
,,Cień burzowych chmur" to początek zaplanowanej na pięć części sagi rodzinnej rozgrywającej się na tle rodzącej się Nowej Huty. Rodzina Szymczaków należała do pierwszych gospodarstw w fikcyjnych Pawlicach leżących gdzieś w powiecie limanowskim. Reforma rolna lat powojennych pozbawiła ich jednak majątku i zmusiła najstarszego, Bronka do szukania szczęścia i własnego miejsca w budującym się ,,nowoczesnym mieście".
Przyznaję, że chciałam się do czegoś przyczepić. Wytknąć banalność lub dostrzec nieścisłości. Jednak jeśli nawet jakieś były, nie widziałam ich wciągnięta w nurt ciekawej i pasjonującej historii. Nie pamiętam, kiedy ostatnio bohaterowie tak szybko stali mi się bliscy. Obserwując ich zmieniające się koleje losu, następujące po sobie przeciwności i dramaty, które spokojnie i z chłopską (to wcale nie jest negatywne określenie) dumą znoszą by później podejmować kolejne wyznawania - trzymałam za nich kciuki, cicho wierząc, że gdzieś tam jest dla nich szansa. Bo przecież musi być dobro, muszą się podźwignąć i odzyskać to co stracili. Wiem, że na to wszystko jeszcze za wcześnie, to dopiero pierwszy tom i wszystko jeszcze przed nami.
Ale powieść to nie tylko świetnie napisana obyczajówka, jej ogromnym plusem jest też realnie i z dużą dbałością o szczegóły nakreślone tło historyczne. Widzimy jak pną się w górę mury Nowej Huty, jak tętni życiem Meksyk, dane nam jest poczuć co czuli wywłaszczani rolnicy. Czuje się chaos i bezprawie lat powojennych. Na nowo odkrywa się świat rodzącego się socjalizmu gdy jedni zyskiwali a drudzy tracili wszystko.
Na moją ocenę duży wpływ wpływ miał fakt, że powieść opisuje bliskie mi strony - okolice Limanowej i Kraków. Ale nie mogę zaprzeczyć, że fabuła broni się sama. Delikatna, spójna i bogata w szczegóły stanowi genialny wstęp (do mam nadzieję) dobrej serii, na której kontynuację czekam niecierpliwie. Polecam!
Bardzo ciekawie zapowiada się ta saga. Chętnie się skuszę.
OdpowiedzUsuń