wtorek, 23 maja 2017

,,Źdźbło trawy" Lewis DeSoto

 
 Tytuł oryginału: Blade of grass

Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XX wieku w RPA. Kraj stoi na krawędzi wojny, to czasy intensywnie prowadzonej polityki apartheidu. Tuż przy granicy swoje miejsce do życie próbuje zbudować młode małżeństwo: Ben i Marit. Ich spokój nie trwa jednak długo. Kolejno następujące po sobie tragiczne zdarzenia burzą ład i wyciągają na światło dzienne zarówno dobre jak i ciemne strony człowieczeństwa. Osamotniona Marit musi wyrwać się ze skorupy komfortu i zawalczyć o swoje miejsce na świecie. Jej przewodniczką w dążeniu do celu staje się młodziutka służąca Tembii.

,,Źdźbło trawy" to opowieść pozbawiona optymizmu. Przez maleńką farmę przewalają się kolejne kataklizmy: śmierć, opuszczenie, klęska szarańczy, stopniowe upadanie, wojna, głód i cierpienie. Dwie samotne kobiety zmuszone są podjąć nierówną i bezcelową walkę. Nikt nie rozumie ich postawy. Biała pani i czarna służąca zostają wykluczone i odrzucone przez oba środowiska. Wyśmiane, zapomniane zmagają się z przeciwnościami próbując choć przez chwilę uchwycić oddalający się cień normalności. Oprócz natury zagrażają im ludzie. Szaleje wojna. Biali są rugowani ze swoich farm. Każda z walczących stron jest zagrożeniem.

Autor otoczył maleńką farmę jakimś złym, magicznym kokonem. Wszystkie cierpienia skumulowały się tam odcinając ją od rzeczywistości. Sprawia to wrażenie dziwnego otępienia i zagubienia. Nie istnieje czas - jest tylko walka i próba dotrwania do jutra. Ale dzięki temu zabiegowi lepiej można odczuć i zrozumieć to co działo się w RPA. Podkreśla poczucie inności, odrzucenia, wzgardy i zagrożenia. Nie ma dobra czy ciepła jest przerażająca próba zapanowania nad drugim człowiekiem.

,,Źdźbło trawy" to przykład mocnej, ale nie pozbawionej nastrojowości literatury. Wywołuje całą gamę emocji i odziera ze złudzeń. Sprowadza życie ludzkie do prostych czynności. Określa to co najważniejsze. Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 90,5 cm - 2,2 cm =  88,3 cm                   

poniedziałek, 22 maja 2017

,,Koniec warty" Stephen King


 Tytuł oryginału: End of Watch

Zabójca z Mercedesa powrócił! Inny, groźniejszy i bardziej złowrogi. Już nie planuje zabić kilka osób na targach pracy czy wysadzić w powietrze halę koncertową. On chce dopaść WSZYSTKICH. A jego wrogiem numer jeden nadal jest ten, który go ujął Bill Hodges. Em.Det. wraz ze wsparciem Uczciwych Znalazców jeszcze raz wkroczy do akcji i spróbuje powstrzymać szaleńca.

,,Koniec warty" to trochę taki ni pies ni wydra. Ani to kryminał ani powieść grozy. Zawsze czegoś brakuje. Niby trzyma w napięciu ale gdzieś podświadomie cały czas domyślamy się rozwiązania i wcale nie odbiega ono bardzo od tego co nam się wydaje. Ale i czynnik grozy nie jest taki straszny. Bardzo stereotypowy i jakoś bardzo oczywisty. Brakuje też tego gawędziarskiego, nostalgicznego tonu, który mnie zachwycał w ostatnich powieściach Kinga. Jest przeciętność i kończenie cyklu trochę na siłę.

Mimo, że sporo brakło dużo jednak jest w tej powieści. Jest opowieść wieńcząca cykl, finalna sprawa. Postawienie kropki na i. Może mało spektakularna, przeciętna i niewyróżniająca się ale ważna by móc spokojnie odłożyć cykl na półkę. Domyka losy bohaterów. Określa ich i podsumowuje. Nic nie zmienia ale pozwala reszcie spokojnie dalej żyć. To po prostu dobra opowieść na weekend.

czwartek, 18 maja 2017

,,Tańczymy już tylko w Zaduszki" Maria Hawranek, Szymon Opryszek


Jakiś smutny jest ten zbiór reportaży. Nie ma w nim tej szalonej fantazji i optymizmu tak charakterystycznego dla Latynosów. Nie ma zachwytu nad krajobrazem. Nie ma fascynacji innością, czy bogactwem kultury. Nie ma feerii barw, smaków czy zapachów. Są ludzie. Ludzie inni, niepasujący do krajobrazu, który znamy. To nie dobroduszni, uśmiechnięci Boliwijczycy, Peruwianie, Kolumbijczycy czy Meksykanie. To nie ci, którzy tańczą, śpiewają i nieustannie bawią się.

Ten zbiór reportaży odnajduje i opisuje tych wszystkich ludzi, którzy są poza. Poza społeczeństwem, poza cywilizację, poza rzeczywistością. Koncentruje się na wszystkim tym co inne, nieoczywiste, niecodzienne. Nagle zabiera nas do wioski gdzie połowa populacji z pewnością po czterdziestce zapadnie na Alzheimera, później pokazuje wioskę boliwijskich menonitów, kolumbijską osadę gdzie przewodzą kobiety, peruwiańskie kopalnie złota. Daleko od turystycznych szlaków czy pięknych, zapierających dech w piersiach widoków. Jest bieda, opuszczenie, wyzysk, niesprawiedliwość.

Obraz jaki wyłania się z reportaży jest smutny. Odbija się w nim współczesne społeczeństwo, które wyrzuca poza swój nawias wszystko to co niszczy przyjemny, idealny obrazek. Chce zapomnieć o tym co trudne i bolesne. Zamyka oczy na nielegalnie, z wykorzystaniem wręcz niewolniczej siły roboczej pozyskiwane złoto, prostytucję wśród nieletnich dziewcząt, zapomina o cierpieniu starszych i opuszczonych. Odsuwa od siebie to co niewygodne i trudne. Łatwiej uciec na koniec świata niż podjąć próbę przystosowania się do cywilizacji.

,,Tańczymy już tylko w Zaduszki" pozostawił mnie z kacem moralnym. Nie taki obraz Ameryki Południowej chciałam zachować w pamięci. Nie to chciałam zobaczyć. Mocno otworzył oczy i sprawił, że zupełnie inaczej patrzy się na wiele rzeczy. Mocny, dosadny, boleśnie prozaiczny ale przez to bardziej szczery i zapadający w pamięć oraz myśli. Nie da się łatwo uwolnić od obrazów jakie wywołał. Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 92,8 cm - 2,3 cm =  90,5 cm                   

wtorek, 16 maja 2017

,,Jak uwodzi drań" Sabrina Jeffries


Tytuł oryginału: How the Scoundrel Seduces

Lady Zoe i Tristan za sobą nie przepadają. W ten sposób najkrócej i najlepiej można zaprezentować ich sytuację. Ona jednak potrzebuje detektywa, który dyskretnie i skutecznie zbada historię jej rodziny aby odkryć prawdę o jej pochodzeniu. Najlepszym kandydatem do wykonania tego zadania jest on. Każde kolejne spotkanie to kolejna okazja do ostrych pojedynków słownych i możliwość przekonania się, że przyciąga ich do siebie coś bardzo mocnego. Oboje się długo przed tym bronią - każde ma wiele do stracenia gdyby poddali się pochłaniającemu ich coraz bardziej uczuciu. Wszystko to jednak zejdzie na dalszy plan gdy ich dochodzenie odsłoni zaskakującą prawdę i wywoła prawdziwe zagrożenie.

,,Jak uwodzi drań" to trzeci tom serii o książęcych detektywach. Tutaj także w tle pojawi się wątek kryminalny ale będzie to właściwie pretekst do zbliżenia się do siebie bohaterów. Zoe i Tristan są tak od siebie różni, że aż podobni. Każda chwila gdy można ich obserwować skrzy się humorem, pasją i całą gamą innych emocji. Są pełni życia, pozytywnej energii oraz rozdarci między rodzącym się nowym dla nich uczuciem oraz powinnościami i społecznymi konwenansami. Zdają sobie sprawę, że ich związek nie ma prawa bycia ale podświadomie i na przekór rozsądkowi kontynuują go. Sprawia to z niecierpliwością czekamy na finał, kiedy wreszcie pokonają wszelkie przeciwności i wyznają sobie uczucia.

Powieść Sabriny Jeffries to przykład świetnie napisanego romansu historycznego. Lekki, zabawny, wciągający - czy coś trzeba więcej aby przyjemnie spędzić z nim popołudnie?

niedziela, 14 maja 2017

,,Długa chwila ciszy" Paul Colize


Tytuł oryginału: Un long moment de silence

 Ojciec Stanisława Kervyna zginął w 1954 roku jako jedna z ofiar masakry na lotnisku w Kairze. Sprawców ani motywu działań nigdy nie udało się ustalić. Współcześnie Stanisław, dorosły, zamożny człowiek z bardzo zwichrowaną historią osobistą, postanawia dotrzeć do prawdy i okryć co naprawdę było powodem śmierci jego ojca. Zaczyna prywatne śledztwo, które prowadzi go do okrycia zaskakujących faktów w prywatnej historii oraz odsłania kulisy działania tajnej organizacji żydowskiej ścigającej ocalałych nazistów.

,,Długa chwila ciszy" to powieść dwu-wątkowa. Główna oś to śledztwo prowadzone przez Stanisława. Bohater to uparty, arogancji, przekonany o własnej nieomylności seksoholik. Dotychczas wszystko czego pragnął otrzymywał praktycznie na pstryknięcie palcami. Teraz odbija się od ścian próbując zburzyć mury wieloletniego milczenia oraz przekonać do współpracy pewną panią tłumacz. Jego poszukiwania pozwolą zweryfikować mu swoje życie, na nowo na nie spojrzeć i zrozumieć wiele rzeczy.

Ale pomimo ciekawego pogłębienia psychologicznego postaci jest to przede wszystkim wciągająca powieść sensacyjna. Drugi ważny wątek to kształtowanie się żydowskiej organizacji Kot, która wyznacza sobie za cel odszukanie, osądzenie i ukaranie wszystkich zbrodniarz nazistowskich.

Paul Colize stworzył ciekawą mieszaninę historii, tajemnicy, sensacji, doprawioną nutką psychologii. Pozwoliło to na zaciekawienie czytelnika i utrzymanie go w niepewności do ostatnich stron. Nie uda się łatwo odgadnąć rozwiązania bo nie jest ono sztampowe. Zaskakuje tak jak prawdziwe życie i prawdziwa historia, która stała się impulsem do napisania tej powieści. Każdy miłośnik sensacji połączonej z historią II wojny światowej powinien czuć się usatysfakcjonowany.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 94,7 cm - 1,9 cm =  92,8 cm                   

piątek, 12 maja 2017

,,Wielbiciel" Charlotte Link


Tytuł oryginału: Der Verehrer

Na początku wydaje nam się, że obserwujemy dwie zupełnie odrębne historie: śledztwo w sprawie brutalnego zabójstwa młodej kobiety na wsi koło Augsburga i niespodziewany rozpad spokojnego, ustabilizowanego życia Leony Dorn we Frankfurcie. Dosyć szybko zaczynamy domyślać się co rzeczywiście łączy te dwie sprawy i dopiero wtedy zaczyna się pełna napięcia gra psychologiczna.

Charlotte Link nie komplikuje nam odbioru. Prosta opowieść o kobiecie, która znalazła się na zakręcie życia i stała się łatwym celem dla psychopaty. Autorka niczym nie zaskakuje ale pomimo tego skutecznie wbija w fotel. Z zapartym tchem obserwujemy wnikliwą analizę zaburzonego zachowania. Wiemy, a przynajmniej domyślamy się następnie się wydarzy ale i tak kolejne wydarzenia elektryzują i budzą napięcie. Z coraz większym niedowierzaniem obserwujemy mechanizm obsesji oraz chorobliwej zazdrości. Nieświadomie razem z główną bohaterką podejmujemy grę z przestępcą i mamy nadzieję, że to my ją wygramy a cała reszta okaże się tylko sennym koszmarem.

,,Wielbiciel" to świetnie napisany thriller psychologiczny. To lektura mroczna i wciągająca. Fabuła jest tak prowadzona by grać na emocjach i budzić strach przez to co siedzi wewnątrz człowieka. Doskonale i bardzo prawdopodobnie nakreślony jest ciąg zdarzeniowy. Nie ma tu żadnych wielkich wydarzeń, jest tylko szara rzeczywistość, nudna egzystencja, którą przełamuje przypadkowe zdarzenie potem napędzające cały dramat. Bohaterowie też zwyczajni, tacy jakich dziesiątki mijamy codziennie nie zdając sobie sprawę jakie skrywają tajemnice.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 97,8 cm - 3,1 cm =  94,7 cm                  

środa, 10 maja 2017

,,Wygnani do raju. Szwedzki azyl" Krystyna Naszkowska


,,Wygnani do raju" to zbiór dziesięciu rozmów z polskimi emigrantami, którzy trafili jako bardzo młodzi ludzie do Szwecji w wyniku wydarzeń z 1968. Był to okres gdy do głosu bardzo mocno doszedł ponownie antysemityzm a oni jako osoby powiązane z religią judaistyczną mniej lub bardziej dotkliwie zetknęły się z represjami. Ich rodzice tracili stanowiska, posady i byli zmuszani do opuszczenia Polski.

Bohaterowie reportażu to już dorośli ludzie, którzy najważniejszy okres życia mają za sobą i mogą sobie pozwolić na podsumowania. Uderzająca jest łatwość i szybkość zaaklimatyzowali się w Szwecji i znaleźli tam swoje miejsce. Większość z nich jeszcze w Polsce studiowała, skończyła dobre szkoły ale to dopiero w Szwecji dostali swoją szansę i wykorzystali ją z nawiązką. Teraz to znani przedsiębiorcy, dziennikarze, profesorowie, wydawcy. Wszyscy podkreślają, że o ile decyzja o wyrzuceniu ich z kraju była dla nich dramatem, to w ostatecznym rozrachunku okazała się zaletą bo pozwoliła im rozwinąć skrzydła i robić coś co pozwala zostawić po sobie trwały ślad. Część z nich nadal czuje więź z ojczyzną, są tacy którzy czują się już Szwedami ale nikt nie chce wracać do kraju.

Mam mieszane uczucia po lekturze tego reportażu. Rozumiem tragizm wydarzeń jakie zdecydowały o wysiedleniu bohaterów z Polski ale jakoś nie umiem im szczerze współczuć. Opuścili kraj po to by szybko zaczynać szkołę, studia, karierę w Szwecji. Jakoś nie czuć trudów ich przeżyć, wręcz przeciwnie bije z tych rozmów duma i pycha. Pokazanie, że oto Polska ich nie chciała więc teraz budują Szwecję. Wszyscy rozmówcy poradzili sobie w nowym świecie, ale przecież nie były to osoby proste tylko dzieci ludzi wykształconych, obytych, dobrze sytuowanych, które nawet w Polsce odnalazłyby bez trudu swoje miejsce gdyby im na to pozwolono. Historia zadecydowała inaczej ale z korzyścią dla nich.

Nie chcę i nie mogę jednoznacznie ocenić tego zbiorku. Do mnie to co autorka i rozmówcy próbowali przekazać nie trafiło.

wtorek, 9 maja 2017

,,Szczęśliwa siódemka" Janet Evanovich


Tytuł oryginału:  Seven Up

Siódemka w przypadku Stephanie Plum wcale nie oznacza niczego dobrego. Kolejna, pozornie prosta sprawa się komplikuje i łowczyni nagród miota się po Grajdole w poszukiwaniu niestawiającego się, dosyć żywotnego emeryta. Potem musi odbijać porwaną babcię oraz szukać zaginionych Zakręta i Dougiego. A jeszcze do tego dochodzi planowanie ślubu z Morellim, siostra zwala się ze swoimi problemami. No i Komandos, ze swoją nieoczekiwaną propozycją... Nie ma chwili spokoju, bo przecież tylko Stephanii potrafi zniszczyć kolejny samochód, wpakować się w środek strzelaniny i odkryć totalnie zakręcone przestępstwo.

,,Szczęśliwa siódemka" to nadal dużo świetnego humoru sytuacyjnego i słownego. Fabuła i tempo akcji także nie zwalniając, zapewniając czytelnikowi rozrywkę na najwyższym poziomie. Chyba nikt, kto choć raz zetknął się z tą szaloną ferajną nie jest w stanie na długo odpuścić, żeby nie sprawdzić w co znowu wpakują się bohaterowie. Autorka dba też o bardziej romantyczne czytelniczki zapewniając im możliwość obserwacji kolejnych zawirowań uczuciowych na linii Morelli - Stephanie - Komandos. A przyznam, że ten ostatni poczyna sobie coraz odważniej, nieźle mieszając Śliwce w głowie. Z przyjemnością będę obserwować co z tego wniknie.

Z tą serią jest jak z uzależniającym serialem. Nie da się odpaść w połowie. Cały czas chce się więcej, bo jak można odpuścić to zwariowane połączenie akcji i humoru.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 100,9 cm - 3,1 cm =  97,8 cm                 

poniedziałek, 8 maja 2017

,,Bracia" Pit Bass


 Chyba za bardzo ostatnio przyzwyczaiłam się do mniej lub bardziej leniwych gawęd i drobiazgowo opowiedzianych historii, dlatego początkowo trudno mi było wejść w bardzo dynamiczny, surowy i męski świat powieści ,,Bracia". Już na wstępie zaatakowało mnie zupełnie inne, nowe spojrzenia na tajne układy zawierane w trakcie II wojny światowej. Autor zburzył sztywne reguły i pozwolił by światowi przywódcy stali się zwykłymi ludźmi ale posiadających moc decydowania o losach świata. Dostają w swoje ręce straszliwą broń: mogą dowolnie programować i stwarzać ludzi. Jako dowód zaprezentowane zostają dwa noworodki, które otrzyma ten kto zwycięży w rozgrywce.

Powieść podzielona jest właściwie na dwie części: pierwsza rozgrywa się w 1986 roku, druga - osiem lat później. Najważniejsze wydarzenia toczą się wokół bliźniaków. Do głosu zaczynają dochodzić ich nadzwyczajne talenty i chłopcy będą musieli zmierzyć się z tajną organizacją pragnącą wykorzystać ich do swoich celów.

,,Bracia" to debiut literacki Pita Bass. Nie jest to może debiut, który rozłoży na łopatki czytelników i krytyków ale jest całkiem poprawny. Początkowe zgrzyty stylistyczne i chropowatość stylu spycha na dalszy plan ciekawa i wciągająca intryga. Sama z niecierpliwością czekała na finalne rozwiązanie. Z zainteresowaniem śledziłam co autor nam jeszcze zaserwuje. Jest trochę uproszczeń fabularnych oraz korzystania z utartych schematów ale nie da się tego uniknąć. Na szczęście tkwi w tym nuta świeżości i pomysłowości. Autor za pomocą najprostszych środków ożywił nazistów i przywrócił do życia idee ich szalonych wynalazków, a nam przez to zapełnił lekturę pełną dramaturgii, napięcia i akcji.

,,Bracia", po tym jak już czytelnik przyzwyczai się do stylu autora, zapewnią pełen wrażeń wieczór. To, jak na debiut, dobrze skonstruowana powieść sensacyjna z elementami science fiction. Mam tylko jedną prośbę do autora. Proszę o trochę krótsze akapity w kolejnej :) To znacznie ułatwia czytanie.:)

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 102,8 cm - 1,9 cm =  100,9 cm                

czwartek, 4 maja 2017

,,Alicja w krainie czasów: Czas zaklęty" Ałbena Grabowska


Ałbena Grabowska skradła mi w zeszłym roku serce dzięki cyklowi o rodzinie Winnych. Dlatego z ogromną niecierpliwością oczekiwałam na moment kiedy będę mogła poznać jej nową bohaterkę - Alicję Księgopolską.

,,Czas zaklęty" otwiera cykl ,,Alicja w krainie czasów". Przenosimy się  w czasie do roku 1880, do podwarszawskiego Konarowa by obserwować tragiczny ciąg zdarzeń, który doprowadzi do tego, że córka prostej służącej zostanie przysposobioną córką hrabiostwa i rozpocznie życie jakie jej matce nawet się nie śniło. Dziewczyna w wyniku odprawionych czarów odznacza się nieprzeciętną inteligencją i niezwykłą wrażliwością. Z łatwością potrafi docierać do sedna sprawy oraz odkrywać skrywane w starym dworze mniejsze lub większe sekrety.

Powieść zachwyca starannym językiem oraz delikatną magiczną otoczką. Końcówka XIX wieku została odmalowana z ogromnym wdziękiem i sentymentem. Na nowo zaczął żyć motyw staropolskiego dworku jako centrum świata - to tutaj rozgrywają się najważniejsze wydarzenia. Jest i sielsko i przerażająco. Tutaj się można bawić, rozkoszować urokami przyrody ale także ściany skutecznie skrywają dramatyczne zdarzenia i wchłaniają ból i rozpacz. Autorka zapełniła konarowski dworek także bardzo charakterystycznymi bohaterami. Są oni bardzo typowi - młody, pełen życia hrabia, eteryczna hrabina, twardo stąpająca po ziemi kuzynka-zarządczyni, racjonalna kucharka i naiwna służąca. Na tle ich przeciętności lepiej widać niezwykłość i odmienność Alicji. Są dla niej idealnym tłem oraz znacząco wpływają na jej losy.

,,Czas zaklęty" to dopiero preludium. Dopiero poznajemy bohaterkę. Mam nadzieję, że najlepsze dopiero przed nami bo tak magiczna opowieść aż się prosi o spektakularną kontynuację. Ja nie mogę się doczekać aby się o tym przekonać.

wtorek, 2 maja 2017

,,Syrenka" Camilla Läckberg,


Tytuł oryginału: Sjöjungfrun

We Fjallbace nie można pożyć spokojnie. Gdy wydaje się, że wreszcie zapanował względny spokój i można by się zająć powiększającymi się rodzinami (jak to jest w przypadku większości policjantów), dochodzi do zagadkowego zniknięcia mężczyzny - spokojnego ojca rodziny, cenionego pracownika i dobrego przyjaciela. Wkrótce potem jego najbliżsi przyjaciele zaczynają otrzymywać listy z pogróżkami. Atmosfera jeszcze bardziej się zagęszcza gdy po kilku miesiącach zostają znalezione zwłoki zaginionego a zaraz potem dochodzi do kolejnych tragedii. Funkcjonariusze, z Patrikiem Hedstromem na czele, będą musieli przedrzeć się przez mury tajemnic, niedomówień i półprawd by odkryć sprawcę i zrozumieć co na prawdę wydarzyło się w tej małej nadmorskiej miejscowości.

Przyznaję, że po skończonej lekturze czuję pewien niedosyt (może to wina tego, że niedawno czytałam ,,Pragnienie" Jo Nesbo). Fabuła jest zdominowana przez obserwowanie pokrzywdzonych i ich ofiar. Przez ich pryzmat próbujemy poznać i odkryć sprawcę. Policjanci i całe śledztwo toczy się gdzieś w tle i w rezultacie jest trochę oderwane od finalnego rozwiązania. Niby fabuła prowadzona jest bardzo poprawnie. Wszystkie konieczne elementy w odpowiednich momentach wskakują na swoje miejsce ale ja nie wiem co było tym kluczowym punktem decydującym, że śledczy poznali  sprawcę. Akurat w tym momencie widać uproszczenie fabularne autorki, przeskakującej nad najważniejszym punktem a potem dopasowującej całość do swojej teorii. Blado i niemrawo wyglądają też bohaterowie. Wydaje się, że sprawa sama się im toczy a oni od czasu do czasu reagują. Na szczęście mniej jest tła obyczajowego bo chyba nie dałabym rady z kolejną częścią poświęconą pieluchom i dzieciom.

Gdzieś mi gubi się duch sympatycznej Fjallbacki. Chyba chciałam bardziej elektryzującej i wymagającej zagadki. I bardziej krwiożerczego przestępcy (znowu wina Nesbo!). Ta seria jest taka ... małomiasteczkowa. Rada na przyszłość: nie czytać razem z innymi kryminałami, szczególnie tymi z Norwegii. :)

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 106,0 cm - 3,2 cm =  102,8 cm                

poniedziałek, 1 maja 2017

,,Ostatni pociąg do Zona Verde" Paul Theroux


Tytuł oryginału: The Last Train to Zona Verde

,,Długa podróż musi przynosić objawienia, bo w przeciwnym razie jest tylko marnowaniem czasu".

Paul Theroux to doświadczony podróżnik. Wręcz chciałoby się powiedzieć prawdziwy podróżnik. On nie tylko jedzie, widzi ale umie także o tym pisać. Maluje słowami bardzo wnikliwy obraz ludzi, miejsc oraz przestrzeni jakie pokonuje. Jego opisy to nie tylko widoki, czy przeżyte przygody to także cała gama emocji oraz wynikających z nich refleksji.

Sięgając po ,,Ostatni pociąg do Zona Verde" wiedziałam, że doświadczę wiele, nie oczekiwałam jednak, że nie będę w stanie się oderwać. Theroux zabiera nas w samotną wędrówkę z Kapsztadu przez RPA, Namibię do Angoli. Pozornie krótka wyprawa. Tylko trzy kraje ale wyłania się z nich smutny, gorzki obraz Afryki rozleniwionej i zniszczonej przez zachodnią pomoc ,,humanitarną". Autor wyruszając w drogę miał na celu sprawdzić jak zmienił się Czarny Ląd w przeciągu dziesięciu lat jakie upłynęły od jego ostatniej wyprawy. Zobaczył drobne postępy i całe oceany biedy. Rozmawiał z ludźmi i obserwował. Przemieszczał się w najzwyklejszych, ogólnodostępnych środkach lokomocji by być bliżej rzeczywistości. Znosił trudy ale zawitał do bardzo komercyjnych i nastawionych na turystykę ośrodków. Widział zgrzyt jaki między nimi panuje. Boleśnie zdał sobie sprawę z nierealności sytuacji, gdzie wszystko jest sztuczne i wcześniej zaaranżowane. Ze smutkiem uświadomił sobie, że prawdziwa, dzika Afryka odchodzi już w przeszłość a Zachód bardziej szkodzi niż pomaga.

Smutka i gorzka jest to opowieść ale przez to bardzo prawdziwa. Theroux nie upiększa, nie sypie superlatywami. Rzeczowo, pięknym, gawędziarskim stylem opowiada i sprawie, że zaczynamy widzieć a także rozumieć. Dostrzegamy piękno tak gdzie ono na prawdę jest, dobre pomysły gdy się pojawiają, ale niestety też widzimy korupcję, zagrożenie, poniżenie, wykorzystywanie. Autor cały czas towarzyszy nam i jest naszym mistrzem: wyjaśnia, tłumaczy, podsuwa kolejne pomocne lektury, objaśnia zawiłości  historyczne, społeczne i kulturowa. Pozwala wyciągnąć własne wnioski i nauczyć się czegoś nowego. Daje nam nasze własne olśnienie, które zachęci nas do naszej podróży. Polecam gorąco!

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 109,2 cm - 3,2 cm =  106,0 cm                

,,Jeden pocałunek" Julia Quinn

Tytuł oryginału: Because Of Miss Bridgerton

,,Jeden pocałunek" to powieść otwierająca nowy cykl Julii Quinn, tym razem o rodzinie Rockeby. Świetnie się ta seria bo już na początku dostajemy opowieść o zupełnie niecodziennej parze.

Billie i George znają się od dzieciństwa. Majątki ich rodzin ze sobą graniczą a cała ferajna dzieci spędzała wspólnie dzieciństwo. Dziewczyna była najlepszą towarzyszką psot jego młodszych braci a jemu od zawsze działała na nerwy. Wydawać by się mogło, że nikt i nic nie jest w stanie sprawić, żeby bohaterowie spojrzeli na siebie przychylnym okiem. Wszystko zmienia się pewnego dnia gdy przypadkiem zostają wspólnie uwięzieni na dachu walącego się domku. Ona stwierdza, że George pod maską powagi i rozsądku kryje swoje sympatyczne i zabawne oblicze, a on ze zdziwieniem odkryje że za trzpiotowatą postawą ukryta jest rozsądna i wrażliwa dziewczyna. Trochę im zajmie zanim przestaną walczyć przede wszystkim sami ze sobą i zaakceptują to co tak nagle ich spotkało.

,,Jeden pocałunek" to powieść tak niesamowicie sympatyczna, urocza i nieprawdopodobnie romantyczna, że aż trudno to wyrazić. Autorka bardzo mocno koncentruje się na głównych bohaterach pozwalając im spokojnie odkrywać swoje uczucia. Nie ma tutaj zbyt wielu gwałtownych zwrotów akcji, czy utrudniających życie przeszkód, jest trochę leniwa, sielska atmosfera angielskiej wsi na tle, której spokojnie mogą rozwijać się uczucia. Nie zabrakło, oczywiście, także delikatnej nutki humoru oraz pojedynków słownych między bohaterami. Wszystko to nadaje powieści specyficzny klimat i nie pozwala się oderwać. Jeśli ktoś woli gwałtowniej buzujące emocje, tutaj może poczuć się trochę znudzony dla mnie jednak wszystko było idealnie wyważone.