Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wzrost 2024. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wzrost 2024. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 października 2024

,,Kolor magii" Terry Pratchett

Tytuł oryginału: The Colour Of Magic

 ,,Kolor magii" to pierwszy tom kultowej serii fantasy Terry'ego Pratchetta rozgrywającej się w Świecie Dysku. Wcześniej czytałam tylko ,,Straż! Straż!" i bawiłam się świetnie. Czytałam opinie, że ,,Kolor magii" jest jednym ze słabszych tomów i raczej może bardziej zniechęcić do kontynuowania niż zachęcić. Ja zaryzykowałam i ... było różnie.

Cały tomik to właściwie kilka opowiadań, które łączą bohaterowie: nieudany mag Rincewind oraz turysta z innego świata Dwukwiat. Rincewind dostaje zadanie czuwania nad turystą w trakcie jego odwiedzić w Świecie Dysku i jak mu to idzie można zobaczyć w kolejnych opowiadaniach. Powiem tylko nie ma nudy, jest absurdalnie, chaotycznie, śmiesznie, wszystko co nieprawdopodobne na pewno się zdarzy a bohaterowie wędrują od jednej wpadki do kolejnej. Oprócz tego czuć specyficzny humor, który jest satyrycznym i ironicznym rozprawieniem się z współczesnością.

Jednak to wcale nie oznacza, że całość jest jednorodna i taka sama od początku do końca. Najlepiej czytało mi się pierwsze (najdłuższe) opowiadanie. Pochłonęłam go na raz i śmiałam się jak norka. Absurd, szaleństwo, czarny humor i cudowna ironia. Fakt, na początku można czuć się zagubionym bo Pratchett nie wprowadza powoli czytelnika w swój szalony świat. On go wrzuca na główkę i radź sobie. Co tylko dodaje klimatu. Jednak po świetnym pierwszym opowiadaniu nadchodzą kolejne przy których już można poczuć znużenie i zniechęcenie. Nadal jest śmiesznie, nadal rządzi przypadek ale brakuje czegoś co by to równoważyło. Ja czułam się już mocno przytłoczona i trochę na siłę skończyłam, z nadzieją, że coś mnie tam jeszcze zainteresuje.

Mimo słabości tego tomiku warto go przeczytać, żeby poznać tę historię i zobaczyć punkt wyjścia dla całego universum. I mimo, że książka jest króciutka to może lepiej czytać ją na raty a nie próbować przeczytać na raz bo tylko zmęczy i przytłoczy.  Ja jednak będą ją dobrze wspominać dzięki początkowi, na którym bawiłam się rewelacyjnie. I dlatego polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 1,0 cm - 1,3 cm = 0,0 cm

piątek, 4 października 2024

,,Magiczny świat Słowian" Kamil Gołdowski


 W ostatnich latach możemy zaobserwować zwrot zainteresowania tematami związanymi z mitologią słowiańską. Popularnością cieszą się wznowienia klasycznych prac Bohdana Baranowskiego czy Leonarda Pełki jak i literatura inspirowana tymi tematami. Sama chętnie sięgam po te książki bo jestem ciekawa. Dlatego chyba nie dziwi fakt, że bez wahania sięgnęłam po ,,Magiczny świat Słowian" licząc na trochę świeższe spojrzenie niż to które znałam z prac wcześniej wspomnianych badaczy.

,,Magiczny świat Słowian" to nie do końca to co sugeruje tytuł. Ja liczyłam trochę na słowiańską mitologię natomiast dostałam pracę, która łączy w sobie wiele różnych tematów, i wcale nie odnosi się tylko do okresu przedchrześcijańskiego. Właściwie autor zaczyna od zderzenia świata Słowian z religią chrześcijańską. Jego opowieść to cały czas konfrontacja dwóch światów, które cały czas się przenikają i uzupełniają. Moment zaprowadzenia chrześcijaństwa paradoksalnie najwięcej mówi o kulturze, która była już obecna na ziemiach polskich. Wtedy też pojawiali się na tych terenach kupcy, podróżnicy, zakonnicy, który dokumentując równocześnie ,,pogaństwo".

Ale praca Gołdowskiego to nie tylko historia. To przede wszystkim fascynująca opowieść o zwyczajach i tradycjach. I wcale nie o tych dawnych ale także tych obecnie kultywowanych będących łącznością z przodkami. Zaskakująca jest geneza wielu zwyczajów, ale także zaskakujące jest spojrzenie na rok i jego przebieg z zupełnie innej perspektywy. To nie mitologia, chociaż odniesienia do wierzeń także znajdziemy, ale głębokie spojrzenie na codzienność i rytuały. To wędrówka przez uśpiony, niewidoczny ale cały czas obecny świat. Świat, który przetrwał mimo skrupulatnych prób wyrugowania i zniszczenia.

,,Magiczny świat Słowian" to zaskakująca praca, która opowiada o znanej rzeczywistości ale robi z nowej perspektywy. To nie jest kopia klasycznych prac antropologicznych ani przypadkowa zbieranina ciekawostek. To wnikliwe spojrzenie na słowiańską, magiczną rzeczywistość. Słowo ,,magia" może nie odnosi się do czarów czy zaklęć - bardziej jest to odpowiedź na to jak Słowianie patrzyli na świat i jak się z nim identyfikowali, co dla nich oznaczały kolejne pory roku, i jak sami siebie umiejscawiali w czasie. Pokazany jest obraz rzeczywistości pełnej znaczeń i rytuałów. Czytałam to z ogromnym zaciekawieniem nawet jeśli początkowo byłam zaskoczona formą i obranym zakresem tematycznym. Z pewnością nie znajdziemy tu wszystkich odpowiedzi ani pełnej analizy dawnych Słowian ale jest idealnym wstępem i punktem wyjścia do dalszych poszukiwań. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu RM!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 2,5 cm - 1,5 cm = 1,0 cm

 

wtorek, 1 października 2024

,,Śmiertelnie ciche miasto" Murong Xuecun

Tytuł oryginału: Deadly Quiet City: True Stories from Wuhan

 Pamiętacie marzec 2020 roku? Moment gdy cały nasz świat został wywrócony do góry nogami? Moment gdy cały świat nagle doświadczył lockdownu i nagle okazało się, że wszystko da się zrobić zdalnie? Z perspektywy dzisiaj (jesieni 2024) wydaje się to już nieprawdopodobne. Jednak się wydarzyło i to przeżyliśmy. Jednak zanim Europa i cały świat zostały objęte globalną kwarantanną, pierwszy akt dramatu rozegrał się w Wuhan, w Chinach. I właśnie o tym opowiada zbiór reportaży ,,Śmiertelnie ciche miasto".

Reportaż koncentruje się na samym początku pandemii czyli przełomie 2019 i 2020 roku. To właśnie wtedy w Wuhan zostają zaobserwowane nasilone przypadki ostrego zapalenia płuc, które nie pasowało do typowych objawów. ,,Śmiertelnie ciche miasto" to zapis osobistych historii kilku osób, które jako pierwsze zderzyły się z pandemią i doświadczyły pierwszego, najważniejszego chińskiego lockdownu. Lekarz, sprzątaczka w szpitalu, nielegalny przewoźnik, działaczka społeczna, kilku przedstawicieli chińskiej klasy średniej. Każda z tych osób inaczej przeżyła początek pandemii i każda to inny element dramatu, który całościowo buduje obraz niewydolności, niekompetencji chińskich rządów oraz prezentuje ogrom chaosu, zafałszowania, biurokracji, która finalnie przekłada się na cierpienie najsłabszych jednostek systemu.

Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że w Europie panował wtedy chaos i dezinformacja, jednak to nic w porównaniu z tym co działo się w Wuhan. Przeciążenie systemu szpitalnego zestawiony z rygorystycznym, totalitarnym systemem pokazuje świat, w którym najsłabsze jednostki nie mają żadnych szans. Są wystawieni na straty, usunięci z rejestru po to tylko by system, partia, państwo mogło obwieścić sukces i zwycięstwo nad śmiercionośnym wirusem.

Historie przytoczone w reportażu są bardzo osobiste jednak więcej mówią o Chinach niż o danych jednostkach. Są tylko przykładami, pewnie jednymi z tysięcy podobnych, jednak widać przez nie szaleństwo i strach, które ogarnęło cały świat. Widać ogrom braku wiedzy, strachu, paraliżu społecznego ale także przebijają się elementy chińskiej mentalności, która tylko potęgowała tragedię. Z pewnością jest to ważny zapis, który pokazuje genezę wszystkiego co wydarzyło się na całym świecie wiosną 2020. Pomaga zrozumieć, dlaczego cały świat zareagował tak a nie inaczej. Stanowią genezę i punkt wyjścia i dlatego warto się z nimi zapoznać a przy okazji są cennym źródłem wiedzy pokazującej Państwo Środka od wewnątrz i obnażającymi wszystko to co chciano ukryć przed opinią publiczną. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 4,6 cm - 2,1 cm = 2,5 cm

piątek, 27 września 2024

,,Dziewczyna o mocnym głosie" Abi Daré

Tytuł oryginału: The Girl with the Louding Voice

 ,,Mama mówiła, że wykształcenie da mi głos. A ja chcę mieć głos. I nie tylko taki zwykły głos, chcę mieć głośny, mocny głos. Chcę wejść do pokoju i coby ludzie słyszeli mnie, jak nawet jeszcze nie otworzę ust."

Adunni ma czternaście lat, gdy ojciec wydaje ją za mąż za dużo starszego taksówkarza. Ten związek ma przynieść mu pieniądze a dla samej dziewczynki staje się pierwszym krokiem do jej dramatu. Gwałcona, upokarzana przez pierwszą żonę, marzy o tym by kontynuować naukę, którą przerwała gdy zmarła jej matka. Tragiczne zrządzenie losu sprawia, że Adunni musi uciekać z rodzinnej wioski i trafia do Lagos. Tam podejmuje pracę jako pomoc domowa w domu bogatej Wielkiej Madam. Tu nie kończy się dramat dziewczynki, wręcz przeciwnie rozpoczyna się jego kolejny akt naznaczony biciem, upokorzeniami, pracą ponad siły oraz ciągłym strachem przed mężem pracodawczyni. Jednak dla Adunni jest to także szansa bo właśnie w Lagos spotyka ludzi, którzy próbują pomóc jej spełnić największe marzenie o powrocie do szkoły.

Żyjąc w Europie bardzo łatwo zapomnieć, że większość świata taka nie jest. Łatwo zapomnieć, że coś, co dla nas jest oczywiste i na co często narzekamy, wcale nie jest dostępne dla wszystkich, a szczególnie dla kobiet. Nadal istnieją miejsca gdzie wartość kobiety określa to, ile można za nią otrzymać. Są pozbawione dostępu do edukacji, prawa do własności, prawa do podejmowania własnych decyzji, zamiast tego sprowadza się je do funkcji rozrodczej czy służebnej. Nadal są miejsca, gdzie urodzenie się kobietą to przekleństwo. I właśnie o tym opowiada powieść ,,Dziewczyna o mocnym głosie".

Ogrom cierpienia oraz tragedii jakie dotyka Adunni przeraża. W trakcie swojego krótkiego życia doświadczyła każdego możliwego cierpienia. Jednak mimo to, nie jest to pesymistyczna opowieść. To opowieść o odwadze, nadziei, nieprawdopodobnym uporze, pełna optymizmu i wiary w to, że może nadejść zmiana. Adunni się nie poddaje, ona walczy i nie tylko o siebie ale także w imieniu innych kobiet. Jej opowieść wzrusza i dotyka najgłębszych emocji. Biedna niewykształcona, zepchnięta na samo dno dziewczynka, która wykazuje się ogromną przenikliwością i życiową mądrością. Jej mądrość płynie prosto z serca i ma ogromną siłę wpływania na innych.

Doskonałym zabiegiem podkreślającym przemiany jakie zachodzą w dziewczynce jest sam język powieści. Początkowo przepełniony błędami, z czasem zaczyna się zmieniać, poprawiać. Podkreśla upór bohaterki by zdobyć ,,mocny głos" - stypendium w szkole i móc się uczyć.

,,Dziewczyna o mocnym głosie" to książka, którą trzeba przeczytać. Idealnie wyważona, bezpośrednia, szczera. Otwiera oczy na świat, który jest obok a który ignorujemy. Mówi o biedzie i ludzkich dramatach ale bez patosu czy sztucznego wzbudzania litości. Raczej motywuje do działania i napełnia odwagą by uparcie łapać okazje, które się pojawiają. Pokazuje wartość wykształcenia i robi to lepiej niż nic nie znaczące slogany.  Jest autentyczna i dobitna. Jest głosem, który każdy powinien usłyszeć!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 6,8 cm - 2,2 cm = 4,6 cm

 

środa, 25 września 2024

,,Otchłań" Margit Sandemo

Tytuł oryginału: Avgrunnen

 W trzecim tomie wreszcie na pierwszy plan wysuwa się Sol, przybrana córka Tengela i Silje. Już wcześniej obserwowaliśmy zadatki tego, do czego jest zdolna. Bo Sol nie jest przeciętna. Jest obciążona, naznaczona przeklętym dziedzictwem Ludzi Lodu, chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka. Teraz, gdy wreszcie osiągnęła dwadzieścia lat, może wyrwać się na wolność i próbować żyć tak jak zawsze chciała oraz wykorzystywać swoje moce. I robi to od pierwszej chwili - zarówno w dobrym jak i złym celu. Jej działania, często na pograniczu, w większości zdeterminowane są przez miłość i oddanie. By chronić słabszych gotowa jest na wiele.

,,Otchłań" to chyba właśnie to czego spodziewamy się po Sadze o Ludziach Lodu. Dynamiczna, niemogąca usiedzieć w miejscu bohaterka, magia, mrok, tajemnica wymieszana z erotyzmem, pragnienie tak silne, że warto dla niego poświęcić wszystko. Historia Sol jest pełna pasji, namiętności i dzikiego pragnienia, które pcha ją do przodu ku zatraceniu. Dziewczyna jest rozdarta między straszliwym dziedzictwem oraz tym co wpoiło jej pełne miłości i oddania dzieciństwo pod opieką Tengela i Silje. ,,Otchłań" zabiera czytelnika w świat mrocznej magii ale także zabobonów, naiwności i strachu, które mieszają zielarstwo z szamanizmem oraz silną intuicją czy sprytnymi zabiegami psychologicznymi. Mimo, że wiele rzeczy zostaje finalnie racjonalnie wyjaśnione, to mimo wszystko w tle czai się mrok i przekleństwo, które próbuje dojść do głosu.

,,Otchłań" to tomik, który pochłania się na raz. Dokładnie tego każdy się spodziewał i tego oczekiwał. Dynamiczna, zaskakująca, niepokojąca i tajemnicza akcja zapewnia rozrywkę od pierwszej strony. Nic tylko czytać dalej!

1. Zauroczenie

2.Polowanie na czarownice 

3.Otchłań

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 8,4 cm - 1,6  cm = 6,8 cm.

 

poniedziałek, 23 września 2024

,,Węże na ziemi, węże na niebie" Hanna S. Białys


 Zaczyna się lato 1997 roku a razem z nich nad Bydgoszcz nadciąga fala upałów. Nic więc dziwnego, że ludzi ciągnie nad wodę i to właśnie tam znalezione zostaje ciało, które szybko zostaje zidentyfikowane jako znany bydgoski adwokat. Bondys, który zajmuje się sprawę, już na pierwszy rzut oka wie, że nie będzie to jednorazowy przypadek. Ofiara została okaleczona a w je gardło wciśnięto węża. Wszystko wskazuje na zbrodnię rytualną a pierwsze tropy prowadzą do tajemniczej organizacji pomagającej kobietom.  Przeczucie komisarza nie myli, zaczyna się gra pełna napięć i błędnych tropów, w której nikt nie jest tym za kogo się podaje i kim zdaje się być.

Trzeci tom serii jest bardzo specyficzny. Z jednej strony widać, że domyka i uzupełnia poprzednie dwa. Wreszcie poznajemy tajemniczą Anitę, byłą narzeczoną Bondysa, obserwujemy to co dzieje się z jego sąsiadką Esterą, dalej wnikamy w romansowe perypetie na linii Beata-Radek i mocno wchodzimy w życie rodzinne Aleksa, przyjaciele Bondysa. Praktycznie każda ze znanych nam już postaci mocno się odsłania i równocześnie jest to w jakiś dziwny sposób powiązana ze śledztwem, które właśnie się rozpoczęło. Tajemnicze symbole, złowrogie rytuały i ciała ofiar pojawiają się nieoczekiwanie i wydają się być przez kogoś z premedytacją podsuwane. Bondys jako jedyny próbuje patrzeć szerzej i wyłapać to co próbuje kryć się w cieniu, zdecydowanie nie pomaga mu osobiste zaangażowanie i to na bardzo wielu frontach.

,,Węże na ziemi, węże na niebie" domyka poprzednie tomy, wyjaśnia zaczęte tam wątki ale równocześnie zostawia otwartą furtkę na przyszłość i w sumie jestem ciekawa czy autorka z niej skorzysta. Ten tom, tak jak poprzednie, od początku trzyma w napięciu. Dziwna, zagmatwana sprawa, która właściwie sama się rozwiązuje skrywa jednak drugie dno. Jest pełna niedopowiedzeń, tajemnic skrywanych przez lata i mocno podparta przez uczucia: nienawiść, zranienie, nienormalne poczucie wyższości. To historia, gdzie nic nie jest oczywiste i do ostatniej strony gra z emocjami czytelnika, zapewniając mu ogrom zaskoczeń. Nadchodzą rozwiązania i odpowiedzi na pytania ale niekoniecznie takie jakich by można było się spodziewać lub oczekiwać.

,,Węże na ziemi, węże na niebie" to przykład solidnej i skupiającej uwagę  prozy kryminalnej. Autorka zrobiła dużo by wbić czytelnika w fotel i właśnie dzięki temu można przymknąć oko na wszelkie uproszczenia, bo dzięki nim, cały czas jest dynamicznie i poziom adrenaliny utrzymuje się na tym samym poziomie. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 11,7 cm - 3,3 cm = 8,4 cm

 

 

sobota, 14 września 2024

,,Niezapominajka" Ewelina Klimko


 ,,Niezapominajka" to moje czytelnicze zaskoczenie. Przyznaję, że ta książka nie zaczyna się zbyt fortunnie. Początek sugeruje leciutką, infantylną, trochę nawiedzoną opowieść dla znudzonych czytelniczek. Jednak to tylko pozory bo zaraz zaczyna się opowieść, od której nie sposób się oderwać. Opowieść pasjonująca, poruszająca, pokazująca siłę kobiet, przepełniona bólem i dramatem ale nie pozbawiona optymizmu i nadziei, opowieść zaskakująca i trafiająca bezpośrednio w emocje.

Zaczyna się niepozornie. Matylda znajduje w ruinach klasztoru list napisany w dziwnym języku. Zaciekawiona próbuje poznać jego treść i w ten sposób trafia do gabinetu profesora archeologii Jakuba, który kieruje ją do starszej pani. Dla starszej kobiety pojawienie się Matyldy staje się pretekstem by opowiedzieć swoją historię, rozgrywającą się w trakcie II wojny światowej.

Trzy kobiety, trzy okresy historii ale jedna wspólna tajemnica. Początkowo byłam przekonana, że wiem co kryje się za tym stwierdzeniem bo czy może być coś banalniejszego niż opowieść o miłości? Autorka mnie jednak zaskoczyła bo stworzyła historię nieoczywistą. Gdy już zacznie się czytać, trudno się oderwać bo widzimy inne oblicze wojny - z perspektywy młodej kobiety, która podjęła się zadania niemożliwego - poświęciła swoją tożsamość by pomagać. Ta bardzo prosta w konstrukcji opowieść niesie w sobie ogromny ładunek emocjonalny, jest pełna zwrotów akcji, niepewności, niepokoju oraz cały czas łudzi nadzieją, że będzie dobrze. To także opowieść o miłości ale innej niż można się spodziewać, to nie banalna historia zakochania ale bardziej skomplikowana relacja, która rozgrywa się na wielu poziomach i skutkująca różnymi zachowaniami, doprowadzającymi zarówno do radości jak i tragedii.

,,Niezapominajka" to książka po którą warto sięgnąć. Niebanalna, poruszająca i napisana w taki sposób, że właściwie nie da się jej odłożyć przed końcem. To opowieść, którą po prostu chce się czytać. Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Dragon!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 14,1 cm - 2,4 cm = 11,7 cm

 

środa, 4 września 2024

,,Obserwatorium" Jarosław Szczyżowski


 Powoli kończy się lato. Zbliża się jesień a z nią pora na jesienne spacery po górach. Niektórzy już pewnie planują trasy a jednym z popularniejszych celów są Karkonosze. Piękne góry, piękne widoki, majestatyczna i tajemnicza moc, która drzemie gdzieś pomiędzy nimi. Tylko, że nasi rodzimi pisarze robią wszystko aby pokazać nam zupełnie inne ich oblicze. Przekonałam się o tym już na początku roku gdy czytałam ,,Schronisko.." Sławka Gortycha a teraz przyszło mi się zmierzyć z obserwatorium na Śnieżce, które jest dużo bardziej tajemnicze niż się wydaje.

Późna jesień. Meteorolodzy dyżurujący na Śnieżce rejestrują serię dziwnych dźwięków. Początkowo traktują je jak ciekawostkę jednak gdy wokół szczytu pojawia się dziwna chmura a dźwięki odkrywają niesamowity przekaz, dziwne zjawisko zaczyna budzić niepokój. W Karkonoszach zaczyna robić się coraz bardziej niebezpiecznie, znikają ludzie a ci, którzy przetrwali zderzenie z dziwną chmurą nie są już tacy sami. Administracja państwowa, wojsko i wszystkie możliwe służby próbują odkryć co kryje się za zjawiskiem, które pojawia się już w starych almanachach. Właściwie tylko kilka osób zbliża się do okrycia prawdy, która jest dziwna, niepokojąca oraz zmieniająca obraz rzeczywistości.

,,Obserwatorium" jest debiutem ale takim debiutem, który dużo obiecuje. Autor wykorzystuje mocno tło, mroczne, niepokojące, skryte za mgłą Karkonosze, gdzie wszystko sprawia wrażenie bycia na granicy - na granicy państw, na granicy ziemi i nieba, na granicy światów. To właśnie ten stan zawieszenia podkreślony przez dziwne, niepokojące, powtarzające się dźwięki, spotęgowany przez mgłę i chłód, sprawia, że nagle wszystko nabiera zupełnie innych konturów. Świat, który widać w słoneczny dzień znika, a jego miejsce zajmuje rozmycie, w którym może zdarzyć się wszystko. I właśnie ku temu nas prowadzi. Jest narastające poczucie niepokoju, jest nienazwane zagrożenie, są zdarzenia, które sięgają przeszłości i mocno oddziałują na ludzi, jest świat, który przestaje być światem. A dodatkowo klimat, który przywołuje ,,Szczelinę" Kariki czy ,,Paradoks" Urbanowicza.

Jarosław Szczyżowski ma pomysł i umie go wykorzystać. Rozbija na drobne znany nam obraz i wrzuca czytelnika w mrok. Jest dziwnie, są ciarki na plecach i cały czas pojawia się pytanie co dalej. Jednak równocześnie nie wykorzystał potencjału wszystkich wątków i postaci, które wprowadził. Pomysły, które mogłoby jeszcze bardziej podkręcić akcję i nadać jej więcej głębi zostaje porzucone w połowie książki. Cześć rzeczy zostaje tylko zasygnalizowana ale bez pociągnięcia dalej co znacznie rozmywa tło. Jest za dużo postaci, które intrygują i rozbudzają ciekawość ale nie dane im się rozwinąć. Wiem, narzekam. Ale to takie narzekanie na dobry thriller, w którym widzę całe mnóstwo możliwości aby był lepszy i zupełnie nie pozwolił zasnąć, a wszelkie wędrówki po górach na bardzo długo wybił z głowy. Mimo to, Szczyżowki to nazwisko, warte obserwacji, bo jeśli ktoś tak debiutuje to potem mam nadzieję, że będzie tylko straszniej. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 16,7 cm - 2,6 cm = 14,1 cm

 

 

czwartek, 29 sierpnia 2024

,,Bestie Antyku" Anna Jankowiak


O mitologii greckiej i rzymskiej bardzo trudno powiedzieć coś nowego lub odkrywczego. Wychowaliśmy się na niej, wałkowaliśmy kilka razy w szkole, znany filmy czy popularne książki nawiązujące do tej tematyki. Dlatego zaskakujące jest gdy ktoś mimo wszystko podejmuje ten temat i pokazuje go z zupełnie nowej perspektywy. Nie bogów, nie herosów ale bestie i potwory. Początkowo byłam zaskoczona i zaciekawiona, a już w trakcie lektury stwierdziłam, że to bardzo logiczna perspektywa bo kimże byłby Perseusz bez pokonania Meduzy albo Herakles bez obezwładnienia Cerbera? Bez bestii i potworów świat antyku byłby pozbawiony niezwykłości, bohaterskie czyny straciłyby wyjątkowość, jamy, rzeki, morza, lasy pozbawiono by elementu zagrożenia i ostrzeżenia. Czy tego chcemy czy nie, świat antyku był pełen potworów, które miały swoje określone zadania i przypisane funkcje.

,,Bestie Antyku" to ciekawa praca, systematyzująca i szeregująca najpopularniejsze bestie jakie możemy znaleźć na kartach mitologii Greków i Rzymian. Zaczynając od smoków i węży przez fauny, satyry, centaury, wilkołaki i stworzy będące pierwowzorem wampirów aż po gigantów i sfinksa, Anna Jankowiak wydobywa na światło dzienne większość stworów zamieszkujących antyczne krainy. Podpiera się mocno klasyczną literaturą, nie tylko po to by straszyć ale także by pokazać jaką funkcję mogły sprawować dane straszydła. Stara się sięgać głębiej i pokazać ich rodowód, koligacje oraz historie z nimi związane. Tam gdzie jest to możliwe wychodzi znacznie poza ramy i pokazuje także kontekst społeczny i antropologiczny. Bo wiele z opisanych stworów było objęte kultem i wiązały się z nimi konkretne zachowania religijne.

,,Bestie Antyku" to ciekawa pozycja pokazująca mitologię z innej strony i wyciągająca na pierwszy plan te kreatury, które normalnie czają się gdzieś na drugim planie. Może i trudno dowiedzieć się czegoś nowego ale systematyzuje wiedzę oraz nadaje jej odmienny kontekst. Pokazuje bogactwo i różnorodność świata antycznego oddalonego od zboczy Olimpu oraz próbuje tłumaczyć niektóre zjawiska widziane oczami starożytnych. Z pewnością jest to książka, która zainteresuje czytelników w każdym wieku i zapewni owocne i satysfakcjonujące popołudnie. Chyba największym minusem jest bardzo krótka forma, która tylko rozbudza apetyt na więcej. Mimo to polecam!
 
 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 18,4 cm - 1,7 cm = 16,7 cm  

poniedziałek, 26 sierpnia 2024

,,Gdy morze cichnie" Jørn Lier Horst

Tytuł oryginału: Når havet stilner

 ,,Zbyt często wysuwał wnioski na wyrost i podejmował błędne decyzje. Jednocześnie uważał, że umiejętność przyznania się do błędu była jedną z jego najmocniejszych stron jako oficera śledczego. Nie upierał się przy pierwszej lepszej teorii. Przyjmując do wiadomości, że to, co wydawało mu się słuszne, w rzeczywistości słuszne nie było, posuwał śledztwo do przodu. Miał pełną świadomość tego, że dobry śledczy musi być zawsze gotowy zniszczyć mylne wyobrażenia na temat przebiegu zdarzeń, by na jego miejscu mogło powstać nowe."

Czekając na nowy tom serii, który mam nadzieję powstanie i zostanie wydany w Polsce, nadrabiam to co ominęłam. Wracam prawie do początku serii bo tym razem sięgnęłam po trzeci tom serii kryminalnej o komisarzu Williamie Wistingu. Zdecydowanie młodszy, bardziej energiczny ale nadal znajomy i tak samo metodyczny w podejściu do śledztwa. Tym razem sprawa zaczyna się podejrzanie spokojnie. Wisting zostaje wezwany do apteki, w której włączył się alarm. Tam znajduje rannego, niezidentyfikowanego mężczyznę. Równocześnie w innym miejscu wybucha pożar i płonie domek letniskowy. Pozornie nic nie łączy tych spraw jednak instynkt śledczego mówi komisarzowi, że za tymi prostymi sprawami kryje się znacznie więcej i znacznie niebezpieczniejsze niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Akcja powieści rozgrywa się w 2005 roku i bardzo mocno oddaje klimat tamtego okresu. Metodyczne śledztwo zaczyna zataczać bardzo szerokie kręgi i zahacza o zupełnie niespodziewane regiony. Odsłania zagrożenie, które nadchodzi z nieoczekiwanej strony. Kolejny raz Horst udowadnia, że można zbudować solidny, zaskakujący, trzymający w napięciu i bardzo realistyczny kryminał wykorzystując dostępne środki. On wykorzystał to czym żył świat na początku XXI wieku a co obecnie zeszło na drugi plan. Krok za krokiem idziemy za Wistingiem i odkrywamy coraz więcej, łączymy mozolnie kolejne elementy by dotrzeć do przerażającej prawdy.

W kryminałach Horsta najbardziej cenię to, że zupełnie nie wiem, w jakim kierunku one skręcą. Zaczynają się niepozornie i mogą być zarówno prostym lokalnym śledztwem, historią sięgającą przeszłości, historią ludzkich dramatów lub wielką międzynarodową aferą. Ale nie ważne co się stanie, zawsze na William Wisting pozostanie ten sam. Podchodzący poważnie do każdej sprawy, szukający rozwiązań i nie zatrzymujący się na pierwszym możliwym. Patrzący szerzej i słuchający ale jednocześnie cały czas będący sobą, zwykłym komisarzem z Norwegii. ,,Gdy morze cichnie" ma w sobie to wszystko i znacznie więcej. To wbijający w fotel, inteligentny kryminał, zbudowany na realnych zagrożeniach początku XXI wieku. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 20,8 cm - 2,4 cm = 18,4 cm 

niedziela, 18 sierpnia 2024

,,Lekcje chemii" Bonnie Garmus

Tytuł oryginału: Lessons in Chemistry

Elizabeth Zott absolutnie wyłamuje się poza ramy świata, w którym przyszło jej żyć. Lata 50te XX wieku to czas gdy kobiety powinny być ,,kobiece" a ich jedynym zmartwieniem jest idealne zarządzanie domem. Nie dla nich praca, rozwój czy inne szaleństwa.  To mężczyzna ma być na pierwszym planie a kobieta niewidoczna w tle, ewentualnie robić za miłą ozdobę. Elizabeth nie godzi się na to. Jest utalentowaną chemiczką, które pokazuje innym kobietom, że zmiany choć trudne, są możliwe. Sama zakochała się z wzajemnością w błyskotliwym naukowcu, gwieździe, która miała w zasięgu ręki Nagrodę Nobla i gdy wydawało się, że razem są w stanie zburzyć mur (albo chociaż go nadkruszyć) to on ginie. Elizabeth zostaje sama z córeczką, traci pracę w instytucie naukowym i ... przez przypadek zostanie gwiazdą kulinarnego programu telewizyjnego. Bo jak się okazuje chemia i gotowanie mają wiele wspólnego.

,,Lekcje chemii" to powieść fenomenalna. Błyskotliwa, inteligentna, nie pozbawiona ironicznego humoru a przy okazji pełna celnych obserwacji społecznych. Z lekkością pokazuje świat, w którym mężczyźni panowali niepodzielnie i w którym nie było miejsca dla kobiet. Z brutalną, rozbrajającą szczerością przedstawia schematy zachowań i wszelkie metody, które miały na celu deprecjonowanie roli kobiet oraz zamykania im wszystkich drzwi do rozwoju, nauki czy nawet samodzielnego podejmowania decyzji o samej sobie. Postać Elizabeth jest kroplą, która powoli ale nieustanie drąży skałę. Uparta, zdecydowana, nieustępliwa, ambitna prze do przodu, nie poddając się. Ze spokojem podważa przyjęty, absurdalny status quo. Za swoje narzędzie przyjęła jedno z podstawowych ,,kobiecych" zajęć za jakie przyjęło się uważać przygotowanie posiłków dla rodziny.

Powieść Bonnie Garmus perfekcyjnie pokazuje idee feminizmu w kontraście do lat 50tych i 60tych, które dzisiaj czasem uznaje się, za okres kiedy kobiety były najbardziej kobiece (taaa, bo nosiły ładne sukienki i siedziały w domu). To powieść o męskim szowinizmie i opresyjnym systemie, który wykluczał połowę społeczeństwa. I chyba najlepsze w tej powieści jest, że nie ma tutaj jednej linii podziału odróżniającej dobrych od złych. Są mądrzy, dojrzali, wspierający mężczyźni, którzy widzą, że panujący układ trzeba zmienić ale też są zawistne, rozgoryczone kobiety, uparcie go broniące i wręcz podkopujące pozycje innych kobiet. Prezentowany świat ma wiele odcieni, wiele wskazówek, ale najważniejsza to, że życie to nieustanna zmiana. Polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 24,4 cm - 3,6 cm = 20,8 cm

wtorek, 13 sierpnia 2024

,,Piękne życie" Virginie Grimaldi

Tytuł oryginału: Une belle vie

 Siostry Emma i Agathe nie widziały się przez ostatnie pięć lat. Teraz postanawiają spędzić wspólnie tydzień w domku ukochanej babci, zanim zostanie on sprzedany. Kobiety mimo, że tak różne, zawsze były sobie bliskie. Teraz czas spędzony w małej galicyjskiej wiosce nad morzem ma być szansą oraz pożegnaniem - ze wspomnieniami, babcią, oraz rozliczeniem z przeszłością. Kobiety próbują łapać chwile, koncentrować się na tym co je łączy jednak przeszłość dochodzi do głosu i pokaże, że piękne życie dla każdej z nich znaczy jednak co innego.

,,Piękne życie" to powieść bardzo autentyczna. Napisana z prostotą i humorem, w której przenika się przeszłość z teraźniejszością. To opowieść o siostrzanej miłości, która działa mimo wszystko i nie raz jest ocaleniem. Pokazuje jak łapać dobre chwile i na nich budować życie, nawet jeśli co rusz z każdej strony coś się wali. Ta historia jest zaskakująca, przejmująca i wzruszająca. Niesie w sobie ogromne pokłady optymizmu ale nie tego patrzącego przez różowe okulary ale bardziej konkretnego, namacalnego, wykonywalnego.

Powieść pokazuje też dwie zupełnie inne postawy życiowe, które wydawałoby się muszą się wykluczać lub prowadzić do konfliktu. Tutaj bardzo pięknie pokazane jest, że wcale tak być nie musi. Spięcia i konflikty są nieuniknione ale siostrzana więź i lojalność jest silniejsza i to ona nie pozwala na ostateczne rozdzielenie.

Dużo miejsca w powieści poświęcone jest różnego rodzaju zaburzeniom i chorobom psychicznym. Porusza się ten temat z ogromną wrażliwością, delikatnością oraz podejściem nakierowanym na pomoc. Nie wyklucza, nie dyskryminuje, raczej wskazuję drogę o ile ktoś chce zawalczyć.

,,Piękne życie" to doskonały przykład mądrej literatury kobiecej. To dojrzała, przejmująca opowieść o życiu, rodzinie i tym jak przeszłość na nas wpływa. O poszukiwaniu własnej drogi i próbie wyrwania się z narzuconych schematów. To opowieść o bezinteresownej, siostrzanej miłości oraz o radości z tego płynącej. Nie unika trudnych tematów, przeprowadza bolesny rozrachunek z przeszłością ale pokazuje, że z tego trzeba wyciągnąć to co najlepsze i cały czas próbować swoje piękne życie. Polecam! 

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 26,6 cm - 2,2 cm = 24,4 cm

 

niedziela, 11 sierpnia 2024

,,Ukochane równanie profesora" Yōko Ogawa

Tytuł oryginału: 博士の愛した数式

 Jeśli komuś miałabym polecić jedną książkę, z tych które przeczytałam w tym roku, to zdecydowanie byłoby to ,,Ukochane równanie profesora". Ta opowieść jest tak prosta, tak urocza, tak wyważona i mądra, z jednej strony przepełniona dobrocią i optymizmem, a z drugiej popłakałam się na końcówce.

Narratorka, pracuje jako gosposia w agencji. Nie spodziewa się, że jej kolejne zlecenie odmieni na zawsze życie jej oraz jej syna. Ma prowadzić dom emerytowanego profesora. Jednak jej pracodawca przed laty uległ wypadkowi i obecnie jego pamięć trwa tylko osiemdziesiąt minut. Codziennie od nowa wspólnie zaczynają relację opartą na matematyce i baseballu.

,,Ukochane równanie profesora" to opowieść pełna ciepła i delikatności, pokazująca piękno matematyki oraz ucząca wrażliwości na innego człowieka. Jest w niej ogromny spokój, który wzrusza. Jest trochę magiczna, chociaż mogła zdarzyć się w każdym miejscu na świecie. Nie ma tutaj pośpiechu, nie ma nerwowości - jest tylko zamknięta przestrzeń, którą tworzą Gosposia, jej syn zwany Pierwiastkiem i Profesor. Czuć potężną moc bezinteresownej przyjaźni i radości płynącej z małych gestów, mogących na zawsze odmienić życie. Dodatkowo, w absolutnie cudowny sposób przedstawiona jest matematyka. Nie jako nudna dziedzina, sprowadzona tylko do funkcji użytkowej ale jako tajemnica, magia, sekret wyrwany z księgi Boga.

W tym roku czytałam już kilka książek azjatyckich w podobnym klimacie ale ,,Ukochane równanie profesora" wygrywa. Zachwyciło mnie swoją prostotą i czułością. Pokazuje to co powinno być esencją człowieczeństwo i przywraca wiarę w bezinteresowną dobroć, równocześnie wychodząc poza schematy i sięgając po nieoczywiste środki. To mądra, dobra i emocjonalna historia, która zapada w pamięć. Polecam! 


 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 28,0 cm - 1,4 cm = 26,6 cm

czwartek, 8 sierpnia 2024

,,Sennik praktyczny" Elwira Sowińska


 Czy wierzę w znaczenie i moc snów? Uczciwie przyznam, że tak średnio. Absolutnie nie wierzę, że w trakcie snu może nam się objawić przyszłość, że zaprogramujemy idealnego partnera czy nagle spadnie na nas bogactwo. To jednak wcale nie znaczy, że sny nie są ważne. Raczej podchodzę to tego bardzo analitycznie. Nasz mózg działa jak komputer a sen jest dla niego momentem gdy porządkuje wszystkie dane jakie spływały w trakcie naszej aktywności - te świadome z zewnątrz organizmu, jak i te podświadome, które płyną z jego wnętrza. A sny są efektem tego porządkowania i systematyzowania. Autorka we wstępie ,,Sennika praktycznego" sugeruje, żeby trzymać koło łóżka notatnik, żeby pierwszą rzeczą po przebudzeniu było zapisanie tego co się pamięta. Ma to pomóc śnić świadomie a przez to potem mieć materiał do interpretacji snów - czyli właściwie tego co przetworzył nasz mózg.

,,Sennik praktyczny" to bardzo ciekawa publikacja. Pamiętałam senniki, które cieszyły się popularnością przed laty, pełne obietnic zaskakujących miłości, pieniędzy czy nieoczekiwanych zdarzeń. Ten jest pod tym względem bardzo ,,przyziemny" i aktualny. Bardzo dużo haseł odnosi się do bieżących tematów i sytuacji - żeby tylko przytoczyć aborcję, media społecznościowe, maile czy odbieranie kluczyków samochodowych. To tylko głośnych współczesnych tematów, które muszą znaleźć odbicie w snach. Ich interpretacja też jest bardzo konkretna, sugerująca ścieżkę postępowania lub problem, który może leżeć u podstaw. Są też hasła odnoszące się do utartych przekonań czy przesądów, jak ten że ręce swędzą na pieniądze. Chyba najbardziej zaskoczyło mnie jak w wielu przypadkach związanych z ciałem sugeruje się po prostu pójście do lekarza i zrobienie badań. Bez straszenie czy zabobonów, zwyczajnie proponuje się potraktowanie danego snu jako impulsu do czynności o których trochę się zapomina.

Przyznaję, że jestem pozytywnie zaskoczona bo raczej senniki kojarzyły mi się z wróżbiarstwem czy zabobonem a ten jest bardzo konkretny i rzeczywiście praktyczny. Sny traktowane są jako pewne dane podlegające analizie ale zanurzone w kontekście. Są głosem organizmu albo podświadomą interpretacją realnych wydarzeń, lęków czy oczekiwań. Mogą być impulsem do działań, zachętą do zmian lub ostrzeżeniem, które świadomie ignorujemy, lub głosem lęków, które tłumimy. ,,Sennik praktyczny" może pomóc to lepiej zrozumieć i zinterpretować. Na ponad 200 stronach znajduje się całe mnóstwo haseł odnoszących się współczesności oraz mocno zanurzonych w naszym kręgu kulturowym, dzięki czemu każdy będzie w stanie znaleźć odpowiedzi na wiele swoich wątpliwości. A całkiem obszerna bibliografia, tylko podkreśla to, że autorka bardzo dobrze przygotowała się do zadania i zebrania haseł, które tutaj zaprezentowała. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu RM!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 29,6 cm - 1,6 cm = 28,0 cm

 

sobota, 3 sierpnia 2024

,,Polowanie na czarownice" Margit Sandemo

Tytuł oryginału: Heksejakten

 ,,Polowanie na czarownice" to właściwie same zmiany. Zaczyna się spokojnym, ubogim życiem w Dolinie Ludzi Lodu. Silje i Tengel dbają o swoją małą rodzinę, równocześnie z niepokojem obserwując, że Sol coraz bardziej ulega wpływom czarownicy Hanny. Jednak nic nie jest dane na zawsze. Nad Dolinę nadciąga niebezpieczeństwo i młoda rodzina będzie musiała uciekać.

Właściwie prawdziwa Saga o Ludziach Lodu zaczyna się dopiero teraz. W pierwszym tomie dużo miejsca poświęcono uczuciu Tengela i Silje, które stało się podwaliną. Ale dopiero teraz widać jak wielką pracę wykonują, próbując panować nad obciążającym dziedzictwem, które zaczyna ujawniać swoją moc. Tengel stara się wykorzystywać swoje moce w dobrym celu pomagając innym. Zupełnie inna jest Sol, która dorasta i eksperymentuje. Jej działania, w zamiarze mają chronić, jednak są przerażające, szczególnie gdy spojrzy się na to w kontekście czternastoletniego dziecka.

,,Polowanie na czarownice" spina klamra szaleństwa, jakie opętało Europę w XVI wieku. Strach przed innością, nienawiść do obcych oraz fanatyzm religijny doprowadzają do kolejnych tragedii. Bardzo dobrze to widać przez cały ten tomik. Tengel i jego rodzina muszą uciekać, szukać schronienia w nowym miejscu i cały czas żyć z lękiem, przed oskarżeniami, które mogą doprowadzić ich na stos. Jednak ich szlachetność, dobroć i zaangażowanie oraz talent stanie się ich najlepszą ochroną.

Jak na razie bardzo dobrze czyta mi się ,,Sagę..". Ta historia ma swój klimat. Fakt, jest bardzo uproszczona, momentami naiwna i schematyczna ale to nie odbiera jej uroku. Czyta się świetnie a o to głównie chodzi. 

1. Zauroczenie

2.Polowanie na czarownice

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 31,2 cm - 1,6  cm = 29,6 cm.