poniedziałek, 21 września 2020

,,Polowanie na zło" Chris Carter

Tytuł oruginału: Hunting Evil
 

Z więzienia ucieka jeden z więźniów. I może nie byłoby w tym nic specjalnie sensacyjnego gdyby tym więźniem nie był Lucien Folden. Psychopata, geniusz, ogarnięty mania ,,badania" zbrodni i jej praktykowania. Za cel postawił sobie wypróbować każdy możliwy sposób zabijania i okaleczania ludzi. Jest mistrzem kamuflażu i z łatwością może zmienić się w kogo tylko zechce. Wydaje się, że ponowne schwytanie Foldena jest prawie niemożliwe. Może zrobić to tylko jedna osoba, ta na której Folden chce się zemścić, były przyjaciel a obecnie jeden z najlepszych śledczych w Los Angeles, Robert Hunter. Tylko czy Hunter da radę pokonać osobiste zahamowania by uprzedzić zbrodniarza? Przekonamy się bo jedno z najtrudniejszych i najbardziej osobistych śledztw właśnie się zaczęło.

,, Polowanie na zło" to chyba moje piąte spotkanie z duetem Hunter-Garcia. Żadne z poprzednich śledztw jakie prowadzili nie było łatwe, za każdym razem trafiają na coraz większego psychopatę, któremu coraz bardziej wyrafinowane sposoby dręczenia ludzi sprawiają jeszcze większą frajdę. Większość spraw jednak tylko lekko zahacza o życie osobiste bohaterów. Tym razem jest inaczej. Śledztwo to nie tylko wyścig z czasem aby ochronić ludzi, tym razem to także dla Huntera walka z samym sobą gdy działania bardzo głęboko wchodzą w jego życie osobiste. Musi wyprzedzić działania byłego przyjaciela a także chronić innych. Każda porażkę tym razem odbiera bardzo osobiście i stara się zebrać coraz większą determinację by nie dać się pokonać złu.

Jak to jest typowe w powieściach Cartera czeka nas szalony rollercoaster emocji. Niepewność, poczucie zagrozenia, do ostatnich chwil nie wiadomo co się wydarzy i na którą stronę przeważy się szala. Jedno jest jednak pewne będzie krwawo, brutalnie, masakrycznie, szaleńczo, dramatycznie i gdy dotrzemy do końca z ulgą zamkniemy książkę, mają świadomość, że to tylko fikcja literacka.

,,Pszczelarz z Aleppo" Christy Lefreti

Tytuł oryginału: The Beekeeper of Aleppo

Przez pandemię koronawirusa temat uchodźców zszedł na odległy plan. Już nas nie elektryzuje, nie wywołuje sprzecznych emocji, nie zastanawiamy się nad nim. On dla nas już nie istnieje. Ale uchodźcy nadal są obecni. Nadal przybywają. I może największą fala minęła bo wojna w Syrii jest już w zupełnie innej fazie ale trzeba pamiętać i spróbować zrozumieć jak tragicznym było to wydarzeniem.

Powieść ,,Pszczelarz z Aleppo" to fikcja literacka, zbudowana na kanwie prawdziwych wydarzeń i realnych ludzkich losów. Nuri i Afra zostają zmuszeni przez wojnę do opuszczenia swojego zwyczajnego życia w Aleppo i wyruszenia w dramatyczną tułaczkę ku bezpiecznemu miejscu. Przeżyli śmierć syna, zetknęli się z brutalnością, bestialstwem, dotknął ich stres pourazowy, który w przypadku każdego z nich objawiał się inaczej. Ale mimo wszystko wierzą, że gdzieś może być dobrze. Bezskrzydła pszczoła staje się symbolem nadziei i wiary w nowe życie.

I chociaż ,, Pszczelarz z Aleppo" to opowieść dosyć łagodna w swej wymowie. Nie prezentuje najbardziej dramatycznych wydarzeń z jakimi mogli zetknąc się uchodźcy to i tak jest przejmująca i mocna oddziałująca na emocje. Pokazuje strach, zagubienie, nieustanne poczucie zagrozenia i niepewność jutra. Pokazuje jak zachowują się ludzie, którzy z dnia na dzień zostają pozbawieni wszystkiego. I chociaż Nuri i Afra są w pewien sposób uprzywilejowani bo mają pieniądze i cel ale i tak ich historia porusza i pokazuje że uchodźcy to nie terroryści ale po prostu skrzywdzeni ludzie, pozbawieni swojej normalności.

niedziela, 6 września 2020

,,Książę Nocy" Elizabeth Hoyt


Tytuł oryginału: Duke of Midnight

 Po raz szósty zagłębiam się z zaułki Maiden Lane by zobaczyć wszystko to co się tam kryje. Po raz szósty mam okazję spotkać się z Duchem, tym razem tym trzecim, najbardziej zdeterminowanym i ukierunkowanym na konkretny cel. Nie tylko chce on zwalczyć zło kryjące się w cieniu, zlikwidować nielegalne destylarnie dżinu, on ma też jeden ważny i bardzo osobisty cel - chce pomścić śmierć rodziców. Pod maską Ducha kryje się bowiem Maximus, książę Wakefield, surowy, obowiązkowy, trzeźwo podchodzący do rzeczywistości. Jego cele ulegną nieoczekiwanie zmianie gdy na jego drodze stanie dama do towarzystwa kobiety, którą wybrał na przyszłą żonę. I chociaż dzieli ich wszystko: status, majątek, pochodzenie, historia rodzinna - jedno jest pewne, z uczuciem, które się pojawiło nie da się walczyć.

,,Książę Nocy" odsłania zupełnie nowe i zaskakujące oblicze Maximusa, starszego brata znanej już lady Hero i Phoebe. Przestaje on być surowym, zasadniczym gburem a staje się człowiekiem z krwi i kości, który nagle zostaje postawiony pod murem i zmuszony do zastanowienia się co dokładnie jest dla niego ważne. Czy ma się poświęcić w imię zasad i wybrać za żonę pustą i głupiutką Penelope, posiadającą jednak odpowiednie pochodzenie i status społeczny czy jednak iść za głosem serca ku Artemis. Artemis, która jest skomplikowana, nieobliczalna, twardo walcząca o swoje, posiada szalonego brata i jest tylko ubogą krewną na utrzymaniu. Już w momencie gdy dochodzi między nimi do pierwszej wymiany zdań, wydaje się, że sprawa jest przesądzona ale oni oboje uparcie obstają przy swoich decyzjach. Dzięki temu mamy pasjonującą opowieść, od której nie sposób się oderwać.

,,Książę nocy" to wciągający romans historyczny. Chociaż wiadomo jak się skończy, nie można odmówić bohaterom energii, pasji, namiętności. Targają nimi sprzeczne emocje i muszą podejmować niełatwe decyzje. Elizabeth Hoyt nie opowiada o grzecznych, idealnych postaciach i dzięki temu wiem, że jej powieści to pewniak, z którym świetnie spędzę czas.

 

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 91,3 cm - 2,9 cm = 88,4 cm.

wtorek, 1 września 2020

,,Dawno, dawno temu ... we śnie" Liz Braswell

 Tytuł oryginału: Once Upon a Dream


Chyba zawsze w każdym dorosłym tkwi jakaś cząstka dziecka i raz na jakiś czas powracamy do ulubionych opowieści z dzieciństwa. Nagle okazuje się, że mężczyźni są dzielnymi bohaterami, a kobiety skrywają w sobie księżniczkę. Co jednak gdyby ta baśń, która zachwycała nas w dzieciństwie nie potoczyła się dobrze? Co stałoby się gdyby książę pocałował Śpiącą Królewnę i zamiast ją obudzić sam zapadł w sen? A dobro wcale tak szybko i bezboleśnie nie triumfowało?

,,Dawno, dawno temu ... we śnie" to swobodna wariacja odnosząca się do disneyowskiej wersji tej dobrze znanej baśni. Powieść zaczyna się tam gdzie kończy się film. Książę zabija smoka, całuje Aurorę ale zamiast żyli długo i szczęśliwie, sam zapada w sen. I to w sennych majakach rozgrywa się cała akcja. Uwięziona w sennej krainie Aurora musi znaleźć sposób by wyrwać się spod władania Diaboliny i uratować królestwo. Nie jest to jednak takie proste. Dziewczyna musi odkryć granicę dzielącą prawdę od kłamstwa, zrozumieć własną przeszłość oraz pogodzić się z tym co się stało. Musi znaleźć sojuszników w nierównej walce i nie dać się porwać złudzeniom.

,,Dawno, dawno temu ... we śnie" to mroczna baśń, która wywraca do góry nogami klasyczną opowieść. I chociaż naiwna i stereotypowa, skrywa w sobie dużo ukrytych, zawoalowanych przesłań. Odnosi się do haseł emancypacji kobiet, feminizmu, pokazuje w pewien sposób proces dorastania dziewcząt. Jest w jakimś sensie przesłaniem, że działanie trzeba brać samej we własne ręce a nie czekać na księcia. Obdziera z romantycznej otoczki baśniowe motywy zakochania się od pierwszego wejrzenia, pokazując, że może to być tylko pusta wydmuszka, która aby mogła stać się prawdą musi zostać wypełniona także przez inne wartości.

I mimo całej nadinterpretacji, to jednak powieść to jednak trochę inna baśń - trochę zwariowana, trochę niepokojąca, mroczna, niebezpieczna ale jak to baśń sprawiająca, że cały czas wierzymy w szczęśliwe zakończenie, może trochę poobijane i inne, ale jednak szczęśliwe. 

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 93,5 cm - 2,2 cm = 91,3 cm.

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

,,Moja mroczna Vanesso" Kate Elizabeth Russell

Tytuł oryginału: My Dark Vanessa
 

Mroczna, szokująca, dobitna, zmieniająca sposób myślenia i patrzenia na świat. Gdy myślimy o pedofilach pierwsze skojarzenia jakie nasuwają się jest zło, brutalność, cierpienie. I choć pierwsze jest zawsze oczywiste to kolejne nie są już tak jednoznaczne.

Powieść ,,Moja mroczna Vanesso" porusza temat molestowania seksualnego dokonanego przez nauczyciela licealnego. Krok po kroku śledzimy całe to "zdarzenie" z perspektywy najpierw nastoletniej Vanessy a potem już jej samej jako dorosłej kobiety. I chociaż nie zaczyna się od brutalności, jest tam gwałt, chociaż nie ma wielkiego cierpienia fizycznego, jest ogromna krzywda psychiczna. Nie ma przymusu ale jest manipulacja i obłaskawienie. Nie ma wyzwisk czy gróźb ale są kłamstwa, niedopowiedzenia, łagodzenie faktów, wybielanie się i szukanie okazji by przerzucić winę.

Wszystko jest szokujące i przerażające gdy patrzy się na to z boku, z zewnątrz, gdy wie się do czego to prowadzi. Szokujące jest to, że wie się o tym, że gdy coś takiego się dzieje, to nikt nie reaguje. Nikt nie zwraca uwagi na sygnały. Przerażające jest to jak łatwo zmanipulować i wypaczyć rzeczywistość. Jak łatwo przekonać do siebie młodą, zagubioną osobę i sprawić, że stanie się ofiarą. Przerażające jak bardzo niszczy się jej życie.

Powieść chociaż jest tylko fikcją literacką zawiera schematy działania pedofilów, buduje ich pewien wizerunek ale przede wszystkim mówi o ich ofiarach. Osobach, które zostały pochłonięte i skrzywdzone w momencie gdy były najsłabsze. Zrujnowano ich psychikę, wypaczono spojrzenie na świat, zaszczepiono na stałe poczucie winy i sprawiono, że stały się ousiderami, nie umiejącymi radzić sobie z normalnymi relacjami. To powieść, po którą powinno się sięgnąć bo dużo wyjaśnia, otwiera oczy i niszczy idealne spojrzenie. Nie trzeba mieć wyglądu kryminalisty żeby być przestępcą i zbrodniarzem. Polecam!

,,Macbeth" Jo Nesbø


 Tytuł oryginału: Macbeth

 Opowieść o wodzu Makbecie się niby zna. Czyta się wielki szekspirowski dramat w szkole średniej, nauczyciel zwraca uwagę na ważne, uniwersalne motywy, analizuje zachowanie bohaterów. Ale czy tak naprawdę rozumiemy o czym dokładnie mówi Szekspir? Czy zdajemy sobie sprawę jak odwieczny temat porusza? Ja, po swoich doświadczeniach szkolnych, mam wrażenie, że tego wielkiego angielskiego dramatopisarza traktujemy jak pozycje do odhaczenia na liście. Szybko przez niego przeskakujemy, nie próbując podjąć dialogu z jego twórczością. A przecież jego działa miały potężny wpływ na całą zachodnią kulturę i stanowią punkt odniesienia dla wielu twórców, odwołujących się w swojej twórczości do motywów prezentowanych właśnie przez Szekspira.

W tym kontekście nie dziwi powstała w ramach Projektu Szekspir nowa, uwspółcześniona wersja Makbeta tym razem wychodząca spod pióra mistrza skandynawskich thrillerów, Jo Nesbo. Przeniósł on akcję do lat 70-tych XX wieku, do miasta sterroryzowanego przez gangi narkotykowe. Jednym z ostatnich sprawiedliwych jest komisarz Macbeth, którego los i okoliczności wystawią na potężną próbę, z której nie uda mu się wyjść zwycięsko.

Nie ma co przytaczać fabuły. Chyba większość zna opowieść o niszczycielskim pragnieniu władzy i konsekwencjach jakie za sobą ona ciągnie. Nesbo świetnie wszystko to uchwycił, sprawiając, że klasyczne postaci stają się żywe i bardzo realne. Nie są już archetypami, ale prawdziwymi osobami uwikłanymi w realne problemy, posiadające niszczycielskie pragnienia, decydującymi się na nieodwracalne kroki oraz siejącymi naokoło śmierć i zniszczenie. Nesbo sięgnął po tło sobie bliskie: świat niejednoznacznych moralnie policjantów i wszechobecnego zagrożenie ze strony gangów, i dzięki temu jego ,,Macbeth" jest bardzo szorstki, mroczny i nasycony poczuciem zła. Początkowe rozdziały wprowadzają chaos, przez natłok bohaterów i sytuacji ale im dalej tym lepiej. Akcja, chociaż bardzo sensacyjna i opowiadana w bardzo szybkim tempie, podkreśla i prezentuje dokładnie to wszystko o czym ponad 400 lat wcześniej mówił Szekspir.

Nie, ,,Macbeth" Jo Nesbo nie ma co porównywać do Szekpira. Jest współczesną namiastką ale namiastką dobrą. Daje posmak tego co stworzył mistrz ze Stratford. Przenosi go na język współczesności ale nie zastępuje. Pokazuje te same motywy ale nie jest odkrywczy czy zaskakujący. Bardziej bawi i zapewnia rozrywkę niż zmusza do refleksji. Ale jeśli ktoś po przeczytaniu tego ,,Macbetha" sięgnie po oryginał to w 100% wypełnił swoje zadanie.

 

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 97,2 cm - 3,7 cm = 93,5 cm.

 

niedziela, 23 sierpnia 2020

,,Cyberpunk. Odrodzenie" Andrzej Ziemiański

 Przyszłość to nadal jedna wielka niewiadoma. Jak będzie wyglądał nasz świat? Jak zmieni się technologia? A co jeśli to co przed nami nie jest wcale nie niesie ze sobą optymizmu? Andrzej Ziemiański, pisarz, którego znam z cyklu ,,Achaja" próbuje zerknąć za zasłonę niepewności i pokazać nowy, cybernetyczny, fascynujący świat gdzie bardzo wiele jest możliwe.

Niedaleka przyszłość. W jednym z laboratoriów znanego koncernu farmaceutycznego dochodzi do bardzo zuchwałego morderstwa. Morderczyni zabija wszystkich a potem jak gdyby nigdy nic wychodzi, rozmawia i ... znika. Jedynymi osobami, które mogą ją odnaleźć jest zakażony gorączką marsjańską były policjant i siostra bliźniaczka zabójczyni. Wyruszają na straceńczą misję do Zakazanego Miasta, gdzie niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku.

,,Cyberpunk. Odrodzenie" to szalona jazda bez trzymanki. Pościgi, strzelaniny, nieoczekiwane zwroty akcji. Wszystko zmienia się tak szybko, że nie ma czasu na zastanowienie i nudę. Niczym w rasowym thrillerze niebezpieczeństwo wyskakuje, zza prawie każdego rogu. Bohaterowie skazani są sami na siebie i nowoczesną technologię, która okazuje się być zaskakująca.

Mam mieszane uczucia co do powieści jaką zaserwował nam Ziemiański. Z jednej strony nie można odmówić jej ogromnych pokładów rozrywki, jest szaleńcza,trzymająca w napięciu, pełna niedopowiedzeń i zaskakujących rozwiązań fabularnych. Bohaterowie nie są idealni, jaką za sobą skomplikowaną przeszłość i z pewnością daleko im do kryształowych herosów. Dzięki temu wszystko jest ciekawsze, bardziej wyraziste i nie tak proste jak mogłoby się wydawać. Linia oddzielająca dobro od zła jest bardzo niewyraźna, przez co obraz nabiera nowych odcieni. I o ile warstwa kryminalno-thrillerowa jest bardzo dobra to obraz przyszłości jest dosyć wtórny. Czytając miałam przed oczami odniesienia do wielu filmów. Właściwie nie ma tam nic zaskakującego czy nowego. Ziemiański zbiera utarte motywy, fakt robi to całkiem nieźle, i tworzy z nich całkiem niezłe tło. Jego przyszłość jest wyobcowana, niebezpieczna, zmuszająca ludzi do walki o przetrwanie w granicach Zakazanego Miasta gdzie kolejne gangi walczą o władzę. Podobało mi się zakończenie, bardzo logicznie dopasowane do tego co działo się przez całą powieść ale nie zaskakujące, trochę pozbawione fajerwerków, na które czekałam.

,,Cyberpunk. Odrodzenie" to powieść, po którą warto sięgnąć. Gwarantuje rozrywkę najwyższej klasy ale tylko rozrywkę. Jeśli ktoś szuka wbijającej w fotel i zmuszającej do namysłu wizji przyszłości to się rozczaruje. Jednak na urlopowe czytanie idealna.
 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Akurat!

 

 

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 100,3 cm - 3,1 cm = 97,2 cm.