Gdy brałam do ręki ,,Emigrantkę" spodziewałam się powieści obyczajowej, może z nutką romansu zanurzoną w historię z czymś nietuzinkowym w tle. I dokładnie to znalazłam. Chociaż nie obyło się bez zaskoczeń bo jest to opowieść, która wymyka się stereotypom i nie da łatwo się wpasować w żadne ramy.
Początkowo byłam pewna, że nie jest to historia dla mnie. Baśniowa, senna, oniryczna atmosfera, przesycona romantycznością i napisana tak bardzo poetyckim językiem, że byłam pewna, że ma za zadanie coś ukryć. Ale jest zupełnie inaczej bo ten senny klimat doskonale oddaje życie głównej bohaterki. Poznajemy ją w Barcelonie, gdy krąży w środowisku tamtejszej bohemy. Jej hiszpańskie życie przypomina cudowny sen ale gdzieś daleko, za mgłą skrywa się prawdziwa historia, prawdziwy dramat, będący zupełnym przeciwieństwem tego co obecnie ją otacza. Z marzeń sennych wyrywa ją pojawienie się dwóch mężczyzn: jeden pragnie być jej przyszłością, drugi jest przeszłością.
,,Emigrantka" to powieść zaskakująca. Kolejna czytana przeze mnie opowiadająca o sile kobiet, ich determinacji oraz niezwykłej umiejętności stawiania czoła temu co było by finalnie odkryć samą siebie i zawalczyć o swoje życie. Lina jest dokładnie taką osobą. Była pokonana, trwała w marazmie ale odkryła to co ją determinuje i stawiła czoła temu co kiedyś ją zniszczyło. Tak, jej historia przypomina baśń o Kopciuszku. Zresztą w całej powieści jest coś baśniowego ale to sprawia, że nabiera ona lekko metaforycznego znaczenia - staje się taką, która mogła wydarzyć się wszędzie i każdej kobiecie.
W powieści jest też wątek, który lubię: starcie starego świata z nowym, tutaj na przykładzie rosyjskiej arystokracji, próbującej odnaleźć się w artystycznej, wolnej Barcelonie. Podkreślony jest upadek konwenansów, pozorów pod wpływem siły prawdziwych, żywych, mocnych uczuć i emocji.
,,Emigrantka" to powieść idealna na letnie, upalne wieczory. Przesycona klimatem gorącej Barcelony ale niepozbawiona głębi.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Filia!
