Romantyczna, nastrojowa okładka sugeruje powieść, która będzie oddziaływać na uczucia. Jednak jest to tylko złudzenie a między okładkami kryje się opowieść, którą nie umiem jednoznacznie ocenić ani zaklasyfikować. To już kolejna książka, którą czytam w tym roku, której bohaterką jest pisarka pogrążona w kryzysie twórczym. Marcelina ma na swoim koncie kilka książek ciepło przyjętych przez czytelników ale na razie nie doczekała się bestsellera. Ostatnie miesiące nie były dla niej łatwe, była oskarżona o plagiat a teraz nie umie znaleźć tematu na kolejną opowieść. Sfrustrowana, za radą wydawcy wyrusza na urlop. Trafia do małej wioski o romantycznej nazwie Most Zakochanych, która skrywa kilka tajemnic.
Początkowo miałam wrażenie, że autorka prowadzi dialog z czytelnikiem i próbuje mu wytłumaczyć na czym polega praca pisarza i z jakimi trudnościami musi się on mierzyć. To trochę spowiedź, trochę wylewanie żalów, trochę próba pokazania świata, który obrósł bardzo romantyczną otoczką (przyznać się, kto nie marzył o napisaniu książki a potem sława na miarę Kinga, Roberts czy Mroza). Z jednej strony jest to ciekawy zabieg ale cały czas byłam ciekawa gdzie to doprowadzi główną bohaterkę. A trafia ona do wioski jak z bajki. Przyjaźni mieszkańcy, sielski klimat ale wyczuwalny jest cień, coś niedopowiedzianego i zakłócającego idealny pejzaż. Gdy Marcelina poznaje lokalnego pisarza dowiaduje się, że napisał on kiedyś powieść, w której próbował rozgryźć sekret wsi. Ujawnił dużo ale to co najważniejsze, nadal jest poza jego zasięgiem. Jednak teraz, z pomocą dziewczyny jego powieść ma szansę na zakończenie i odkrycie co dokładnie dzieje się we wsi.
Powieść jest bardzo prosta w swojej konstrukcji. Szybko poznajemy rozwiązanie i trochę pozostawia ono w poczuciu niedosytu. Jako namiętny czytelnik kryminałów chciałam więcej odpowiedzi, więcej szczegółów. Tak jak mieszkańcy Mostu Zakochanych czekali na drugi tom powieści Jacka Hermana, ja chcę więcej akcji i dowiedzieć się działo się później. Bo Marcelina rozwiązała zagadkę, napisała upragniony bestseller ale gdzieś brakło mi całego tła kryminalnego. Gdy zaczęło rodzić się napięcie i zaczęła pracować wyobraźnia nagle wszystko się wyjaśniło. Tak, wiem, prawdziwa kryminalna akcja byłaby sprzeczna z nastrojowym, spokojnym klimatem powieści. Bo tu nie może być prawdziwego poczucia zagrożenia, prawdziwych niebezpieczeństw. Tutaj jest ciepła opowieść o ludziach, kolejnych szansach, podnoszeniu się po porażce i nadziei, że właściwy moment nadejdzie.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu WasPos i Autorce!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz