
Głównym bohaterem i narratorem powieści jest Witkac, świeżo upieczony szaman. Dopiero poznaje swój fach, przy okazji uparcie wzbraniając się przed pełnym wtajemniczeniem. Trudno się więc dziwić, że gdy na progu jego mieszkania staje dawna ukochana z prośbą o pomoc, zdaje sobie sprawę, że łatwo nie będzie i w którymś momencie nieźle oberwie.
Mam dziwną słabość do bohaterów, takich jak nasz Witkacy. Lubie gdy są mrukliwi, trochę nieprzystosowani, niepasujący do świata a pod płaszczykiem szorstkości, noszący ogromną empatię i głupie poczucie misji. A jeszcze, gdy w to wszystko wmieszane są zjawiska paranormalne i duża dawka świetnego humoru - to coś w sam raz dla mnie. Z pewnością będę próbować nadrobić zaległości i lepiej poznać tę szaloną ferajnę, bo zakończenie tego tomu dało przedsmak tego co dalej będzie się dziać i na pewno będzie to epickie :)
Nie znam jeszcze prozy tej autorki, ale na pewno się z nią zapoznam :)
OdpowiedzUsuń