środa, 29 marca 2017

,,Podarunek" Cecelia Ahern

Tytuł oryginału: The Gift

Chyba każdy, kto zaczął już swoją drogę zawodową zna momenty gdy wydawać by się mogło, że najlepszym rozwiązaniem byłoby nie wychodzić z biura. Ja także miałam taki epizod i wspominam go jako ,,mroczny okres". Nie jest to nic dobrego ale idealnie pokazuje co dla nas jest ważne i jak rozkładamy priorytety.

Główny bohater powieści ,,Podarunek" - Lou, to zabiegany pracoholik. Jego głównym priorytetem jest praca i uznanie, które coraz bardziej marginalizują rodzinę. Mężczyzna ciągle pędzi, próbuje być w dwóch miejscach na raz po to aby zdobywać kolejne szczeble kariery pozwalając by to co na prawdę istotne umykało mu. Przypadkowe spotkanie z bezdomnym Gabe'm wywraca cały świat Lou do góry nogami. Nagle dostrzega to co tyle razy ignorował i bagatelizował.

,,Podarunek" to powieść, którą chyba powinno się czytać w grudniu. Idealnie wpisuje się w magiczny, rodzinny czas oczekiwania na Święta. Ale to wcale nie oznacza, że jest to powieść sezonowa. Autorka w pozornie banalnej, naiwnej historii zabieganego pracoholika zmieściła uniwersalną i bardzo mądrą opowieść o tym co ważne. Zmusiła do radykalnego wyhamowania i zastanowienia się nad własnymi celami. Kazała nam popatrzeć z boku i ocenienia tego jak wygląda życie każdego z nas. Czy pędzimy po karierę, tracimy czas na puste przyjemności, czy znajdujemy chwilę dla bliskich i przyjaciół? Magia powieści wzrusza i dotyka delikatnych obszarów duszy.

,,Podarunek" to moje pozytywne zaskoczenie. Oczekiwałam tylko lekkiego czytadełka, nie myślałam, że pod tą powłoczką znajdę tak mądrą i wartościową opowieść. Polecam!

Książka przeczytana w ramach BOOK TOUR, za zaproszenie do którego dziękuję Kasi z bloga ,,Recenzja Pisana Emocjami".

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 126,0 cm - 2,3 cm =  122,7 cm              


poniedziałek, 27 marca 2017

,,Tchnienie śniegu i popiołu" Diana Gabaldon

Tytuł oryginału: A breath of snow and ashes

,,Tchnienie śniegu i popiołu" to kolejny tom z cyklu ,,Obca". Właściwie, jego struktura w niczym się nie różni od tego, do czego wcześniej przyzwyczaiła nas Diana Gabaldon. Wnikliwie i bardzo szczegółowo opowiada o kolejnych latach wspólnego życia rodzin Fraser i McKenzie w latach 70-tych XVIII wieku.

Sytuacja polityczna tego okresu staje się coraz bardziej napięta. Czuć w powietrzu nadciągającą wojnę o niepodległość stanów Ameryki. Bohaterowie, czasem wbrew sobie zostają zaplątani w dziejową zawieruchę i zostają zmuszeni do zdecydowanego opowiedzenia się po którejś ze stron konfliktu. Ale powieść Gabaldon to nie tylko polityka - to także fascynująca opowieść o życiu, miłości, przyjaźni i poświęceniu. Na szczęście autorka zafundowała nam w tym tomie więcej akcji oraz zaskakujących zwrotów fabularnych. Momentami idealnie stopniowała napięcie i pochłaniała na długie chwile, ale nie byłaby sobą gdyby w prawie takich samych proporcjach nie dokładała małoistotnych detali i niepotrzebnych wtrąceń. Gdzieś jednak w całościowym rozrachunku wychodziło jej to na plus bo jej opowieści nabierały realizmu  i jakoś nie można zarzucić żadnemu rozwiązaniu niekonsekwencji czy braku logiki. Mozolnie i drobiazgowo buduje tło, na którym absolutnie wszystko może się zdarzyć.

Drugim dużym plusem w tej części jest Claire. Na szczęście,zgubiła wcześniejszą irytującą manierę wszystko wiedzącej. Stałą się bardziej ostrożna, więcej obserwuje, nadal próbuje pomóc wszystkim na około ale robi to z ogromnym taktem. Dużą przyjemność sprawiło mi obserwowanie jej w tym tomie - oczywiście, zawsze znajdzie się w centrum zdarzeń ale nie jest to aż tak nachalne jak wcześniej bywało. Chyba, że już po prostu się do tego przyzwyczaiłam?

,,Tchnienie śniegu i popiołu" wypadło bardzo pozytywnie. Na nowo zainteresowało mnie przygodami Fraserów. Znowu poczułam ten wyjątkowy klimat. I po raz kolejny chcę dowiedzieć się co będzie dalej. Ale chyba muszę trochę odsapnąć, przed kolejnym maratonem czytelniczym z ,,Obcą".

p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 133,7 cm - 7,7 cm =  126,0 cm              

piątek, 24 marca 2017

,,Wiosna pełna tajemnic" Lisa Kleypas

Tytuł oryginału: Scandal in Spring

Pozostała już tylko jedna niezamężna ,,paprotka" - romantyczna Daisy Bowman. Dziewczyna ma niezaprzeczalny urok, ogromne pokłady świeżości i wdzięku ale wszystkich kawalerów odstrasza jej romantyczna natura, inteligencja oraz nietypowe jak dla damy zachowanie. Zniecierpliwiony ojciec w końcu stawia ultimatum albo dziewczyna szybko znajdzie męża albo wyśle ją z powrotem do Stanów i tam wyda za swojego asystenta, Matthew Swifta. Byłe już paprotki podwajają wysiłki by znaleźć idealnego kandydata dla Daisy, ale co będzie gdy ten nieodpowiedni okaże się idealnym...

,,Wiosna pełna tajemnic" to urocze zamknięcie całego cyklu. Zarówno Daisy jak i Matthew okrywają swoje inne, lepsze oblicze. Będą musieli na nowo nauczyć się na siebie patrzeć i zacząć dostrzegać to co jest oczywiste - to oni są sobie pisani. Na nic zdadzą się wymówki i kluczenia, przyjdzie moment kiedy staną twarzą w twarz z prawdę a łączące ich uczucie wybuchnie pełną siłą. Oczywiście, nie może być dobrzej opowieści bez dramatyczny zwrotów akcji. Ale bez obaw, bohaterowie zwalczą to co ich rozdziela, pokonają trudy oraz zawirowania by cieszyć się zasłużonym szczęściem.

Szkoda, że to już ostatnie moje spotkanie z cyklem ,,Wallflowers". Trudno rozstawać się z ciepłymi, sympatycznymi, pełnymi humoru i inteligencji bohaterami. Całość delikatnie wzruszała i dotykała każdej choć troszeczkę romantycznej duszy. Idealne ,,Guilty Pleasure" zapewniające relaks po ciężkim tygodniu. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 135,6 cm - 1,9 cm =  133,7 cm              

,,Maluchem przez Afrykę" Arkady Paweł Fiedler


Afryka kojarzy mi się z tajemnicą, sekretem i niezwykłymi przygodami. Afryka - to dla mnie wspomnienie czasów, gdy zaczytywałam się w powieściach Juliusa Verne, przygodach Tomka Wilmowskiego oraz niecierpliwie wyszukiwałam informacji o wyprawie Livingstona i Stanleya. Zew Afryki usłyszał także Arkady Paweł Fiedler, wnuk TEGO Arkadego Fiedlera. Postanowił przemierzyć Czarny Ląd z północy na południe wschodnim wybrzeżem ale zrobił to w wyjątkowym, nietypowym i zaskakującym pojeździe. Najważniejszym towarzyszem, osuwającym na dalszy plan nawet ekipę, był Maluch, polski Fiat 126p.

Zaczynając wyprawę z Arkadym miałam wątpliwości. Bałam się, że trafiłam na szalonego fana motoryzacji i cały czas będę wysłuchiwać o chłodnicy Malucha (której nie ma), o silniku (który jest z tyłu), o oponach i wielu innych elementach, które średnio mnie interesują. Arkady bardzo szczegółowo zaznajomił nas z Fiacikiem (zwanym też Zieloną Bestią) co budziło lęk ale szybko okazało się, że dzięki temu lepiej znamy naszego towarzysza, lubimy go bardziej a potem to już tylko dzielnie mu kibicujemy w szalonym rajdzie po afrykańskich bezdrożach i puchniemy z dumy gdy bije kolejne rekordy oraz dzielnie znosi wszelkie przeciwności. Bo Maluszek okazał się strzałem w dziesiątkę. Przemierzył całą Afrykę od Egiptu po RPA bez większej awarii. Pokonał wzniesienia ale przede wszystkim tysiące szutrowych dróg. Wszędzie gdzie się pojawiał budził zaskoczenie i fascynację. Nikt nie mógł wyjść z podziwu, że coś co mocą nie wiele przewyższa motocykl przejechało taki kawał drogi. Był atrakcją i magnesem przyciągającym ludzi, pomagał przełamywać lody oraz nawiązywać kontakt z ludźmi.

Jednak, pomimo oczywistego bohatera, nie jest to powieść motoryzacyjna ale klasycznie skonstruowana książka podróżnicza. Arkady Paweł Fiedler ciekawie opowiada o swoich przygodach. Każdemu miejscu w jakim się znajduje poświęca trochę czasu by uchwycić miejscowy koloryt i specyfikę. Już od pierwszych stron, od pierwszych minut podróży razem z nim borykamy się z trudnościami jak i zachwycamy się odmiennością afrykańskiego lądu. Stopniowo coraz bardziej zagłębiamy się w Czarny Ląd. Przemierzamy pustynie, sawannny, tysiące kilometrów są za nami i cóż.. trudno się zdecydować gdzie patrzeć i co podziwiać. Czujemy spiekotę słońca a piach wpycha się w każdą wolną przestrzeń. Jak na wnikliwego podróżnika przystało Fiedler nie zapomina o ciemnej stronie przeszłości Afryki - wspomina rzeź w Rwandzie, problemy kolejnych mijanych ludów, postępującą turystykę, która zmienia oblicze tego kontynentu.

Nie spodziewałam się, że tak ciężko będzie mi opuścić Afrykę. Zaciekawiła mnie i rozbudziła apetyt na dalsze szukanie informacji. Obudziła też uśpione marzenie o własnej wielkiej podróży. Polecam!

wtorek, 14 marca 2017

,,Dziennik kasztelana" Evžen Boček

Tytuł oryginału: Deník kastelána

Jeśli ktoś spodziewa się powtórki z ,,Ostatniej Arystokratki" to niech uważa. Może się mocno rozczarować. Chociaż temat podobny, miejsce prawie identyczne, postaci na pierwszy rzut oka jakby skądś znane to jednak klimat nie pasuje. Arystokratka doprowadzała do spazmów śmiechu, a tutaj od pierwszych stron czujemy powiew niepokoju.

Wiktor, zmęczony życiem w mieście podejmuje pracę kasztelana na zamku gdzieś koło Brna. Sprowadza rodzinę i w końcu chce rozkoszować się spokojnym, sielskim życiem. Jednak coś od pierwszych chwil pobytu nie daje mu spokoju, nic nie dzieje się tak jak powinno, zagadkowe i tajemnicze zdarzenia nękają wszystkich, którzy zbliżą się do zamku. A i problemy osobiste Wiktora, które miały znaleźć tutaj swoje rozwiązanie tylko się potęgują i nawarstwiają.

,,Dziennik kasztelana" chyba najbardziej zbliżony jest klimatem do horroru gotyckiego. Posępne zamczysko, seria dziwnych zdarzeń oraz całe mnóstwo niedopowiedzeń. Nic nie dzieje się otwarcie, mamy tylko dziwne podejrzenia oraz niesprecyzowane przeczucia. Całość bazuje na delikatnym balansowaniu na ukrytych lękach. Trzyma w napięciu od pierwszych stron, sprawiając, że nie można się oderwać. Cały czas niecierpliwie oczekujemy na wielkie finałowe odsłonięcie prawdy. Tylko czy na pewno ono nastąpi i będzie takie jak tego by się pragnęło?

,,Dziennik kasztelana" to sporo, dla mnie pozytywne, zaskoczenie. Zupełnie inna atmosfera, bardziej precyzyjna i zwarta oraz przede wszystkim bardziej mroczna oraz zagadkowa niż w Arystokratce ale przez to równie interesująca. Autor pokazał, że nie tylko umie bawić ale też napędzić trochę stracha. Polecam!

poniedziałek, 13 marca 2017

,,Wojny rodziny Gucci" Jenny Gucci

Tytuł oryginału: Gucci Wars

Świat bogatych i sławnych od zawsze fascynuje. Budzą oni całą gamę, czasem sprzecznych uczuć i emocji. Zachwycamy się ich strojami, przepychem życia, ekscytujemy kolejnymi wydarzeniami z ich życia, po cichu zazdrościmy podróży, oburzamy nadmiernym epatowaniem bogactwem. Jedno jest jednak pewne: nie umiemy przejść obok nich obojętnie. Cóż sławne nazwisko przyciąga tłumy, a szczególnie jest nim tak uznane jak Gucci. Kto przepuści jedyną w swoim rodzaju możliwość zaglądnięcia za kurtynę i sprawdzenia co na prawdę się z nim wiążę?

Historia Jenny Gucci zaczyna się jak bajka. Młoda kobieta nagle zostaje  dostrzeżona przez syna modowego potentata. Szalony romans kończy się małżeństwem a dziewczyna nagle wkracza na niedostępne dla niej wcześniej salony. Wszystko o czym wcześniej marzyła znajduje się teraz w zasięgu ręki. Jednak ta historia stopniowo odsłania swoją mroczną stronę. Jenny będzie świadkiem brutalnych i bezwzględnych walk wewnątrzrodzinnych, irracjonalnych zachowań. Jej cudowny świat zacznie się walić i sama będzie musiała  stanąć do walki o swoją godność oraz przyzwoite życie dla córki.

Jak każda historia oparta na prawdziwych wydarzeniach, ta też może budzić różne odczucia. Wręcz nieprawdopodobnym wydaje się, to co działo się w gabinetach i rezydencjach rodzinny Gucci. Gdy do głosu dochodzą urażone ambicje, żądza bogactwa oraz gorący, włoski temperament nie może być spokojnie. Zgrozę wywołują kolejne działania Guccich, wymierzone w najbliższych oraz bezbronne jednostki. Cały czas mieszają i kotłują się szaleństwo z okrucieństwem oraz zachłannością. Jenny pisze ciekawie i próbuje być w swojej opowieści obiektywna. Próbuje jasno, klarownie naświetlić to co z zapałem relacjonowały tabloidy w latach osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych. Po lekturze zrozumiałym staje się dlaczego rodzina Guccich straciła prawa do marki i została wykupiona przez firmę zewnętrzną.

,,Wojny rodziny Gucci" to ciekawa lektura, która może zainteresować wszystkich nie tylko pasjonatów mody czy prasy tabloidowej. Zachęcam!

piątek, 10 marca 2017

,,Miłość barona" Grace Burrowes

 Tytuł oryginału: Thomas

Thomas Jennings na pewno nie spodziewał się zobaczyć taki obrazek nowo nabytej posiadłość. Zarządca gdzieś przepadł, zastępuje go bardzo zdecydowana panna, w majątku dzieją się dziwne rzeczy, a stajenni są podejrzanie dobrze wychowani. Nic nie jest takie jak być powinno, młodemu lordowi zaczyna nagle bardziej zależeć na pani ekonom a gdy jeszcze dojdzie lekki wątek kryminalny - cóż, przepis na sympatyczny romans historyczny gotowy.

Chyba największym walorem ,,Miłości barona" są wszechobecne tajemnice. Już od pierwszych stron głowimy się nad tym co nie pasuje do wizerunku stereotypowego angielskiego dworku. Wiele elementów widać już na pierwszy rzut oka: niedoświadczony baron, kobieta na nie swoim stanowisku, dziwna służba, tajemnicze zdarzenia. Co strona to nowa zagadka i choć wielu rozwiązań można się domyślić wcześniej nie umniejsza to wcale zabawy oraz nie zmienia odbioru całości. Autorka mocno wykorzystuje reguły tego gatunku literackiego, przy okazji trochę po cichu przemycając coś nowego i odświeżającego. Bohaterowie mimo, że stereotypowi obdarzeni są pasją, siłą i zaradnością, sprawiającą że przyjemnie obserwuje się ich poczynania.

,,Miłość barona" to przyzwoite otwarcie cyklu ,,Dżentelmeni po przejściach". Nie wyróżnia się zbytnio na tle podobnych ale też nie razi. Przyjemnie się czyta tę powieść, idealna na leniwe popołudnie.