - 2,3 cm =  90,5 cm                   

wtorek, 16 maja 2017

,,Jak uwodzi drań" Sabrina Jeffries


Tytuł oryginału: How the Scoundrel Seduces

Lady Zoe i Tristan za sobą nie przepadają. W ten sposób najkrócej i najlepiej można zaprezentować ich sytuację. Ona jednak potrzebuje detektywa, który dyskretnie i skutecznie zbada historię jej rodziny aby odkryć prawdę o jej pochodzeniu. Najlepszym kandydatem do wykonania tego zadania jest on. Każde kolejne spotkanie to kolejna okazja do ostrych pojedynków słownych i możliwość przekonania się, że przyciąga ich do siebie coś bardzo mocnego. Oboje się długo przed tym bronią - każde ma wiele do stracenia gdyby poddali się pochłaniającemu ich coraz bardziej uczuciu. Wszystko to jednak zejdzie na dalszy plan gdy ich dochodzenie odsłoni zaskakującą prawdę i wywoła prawdziwe zagrożenie.

,,Jak uwodzi drań" to trzeci tom serii o książęcych detektywach. Tutaj także w tle pojawi się wątek kryminalny ale będzie to właściwie pretekst do zbliżenia się do siebie bohaterów. Zoe i Tristan są tak od siebie różni, że aż podobni. Każda chwila gdy można ich obserwować skrzy się humorem, pasją i całą gamą innych emocji. Są pełni życia, pozytywnej energii oraz rozdarci między rodzącym się nowym dla nich uczuciem oraz powinnościami i społecznymi konwenansami. Zdają sobie sprawę, że ich związek nie ma prawa bycia ale podświadomie i na przekór rozsądkowi kontynuują go. Sprawia to z niecierpliwością czekamy na finał, kiedy wreszcie pokonają wszelkie przeciwności i wyznają sobie uczucia.

Powieść Sabriny Jeffries to przykład świetnie napisanego romansu historycznego. Lekki, zabawny, wciągający - czy coś trzeba więcej aby przyjemnie spędzić z nim popołudnie?

niedziela, 14 maja 2017

,,Długa chwila ciszy" Paul Colize


Tytuł oryginału: Un long moment de silence

 Ojciec Stanisława Kervyna zginął w 1954 roku jako jedna z ofiar masakry na lotnisku w Kairze. Sprawców ani motywu działań nigdy nie udało się ustalić. Współcześnie Stanisław, dorosły, zamożny człowiek z bardzo zwichrowaną historią osobistą, postanawia dotrzeć do prawdy i okryć co naprawdę było powodem śmierci jego ojca. Zaczyna prywatne śledztwo, które prowadzi go do okrycia zaskakujących faktów w prywatnej historii oraz odsłania kulisy działania tajnej organizacji żydowskiej ścigającej ocalałych nazistów.

,,Długa chwila ciszy" to powieść dwu-wątkowa. Główna oś to śledztwo prowadzone przez Stanisława. Bohater to uparty, arogancji, przekonany o własnej nieomylności seksoholik. Dotychczas wszystko czego pragnął otrzymywał praktycznie na pstryknięcie palcami. Teraz odbija się od ścian próbując zburzyć mury wieloletniego milczenia oraz przekonać do współpracy pewną panią tłumacz. Jego poszukiwania pozwolą zweryfikować mu swoje życie, na nowo na nie spojrzeć i zrozumieć wiele rzeczy.

Ale pomimo ciekawego pogłębienia psychologicznego postaci jest to przede wszystkim wciągająca powieść sensacyjna. Drugi ważny wątek to kształtowanie się żydowskiej organizacji Kot, która wyznacza sobie za cel odszukanie, osądzenie i ukaranie wszystkich zbrodniarz nazistowskich.

Paul Colize stworzył ciekawą mieszaninę historii, tajemnicy, sensacji, doprawioną nutką psychologii. Pozwoliło to na zaciekawienie czytelnika i utrzymanie go w niepewności do ostatnich stron. Nie uda się łatwo odgadnąć rozwiązania bo nie jest ono sztampowe. Zaskakuje tak jak prawdziwe życie i prawdziwa historia, która stała się impulsem do napisania tej powieści. Każdy miłośnik sensacji połączonej z historią II wojny światowej powinien czuć się usatysfakcjonowany.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 94,7 cm - 1,9 cm =  92,8 cm                   

piątek, 12 maja 2017

,,Wielbiciel" Charlotte Link


Tytuł oryginału: Der Verehrer

Na początku wydaje nam się, że obserwujemy dwie zupełnie odrębne historie: śledztwo w sprawie brutalnego zabójstwa młodej kobiety na wsi koło Augsburga i niespodziewany rozpad spokojnego, ustabilizowanego życia Leony Dorn we Frankfurcie. Dosyć szybko zaczynamy domyślać się co rzeczywiście łączy te dwie sprawy i dopiero wtedy zaczyna się pełna napięcia gra psychologiczna.

Charlotte Link nie komplikuje nam odbioru. Prosta opowieść o kobiecie, która znalazła się na zakręcie życia i stała się łatwym celem dla psychopaty. Autorka niczym nie zaskakuje ale pomimo tego skutecznie wbija w fotel. Z zapartym tchem obserwujemy wnikliwą analizę zaburzonego zachowania. Wiemy, a przynajmniej domyślamy się następnie się wydarzy ale i tak kolejne wydarzenia elektryzują i budzą napięcie. Z coraz większym niedowierzaniem obserwujemy mechanizm obsesji oraz chorobliwej zazdrości. Nieświadomie razem z główną bohaterką podejmujemy grę z przestępcą i mamy nadzieję, że to my ją wygramy a cała reszta okaże się tylko sennym koszmarem.

,,Wielbiciel" to świetnie napisany thriller psychologiczny. To lektura mroczna i wciągająca. Fabuła jest tak prowadzona by grać na emocjach i budzić strach przez to co siedzi wewnątrz człowieka. Doskonale i bardzo prawdopodobnie nakreślony jest ciąg zdarzeniowy. Nie ma tu żadnych wielkich wydarzeń, jest tylko szara rzeczywistość, nudna egzystencja, którą przełamuje przypadkowe zdarzenie potem napędzające cały dramat. Bohaterowie też zwyczajni, tacy jakich dziesiątki mijamy codziennie nie zdając sobie sprawę jakie skrywają tajemnice.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 97,8 cm - 3,1 cm =  94,7 cm                  

środa, 10 maja 2017

,,Wygnani do raju. Szwedzki azyl" Krystyna Naszkowska


,,Wygnani do raju" to zbiór dziesięciu rozmów z polskimi emigrantami, którzy trafili jako bardzo młodzi ludzie do Szwecji w wyniku wydarzeń z 1968. Był to okres gdy do głosu bardzo mocno doszedł ponownie antysemityzm a oni jako osoby powiązane z religią judaistyczną mniej lub bardziej dotkliwie zetknęły się z represjami. Ich rodzice tracili stanowiska, posady i byli zmuszani do opuszczenia Polski.

Bohaterowie reportażu to już dorośli ludzie, którzy najważniejszy okres życia mają za sobą i mogą sobie pozwolić na podsumowania. Uderzająca jest łatwość i szybkość zaaklimatyzowali się w Szwecji i znaleźli tam swoje miejsce. Większość z nich jeszcze w Polsce studiowała, skończyła dobre szkoły ale to dopiero w Szwecji dostali swoją szansę i wykorzystali ją z nawiązką. Teraz to znani przedsiębiorcy, dziennikarze, profesorowie, wydawcy. Wszyscy podkreślają, że o ile decyzja o wyrzuceniu ich z kraju była dla nich dramatem, to w ostatecznym rozrachunku okazała się zaletą bo pozwoliła im rozwinąć skrzydła i robić coś co pozwala zostawić po sobie trwały ślad. Część z nich nadal czuje więź z ojczyzną, są tacy którzy czują się już Szwedami ale nikt nie chce wracać do kraju.

Mam mieszane uczucia po lekturze tego reportażu. Rozumiem tragizm wydarzeń jakie zdecydowały o wysiedleniu bohaterów z Polski ale jakoś nie umiem im szczerze współczuć. Opuścili kraj po to by szybko zaczynać szkołę, studia, karierę w Szwecji. Jakoś nie czuć trudów ich przeżyć, wręcz przeciwnie bije z tych rozmów duma i pycha. Pokazanie, że oto Polska ich nie chciała więc teraz budują Szwecję. Wszyscy rozmówcy poradzili sobie w nowym świecie, ale przecież nie były to osoby proste tylko dzieci ludzi wykształconych, obytych, dobrze sytuowanych, które nawet w Polsce odnalazłyby bez trudu swoje miejsce gdyby im na to pozwolono. Historia zadecydowała inaczej ale z korzyścią dla nich.

Nie chcę i nie mogę jednoznacznie ocenić tego zbiorku. Do mnie to co autorka i rozmówcy próbowali przekazać nie trafiło.

wtorek, 9 maja 2017

,,Szczęśliwa siódemka" Janet Evanovich


Tytuł oryginału:  Seven Up

Siódemka w przypadku Stephanie Plum wcale nie oznacza niczego dobrego. Kolejna, pozornie prosta sprawa się komplikuje i łowczyni nagród miota się po Grajdole w poszukiwaniu niestawiającego się, dosyć żywotnego emeryta. Potem musi odbijać porwaną babcię oraz szukać zaginionych Zakręta i Dougiego. A jeszcze do tego dochodzi planowanie ślubu z Morellim, siostra zwala się ze swoimi problemami. No i Komandos, ze swoją nieoczekiwaną propozycją... Nie ma chwili spokoju, bo przecież tylko Stephanii potrafi zniszczyć kolejny samochód, wpakować się w środek strzelaniny i odkryć totalnie zakręcone przestępstwo.

,,Szczęśliwa siódemka" to nadal dużo świetnego humoru sytuacyjnego i słownego. Fabuła i tempo akcji także nie zwalniając, zapewniając czytelnikowi rozrywkę na najwyższym poziomie. Chyba nikt, kto choć raz zetknął się z tą szaloną ferajną nie jest w stanie na długo odpuścić, żeby nie sprawdzić w co znowu wpakują się bohaterowie. Autorka dba też o bardziej romantyczne czytelniczki zapewniając im możliwość obserwacji kolejnych zawirowań uczuciowych na linii Morelli - Stephanie - Komandos. A przyznam, że ten ostatni poczyna sobie coraz odważniej, nieźle mieszając Śliwce w głowie. Z przyjemnością będę obserwować co z tego wniknie.

Z tą serią jest jak z uzależniającym serialem. Nie da się odpaść w połowie. Cały czas chce się więcej, bo jak można odpuścić to zwariowane połączenie akcji i humoru.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 100,9 cm - 3,1 cm =  97,8 cm                 

poniedziałek, 8 maja 2017

,,Bracia" Pit Bass


 Chyba za bardzo ostatnio przyzwyczaiłam się do mniej lub bardziej leniwych gawęd i drobiazgowo opowiedzianych historii, dlatego początkowo trudno mi było wejść w bardzo dynamiczny, surowy i męski świat powieści ,,Bracia". Już na wstępie zaatakowało mnie zupełnie inne, nowe spojrzenia na tajne układy zawierane w trakcie II wojny światowej. Autor zburzył sztywne reguły i pozwolił by światowi przywódcy stali się zwykłymi ludźmi ale posiadających moc decydowania o losach świata. Dostają w swoje ręce straszliwą broń: mogą dowolnie programować i stwarzać ludzi. Jako dowód zaprezentowane zostają dwa noworodki, które otrzyma ten kto zwycięży w rozgrywce.

Powieść podzielona jest właściwie na dwie części: pierwsza rozgrywa się w 1986 roku, druga - osiem lat później. Najważniejsze wydarzenia toczą się wokół bliźniaków. Do głosu zaczynają dochodzić ich nadzwyczajne talenty i chłopcy będą musieli zmierzyć się z tajną organizacją pragnącą wykorzystać ich do swoich celów.

,,Bracia" to debiut literacki Pita Bass. Nie jest to może debiut, który rozłoży na łopatki czytelników i krytyków ale jest całkiem poprawny. Początkowe zgrzyty stylistyczne i chropowatość stylu spycha na dalszy plan ciekawa i wciągająca intryga. Sama z niecierpliwością czekała na finalne rozwiązanie. Z zainteresowaniem śledziłam co autor nam jeszcze zaserwuje. Jest trochę uproszczeń fabularnych oraz korzystania z utartych schematów ale nie da się tego uniknąć. Na szczęście tkwi w tym nuta świeżości i pomysłowości. Autor za pomocą najprostszych środków ożywił nazistów i przywrócił do życia idee ich szalonych wynalazków, a nam przez to zapełnił lekturę pełną dramaturgii, napięcia i akcji.

,,Bracia", po tym jak już czytelnik przyzwyczai się do stylu autora, zapewnią pełen wrażeń wieczór. To, jak na debiut, dobrze skonstruowana powieść sensacyjna z elementami science fiction. Mam tylko jedną prośbę do autora. Proszę o trochę krótsze akapity w kolejnej :) To znacznie ułatwia czytanie.:)

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 102,8 cm - 1,9 cm =  100,9 cm                

czwartek, 4 maja 2017

,,Alicja w krainie czasów: Czas zaklęty" Ałbena Grabowska


Ałbena Grabowska skradła mi w zeszłym roku serce dzięki cyklowi o rodzinie Winnych. Dlatego z ogromną niecierpliwością oczekiwałam na moment kiedy będę mogła poznać jej nową bohaterkę - Alicję Księgopolską.

,,Czas zaklęty" otwiera cykl ,,Alicja w krainie czasów". Przenosimy się  w czasie do roku 1880, do podwarszawskiego Konarowa by obserwować tragiczny ciąg zdarzeń, który doprowadzi do tego, że córka prostej służącej zostanie przysposobioną córką hrabiostwa i rozpocznie życie jakie jej matce nawet się nie śniło. Dziewczyna w wyniku odprawionych czarów odznacza się nieprzeciętną inteligencją i niezwykłą wrażliwością. Z łatwością potrafi docierać do sedna sprawy oraz odkrywać skrywane w starym dworze mniejsze lub większe sekrety.

Powieść zachwyca starannym językiem oraz delikatną magiczną otoczką. Końcówka XIX wieku została odmalowana z ogromnym wdziękiem i sentymentem. Na nowo zaczął żyć motyw staropolskiego dworku jako centrum świata - to tutaj rozgrywają się najważniejsze wydarzenia. Jest i sielsko i przerażająco. Tutaj się można bawić, rozkoszować urokami przyrody ale także ściany skutecznie skrywają dramatyczne zdarzenia i wchłaniają ból i rozpacz. Autorka zapełniła konarowski dworek także bardzo charakterystycznymi bohaterami. Są oni bardzo typowi - młody, pełen życia hrabia, eteryczna hrabina, twardo stąpająca po ziemi kuzynka-zarządczyni, racjonalna kucharka i naiwna służąca. Na tle ich przeciętności lepiej widać niezwykłość i odmienność Alicji. Są dla niej idealnym tłem oraz znacząco wpływają na jej losy.

,,Czas zaklęty" to dopiero preludium. Dopiero poznajemy bohaterkę. Mam nadzieję, że najlepsze dopiero przed nami bo tak magiczna opowieść aż się prosi o spektakularną kontynuację. Ja nie mogę się doczekać aby się o tym przekonać.

wtorek, 2 maja 2017

,,Syrenka" Camilla Läckberg,


Tytuł oryginału: Sjöjungfrun

We Fjallbace nie można pożyć spokojnie. Gdy wydaje się, że wreszcie zapanował względny spokój i można by się zająć powiększającymi się rodzinami (jak to jest w przypadku większości policjantów), dochodzi do zagadkowego zniknięcia mężczyzny - spokojnego ojca rodziny, cenionego pracownika i dobrego przyjaciela. Wkrótce potem jego najbliżsi przyjaciele zaczynają otrzymywać listy z pogróżkami. Atmosfera jeszcze bardziej się zagęszcza gdy po kilku miesiącach zostają znalezione zwłoki zaginionego a zaraz potem dochodzi do kolejnych tragedii. Funkcjonariusze, z Patrikiem Hedstromem na czele, będą musieli przedrzeć się przez mury tajemnic, niedomówień i półprawd by odkryć sprawcę i zrozumieć co na prawdę wydarzyło się w tej małej nadmorskiej miejscowości.

Przyznaję, że po skończonej lekturze czuję pewien niedosyt (może to wina tego, że niedawno czytałam ,,Pragnienie" Jo Nesbo). Fabuła jest zdominowana przez obserwowanie pokrzywdzonych i ich ofiar. Przez ich pryzmat próbujemy poznać i odkryć sprawcę. Policjanci i całe śledztwo toczy się gdzieś w tle i w rezultacie jest trochę oderwane od finalnego rozwiązania. Niby fabuła prowadzona jest bardzo poprawnie. Wszystkie konieczne elementy w odpowiednich momentach wskakują na swoje miejsce ale ja nie wiem co było tym kluczowym punktem decydującym, że śledczy poznali  sprawcę. Akurat w tym momencie widać uproszczenie fabularne autorki, przeskakującej nad najważniejszym punktem a potem dopasowującej całość do swojej teorii. Blado i niemrawo wyglądają też bohaterowie. Wydaje się, że sprawa sama się im toczy a oni od czasu do czasu reagują. Na szczęście mniej jest tła obyczajowego bo chyba nie dałabym rady z kolejną częścią poświęconą pieluchom i dzieciom.

Gdzieś mi gubi się duch sympatycznej Fjallbacki. Chyba chciałam bardziej elektryzującej i wymagającej zagadki. I bardziej krwiożerczego przestępcy (znowu wina Nesbo!). Ta seria jest taka ... małomiasteczkowa. Rada na przyszłość: nie czytać razem z innymi kryminałami, szczególnie tymi z Norwegii. :)

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 106,0 cm - 3,2 cm =  102,8 cm                

poniedziałek, 1 maja 2017

,,Ostatni pociąg do Zona Verde" Paul Theroux


Tytuł oryginału: The Last Train to Zona Verde

,,Długa podróż musi przynosić objawienia, bo w przeciwnym razie jest tylko marnowaniem czasu".

Paul Theroux to doświadczony podróżnik. Wręcz chciałoby się powiedzieć prawdziwy podróżnik. On nie tylko jedzie, widzi ale umie także o tym pisać. Maluje słowami bardzo wnikliwy obraz ludzi, miejsc oraz przestrzeni jakie pokonuje. Jego opisy to nie tylko widoki, czy przeżyte przygody to także cała gama emocji oraz wynikających z nich refleksji.

Sięgając po ,,Ostatni pociąg do Zona Verde" wiedziałam, że doświadczę wiele, nie oczekiwałam jednak, że nie będę w stanie się oderwać. Theroux zabiera nas w samotną wędrówkę z Kapsztadu przez RPA, Namibię do Angoli. Pozornie krótka wyprawa. Tylko trzy kraje ale wyłania się z nich smutny, gorzki obraz Afryki rozleniwionej i zniszczonej przez zachodnią pomoc ,,humanitarną". Autor wyruszając w drogę miał na celu sprawdzić jak zmienił się Czarny Ląd w przeciągu dziesięciu lat jakie upłynęły od jego ostatniej wyprawy. Zobaczył drobne postępy i całe oceany biedy. Rozmawiał z ludźmi i obserwował. Przemieszczał się w najzwyklejszych, ogólnodostępnych środkach lokomocji by być bliżej rzeczywistości. Znosił trudy ale zawitał do bardzo komercyjnych i nastawionych na turystykę ośrodków. Widział zgrzyt jaki między nimi panuje. Boleśnie zdał sobie sprawę z nierealności sytuacji, gdzie wszystko jest sztuczne i wcześniej zaaranżowane. Ze smutkiem uświadomił sobie, że prawdziwa, dzika Afryka odchodzi już w przeszłość a Zachód bardziej szkodzi niż pomaga.

Smutka i gorzka jest to opowieść ale przez to bardzo prawdziwa. Theroux nie upiększa, nie sypie superlatywami. Rzeczowo, pięknym, gawędziarskim stylem opowiada i sprawie, że zaczynamy widzieć a także rozumieć. Dostrzegamy piękno tak gdzie ono na prawdę jest, dobre pomysły gdy się pojawiają, ale niestety też widzimy korupcję, zagrożenie, poniżenie, wykorzystywanie. Autor cały czas towarzyszy nam i jest naszym mistrzem: wyjaśnia, tłumaczy, podsuwa kolejne pomocne lektury, objaśnia zawiłości  historyczne, społeczne i kulturowa. Pozwala wyciągnąć własne wnioski i nauczyć się czegoś nowego. Daje nam nasze własne olśnienie, które zachęci nas do naszej podróży. Polecam gorąco!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 109,2 cm - 3,2 cm =  106,0 cm                

,,Jeden pocałunek" Julia Quinn

Tytuł oryginału: Because Of Miss Bridgerton

,,Jeden pocałunek" to powieść otwierająca nowy cykl Julii Quinn, tym razem o rodzinie Rockeby. Świetnie się ta seria bo już na początku dostajemy opowieść o zupełnie niecodziennej parze.

Billie i George znają się od dzieciństwa. Majątki ich rodzin ze sobą graniczą a cała ferajna dzieci spędzała wspólnie dzieciństwo. Dziewczyna była najlepszą towarzyszką psot jego młodszych braci a jemu od zawsze działała na nerwy. Wydawać by się mogło, że nikt i nic nie jest w stanie sprawić, żeby bohaterowie spojrzeli na siebie przychylnym okiem. Wszystko zmienia się pewnego dnia gdy przypadkiem zostają wspólnie uwięzieni na dachu walącego się domku. Ona stwierdza, że George pod maską powagi i rozsądku kryje swoje sympatyczne i zabawne oblicze, a on ze zdziwieniem odkryje że za trzpiotowatą postawą ukryta jest rozsądna i wrażliwa dziewczyna. Trochę im zajmie zanim przestaną walczyć przede wszystkim sami ze sobą i zaakceptują to co tak nagle ich spotkało.

,,Jeden pocałunek" to powieść tak niesamowicie sympatyczna, urocza i nieprawdopodobnie romantyczna, że aż trudno to wyrazić. Autorka bardzo mocno koncentruje się na głównych bohaterach pozwalając im spokojnie odkrywać swoje uczucia. Nie ma tutaj zbyt wielu gwałtownych zwrotów akcji, czy utrudniających życie przeszkód, jest trochę leniwa, sielska atmosfera angielskiej wsi na tle, której spokojnie mogą rozwijać się uczucia. Nie zabrakło, oczywiście, także delikatnej nutki humoru oraz pojedynków słownych między bohaterami. Wszystko to nadaje powieści specyficzny klimat i nie pozwala się oderwać. Jeśli ktoś woli gwałtowniej buzujące emocje, tutaj może poczuć się trochę znudzony dla mnie jednak wszystko było idealnie wyważone.

piątek, 28 kwietnia 2017

,,Upadłe serca" Virginia C. Andrews

 Tytuł oryginału: Fallen Hearts

Jak to dobrze, że istnieją bohaterowie, z których decyzjami możemy się nie zgadzać a ich losy budzą nasz sprzeciw. Jeszcze lepiej gdy ewolucyjnie się zmieniają i mamy możliwość jak przebiega cały ten proces.

Tak właśnie jest z Heaven Leigh Casteel. Przez pierwsze dwa tomy śledziliśmy jej dramatyczne koleje losu - walkę z następującymi po sobie trudnościami, uparte dążenie do poznania prawdy o samej sobie i swoim pochodzenia ale przede wszystkim jak próbuje ocalić tkwiące w niej dobro pomimo ogromu zła jakiego doświadczyła w swoim młodym życiu. Teraz gdy już wydawać by się mogło, że wszystko odeszło, gdy powinna być szczęśliwa jako żona ukochanego Logana dopiero przekonamy się jak bardzo dzieciństwo i młodość odcisnęło na niej swoje piętno.

Heaven to już nie ta niewinna dziewczynka, chociaż w swojej ocenie nadal taka pozostała. Bezwzględnie sięga po to czego pragnie, umiejętnie manipuluje innymi, przez palce patrzy na świat i widzi tylko krzywdy, które ją dosięgają pomijając zupełnie to co sama robi. Jej dążenia cechuje bezlitosne odegranie się na wszystkich,którzy kiedykolwiek ją urazili. Niby pogardza bogactwem ale korzysta z niego do realizacji zamierzonych celów. Sama nie uświadamia sobie jak obłudne są jej działania.

,,Upadłe serca" to już nie poruszająca opowieść o delikatnej dziewczynce. To wysublimowana powieść psychologiczna pokazująca jak bardzo zło może wgryźć się w człowieka i po cichu go zawładnąć. Tam gdzie wcześniej było współczucie i litość, teraz pojawia się pogarda oraz odraza. Ale chyba teraz całość serii robi się ciekawsza bo mimo, że odrzuca, zwykła ludzka ciekawość pcha by zobaczyć co jest ukryte za ścianą. Po cichu liczymy, że ten kruchy zamek kłamstw runie a my będziemy oglądać jego upadek. Dla mnie jako czytelnika, który lubi dobre rozwiązania kolejne wolty fabularne i ewolucja postaci były trudne do zaakceptowania ale nie tracę nadziei na zmianę. Zobaczymy co nas czeka w kolejnym tomie.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 112,7 cm - 3,5 cm =  109,2 cm               

środa, 26 kwietnia 2017

,,Słodycz zapomnienia" Kristin Harmel


Tytuł oryginału: The Sweetness of Forgetting

Hope powoli i z trudem na nowo buduje swoje życie. Próbuje odnaleźć się jako rozwódka, matka nastoletniej córki, właścicielka rodzinnej cukierni oraz opiekunka chorej na Alzheimera babci. Czuje się niedoceniona, gorsza, przytłoczona, nie zauważa sympatii jaką darzy ją miejscowy ,,złota rączka" Gavin. To całego stosu obowiązków i zmartwień babcia w jednym z przebłysków świadomości zleca jej niezwykłą misję, kobieta ma za zadanie wyruszyć do Paryża i tam odnaleźć informacje o dawno zaginionej rodzinie. Ta wyprawa bardzo mocno odbije się na całym życiu Hope. Pozwoli jej odnaleźć coś co jest najważniejsze.

Ileż to już książek napisana o wielkich zadaniach, o poszukiwaniu sensu życia, o życiowych przemianach, o odkrywaniu rodzinnych sekretów? Wydawać by się mogło, że temat jest już mocno wyeksploatowany i trudno czymś czytelnika zaskoczyć. Tak jest też i w tym przypadku. Autorka serwuje nam bardzo typową opowieść, pełną niezwykłych oraz mniej lub bardziej prawdopodobnych zbiegów okoliczności. Całość jest bardzo przewidywalna ale równocześnie jakaś taka ... nieoczekiwana. Przypomina klasyczną baśń, gdzie bohaterka musi zmierzyć się z wieloma zadaniami, wykazać hart ducha by dotrzeć do upragnionego szczęśliwego zakończenia. W tym tkwi siła tej powieści, chcemy wierzyć, że dobre rzeczy się zdarzają, że w ludziach tkwi siła i bezinteresowne dobro a podejmowane decyzje mają głębszy cel. Pojawiające się przeciwności losu są po to by wzmacniać oraz stanowić lekcję dla kolejnych.

Gdy sięgałam po ,,Słodycz zapomnienia" oczekiwałam lekkiego czytadła. Nie spodziewałam się opowieści, która mnie tak wciągnie, że z niecierpliwością będę przewracać kolejne strony by okryć kolejne tajemnice wyjaśniające zagmatwane wojenne dzieje babci Hope. Spokojnie mogę polecić.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

,,Pragnienie" Jo Nesbø


Tytuł oryginału: Tørst

Taki powrót potrafi narobić zamieszania i przykuć skutecznie uwagę wszystkich. Elektryzuje, rujnuje mozolnie budowany spokój, napędza mętlik w głowie i nie pozwala o sobie zapomnieć. Harry Hole powrócił, wyrwany z ułożonego świata by złapać tego, który ponownie zagraża mieszkańcom Oslo. To będzie prawdziwe starcie na szczycie. Psychopata kontra policjant, który pragnie zapomnieć. Obaj to mistrzowie w swoim fachu i doskonale zdają sobie sprawę, że z tej rozgrywki tylko jeden może wyjść żywy.

Jo Nesbo postanowił sprawdzić co słychać u Harry'ego Hole'a. Przy okazji wywrócił do góry nogami jego sielankowy świat wykładowcy w Wyższej Szkole Policyjnej. Kazał mu ponownie stanąć na czele śledztwa ale dzięki temu stary policjant ma szanse wyrównać zaległe rachunki. Bo świat, z którego zrezygnował Hole nadal jest mroczny, zły i niebezpieczny. Zagrożenie czyha na każdym kroku, wyziera z niewinnie wyglądających smartfonów, tylko czeka na naiwne i łatwowierne ofiary. To coś z czym może sobie poradzić ktoś kto nie lubi prostych, wygodnych ścieżek, ktoś kto myśli nieszablonowo oraz potrafi przenikać najmroczniejsze umysły. A właśnie ktoś taki wrócił z emerytury.

,,Pragnienie" już od pierwszych stron elektryzuje i mrozi krew w żyłach. Nesbo mistrzowsko prowadzi wątki, co rusz podrzucając nam błędne tropy i grając na niedopowiedzeniach. Do samego końca, do ostatniej wręcz strony czekamy w napięciu na wynik rozgrywki pełnej niespodziewanych wolt i zaskakujących przetasowań. Do finału trudno rozpoznać kto jest sprawcą, kto ofiarą a kto przypadkowym gapiem. Pytania namnażają się a oczekiwanie rośnie. Jednak rozwiązanie jest tylko jedno i żeby je poznać trzeba koniecznie sięgnąć po ,,Pragnienie". Na prawdę warto. Polecam!

niedziela, 23 kwietnia 2017

,,Tajny kardynał" Tom Grace



Tytuł oryginału: The Secret Cardinal

Jedną z najważniejszych spraw jakie spędzały sen z powiek papieża Leona IV jest uwięziony od prawie trzydziestu lat w komunistycznym więzieniu chiński biskup Yin – kardynał ,,In pectore”. Krótko przed swoją śmiercią papież w końcu decyduje się podjąć radykalne działania i powołać grupę, której zadaniem ma być uwolnienie duchownego. Z USA zostaje w tym celu ściągnięty były komandos – Nolan Kilkenny. Plan dosyć szybko zostaje opracowany ale zanim zostanie wcielony w życie dojdzie do nieoczekiwanych komplikacji. Zacznie się wyścig z czasem połączony z dramatyczną ucieczką przed komunistycznymi agentami.

,,Tajny kardynał” to nie specjalnie wyróżniająca się powieść sensacyjna. Autor mocno bazując na faktach tworzy dramatyczną akcję. Jego papież Leon XIV bardzo mocno przypomina Jana Pawła II a wydarzenia z powieści stanowią pewne odbicie rzeczywistości z okresu po jego śmierci oraz następującego po nim konklawe. Tyle tło. Bo cała reszta to już szalejąca, rozbuchana wyobraźnia autora, który postanowił zapewnić czytelnikowi fabułę pełną spisków, zabójstw, afer podsłuchowych i szpiegowskich oraz pościgi i ucieczki po terenie Chin. Pozornie brzmi nieźle i niesie obietnicę przygody niepozwalającej na nudę. Ale to tylko pozornie. Czytelnik dostaje podręcznikowo przeprowadzoną intrygę. Dokładnie w tych miejscach gdzie można się tego spodziewać są przeszkody, ci, których podejrzewamy giną, zdrajca od razu jest  widoczny. A finał oczywiście taki jakiego się spodziewamy. A główny bohater? Standardowo poobijany.  Klasyczny przykład standardowej przygodówki. Kuleje trochę tempo akcji ale da się to przeżyć i można spokojnie obserwować jak źli obrywają a dobrzy wychodzą cało (prawie) nawet z największych opresji. 

Jeśli ktoś szuka czegoś prostego, nie zbyt skomplikowanego a zapewniającego trochę napięcia to będzie zadowolony. Idealny weekendowy umilacz czasu.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

,,Pchli pałac" Elif Şafak


Tytuł oryginału: Bit Palas

Gdzieś w Stambule stoi nietypowa kamienica. Wybudował ją przed laty rosyjski arystokrata dla swojej żony. Teraz jednak zamieszkuje ją grupa ludzi: nieszablonowi, trochę zwariowani, uwikłani w drobne przewiny, zakompleksieni, szukający celu i tacy, którzy już dawno stracili nadzieję na coś innego, przegrani oraz ci, którzy jeszcze nie rozumieją swojej sytuacji. Dziesięć mieszkań a w nich odrębne rodziny bardziej się tolerujące z konieczności niż współżyjące na dzielonej powierzchni. Przyjdzie im się jednak zmierzyć z bardzo realnym i prozaicznym problemem - hałdami walających się śmieci.

Elif Safak to moje tegoroczne odkrycie. Jej opowieść o Pałacu Cukiereczek jest słodko-gorzka. Przez pryzmat mieszkańców kamienicy obserwujemy Stambuł w miniaturze. Świat kontrastów, który zderza się ze sobą. Każdy z bohaterów opowiada swoją historię i pozwala nam dzięki temu dostrzec większą, uniwersalną prawdę. Czasem bawi nas komizm sytuacji by za chwilę zmusić do zwolnienia oraz zastanowienia. Bo to książka gdzie odnajdziemy całą paletę ponadczasowych oraz nie tracących na znaczeniu prawd: o samotności, wyobcowaniu, inności, poszukiwaniu chwilowych ucieczek od rzeczywistości. Wszystko to opowiedziane jest w piękny sposób przypominający doskonałą gawędę. Wchłania ona nie wiadomo kiedy i niepostrzeżenie doprowadza do finału.

,,Pchli pałac" to podobno słabsza odsłona autorki. Jeśli to prawda to już nie mogę doczekać się tych lepszych.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 116,1 cm - 3,4 cm =  112,7 cm               

piątek, 14 kwietnia 2017

,,Immunitet" Remigiusz Mróz


Długo odkładałam czwarte spotkanie z Chyłką i Zordonem. Obawiałam się tego co mogę zastać po ich zachowaniu w ,,Rewizji". Spodziewałam się pędzenia z zawrotną prędkością po równi pochyłej na dno ale na szczęście zostało to trochę spowolnione. Chyłka to nadal alkoholiczka, mniej czasem więcej pijąca ale gdzieś próbująca wrócić na dawne tory. A Zordon próbuje uczyć się do aplikacji, egzystując w świecie prawa korporacyjnego.

Spotykają się znów by podjąć się obrony oskarżonego o zabójstwo najmłodszego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Sebastian Seidel nie przyznaje się do popełnienia morderstwa w Krakowie, wręcz twierdzi, że go tam nie było. Dowody mówią coś zupełnie innego. Prawnicy będą musieli przedrzeć się przez gąszcz niedomówień i lawirować wśród kłamstw oraz półprawd by dotrzeć do czegoś co można nazwać ,,prawdą".

Seria z Chyłką i Zordonem jest z pewnością najlepszą z serii Remigiusza Mroza. Konkretna, pełna zwrotów akcji i niepewności co do finalnego rozwiązania. Ten tom nie odbiega poziomem od poprzednich. Jest mocne wejście, trochę nieoczekiwanych zapętleń i przeszkód, jest babranie jest w morzu prawniczych interpretacji oraz nurkowanie w oceany kazusów. Jednak gdzieś w moim poczuciu, wkradło się w solidną intrygę przegadanie. Były momenty gdzie z niecierpliwością przewracałam strony ale zdecydowanie więcej było tych gdzie nie mogłam się doczekać aby to mieć już za sobą. A i rozwiązanie było zbyt ... logiczne i nudne. Brakło mi w nim jakiejś petardy. Na szczęście tę zaserwowała nam Chyłka.

Jestem ciekawa co będzie dalej. Lubię tę serię więc pewnie będą kontynuować przygodę. Chociaż chcę więcej: akcji, napięcia, szaleństwa i niepewności.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 120 cm - 3,9 cm =  116,1 cm               

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

,,Sektrety notatnika" Eve Haas


Tytuł oryginału: Secrets of the Notebook

Mówi się, że najlepsze i najbardziej nieprawdopodobne historie to życie pisze i chyba coś w tym jest. Najlepszym przykładem jest historia rodziny Eve Haas. Kobieta w spadku po ojcu otrzymuje tajemniczy notatnik. Przy okazji wspomniane zostaje, że należał on do jej prababki, która była księżniczką. Razem z nim, przez pokolenia wędrowała dosyć wątła rodzinna legenda i ostrzeżenie żeby nie zagłębiać się w przeszłość.

Eve należy jednak do upartych i dociekliwych osób. Nie dotrzymuje złożonej ojcu obietnicy i postanawia dotrzeć do źródła. Chce odkryć prawdziwe pochodzenie notatnika oraz relacje łączące jej przodkinie z księciem pruskim Augustem. Jej opowieść to prawie trzydzieści lat poszukiwań i błądzenia po omacku by okryć to co postanowiono wymazać z kart historii. Dzięki determinacji swojej i swojego męża, pasji i prawdziwej historycznej ciekawości przekopuje się przez archiwa, pokonuje Żelazną Kurtynę i dociera do prawdy. Cóż, chyba wtedy gdy jest już u kresu swych poszukiwań może usłyszeć złośliwy chichot historii.

,,Sekrety notatnika" to odtwarzanie historii i zapis poszukiwań. Ciekawe, wciągające ale trochę nierówne dla zwykłego czytelnika. Eve Haas dużo miejsca poświęca swojej rodzinie, chcą jak najlepiej nakreślić tło. Powoduje to jednak poczucie znużenia. A i czytanie o kolejnym etapie poszukiwań w archiwach może być nużący jednak wnioski i ostateczny wynik na pewno dla wszystkich będą zaskakujące. Dla osób pasjonujących się historią pozycja ciekawa i wciągająca.

piątek, 7 kwietnia 2017

,,Ukryte wodospady" Barbara Freethy

Tytuł oryginału: At Hidden Falls

Zatoka Aniołów to miejsce, które przyciąga. Najlepiej przekonała się o tym Isabella Silveira, siostra komendanta. Dziewczyna posiada niezwykły dar - ma wizje przyszłości. A ostatnio prześladuje ją poczucie zagrożenia dotyczące kogoś w Zatoce Aniołów. Gnana obawą o brata postanawia tam się udać. Już w dniu przybycia to właśnie ona ulega wypadkowi samochodowemu a ostatniej chwili ratuje ją Nick Hartley. Między bohaterami, już od pierwszego spotkania wytwarza się specyficzna więź a kolejne wydarzenia wbrew rozsądkowi tylko coraz bardziej ich do siebie przyciągają.

,,Ukryte wodospady" to dla mnie wyczekiwany powrót do Zatoki Aniołów. Z niecierpliwością chciałam poznać kolejną parę, której los właśnie tam spłata figla. Nick i Isabella mnie nie rozczarowali. Oboje są osobami z całym bagażem doświadczeń, które tylko utrudniają im relacje z innymi. On od niedawna mieszka z nastoletnią córką i próbuje nauczyć się jak być ojcem, ona przez swój wyjątkowy dar tylko odpycha ludzi. Ich relacja mimo, że pełna zawirowań okaże się być jednak na tyle silną by spróbowali o siebie zawalczyć.

Ale Zatoka Aniołów to także cała plejada nietuzinkowych postaci drugoplanowych. Z zapartym tchem obserwowałam jak rozwija się wątek nastoletniej Annie oraz rozwijający się trójkąt Andrew - Charlotte - Joe. Mam swoje przypuszczenia ale i tak jestem ciekawa co z tego wyniknie. Oprócz tego w tle przemykają się postaci, które już wcześniej zdążyłam polubić: Kara, Shane i Lauren, Jason.

,,Ukryte Wodospady" nie odstają poziomem od wcześniejszych części. To przede wszystkim lekka, pozytywna, urocza obyczajowa powieść z bardzo delikatną zagadką kryminalną w tle. Świetnie opowiada o małomiasteczkowych relacjach. Powieść przyjemnie relaksuje i zachęca do sięgnięcia po więcej. Polecam!

niedziela, 2 kwietnia 2017

,,Piękno bez konserwantów" Aleksandra Zaprutko - Janicka


Gdy otworzymy współczesne czasopisma, włączymy telewizję czy Internet może nam się wydawać, że walka o piękno i młodość to współczesny wynalazek. Bo przecież mamy kolejne generacje kosmetyków, coraz nowocześniejsze zabiegi, posiadamy większą wiedzę i świadomość tego jak pewne czynniki czy zachowania oddziałują na nasze ciało. A gdy do tego dodamy jeszcze takie pojęcia jak ,,organiczne" czy ,,ekologiczne" lub moje ulubione ,,naturalne" jesteśmy przekonani, że to wszystko osiągnęli sami, współcześnie a przed nami pokolenia żyły w brudzie, były zaniedbane i (wybaczcie) brzydkie.

Nic bardziej mylnego. Już nasze babcie i prababcie znały wiele sposobów jak zadbać o swój wygląd i podkreślić urodę. Najważniejsze jest właśnie to, że to one robiły jak najbardziej naturalnie, nie stosując takiej ilości środków chemicznych jakie my mamy obecnie do swojej dyspozycji. Aleksandra Zaprutko-Janicka postawiła zrobić przegląd przedwojennej prasy i różnych publikacji a potem zaprezentowała nam w skondensowanej formie najważniejsze działania ówczesnych elegantek. Nakreśliła ciekawie tło historyczne i społeczne oraz podzieliła się własnymi dociekaniami w gestii ówczesnych kosmetyków oraz tego jak współcześnie można je pozyskać. Jej publikacja to świetny punkt wyjścia dla wszystkich osób, które szukają alternatywy dla chemicznych środków. Każdy rozdział, czy to poświęcony dbaniu o cerę, ręce, włosy kończy się serią prostych porad i receptur.

Ale to nie jest jednak poradnik kosmetyczny. To świetna podróż w przeszłość, pomagająca inaczej spojrzeć na okres pomiędzy wojnami. Pokazuje jaka rewolucja dokonała się w zachowaniu i postrzeganiu kobiet, jak z rewolucyjnymi zmianami musiały się zmierzyć a przy tym nie utraciły podstawowych kobiecych zachowań jak dbanie o własną urodę. Cóż, pozostaje nam tylko zazdrościć naszym prababciom zaradność i sprytu w takich ilościach w jakich one się tym odznaczały. Polecam.

sobota, 1 kwietnia 2017

,,Mężczyzna na dnie" Iva Procházková


Tytuł oryginału: Vraždy v kruhu. Muž na dně

W jeziorze znalezione zostają zwłoki mężczyzny - policjanta, który cieszy się mało sympatyczną reputacją. Praska policja staje przed prawdziwym wyzwaniem: znalezienia sprawcy w sporej grupie podejrzanych, wyciągnięcia na jaw prawdy i nie zgubienia się w plątaninie podejrzeń i błędnych tropów. Bo im dalej brną  sprawa coraz bardziej się komplikuje, jednocześnie coraz bardziej pochłaniając śledczych i przy okazji także czytelnika.

Kryminał w wydaniu czeskim jest dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Dodam, że pozytywnym. Na początku wydawało mi się, że wszystko wiem i z łatwością wskażę sprawcę i motyw. Cóż, autorka skutecznie ze mnie zadrwiła czekając z rozwiązaniem do ostatniej strony. Pozwoliła nam cieszyć się świetną intelektualną przygodą, pełną niedopowiedzeń oraz błędnych tropów. Niby wszystko jest jasne - wyłania się podział na dobrych, złych i gorszych ale jednoznaczna ocena gdzieś umyka. Zagadka kryminalna pochłania i fascynuje, intryga wręcz zmusza czytelnika do podjęcia wyzwania i sprawdzenia się w roli śledczego.

Spokojnie mogę polecić ,,Mężczyznę na dnie" bo to taki kryminał jakiego ostatnio mi brakowało. Prosty w konstrukcji, pozbawiony zbędnych ozdobników i niepotrzebnych przyspieszaczy akcji. Toczy się swoim rytmem ale mimo to skutecznie przykuwa uwagę. Obiecuję Wam, że nie odłożycie go na półkę zanim nie poznacie rozwiązania. Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 122,7 cm - 2,7 cm =  120,0 cm              

piątek, 31 marca 2017

,,Urodzony w Casal di Principe" Amadeo Letizia, Paola Zanuttini


Tytuł oryginału: Nato a Casal di Principe

,,Urodzony w Casal di Principe" to nie powieść, to nie fikcja literacka. To prawdziwa historia opowiadająca o wczesnej dorosłości włoskiego producenta filmowego Amadea Letizii. To książka, która już przez swój tytuł może zelektryzować i przyciągnąć wielu Włochów. Magnesem będzie enigmatyczne i tajemnicze Casal di Principe. Co w nim jest takiego dowiedziałam się dopiero po skończeniu czytania.

Casal di Principe po miejscowość w południowych Włoszech, leżąca w regionie Kampanii. Mała mieścina osławiona przez działalność Kamorry, czyli zbrojnej, tajnej organizacji przestępczej. Przewodnikiem po Casal di Principe zostaje Letizia. Powraca tam po latach by uporządkować swoje wspomnienia oraz wyjaśnić okoliczności towarzyszące tajemniczemu śmiertelnemu wypadkowi brata Leonardza oraz podjąć próbę rozwiązania zagadki zaginięcia drugiego z braci, Paola.

Rozczaruje się każdy, kto liczy na mroczną, dobitną oraz bardzo realistyczną opowieść o włoskiej mafii. ,,Urodzony.." jest powieścią bardzo subiektywną i prywatną. To opowieść o boleśnie doświadczonej rodzinie, która tylko zahacza o porachunki mafijne. Wszystko koncentruje się na rodzinie Letizia i z ich perspektywy widzimy tylko maleńki wycinek działalności przestępczej z przełomu lat 80-tych i 90-tych. Dla przeciętnego, nie znającego kontekstu oraz realiów tych czasów książka jest bardzo enigmatyczna i powierzchowna. Brakło w niej obiektywnego, zewnętrznego spojrzenia. Tak na prawdę, głos ma tylko Amadeo oraz jego rodzice. Brakuje raportów policyjnych (błędnie i chaotycznie prowadzone śledztwa przez niekompetentnych karabinierów) oraz wypowiedzi innych świadków tych wydarzeń (nie pamiętają, nie chcą mówić, nie żyją).

Amadeo Letizia z pewnością jest ważnym głosem. Mówi o czymś co jeszcze do niedawna było tematem tabu. Mówi o włoskiej mafii i pewnie we Włoszech jego relacja ma znaczenie. Jednak dla przeciętnego Polaka jest powierzchowna, pozbawiona wnikliwego i szerszego przedstawienia środowiska. A i sam bohater to postać prawie anonimowa. Daje zaledwie ułamek wiedzy i nie wywołuje żadnych skojarzeń, więc trudno się dziwić, że jej wydanie w Polsce przeszło prawie bez echa.