sobota, 29 sierpnia 2026

,,Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia" Monika Sobień-Górska


 Każdy z nas prawdopodobnie chociaż raz trafił w social mediach na rolki, posty czy filmiki dotyczące różnych form duchowości. Rolka zachęcająca do afirmacji przypływy pieniędzy albo miłości? Post o samorozwoju? Filmik udowadniający, że wszystko jest możliwe? Do wyboru do koloru. Czy w to wierzymy, i czy to do nas trafia to zależy od indywidualnych predyspozycji ale nie można zaprzeczyć, że współczesny internet stał się areną, na której coache, trenerzy personalni, szamani czy duchowi przewodnicy szukają zainteresowanych. Nawet jeśli obserwuje się masowy odpływ ludzi od wiary instytucjonalnej to nie znaczy, że równa to się rezygnacji z rozwoju duchowego. Wręcz przeciwnie duchowość znalazła swoją niszę w internecie, pora sztywnymi ramami kościołów.

I właśnie internetowe, współczesne poszukiwanie nowej duchowości stało się przedmiotem reportażu Moniki Sobień-Górskiej. Początkowo wydawało mi się, że książka obrała sobie za cel demaskację internetowych szamanów, przewodników, motywatorów. I trochę na początku czuć taki zamiar u autorki. Weszła ona w dziennikarskie śledztwo w specyficznym momencie swojego życia, gdy sama odchodziła od kościoła i szukała nowych form rozwoju. Dlatego czuć w miarę rozwoju śledztwa jej zmianę nastawienia oraz pewne rozdarcie. Nie było to powierzchowne potraktowanie tematu. Sobień-Górska brała udział w kręgach kobiet, szamańskich ceremoniach, ustawieniach systemowych, warsztatach, rozmawiała z najpopularniejszymi twórcami i próbowała zrozumieć co ludzi ciągnie do nich i gdzie tkwi haczyk. Widać ogrom zaangażowania, pełne szacunku podejście ale i ogrom wątpliwości co do świata, do którego zdecydowała się wejść. Sama w trakcie terapii, z pewną wiedzą psychologiczną widzi ryzyka i zagrożenia wynikające z działaniach na ludzkich uczuciach i emocjach. Bo wszędzie gdzie była trafia na głęboko skrzywdzonych ludzi, pogubionych, samotnych dla których duchowość internetowa staje się szansą, deską ratunku, iskierką nadziei, że dla kogoś są ważni i ktoś może pomóc im poradzić sobie z sytuacjami w jakich się znaleźli.

A co z samymi twórcami? Na podstawie obrazu jaki wyłania się z książki trudno ich jednoznacznie ocenić. Z jednej strony próbują się kreować na empatyczne, zaangażowane osoby, których nadrzędnym celem jest pomoc innych ale równocześnie ich postawa nie zaprzecza, że jest to biznes i to świetnie prosperujący. Kursy, warsztaty kosztujące kilkaset jak nie kilka tysięcy złotych, indywidualne porady i budowanie więzi z odbiorcą. Trochę brzmi niepokojąco.

Czy mam jakieś wnioski po skończonym reportażu? Podoba mi się, że autorka nie stawia jednoznacznej diagnozy. Pokazuje zarówno plusy jak i zagrożenia płynące ze zjawiska. Podchodzi do niego z dużym zainteresowaniem i spokojem, chociaż sama przyznaje, że nie zawsze była bezstronna bo były zdarzenia, które do niej trafiły. Z jej reportażu wyłania się też smutny obraz społeczeństwa, które jest coraz bardziej osamotnione, zagubione, zestresowane, skrzywdzone i porzucone samo sobie. A to najprostsza droga by stać ofiarą internetowych oszustów. I chociaż Sobień-Górska nie zalicza swoich rozmówców do tej kategorii, to nie można zaprzeczyć, że są beneficjentami tego zjawiska. Ten reportaż daje do myślenia, bo raczej możemy być pewni, że te zjawiska będą się tylko nasilać. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 2,9 cm - 3,3 cm = 0 cm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz