niedziela, 23 listopada 2014

,,Dotyk złodziejki" Mia Marlowe

Na taki szary listopadowy weekend idealną propozycją jest lekki romans historyczny. I taka myśl przyświecała mi gdy sięgałam po ,,Dotyk złodziejki" Mii Marlowe. Wystarczy kubek ulubionej herbaty, ciepły koc i już możemy przenieść się do wiktoriańskiej Anglii, po to by przy okazji odbyć też podróż do Paryża, Hannoweru a nawet zahaczyć o Indie. To te miejsca przemierzają bohaterowie w pogoni za tajemniczym, obciążonym straszną klątwą klejnotem zwanym ,,Krwią Tygrysa".

Powieść określana jest jako ,,erotyczny romans historyczny". I rzeczywiście: od pierwszych stron między bohaterami: sprytną złodziejką, Violą i bohaterskim porucznikiem, Quinnem - aż iskrzy a oni sami nie czekają zbyt długo aby dać temu ujście. Sceny erotyczne, mimo że jest ich sporo nie są jakieś nachalne, trzeba przyznać, że autorka napisała je z pewnym wdziękiem i lekkością. Na plus, że nie zasypuje nas wszystkimi możliwymi określeniami pewnych części ciała.

Dodatkowo jest jakąś akcja - poszukiwanie brylantu, pościgi, mylne tropu, zbrodniarze podążający tropem bohaterów. Nie twierdzę, że mamy tu jakiś skomplikowany spisek ale całkiem zgrabnie pasuje to wszystko do wątku romansowego.

Z całą pewnością nie będę wracać do tej książki ale to nie oznacza, że jest ona słaba. Jest to idealna propozycja jeśli chce się na chwilę oderwać w zimne, listopadowe popołudnie. Jest lekka, momentami śmieszna, od początku do końca wiemy co się zdarzy. Fakt, nic nowego nie wniesie w nasze życie a za chwilę się o niej zapomni ale książki czytamy też po to aby przez chwilę było przyjemnie. A to idealny przykład literatury rozrywkowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz