wtorek, 18 sierpnia 2026

,,Siedem obrączek" Nora Roberts

 

Tytuł oryginału: The Seven Rings

Z najwyższą powagą mogę napisać, że wychowałam się na książkach Nory Roberts. Czytałam ich mnóstwo, najpierw kiedy podkradałam mamie, potem już sama pożyczałam z biblioteki. Z dużym prawdopodobieństwem, gdybym dziś poszła do biblioteki szukając lekkiego pewniaka to właśnie po nią bym sięgnęła. Dlatego czytanie najnowszej serii Roberts było dla mnie mordęgą. Dokończyłam trylogię ,,Zagubionych narzeczonych" tylko z sentymentu i nadziei, że coś tam się wydarzy co sprawi, że poczuje starą, dobrą Roberts. Niestety, nie doczekałam się!

Szczerze, jedyne co mi przychodzi jako pierwsze do głowy to bezczelny skok na kasę. Była zakontraktowana trylogia, gdzie każdy tom będzie miał po ok 500 stron? To jest trylogia. A że treści i akcji tu jak na lekarstwo to już inna sprawa. Takiego wodolejstwa, powtórzeń i generalnie cukierkowatości to nigdzie nie znajdziecie. Uwierzycie, że przez dwadzieścia (tak 20!!!!) stron mamy zachwyt nad meblami - i to tylko w jednej scenie. Dla porównania, decydująca walka z wiedźmą i złamanie klątwy to tylko piętnaście stron. Serio! Roberts ma świetny warsztat pisarski, pisze naturalnie i czuje się jej świat ale nawet to nie ratuje przez znudzeniem i poirytowaniem gdy któryś raz z rzędu czyta się o tym samym albo jest się świadkiem scen, które absolutnie nic nie wnoszą. Nawet nie ma tu romansu. Jest wspólne idealne życie i dekorowanie domu, zachwycanie się swoją pracą, jedzenie, picie i ćwiczenie na siłowni. A to niby ma być powieść w duchu gotyckim.....

Gdy już któryś tydzień męczyłam się z tą książką z uporem maniaka próbując ją skończyć pojawiła się myśl, że może ja źle robię. Może to nie jest książka do czytania. Może lepiej się sprawdza jako audiobook. Włączasz gdy sprzątasz, prasujesz, grzebiesz w ogrodzie. Ty skupiasz się na pracy a w tle brzęczy ci coś nad czym w zupełności nie musisz się skupiać. Nie sprawdzę już tego bo nie chcę do tego wracać. Tak nudnej, przegadanej książki chyba nigdy nie czytałam. A cytując korpoklasyk: To mógłby być mail. Dosłownie tyle jest tu akcji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz