wtorek, 18 września 2018

,,Piekielne relikwie" Luis De La Higuera

 Tytuł oryginału: L'autopsie De Satan

Akcja powieści ,,Piekielne relikwie" rozgrywa się z maleńkim zagubionym gdzieś pośród gór francuskim miasteczku. Mieszkańców od jakiegoś czasu nęka tajemnicza bestia zabijając owce i strasząc ludzi. Pod wpływem proboszcza wspólnota postanawia wybudować nową świątynię, która miałaby stanowić ochronę i zjednać opiekę lokalnej świętej. Gdy ruszają prace w ziemi zostaje odkopane coś nieoczekiwanego i bardziej przerażającego niż grasująca bestia. W rozwiązanie zagadki z przeszłości angażują się uczeni: mistrz i jego dawny uczeń, obecnie wyznający zupełnie inne podglądy, lokalny biskup oraz wysłannik papiestwa. Zagadkowe znalezisko rozpali umysły, wzburzy serca oraz będzie zarzewiem poważnego konfliktu teologicznego.

Pierwsze chwile z powieścią były intrygujące. Moje skojarzenia szybko powędrowały w kierunku legendy o Bestii z Gevaudan. Miałam nadzieję, że autor wybierając takie podwaliny wręcz musi stworzyć pasjonującą historię, od której ciężko będzie się oderwać. I tak jest na początku - dużo tajemnic, zaskakujących znalezisk oraz mocnych punktów, które swobodnie do czasu napędzają akcję. Wszystko to jednak do czasu - w pewnym momencie całej opowieści zaczyna brakować pary a końcówka wręcz już nudzi. Niestety autor nie wykorzystał w pełni tego co na wstępie zapewniło mu ogromnego plusa - szybko wystrzelał się z zagadek (łatwo można domyślić się co dokładnie zostało znalezione), to co rzeczywiście intrygujące spycha na margines, na siłę wpycha wątki romantyczne, które są zupełnie nieprzekonywujące a jego bohaterowie są płascy i jednowymiarowi, brakuje zaskakujących zwrotów akcji oraz nieoczekiwanych rozwiązań. Wszystko jest tylko pozorne i przypomina kiepsko, na szybko przytoczoną anegdotę.

Jest to jedna z tych książek, które można przeczytać ale zupełnie uciekną z pamięci. Szkoda zmarnowanego potencjału bo zapowiadała się na taką, przy której będę paznokcie ogryzać z niecierpliwości a kartki przewracać w tempie błyskawicy. Nic takiego się niestety nie stało.

poniedziałek, 17 września 2018

,,Czym jest dusza?" Anselm Grün OSB, Wunibald Müller

 Tytuł oryginału: Was ist die Seele?: Mein Geheimnis - meine Stärke

,,Czym jest dusza?" to zapis rozmowy pomiędzy benedyktynem Anselmem Gruenem a psychoterapeutą i psychologiem Wunibaldem Muellerem na temat duszy. Dwa zupełnie przeciwstawne wydawało by się świata, dwa zupełnie różne spojrzenia: jedno religijne, teologiczne; drugie - naukowe, psychologiczne. Pozornie stoją w opozycji do siebie. Obaj rozmówcy udowadniają jednak coś zupełnie innego. Pełna szacunku, zrozumienia rozmowa, która wydobywa i porządkuje spojrzenie na ludzką duszę.

Rozmówcy wychodzą od podstawowego zagadnień jakim na pewno jest samo pojmowanie duszy, pokazując, że nauka wcale nie jest tak odległa w swoim rozumowaniu od religii. Po kolejni przechodzą przez kolejne aspekty i tematy sięgając po szeroki wachlarz argumentów. Budują obraz głębokiego świata duchowego, zmuszają do refleksji nad tym czym jest dusza i jak każdy z ludzi powinien do niej podchodzić. Opierając się zarówno na argumentach religijnych jak i naukowych budują spójny ale bardzo złożony obraz duchowości człowieka. To w duszy i jej kondycji szukają odpowiedzi na zagadnienia, wątpliwości, lęki jakie nękają ludzkość.

Mimo, że krótki i zwięzły jest to zapis rozmowy, której nie da się przeczytać na raz. Każdy rozdział i podrozdział zmusza do namysłu, spokojnego przyswojenia informacji, naładowany jest odniesieniami do realnych problemów ale niesie w sobie też bogactwo wiedzy, pełne erudycji oraz naładowane jest swobodą z jaką rozmówcy poruszają  się po zagadnieniach związanych z religią i psychologią. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 39,1 cm - 1,2 cm = 37,9 cm.

niedziela, 16 września 2018

,,Fabrykantka aniołków" Camilla Läckberg

 Tytuł oryginału: Änglamakerskan

Camilla Läckberg w ósmym tomie sagi o policjantach z Fjallbacki po raz kolejny łączy przeszłość z teraźniejszością. Do miasteczka po wielu latach nieobecności wraca młoda kobieta, Ebba wraz z mężem. Para zmaga się żałobą po śmierci synka. Próbując sobie z tym poradzić podejmuje się zadania wyremontowania starego domu. Wkrótce po ich przyjeździe dochodzi do podpalenia a zaraz potem pod podłogą znalezione zostają stare ślady krwi. Wszystko wskazuje, że współczesne działania mogę być połączone z tajemniczym zniknięciem całej rodziny Ebby przed trzydziestoma laty. Patrik wspierany przez pozostałych śledczych oraz upartą i dociekliwą żonę Erikę dąży do okrycia prawdy. Musi się spieszyć, żeby poznać rozwiązanie zanim dojdzie do większej tragedii.

Chociaż bardzo lubię sagę Läckberg, jej sielski, małomiasteczkowy klimat, bohaterów tak bardzo mocno zaczepionych w normalnym, rodzinnym, sąsiedzkim życiu to tym razem jakoś nie mogłam się przekonać do historii. Sama zagadka początkowo wydawała się ciekawa ale szybko straciła swój impet i wlekła się niemożliwie. Śledztwo przebiegała zupełnie bez polotu i gdyby nie pojedyncze wścibstwo Eriki nie wiem jak dotarłabym do końca. Chociaż autorka ograniczyła wątki poboczne, dotyczące życia prywatnego bohaterów to i tak mam wrażenie, że one zagłuszają główną sprawę i to one zasadniczą o tym co się dzieje na kartach powieści.

Czuję też niedosyt po zakończeniu. Zazwyczaj rozwiązania są idealnie powiązane z całością i nawet jak wcześniej zgadnę, nie jestem z tego powodu rozczarowana. Tutaj jest inaczej. Mało przekonujące i zupełnie nielogiczne jest to co zastajemy na końcu. Jak gdyby wymyślone na siłę i doklejone.

W moim odczuciu słabsza część od innych ale pomimo ewidentnych wad czuć ten specyficzny klimat szwedzkiej prowincji a bohaterowie to wręcz dobry przyjaciele, za których trzyma się kciuki i kibicuje im się by wszystko się udało a cienie i strachy odeszły jak najdalej.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  42,5 cm - 3,4 cm = 39,1 cm.

czwartek, 6 września 2018

,,Coraz głębiej" Laura Lippman

 Tytuł oryginału: Wilde Lake

,,Coraz głębiej" to nieoczywisty, zaskakujący i wciągający thriller z mocnym tłem psychologicznym.

Lu Brant po wielu latach wraca do rodzinnej miejscowości by objąć stanowisko prokurator. Jej pierwsza sprawa dotyczy zabójstwa młodej kobiety. Głównym podejrzanym staje się bezdomny mężczyzna, którego życie w niejasny sposób zahacza o wspomnienia szkolne paczki znajomych, do której należał jej starszy brat. Ta dziwna sprawa wywołuje wspomnienia i Lu zaczyna zastanawiać się jak wyglądało jej dzieciństwo, analizuje relacje między nią, ojcem i bratem oraz zaczyna inaczej patrzeć na to co działo się przed ponad trzydziestu laty.

Wątek kryminalny schodzi na drugi plan w tej powieści. Najwięcej miejsca zajmują wspomnienia, z których wyłania się skomplikowane relacje między poszczególnymi członkami rodziny. Na jaw wychodzą skrywane tajemnice, przeszłość nabiera zupełnie nowego wymiaru, głębi, każde zdarzenie analizowane z perspektywy lat ma zupełnie nowe znaczenie. Wyraźniej widać nastoletnią głupotę, buzujące hormony, rodzącą się samoświadomość ale i źle pojętą potrzebę przynależności i akceptacji, która w rezultacie musi doprowadzić do tragedii. Współczesna zbrodnia stanie się katalizatorem, który na zawsze zmieni status quo.

Powieść bazuje umiejętnie na emocjach, stopniuje napięcie i rozbudza ciekawość. Czytelnik nie coraz bardziej zapada się w labirynt niedopowiedzeń. Tylko wnikanie coraz głębiej może doprowadzić do prawdy ale czy naprawdę chce się ją odkryć?

wtorek, 4 września 2018

,,Jedna jedyna" Jørn Lier Horst

 Tytuł oryginału: Den eneste ene

Znika Kajsa Berg - znana i popularna piłkarka ręczna. Ruszają poszukiwania dziewczyny, w które zaangażowany jest także komisarza William Wisting. Wkrótce po zaginięciu wybucha pożar lasu a po nim znalezione zostają zwłoki mężczyzny. Doświadczony śledczy jakim jest Wisting przeczuwa, że sprawy mogą się łączyć. Zaczyna się mozolne, skomplikowane śledztwo, pełne mylnych tropów, ślepych uliczek i świadków, którzy jeśli nie kłamią to z pewnością nie mówią całej prawdy. Policjanci przedzierają się przez ten gąszcz półprawd i kłamstw by prześledzić ostatnie chwile dziewczyny i dzięki temu odnaleźć ją zanim będzie za późno.

Kryminały Horsta mają ten jeden najważniejszy i wyróżniający je walor, że są bardzo bliskie zwyczajnemu życiu. Nie ma w nich szokowania, bazowania za spektakularnych i mających zaskoczyć trikach, jest powolne, czasem męczące dochodzenie do rozwiązania. Autor tak jak przed policjantami, tak też i przed czytelnikiem odsłania wszystkie karty, pozwala samodzielnie łączyć fakty i budować hipotezę. Co rusz pojawiają się nowe elementy, które mogą całkowicie zburzyć budowany obraz, zmienić go ale i nadać mu szczegółowości i nadać znaczenia poszczególnym zdarzeniom.

Ja swoją hipotezę stworzyłam dosyć szybko, a już w połowie książki byłam pewna, że wiem co dokładnie się stało. Na szczęście autor zaskoczył mnie finałem. Jego rozwiązanie było bardzo spójne z całością, logicznie wynikało z całości zgromadzonych dowodów oraz doskonale dopełniało historii. Ale nie tylko kryminał jest zaletom powieści. Spokojne, normalne, zwyczajne życie Wistinga nadaje jego pracy znaczenia. Dochodzenie do prawdy w wydaniu Horsta to nie wyścig, nie gra z mordercą, nie udowadnianie kto jest lepszy ale przede wszystkim dobrze wykonana praca, taka która ma służyć wszystkim.

Polubiłam kryminały z Williamem Wistingiem i z pewnością jeszcze nie raz będę wracać do tej serii.

piątek, 31 sierpnia 2018

,,Nadciąga burza" Robin Bridges

Tytuł oryginału: The Gathering Storm

,,Nadciąga burza" to całkiem zgrabne połączenie opowieści new adult, baśni fantasy oraz powieści historycznej. Na tle historycznej dziewiętnastowiecznej Rosji a przede wszystkim carskiego dworu autorka umieściła opowieść o młodziutkiej Katerinie, która dorasta obarczona straszliwym darem - jest nekromantką i może przywoływać do życia zmarłych. Dziewczyna wpada w sieć intryg i odkrywa, że świat, który zna skrywa drugie bardziej mroczne oblicze. Dwór carskie podzielony jest na dwa przeciwstawne obozy: Mroczny i Jasny, które ze sobą rywalizują oraz walczą o władzę. Dziewczyna przekonuje się, że nic nie będzie takie jak dotychczas a sama musi uważać kogo obdarza zaufaniem bo łatwo może stać się pionkiem w strasznej grze.

,,Nadciąga burza" to pierwszy tom trylogii, której wydawanie nie zostało ukończone w Polsce. Otwarcie jest ciekawe, intrygujące, idealnie miesza w sobie gatunki zapełniając carski dwór, różnymi fantastycznymi stworami oraz budując mroczne, magiczne tło opowieści. Delikatnie bazując na faktach historycznych nadaje im zupełnie nowy wymiar i wydźwięk. Pełnymi garściami autorka sięga do baśni i legend słowiańskich zapełniając karty powieści. Jest to spory walor opowieści. Z drugiej strony jest bardzo sztampowa opowieść - przeciętna dziewczyna, która nagle odkrywa w sobie talent pomocny w walce o władze i budzi zainteresowanie tych, którzy tę władzę sprawują. Oczywiście pojawia się dobry i zły bohater a Katerina musi między lawirować. W tym wątku akurat brakuje zaskoczeń i ze sporą pewnością od początku wiadomo jak się potoczy.

Powieść to bardzo sympatyczna opowieść, którą szybko się czyta. Wnosi spore odświeżenie właśnie dzięki oryginalnemu tłu, chociaż cała reszta jest stereotypowa. Mimo to szkoda, że wydawnictwo Fabryka Słów nie zdecydowało się wydać pozostałych dwóch tomów tak by można było poznać zamknięcie historii.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  44,8 cm - 2,3 cm = 42,5 cm.

środa, 29 sierpnia 2018

,,Ludzie z Placu Słońca" Aleksandra Lipczak


Hiszpania dla postronnego widza i mało refleksyjnego turysty jaki się jako miejsce idealne: ciepły klimat, piękne widoki, dostęp do morza, zabytkowe budowle i sympatyczni choć trochę hałaśliwi ludzie, nie zapominając oczywiście o kultowych klubach piłkarskich. Raj na ziemi. Miejsce, o którym każdy marzy gdy za oknami robi się szaro i zimno. Autorka skutecznie udowodnia, że jest to sztuczna fasada zbudowana na potrzeby przemysłu turystycznego. Ona wnika za nią i pokazuje zupełnie oblicze kraju.

Hiszpania Aleksandry Lipczak to kraj targany wieloma bardzo poważnymi problemami. Zaczyna delikatnie od pokazania miasta widma, w którym nikt nie mieszka po to by za chwilę przejść problemów jakie ujawnił kryzys z 2008 roku: sztuczny boom budowlany, który wpędził miliony Hiszpanów w spiralę zadłużenia by w rezultacie doprowadzić do bankructwa, eksmisji a nawet fali samobójstw. Ten reportaż to także opowieść o nadal nie rozliczonej przeszłości dotyczącej wojny domowej z początku XX wieku oraz działalności generała Franco. Autorka pokazuje także jak bardzo w ciągu zaledwie czterdziestu lat zmieniło się spojrzenie na świat Hiszpanów, ich mentalność, jak powoli zaczynają odchodzić od kultury macho. Niby Lipczak zakreśla szeroki kontekst społeczny, buduje tło zjawisk ale mimo wszystko cały czas ma w centrum zainteresowania człowieka. Jej historie są paradoksalnie bardzo indywidualne ale i mają dużo cech uniwersalnych, które można przenieść także na polski grunt.

,,Ludzie z Placu Słońca" to reportaż, po który warto sięgnąć. Przyznam, że były historie, które bardzo mocno mnie poruszyły i miałam wrażenie, że mogą być dla nas, dla Polski przestrogą. To reportaż, który unika utartych schematów, nie powtarza dobrze znanych banałów, nie koncentruje się na tym co powierzchowne i przyjemne ale wnika głębiej, szukając zarówno powodów jak i by pokazać skutki. Przy tym nie traci lekkości stylu, nie moralizuje, nie poucza ograniczając się tylko do obserwacji i oddania głosu bohaterom. Polecam!