wtorek, 23 maja 2017

,,Źdźbło trawy" Lewis DeSoto

 
 Tytuł oryginału: Blade of grass

Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XX wieku w RPA. Kraj stoi na krawędzi wojny, to czasy intensywnie prowadzonej polityki apartheidu. Tuż przy granicy swoje miejsce do życie próbuje zbudować młode małżeństwo: Ben i Marit. Ich spokój nie trwa jednak długo. Kolejno następujące po sobie tragiczne zdarzenia burzą ład i wyciągają na światło dzienne zarówno dobre jak i ciemne strony człowieczeństwa. Osamotniona Marit musi wyrwać się ze skorupy komfortu i zawalczyć o swoje miejsce na świecie. Jej przewodniczką w dążeniu do celu staje się młodziutka służąca Tembii.

,,Źdźbło trawy" to opowieść pozbawiona optymizmu. Przez maleńką farmę przewalają się kolejne kataklizmy: śmierć, opuszczenie, klęska szarańczy, stopniowe upadanie, wojna, głód i cierpienie. Dwie samotne kobiety zmuszone są podjąć nierówną i bezcelową walkę. Nikt nie rozumie ich postawy. Biała pani i czarna służąca zostają wykluczone i odrzucone przez oba środowiska. Wyśmiane, zapomniane zmagają się z przeciwnościami próbując choć przez chwilę uchwycić oddalający się cień normalności. Oprócz natury zagrażają im ludzie. Szaleje wojna. Biali są rugowani ze swoich farm. Każda z walczących stron jest zagrożeniem.

Autor otoczył maleńką farmę jakimś złym, magicznym kokonem. Wszystkie cierpienia skumulowały się tam odcinając ją od rzeczywistości. Sprawia to wrażenie dziwnego otępienia i zagubienia. Nie istnieje czas - jest tylko walka i próba dotrwania do jutra. Ale dzięki temu zabiegowi lepiej można odczuć i zrozumieć to co działo się w RPA. Podkreśla poczucie inności, odrzucenia, wzgardy i zagrożenia. Nie ma dobra czy ciepła jest przerażająca próba zapanowania nad drugim człowiekiem.

,,Źdźbło trawy" to przykład mocnej, ale nie pozbawionej nastrojowości literatury. Wywołuje całą gamę emocji i odziera ze złudzeń. Sprowadza życie ludzkie do prostych czynności. Określa to co najważniejsze. Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 90,5 cm - 2,2 cm =  88,3 cm                   

poniedziałek, 22 maja 2017

,,Koniec warty" Stephen King


 Tytuł oryginału: End of Watch

Zabójca z Mercedesa powrócił! Inny, groźniejszy i bardziej złowrogi. Już nie planuje zabić kilka osób na targach pracy czy wysadzić w powietrze halę koncertową. On chce dopaść WSZYSTKICH. A jego wrogiem numer jeden nadal jest ten, który go ujął Bill Hodges. Em.Det. wraz ze wsparciem Uczciwych Znalazców jeszcze raz wkroczy do akcji i spróbuje powstrzymać szaleńca.

,,Koniec warty" to trochę taki ni pies ni wydra. Ani to kryminał ani powieść grozy. Zawsze czegoś brakuje. Niby trzyma w napięciu ale gdzieś podświadomie cały czas domyślamy się rozwiązania i wcale nie odbiega ono bardzo od tego co nam się wydaje. Ale i czynnik grozy nie jest taki straszny. Bardzo stereotypowy i jakoś bardzo oczywisty. Brakuje też tego gawędziarskiego, nostalgicznego tonu, który mnie zachwycał w ostatnich powieściach Kinga. Jest przeciętność i kończenie cyklu trochę na siłę.

Mimo, że sporo brakło dużo jednak jest w tej powieści. Jest opowieść wieńcząca cykl, finalna sprawa. Postawienie kropki na i. Może mało spektakularna, przeciętna i niewyróżniająca się ale ważna by móc spokojnie odłożyć cykl na półkę. Domyka losy bohaterów. Określa ich i podsumowuje. Nic nie zmienia ale pozwala reszcie spokojnie dalej żyć. To po prostu dobra opowieść na weekend.

czwartek, 18 maja 2017

,,Tańczymy już tylko w Zaduszki" Maria Hawranek, Szymon Opryszek


Jakiś smutny jest ten zbiór reportaży. Nie ma w nim tej szalonej fantazji i optymizmu tak charakterystycznego dla Latynosów. Nie ma zachwytu nad krajobrazem. Nie ma fascynacji innością, czy bogactwem kultury. Nie ma feerii barw, smaków czy zapachów. Są ludzie. Ludzie inni, niepasujący do krajobrazu, który znamy. To nie dobroduszni, uśmiechnięci Boliwijczycy, Peruwianie, Kolumbijczycy czy Meksykanie. To nie ci, którzy tańczą, śpiewają i nieustannie bawią się.

Ten zbiór reportaży odnajduje i opisuje tych wszystkich ludzi, którzy są poza. Poza społeczeństwem, poza cywilizację, poza rzeczywistością. Koncentruje się na wszystkim tym co inne, nieoczywiste, niecodzienne. Nagle zabiera nas do wioski gdzie połowa populacji z pewnością po czterdziestce zapadnie na Alzheimera, później pokazuje wioskę boliwijskich menonitów, kolumbijską osadę gdzie przewodzą kobiety, peruwiańskie kopalnie złota. Daleko od turystycznych szlaków czy pięknych, zapierających dech w piersiach widoków. Jest bieda, opuszczenie, wyzysk, niesprawiedliwość.

Obraz jaki wyłania się z reportaży jest smutny. Odbija się w nim współczesne społeczeństwo, które wyrzuca poza swój nawias wszystko to co niszczy przyjemny, idealny obrazek. Chce zapomnieć o tym co trudne i bolesne. Zamyka oczy na nielegalnie, z wykorzystaniem wręcz niewolniczej siły roboczej pozyskiwane złoto, prostytucję wśród nieletnich dziewcząt, zapomina o cierpieniu starszych i opuszczonych. Odsuwa od siebie to co niewygodne i trudne. Łatwiej uciec na koniec świata niż podjąć próbę przystosowania się do cywilizacji.

,,Tańczymy już tylko w Zaduszki" pozostawił mnie z kacem moralnym. Nie taki obraz Ameryki Południowej chciałam zachować w pamięci. Nie to chciałam zobaczyć. Mocno otworzył oczy i sprawił, że zupełnie inaczej patrzy się na wiele rzeczy. Mocny, dosadny, boleśnie prozaiczny ale przez to bardziej szczery i zapadający w pamięć oraz myśli. Nie da się łatwo uwolnić od obrazów jakie wywołał. Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 92,8 cm - 2,3 cm =  90,5 cm                   

wtorek, 16 maja 2017

,,Jak uwodzi drań" Sabrina Jeffries


Tytuł oryginału: How the Scoundrel Seduces

Lady Zoe i Tristan za sobą nie przepadają. W ten sposób najkrócej i najlepiej można zaprezentować ich sytuację. Ona jednak potrzebuje detektywa, który dyskretnie i skutecznie zbada historię jej rodziny aby odkryć prawdę o jej pochodzeniu. Najlepszym kandydatem do wykonania tego zadania jest on. Każde kolejne spotkanie to kolejna okazja do ostrych pojedynków słownych i możliwość przekonania się, że przyciąga ich do siebie coś bardzo mocnego. Oboje się długo przed tym bronią - każde ma wiele do stracenia gdyby poddali się pochłaniającemu ich coraz bardziej uczuciu. Wszystko to jednak zejdzie na dalszy plan gdy ich dochodzenie odsłoni zaskakującą prawdę i wywoła prawdziwe zagrożenie.

,,Jak uwodzi drań" to trzeci tom serii o książęcych detektywach. Tutaj także w tle pojawi się wątek kryminalny ale będzie to właściwie pretekst do zbliżenia się do siebie bohaterów. Zoe i Tristan są tak od siebie różni, że aż podobni. Każda chwila gdy można ich obserwować skrzy się humorem, pasją i całą gamą innych emocji. Są pełni życia, pozytywnej energii oraz rozdarci między rodzącym się nowym dla nich uczuciem oraz powinnościami i społecznymi konwenansami. Zdają sobie sprawę, że ich związek nie ma prawa bycia ale podświadomie i na przekór rozsądkowi kontynuują go. Sprawia to z niecierpliwością czekamy na finał, kiedy wreszcie pokonają wszelkie przeciwności i wyznają sobie uczucia.

Powieść Sabriny Jeffries to przykład świetnie napisanego romansu historycznego. Lekki, zabawny, wciągający - czy coś trzeba więcej aby przyjemnie spędzić z nim popołudnie?

niedziela, 14 maja 2017

,,Długa chwila ciszy" Paul Colize


Tytuł oryginału: Un long moment de silence

 Ojciec Stanisława Kervyna zginął w 1954 roku jako jedna z ofiar masakry na lotnisku w Kairze. Sprawców ani motywu działań nigdy nie udało się ustalić. Współcześnie Stanisław, dorosły, zamożny człowiek z bardzo zwichrowaną historią osobistą, postanawia dotrzeć do prawdy i okryć co naprawdę było powodem śmierci jego ojca. Zaczyna prywatne śledztwo, które prowadzi go do okrycia zaskakujących faktów w prywatnej historii oraz odsłania kulisy działania tajnej organizacji żydowskiej ścigającej ocalałych nazistów.

,,Długa chwila ciszy" to powieść dwu-wątkowa. Główna oś to śledztwo prowadzone przez Stanisława. Bohater to uparty, arogancji, przekonany o własnej nieomylności seksoholik. Dotychczas wszystko czego pragnął otrzymywał praktycznie na pstryknięcie palcami. Teraz odbija się od ścian próbując zburzyć mury wieloletniego milczenia oraz przekonać do współpracy pewną panią tłumacz. Jego poszukiwania pozwolą zweryfikować mu swoje życie, na nowo na nie spojrzeć i zrozumieć wiele rzeczy.

Ale pomimo ciekawego pogłębienia psychologicznego postaci jest to przede wszystkim wciągająca powieść sensacyjna. Drugi ważny wątek to kształtowanie się żydowskiej organizacji Kot, która wyznacza sobie za cel odszukanie, osądzenie i ukaranie wszystkich zbrodniarz nazistowskich.

Paul Colize stworzył ciekawą mieszaninę historii, tajemnicy, sensacji, doprawioną nutką psychologii. Pozwoliło to na zaciekawienie czytelnika i utrzymanie go w niepewności do ostatnich stron. Nie uda się łatwo odgadnąć rozwiązania bo nie jest ono sztampowe. Zaskakuje tak jak prawdziwe życie i prawdziwa historia, która stała się impulsem do napisania tej powieści. Każdy miłośnik sensacji połączonej z historią II wojny światowej powinien czuć się usatysfakcjonowany.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 94,7 cm - 1,9 cm =  92,8 cm                   

piątek, 12 maja 2017

,,Wielbiciel" Charlotte Link


Tytuł oryginału: Der Verehrer

Na początku wydaje nam się, że obserwujemy dwie zupełnie odrębne historie: śledztwo w sprawie brutalnego zabójstwa młodej kobiety na wsi koło Augsburga i niespodziewany rozpad spokojnego, ustabilizowanego życia Leony Dorn we Frankfurcie. Dosyć szybko zaczynamy domyślać się co rzeczywiście łączy te dwie sprawy i dopiero wtedy zaczyna się pełna napięcia gra psychologiczna.

Charlotte Link nie komplikuje nam odbioru. Prosta opowieść o kobiecie, która znalazła się na zakręcie życia i stała się łatwym celem dla psychopaty. Autorka niczym nie zaskakuje ale pomimo tego skutecznie wbija w fotel. Z zapartym tchem obserwujemy wnikliwą analizę zaburzonego zachowania. Wiemy, a przynajmniej domyślamy się następnie się wydarzy ale i tak kolejne wydarzenia elektryzują i budzą napięcie. Z coraz większym niedowierzaniem obserwujemy mechanizm obsesji oraz chorobliwej zazdrości. Nieświadomie razem z główną bohaterką podejmujemy grę z przestępcą i mamy nadzieję, że to my ją wygramy a cała reszta okaże się tylko sennym koszmarem.

,,Wielbiciel" to świetnie napisany thriller psychologiczny. To lektura mroczna i wciągająca. Fabuła jest tak prowadzona by grać na emocjach i budzić strach przez to co siedzi wewnątrz człowieka. Doskonale i bardzo prawdopodobnie nakreślony jest ciąg zdarzeniowy. Nie ma tu żadnych wielkich wydarzeń, jest tylko szara rzeczywistość, nudna egzystencja, którą przełamuje przypadkowe zdarzenie potem napędzające cały dramat. Bohaterowie też zwyczajni, tacy jakich dziesiątki mijamy codziennie nie zdając sobie sprawę jakie skrywają tajemnice.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 97,8 cm - 3,1 cm =  94,7 cm                  

środa, 10 maja 2017

,,Wygnani do raju. Szwedzki azyl" Krystyna Naszkowska


,,Wygnani do raju" to zbiór dziesięciu rozmów z polskimi emigrantami, którzy trafili jako bardzo młodzi ludzie do Szwecji w wyniku wydarzeń z 1968. Był to okres gdy do głosu bardzo mocno doszedł ponownie antysemityzm a oni jako osoby powiązane z religią judaistyczną mniej lub bardziej dotkliwie zetknęły się z represjami. Ich rodzice tracili stanowiska, posady i byli zmuszani do opuszczenia Polski.

Bohaterowie reportażu to już dorośli ludzie, którzy najważniejszy okres życia mają za sobą i mogą sobie pozwolić na podsumowania. Uderzająca jest łatwość i szybkość zaaklimatyzowali się w Szwecji i znaleźli tam swoje miejsce. Większość z nich jeszcze w Polsce studiowała, skończyła dobre szkoły ale to dopiero w Szwecji dostali swoją szansę i wykorzystali ją z nawiązką. Teraz to znani przedsiębiorcy, dziennikarze, profesorowie, wydawcy. Wszyscy podkreślają, że o ile decyzja o wyrzuceniu ich z kraju była dla nich dramatem, to w ostatecznym rozrachunku okazała się zaletą bo pozwoliła im rozwinąć skrzydła i robić coś co pozwala zostawić po sobie trwały ślad. Część z nich nadal czuje więź z ojczyzną, są tacy którzy czują się już Szwedami ale nikt nie chce wracać do kraju.

Mam mieszane uczucia po lekturze tego reportażu. Rozumiem tragizm wydarzeń jakie zdecydowały o wysiedleniu bohaterów z Polski ale jakoś nie umiem im szczerze współczuć. Opuścili kraj po to by szybko zaczynać szkołę, studia, karierę w Szwecji. Jakoś nie czuć trudów ich przeżyć, wręcz przeciwnie bije z tych rozmów duma i pycha. Pokazanie, że oto Polska ich nie chciała więc teraz budują Szwecję. Wszyscy rozmówcy poradzili sobie w nowym świecie, ale przecież nie były to osoby proste tylko dzieci ludzi wykształconych, obytych, dobrze sytuowanych, które nawet w Polsce odnalazłyby bez trudu swoje miejsce gdyby im na to pozwolono. Historia zadecydowała inaczej ale z korzyścią dla nich.

Nie chcę i nie mogę jednoznacznie ocenić tego zbiorku. Do mnie to co autorka i rozmówcy próbowali przekazać nie trafiło.