niedziela, 24 marca 2019

,,Meksyk od kuchni. Od Azteków do Adelity" Susana Osorio-Mrożek


,,Meksyk od kuchni" to książka, która zabiera czytelnika w fascynującą podróż po smak Meksyku. Robi to jednak bardzo kompleksowo. Autorka przez pryzmat kulinariów opowiada historię społeczną od czasów prekolumbijski (Majów, Azteków) aż do początku XX wieku.

Jedzenie towarzyszy ludziom cały czas. Czasem nawet specjalnie nie zastanawiamy się co i dlaczego jemy. Susana Osorio-Mrożek od strony kuchni pokazuje kulturę i społeczność meksykańską. Ciekawie, z ogromną wnikliwością prezentuje jak zmieniały się obyczaje, zachowania i co na to wpływało. Podkreśla specyfikę regionu, wraz ze wszystkimi cechami, które są dla niego charakterystyczne. Okrywa ciekawostki i niezwykłe odkrycia, które banalne ale miały przełomowe znaczenie w kuchni, nie tylko dla walorów smakowych ale także zdrowotnych. Zaczyna od początku - od Azteków. Tutaj mówi nie tylko o zwyczajnym, codziennym przygotowaniu posiłków ale także dosyć szczegółowo rozwija temat rytuałów, w tym i kanibalizmu. Potem już pokazuje jak bardzo przenikały się kultury w trakcie podbojów hiszpańskich i skąd Meksyk czerpał inspiracje.

Jej opowieść nie ogranicza się tylko do kuchni. Kuchnia jest ważna ale na szczęście Osario-Mrożek prezentuje znacznie szerszy kontekst. Pokazuje całe społeczeństwo, pełne różnorodności, zmieniające się i ewoluujące. Pokazuje problemy zarówno społeczne, kulturalne oraz polityczne. Bo nawet jeśli sobie tego nie uświadamiany to jedzenie i zwyczaje z nim związane zawsze są obecne i czasem mają nie ocenione znaczenie.

Książka to fascynująca podróż do Meksyku, kompleksowa, ciekawa, nieoczywista. Sięgająca do podstaw społeczeństwa, odsłaniająca jego najlepsze, najbardziej smakowite oblicze. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 126,5 cm - 2,7 cm = 123,8 cm.

sobota, 23 marca 2019

,,Legion" Elżbieta Cherezińska



,,Legion" to powieść napisana na kanwie autentycznych wydarzeń i przybliżająca historię Brygady Świętokrzyskiej. Opowieść o wojsku, które było nieuznawane, które walczyło z hitlerowcami, Rosjanami a nawet z komunistami. Ich jedynym celem była Wolna Polska i nie taka jak wdziałby ją Zachód ale ta prawdziwie wolna. Nie dali się stłamsić, przekonać, do niuansów polityki - bili zdrajców, wrogów, mając w sercu poczucie tego co jest właściwe i co mu zostać zrobione.

Cherezińska pokazuje II Wojnę Światową z perspektywy dowódców Brygady Świętokrzyskiej ale i zwykłych żołnierzy. Świat jaki prezentuje jest wielowymiarowy i pełen kontrastów. Dotychczas żyłam w przekonaniu, że polskie wojska w trakcie wojny były jednolite i nakierowane na wspólny cel jakim miała być walka z Niemcami. ,,Legion" skutecznie wybił mi z głowy takie myślenie i zmusił do poszukiwań oraz zagłębienia się w historię, by na własne oczy przekonać się jak bardzo podzielona była armia. Autorka wybiera bohaterów z różnych stron a udowadnia, że byli tacy, dla których Polska była autentycznie najważniejsza, którzy nie zważali na okoliczności i robili to co do nich należy, próbując zachować człowieczeństwo i przyzwoitość.

Niesamowitym jest fakt, że Brygada Świętokrzyska prawie nie istnieje w społecznej świadomości. Przecież to idealny przykład heroizmu, patriotyzmu, samozaparcia, wytrwałości oraz sukcesu. W powieści uchwycono i naświetlono wszystkie te cechy dodając też trochę bezczelności, romansu oraz humoru. Nie oszczędzono dramatycznych, tragicznych zdarzeń ale dzięki temu całość czyta się z zapartym tchem, nie mogąc uwierzyć, że to wszystko zdarzyło się na prawdę i nie jest tylko fikcją literacką.

Cherezińska stworzyła powieść, która odsłania trochę zapomniane karty naszej historii. Robi to po mistrzowsku, ożywiając historię i pokazując, że może ona być fascynująca niczym najlepszy film sensacyjny. Polecam!

środa, 20 marca 2019

,,Złoto Maorysów" Sarah Lark

 Tytuł oryginału: Das Gold der Maori

,,Złoto Maorysów" to początek kolejnej trylogii nowozelandzkiej. Nowi bohaterowie pokazują zupełnie nową odsłonę Nowej Zelandii w okresie jej kolonizacji.

Bohaterowie tej trylogii nie wybrali z własnej woli Nowej Zelandii jako miejsca gdzie chcieliby żyć. Micheal jak i Lizzie zostali skazani i wysiedleni na drugi koniec świata, do Australii, skąd udaje im się dosyć szybko uciec. Zdesperowana ciężarna Kathleen wybiera drastyczne rozwiązanie jakim jest małżeństwo z okrutnym i bezwzględnym mężczyzną by podążyć śladami Michaela. Żadne z nich nie zdaje sobie sprawy, że przed nimi trudne, naznaczone wieloma trudnymi decyzjami, bolesnymi wydarzeniami oraz skomplikowane życie. Wszyscy krok po kroku będą musieli się odnaleźć w zupełnie innym świecie. Jedni dorosną, zmądrzeją, nauczą się walczyć o siebie i nie poddawać przeciwnością losu, jednym będzie łatwiej, inni będą mieli pod górkę. Ale jedno jest pewne, los jaki ich czeka jest przewrotny i nie zważa na nic.

Mimo, że autorka oparła akcje na trójce głównych bohaterów: Michaelu, Kathleen i Lizzie, nie sposób nie zauważyć, że to kobiety wiodą prym. Są silniejsze, bardziej pomysłowe, myślą racjonalniej, twardo stąpając po ziemi, szukają lepszych rozwiązań oraz łatwiej się dostosowują. Przy takim zestawieniu mężczyźni wypadają blado. Fakt, są nieodłącznym elementem, bez ich wsparcia wiele rzeczy może się nie udać ale brakuje im, a szczególnie Michaelowi, tego czegoś. Michael płynie z prądem wydarzeń, niespecjalnie próbując się z nim mierzyć. W przeciwieństwie do Kathleen a szczególnie Lizzie, które wiedzą co chcą i dążą do tego.

Sarah Lark po raz kolejny mnie zaczarowana. Stworzyła porywającą, wielowątkową opowieść o ludziach, w baśniowej scenerii Nowej Zelandii. Trudne, brutalne życie osadników zestawiła z egzotyczną kulturą Maorysów, pełną szacunku dla natury i przepełnioną duchami. ,,Złoto Maorysów" zapiera dech w piersiach, fascynuje i zachwyca szczegółami. Niezwykły obraz, od którego trudno się oderwać.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 130,4 cm - 3,9 cm = 126,5 cm.

czwartek, 14 marca 2019

,,Arystokratka i fala przestępstw na zamku Kostka" Evžen Boček

 Tytuł oryginału: Aristokratka a vlna zločinnosti na zámku Kostka
 
31 sierpnia 1997 - dzień gdy zginęła księżna Diana a zamek w Kostce pogrążył się w żałobie. Mieszkańcy popadli w rozpacz (i inne uzależnienie) i nawet nie podejrzewali, że im także grozi poważne niebezpieczeństwo. Do rodowej posiadłości Kostków zmierzają dwie, samodzielne grupy, których celem jest kradzież. I pewnie każdy się zdziwi co można ukraść w miejscu gdzie nic nie ma, i które beztrosko otwiera się na stada ,,muflonów". Cóż, znajdą się i amatorzy czaszek poprzednich Marii oraz tacy co połakomią się na niespodziewanie odnalezionego Rembrandta, zwanego wcześniej jako ,,Burdel w kuchni."

Dopiero gdy sięgnęłam i zaczęłam czytać czwarty tom z serii przygód ,,Arystokratki" uświadomiłam sobie jak brakowało mi tego absurdalnego, czeskiego humoru. W prawdzie ten króciutki tomik bardziej koncentruje się na nieudolnych i niewydarzonych złodziejach niż na mieszkańcach zamku. Dzięki temu dostajemy opowieść o bandzie gapowatych złodziejaszków, którym własny pech przeszkadza w wykonaniu zadania. Mimo, że wszystko jak zawsze okraszone jest specyficznym, czeskim humorem to brakowało mi moich ulubieńców Józefa i pana Spocka. Zresztą całą reszta tej szalonej ferajny przewija się w tle, dopełniając wizerunek nędzy i rozpaczy. Tylko hrabianka Maria jako tako zachowuje zdrowy rozsądek i z charakterystycznym dla siebie dystansem relacjonuje to co działo się na zamku.

,,Arystokratka i fala przestępstw na zamku Kostka" to cudowny, króciutki i jak zawsze śmieszny powrót. Pełen absurdów, komizmu sytuacyjnego oraz pomyłek. Bawi i relaksuje więc jak zawsze dla mnie bomba!

środa, 6 marca 2019

,,Grzech" Max Czornyj


Lublin, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Miastem wstrząsa tajemnicza seria zaginięć kobiet. Nic ich nie łączy, więc i policja działa dosyć niemrawo. Dopiero odkrycie pierwszych zwłok - bardzo brutalnie potraktowanych i porzuconych w nienaturalnie wystylizowanej pozycji zmusza śledczych do bardziej radykalnego działania. Nie zdają sobie oni sprawy, że to początek drastycznej serii zbrodni. Zacznie się wyścig z czasem, pełen krwi, nieoczekiwanych zwrotów akcji oraz przepełniony dziwnymi mistycznymi nawiązaniami.

,,Grzech" to powieść bardzo nierówna. Początkowo czytało mi się ją świetnie - za jednym zamachem, w jeden wieczór pochłonęłam ponad połowę i gdybym wtedy pisała opinię, zaczynałaby się od słów ,,Panie Czornyj gdzieś się pan chował, że dopiero teraz do pana dotarłam". Początek jest idealny - nietypowa zagadka, mrocznie, krwawo, stopniowanie napięcia oraz wyrazisty śledczy. Niestety, książka nie utrzymała tempa i formy. Po połowie poczułam przesyt brutalnością, makabrą, coś przestało mi grać a śledztwo zaczynało przypominać chaos, z którego nie wiadomo co się bierze. I chociaż fabuła przypominała to co lubię u Chrisa Cartera, tutaj coś mi nie pasowało. Może nie pasowało mi nierealność zbrodni? Jakoś ciężko było mi sobie wyobrazić, że takie cuda w Polsce są możliwe. Chyba właśnie ten hollywoodzko-sensacyjny styl w drugiej połowie książki stanowił dla mnie przeszkodę.

Trzeba jednak przyznać, że Max Czornyj ma to coś. Zaintrygował, wciągnął, przykuł uwagę, trochę przeraził i zaskoczył. Jest w prawdzie sporo niedociągnięć ale debiutować w takim stylu to jednak coś. Z pewnością trafiłam na autora, do którego będę wracać.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 133,1 cm - 2,7 cm = 130,4 cm.

wtorek, 5 marca 2019

,,Drugie życie Isabel" J.A.Redmerski


Tytuł oryginału: Reviving Izabel

Zachęcona pozytywnymi wrażeniami po lekturze pierwszej części cyklu o seryjnych mordercach ,,Zabić Sarai" postanowiłam kontynuować przygodę sięgając po ,,Drugie życie Isabel". Niestety, tutaj było gorzej to co zadziałało w pierwszej części, tutaj wywoływało znużenie, zniechęcenie i sprawiało, że bardzo ciężko było mi ciągnąć lekturę.

Głównymi bohaterami nadal są Sarai (Isabel) i Victor. Niby się rozstali ale coś ciągnie ich ku sobie. Szczególnie, że Sarai postanawia rozwijać swoje alter ego by zostać profesjonalną zabójczynią by wyrównać stare rachunki i zabić wszystkich tych, którzy ją skrzywdzili oraz krzywdzą inne kobiety. Victor zdaje sobie sprawę, że dziewczynie brakuje środków i umiejętności aby kontynuować swoją misję i wbrew sobie zostaje jej mentorem. Nic nie jest proste ani łatwe, oprócz wyczerpujących treningów będą musieli stawić czoła zagrożeniu, nauczyć się rozpoznawać kto jest wrogiem a kto sojusznikiem oraz przede wszystkim stanąć twarzą w twarz z własnymi uczuciami.

,,Zabić Sarai" niosło w sobie pewną nowość. Nietypowe połączenie romansu z brutalną opowieścią o świecie seryjnych morderców, to sprawiło, że byłam ciekawa i zaintrygowana. Tutaj nadal powtarza się ten sam schemat w jeszcze bardziej rozbudowanej i bardziej mrocznej formie. Seks, zabójstwa, brutalność, ckliwe wyznania przeplatają się nawzajem tworząc naiwną mieszaninę. Sarai jest zbuntowana i irytująca, Victor mocno wycofany. Przez to tworzą nudny i bardzo ciężkostrawny zestaw. Dalszy ciąg opowieści o ich związku zupełnie do mnie nie trafił - bo ani to nie romans, ani nie thriller. Wszystkiego jest po trochę, wszystko trochę chaotyczne i ... nudne. Seria ,,W towarzystwie zabójców" nie jest literackim majstersztykiem ale spodziewałam się choć trochę życia, emocji, napięcia ale niestety wszystko jest mocno okrojone.

,,Drugie życie Isabel" zupełnie do mnie nie trafiła. Książka mocno przeciętna, której jedyną zaletą jest kontrowersyjne tło. Zdecydowanie lepiej wyglądała pierwsza część. Może w przyszłości sięgnę po kolejne tomu, by sprawdzić jak dalej rozwija się akcja, chociaż teraz jestem zniechęcona.

poniedziałek, 4 marca 2019

,,We własnym gronie" Mari Jungstedt


Tytuł oryginału: Den inre kretsen

,,We własnym gronie" to kryminał, który już zaczyna się nietypowo. W prawdzie jest morderstwo ale początkowo nie takie jak można by się spodziewać. Na Gotlandii, w pełni lata dwie małe dziewczynki znajdują bestialsko okaleczonego kuca. Ktoś odciął mu głowę, którą zabrał wraz z całą krwią. Śledczy z komisarzem Knutasem są bezsilni i kluczą w miejscu. Nie wiedzą jednak, że to zaledwie preludium do czegoś znacznie większego i bardziej wstrząsającego. Wkrótce pojawią się kolejne zwłoki, tym razem ludzkie a trop jaki się pojawi będzie kierował w zupełnie nieoczekiwaną stronę.

Kryminał, jak na typowego przedstawiciele skandynawskiego odłamu, powoli się rozwija. Długo przychodzi czekać na właściwą zbrodnię i właściwe śledztwo ale dzięki temu poznajemy dosyć dobrze całe tło. Autorka buduje główne postaci mocno sięgając w ich życie prywatne - szczególnie w przypadku dziennikarza Johanna. Obserwujemy zwyczajne małomiasteczkowe życie. Na tym tle zbrodnia wygląda znacznie bardziej rażąco i wydaje się burzyć to co ułożone. Samo śledztwo prowadzone jest w prawdzie powoli ale skutecznie, co rusz dochodzą nowe elementy wskazujące na motyw ale na samo rozwiązanie trzeba czekać praktycznie do ostatnich stron. Przyznam, że trochę mnie zaskoczyło ale tylko w kwestii personalnej bo podwaliny pod  sam motyw bardzo dobrze rozłożono w trakcie prowadzenia akcji.

,,We własnym gronie" dobrze się czyta. Ciekawe śledztwo, które zmierza w nieoczekiwaną stronę, bohaterowie, którzy niestety momentami przesłaniają to co powinno być najważniejsze ale generalnie wnikliwi, dociekliwi i uparcie dążący do poznania prawdy i przede wszystkim senna, letnia, małomiasteczkowa Gotlandia. Idealna powieść na relaks.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 135,4 cm - 2,1 cm = 133,1 cm.