piątek, 29 września 2017

,,Okupacja od kuchni" Aleksandra Zaprutko-Janicka


Niby to banał ale każdy musi jeść. I nie ważne jak straszne, tragiczne zdarzenia rozgrywają się naokoło. Na pierwszy plan zawsze wyjdzie kwestia jedzenia.

Aleksandra Zaprutko-Janicka w swoje publikacji próbuje opowiedzieć o tym jak wyglądało żywienie i kwestia pożywienia w trakcie II wojny światowej. Skoncentrowała się na klasie średnie i inteligenckiej (czyli ówczesnych odpowiednikach dzisiejszych czytelników tej książki). Pokazuje jak bardzo zmieniło się ich życie i jak wiele wysiłku oraz pomysłowości musiało kosztować panie domu przygotowanie nawet najprostszego posiłku. Sklepy nie działały, reglamentacja pożywienia była kpiną, brakowało wielu składników a ludzie musieli żyć i walczyć. Wtedy do głosu doszła polska pomysłowość. Prawie wszystko można było wykorzystać: obierki, żołędzie, brukiew. Nagle park stał się działką. I, niestety, wiele zwierząt, o których wcześniej nie pomyślano by w kategoriach posiłku, jak konie, koty, gołębie, nagle nimi się stało.

Chyba jednak największymi bohaterami tej książki są tysiące bezimiennych ochotników, który ryzykowali swoje życie wyruszając na szaber i poświęcając się by przeszmuglować jedzenie ze wsi do miasta. Fakt, że nie działali do końca z bezinteresownych pobudek wcale nie umniejsza ich odwagi.

,,Okupacja od kuchni" to kolejny ciekawy i pełen niezwykłej oraz nieoczywistej historii. Zbliża się bardzo mocno do zagadnień, które są bliskie zwykłemu Polakowi i pokazują zupełnie inne, bliższe, bardziej swojskie oblicze Wielkiej Historii. 

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 40,6 cm - 2,5 cm = 38,1  cm                  

czwartek, 28 września 2017

,,Miłosne szyfry" Tessa Dare


Tytuł oryginału: Do You Want to Start a Scandal

Początkowa to historia nie przypadła mi do gustu. Mimo, że akcja rozgrywa się bardzo szybko. Już na pierwszych stronach panna Charlotte Highwood pakuje się w nie lada kłopoty, które kończą się zaręczynami (na razie nieoficjalnymi) z przystojnym markizem. Brakowało mi jednak klimatu jakim charakteryzują się opowieści z Spindle Cove. Dopiero w miarę rozwoju akcji pojawiają się pewne charakterystyczne nuty.

To ponownie komedia romantyczna z całą gamą pomyłek i wpadek. Rezolutna panna Charlotte, którą obserwowaliśmy jak dorasta w poprzednich tomach teraz znalazła się w centrum wydarzeń. Nauczona doświadczeniami starszych sióstr chce małżeństwa z miłości a nie obowiązku. A właśnie taki proponuje jej Piers. Charlotte nie byłaby sobą gdyby za szybko się poddała. Spryt i inteligencja to jej największe zalety i tego ma zamiar właśnie użyć.

Szkoda mi się żegnać ze Spindle Cove. ,,Miłosne szyfry" to domknięcie opowieści. Dopisanie ostatniego rozdziału do historii specyficznych mieszkanek tego nadmorskiego miasteczka. Dzięki wtrąceniom dowiadujemy się co słychać u bohaterek wcześniejszych tomów i tylko pozostaje nam wierzyć że żyją sobie dalej długo i szczęśliwie.

wtorek, 26 września 2017

,,Sto milionów dolarów" Lee Child

 Tytuł oryginału: Night School

Trochę się rozczarowałam. Bo wiecie, po tak kultowym bohaterze jak Jack Reacher spodziewałam się więcej. Dużo zadymy, szalonej akcji, mnóstwo napięcia, zagadki i przede wszystkim by zagrożenie goniło zagrożenie. Za to tutaj jest bardzo statyczna akcja. Bohater ma znaleźć coś wartego sto milionów dolarów, którą to rzeczą interesują się wrogowie. Pozornie łatwe zadanie? Nic bardziej złudnego. Teoretycznie nie istnieje nic takiego: wszystko jest albo droższe albo tańsze. Ktoś jednak czymś handluje. Informacje krążą po kontynentach a Reacher siedzi i obserwuje rzeczywistość Hamburga. Pląta się tam gdzie nie powinien, chyba bardziej dla zasady wdaje się w jakąś bójkę i genialnie zgaduje o co w tym wszystkim chodzi.

Przynajmniej w tym przypadku, nie po drodze mi z Reacherem. Chciałam więcej dynamicznej akcji, więcej zwrotów akcji, napięcia. Czegoś co skutecznie przykułoby uwagę. I chociaż długo utrzymywała zainteresowanie tajemnicza ,,rzecz" to nie było to, aż na tyle przekonywujące żebym lepiej oceniła powieść. Dużo tam niepotrzebnego dreptania w miejscu i chociaż nie ma specjalnie dużo niepotrzebnych dłużyzn akcji to jednak brakuje dynamizmu.

,,Sto milionów dolarów" trudno nazwać powieścią sensacyjną. Ma pewne cechy sensacji ale i powieści szpiegowskiej oraz thrillera. Trochę jednak tego za mało aby skutecznie wbić w fotel na cały wieczór.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 43,5 cm - 2,9 cm = 40,6  cm                  

poniedziałek, 25 września 2017

,,Miasto cieni" Ransom Riggs

 Tytuł oryginału: Hollow City

Osobliwego domu pani Peregrine już nie ma. Sama opiekunka osobliwych dzieci także nie jest sobą. Uwięziona pod postacią ptaka sama potrzebuje pomocy. Gromada osobliwców pod wodzą Jacoba i Emmy wyrusza w świat poza granice swojej pętli by szukać ratunku. Odwiedzą inne pętle, poznają kolejnych osobliwców i przyjdzie im się zmierzyć po raz kolejny z ukrytym złem.

,,Miasto cieni" to schematycznie napisana kontynuacja. Czasami wręcz razi (przynajmniej mnie, jako osobę już dorosłą) ślepe kierowanie się zasadą problem - genialne a jednocześnie proste rozwiązanie - błyskotliwe dzieci górą. Większa cześć powieści niestety tak wygląda. I nawet tło, na którym rozgrywa się akcja jest jakieś mało wyraźne. Jak dla mnie za mało magii, uroku, tej niezwykłej potrzeby przygody. Dopiero zakończenie łamie schemat, burzy spokój i sprawia, że na wszystko patrzy się zupełnie inaczej. Dużo wyjaśnia i sprawia, że ma się ochotę sięgnąć po kolejną część.

Tutaj także ogromnym plusem są zdjęcia pochodzące z kolekcji autora i jego znajomych. Niecodzienne, intrygujące, idealnie wpisujące się w klimat opowieści oraz podkreślające jej charakter. Są elementem, który jednoznacznie wyróżnia powieść na tle wielu innych powieści przygodowych z nutką fantastyki skierowanych do młodzieży.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 46,3 cm - 2,8 cm = 43,5  cm                  

piątek, 22 września 2017

,,Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan" Dariusz Rosiak


,,Ziarno i krew" to niezwykła wędrówka, która zaczyna się w Sztokholmie by zakończyć się Zachodnim Brzegu w Izraelu. Jednak opisów wędrówki nie ma tutaj prawie wcale, bo nie droga sama w sobie jest ważna ale to gdzie, a właściwie do kogo, prowadzi.

Dariusz Rosiak przemierza Bliski Wschód by spotkać się z zamieszkującymi te tereny chrześcijanami.Przygląda się z bliska ich społecznościom i próbuje pokazać różnice jak i podobieństwa. Współcześnie, czasem zapominamy, że to nie Europa była kolebką chrześcijaństwa. Narodziło się ono na Bliskim Wschodzie, tam zachodziły najważniejsze procesy klarowania się ideologii. Tam rozgrywały się najważniejsze spory teologiczne i tam nadal mieszkają ludzie, którzy wierzą i modlą się jak ich przodkowie. Jednak bycie chrześcijaninem w tym rejonie świata to prawdziwe wyzwanie i szkoła wiary. Z  każdej strony jest się atakowanym, pozbawianym podstawowych praw, traktowanym jak obywatel drugiej kategorii. Normalnym jest życie w stałym zagrożeniu przed utratą życia. Mimo te wspólnoty chrześcijańskie żyją, funkcjonują i potrafią sprawiać, że muzułmanie postanawiają przyjąć chrzest.

,,Ziarno i krew" otworzyło mi oczy na wiele zagadnień, które wcześniej ignorowałam lub nie rozumiałam. Bliski Wschód - Syria, Egipt, Turcja, Irak - to nie tylko Państwo Islamskie i wojujący islam ale także przestrzeń gdzie żyją normalni ludzie. Uchodźcy to nie tylko przenikający do Europy terroryści ale i chrześcijanie, którzy szukają nowego domu. Rosiak pokazał całą złożoność problemu. Wyciągnął na pierwszy plan to co dotychczas kryło się w tle, co zagłuszały doniesienia o zamachach. Pokazał siłę, wiarę i niezwykły hart ducha zwykłych ludzi. Świetny reportaż, który warto przeczytać.


  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 49,4 cm - 3,1 cm = 46,3  cm                  

czwartek, 21 września 2017

,,Biuro Podróży Samotnych Serc: Kierunek Tajlandia" Katy Colins

Tytuł oryginału: Destination: Thailand (The Lonely Hearts Travel Club)

Kto z nas nie marzy o dalekich podróżach, egzotycznych miejscach, szalonych przygodach. Gdy aura za oknem nie sprzyja oddajemy się marzeniom o miejscach gdzie zawsze jest słońce, czas wolniej płynie a deszcz i wiatr są pojęciami obcymi. Jeśli jeszcze dodatkowo coś w życiu się nie układa, pierwszą myślą jest uciec (pardon, wyruszyć) na drugi koniec świata.

Tak właśnie zrobiła Georgia. Tuż przed ślubem narzeczony odszedł, straciła pracę i mieszkanie. Zagubiona postanowiła wyruszyć w swoją podróż życia by doświadczyć czegoś nowego. Oczywiście początkowo wszystko idzie źle, nic się nie układa a ludzie jacy ją otaczają są wyjęci z najgorszych koszmarów. W którym momencie dochodzi do przebudzenia i Georgia postanawia zawalczyć oraz zejść z łatwych utartych ścieżek.

,,Biuro Podróży Samotnych Serc: Kierunek Tajlandia" to bardzo schematyczna i stereotypowa powieść. Wyróżnia ją jednak lekkość stylu oraz humor z jakim przedstawione są przygody Georgii. Jej Wielka Podróż nie odbiega zbytnio od tego do czego przyzwyczaił na ten gatunek: najpierw całe pasmo porażek by potem się podnieść. Plusem jest jednak tło jakie prezentuje autorka. Obok Georgii przewija się cała ferajna różnych postaci. W większości są to statystyczni turyści  odwiedzający Tajlandię: bezrefleksyjni, nastawieni na łatwą rozrywkę, głupi, wyrachowani czy wręcz prymitywni. Nie doceniają tego co dane jest im doświadczać czy oglądać.

Przygody Georgii to świetny przerywnik. Przypomina o lecie i egzotycznych miejscach. Pozwala choć przez chwilę poczuć się ja na pełnych przygód wakacjach. Przyjemna, pełna rozrywki książka.

wtorek, 19 września 2017

,,Przesyłka" Sebastian Fitzek

 Tytuł oryginału: Das Paket
 
,,Przesyłka" to thriller prawie idealny. Zwarta konstrukcja, szybkie tempo, nagłe i niespodziewane zwroty akcji. Jest to ogromny plus bo miesza w głowie i budzi niepokój oraz niepewność w czytelniku. Tak jak główna bohaterka ma problemy z rozpoznaniem co jest prawdą a co tylko mirażem.

Tytułowa przesyłka staje się katalizatorem wywołującym całą serię tragicznych i dramatycznych zdarzeń w życiu głównej bohaterki. Skrzywdzona i osamotniona coraz bardziej popada w paranoję. Ma problemy z rozróżnianiem prawdy. Podobnie jest z czytelnikiem. Autor głęboko wchodzi w psychikę swojej bohaterki zmuszając ją do ekstremalnych zachowań, przez to tylko jeszcze bardziej utrudnia dotarcie do rozwiązania. Wokół bohaterki buduje świat złożony z niedomówień, tajemnic, kłamstw, które nie pozwalają dostrzec jej tego co na prawdę wokół niej się dzieje.

Ogromnym plusem ,,Przesyłki" jest to, że idealnie wpisuje się w klasyczne schematy. Skondensowana forma nie pozwala na nudę, wątpliwość goni wątpliwość, nic nie jest pewne, cały czas czujemy niepokój. I mimo, że już w połowie zgadłam właściwe rozwiązanie spędziłam przyjemne popołudnie.

poniedziałek, 18 września 2017

,,Komornicy i opowiadania wybrane" Władysław Orkan



Nie ma już karczmy przy rynku, stary kościółek spłonął w 1992 roku, stare chatynki już dawno rozebrane i zapomniane, cichy cmentarz opiekuje się żoną i córką i tylko drewniany domek przypomina, że był i mieszkał Władysław Orkan. Bacznie obserwował, dumał i zapisywał. To dzięki niemu znowu do głosu dochodzą niewidoczni, zapomniani górale gorczańscy.

,,Komornicy" to zaledwie miniaturowa powieść, która opisuje biedę i cierpienie górali. Nie bazuje na schemacie konfliktu między chłopem a panem ale wchodzi głębiej i naświetla wewnętrzne podziały wśród najuboższych. Bo i tam są lepsi i gorsi. I o ile ten obraz jest ważny ale trochę już nieaktualny to dużo bogatsza jest warstwa charakterologiczna. Wzory zachowań, sposoby myślenia są uniwersalne i stałe. Wychodzą na wierzch małostkowość, zazdrość, głupota, chciwość, brak zrozumienia dla inności. To samo widać w pozostałych opowiadaniach.

Dla mnie jednak najważniejszy był obraz okolic, w których się wychowałam. Obraz sprzed prawie 100 lat. To jak wiele się zmieniło i jak wiele pozostało takie same. Wiele problemów zostało i choć w innej formie nadal są obecne. Władysław Orkan umiał dać temu wyraz. Chociaż ciężko się obecnie go czyta, przede wszystkim na bardzo mocną stylizację gwarową to gdy się już zacznie nie można się oderwać. Wiem, że jest to wybór nieoczywisty i nietypowy ale warty uwagi.


  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 50,8 cm - 1,4 cm = 49,4  cm                  
 

niedziela, 10 września 2017

,,Nowy Jork" Edward Rutherfurd

 Tytuł oryginału: New York

Zakochałam się w tej opowieści. Nie straszne były mi jej rozmiary. Gdy tylko ją otwarłam, pochłonęła i zachwyciła mnie tak bardzo, że nie byłam w stanie zmusić się do przerwania lub odłożenia jej na bok.

Bo ,,Nowy Jork" to nie tylko barwna i ciekawie opowiedziana historia rodzinna sięgająca swoimi korzeniami ponad trzysta lat wstecz. To także historia miasta, pokazująca jego piękne i wzniosłe momenty ale też z dumą i godnością mówiąca o chwilach słabszych, trudniejszych, bolesnych ranach i wstydliwych momentach. To skomplikowana, wielowymiarowa mozaika okrywająca jak zmieniały się poglądy, zapatrywania, przekonania. Obraz pokazujący rasizm, ciasnotę umysłową ale i wielkości oraz wielokulturowość miasta, które stało się symbolem.

Płynna i pozornie lekka narracja niczym kalejdoskop przeprowadza czytelnika przez wszystko co najważniejsze i pokazuje jak rozbudowywał ale przede wszystkim jak kształtował się Nowy Jork. Pokazuje jego korzenie. A w to wszystko umiejętnie wplatani są kolejni bohaterowie: zmieniają się oni tak jak zmienia się miasto. Są jego głosem i wyznacznikiem.

Nie da się przejść obok tej powieści obojętnie. Czaruje i porywa. Zachwyca i wzrusza. Niczym na przyspieszonym filmie widać zmiany ale gdzieś cały czas czuje się ten sam bijący rytm, który narzuca tempo temu nigdy nie zasypiającemu miastu. Teraz ja nie będę mogła spać, bo będę marzyć żeby móc kiedyś tam pojechać i zobaczyć to wszystko na własne oczy.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 57,5 cm - 6,7 cm = 50,8  cm                  

piątek, 8 września 2017

,,Szmaragdowa tablica" Carla Montero

 Tytuł oryginału: La Tabla Esmeralda

Od wielu osób słyszałam, że koniecznie muszę sięgnąć i przeczytać ,,Szmaragdową tablicę".  Twierdzili, że z pewnością spodoba mi się. Jest w tym wiele prawdy. Powieść Carli Montero idealnie wpisuje się w schemat jaki najbardziej lubię.

Mamy tutaj splecione w jedną opowieść historie dwóch różnych kobiet - współcześnie, młodej Hiszpanki Any oraz rozgrywającą się podczas II wojny światowej, Francuzki Sarah'y. Łączy je tajemniczy obraz ,,Astrolog". Żadna z nich nie zdaje sobie sprawy jak bardzo obraz zaważy na ich życiu oraz jak wiele trudnych, bolesnych, dramatycznych oraz zaskakująco radosnych momentów będzie z nim związane.

,,Szmaragdową tablicę" rewelacyjnie czytało mi się do momentu aż nawał obowiązków nie zmusił mnie do odłożenia na bok. Wtedy chyba doszedł do głosu schematyzm powieści, miałam podejrzenia jak to wszystko może się zakończyć i wcale nie spieszyło mi się aby osobiście to zweryfikować. Bo niestety jest to świetnie napisana, pełna zwrotów akcji i dramatycznych wydarzeń ale jednak schematyczna powieść. Autorka zmieściła pomiędzy okładkami wszystko to czego szuka się w tego typu powieściach: jest szczypta tajemnicy, garść miłości i namiętności, odrobina zagrożenia, jest niepewność i są wątpliwości. Bohaterowie niczym marionetki czasem miotają się kierowani wyższymi siłami i ulegając zwodniczym intrygom. Wszędzie czai się niebezpieczeństwo a każdy nowy dzień to nowa zagadka do rozwiązania i nowa walka do podjęcia. Brzmi zachęcająco, prawda? I takie też jest bo Montero to całkiem zdolna powieściopisarka ale ja chyba chwilowo czuję przesyt tego schematu i muszę poszukać na półce coś innego.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 61,9 cm - 4,4 cm = 57,5  cm                  

niedziela, 3 września 2017

,,Trzy tygodnie na pożegnanie" C.J.Box

Tytuł oryginału: Three Weeks to Say Goodbye

,,Trzy tygodnie na pożegnanie" to elektryzujący i trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony thriller. Zwarta i dobrze skonstruowana intryga opowiada historię młodego małżeństwa, które z dnia na dzień zostaje postawione w sytuacji bez dobrego wyjścia.

Jack i Melissa są młodym małżeństwem, które zmaga się z problemem bezpłodności. Po wielu niepowodzeniach decydują się na adopcję. Maleńka Angelina szybko podbija ich serca i zdobywa miejsce w ich rodzinie. Rodzinna sielanka trwa do momentu aż pojawia biologiczny ojciec dziewczynki i postanawia ją im odebrać.

Od początku czytelnik ma poczucie, że coś jest nie tak. Biologiczny ojciec trwa przy zabraniu dziecka ale równocześnie nie przejawia żadnych cieplejszych uczuć. Jack i Melissa czują się coraz bardziej osaczeni i zdeterminowani by zatrzymać małą. Rozpoczyna się brutalna i krwawa walka o dziecko, nie obejdzie się bez ofiar a finał będzie szokujący.

Siłą napędową powieści z pewnością jest niepewność i chęć poznania motywu jakim kieruje się biologiczny ojciec wraz ze swoim ojcem, sędzią Morelandem. Już od pierwszych stron nakreślono wyraźną linię dzielącą dobrych od złych i do ostatniej strony konsekwentnie się tego trzymano. Brakuje też jakichś spektakularnych zwrotów akcji ale nie można narzekać. Szybka, dynamiczna i raczej prosto prowadzona narracja z kilkoma bardzo brutalnymi przerywnikami, dopełniona obrazem zdesperowanych rodziców walczących o dziecko. Daje to w sumie mocny, wyrazisty thriller przy którym nie można się nudzić. Szkoda tylko, że narracje jest taka jednostronna i nie dane nam jest bliżej przyjrzeć się tym ,,złym". Taki zabieg zdecydowanie pogłębił by warstwę psychologiczną.