Chyba najmniej oczywistym tłem dla komedii romantycznej jakiego mogłabym oczekiwać jest zakład pogrzebowy. Bo jak śmierć i żałoba w swojej najbardziej dramatycznej fazie w żaden sposób nie łączą mi się z zakochaniem i miłością. Jednak ,,Twoja aż po grób" udowadnia, że da się znaleźć punkt wspólny i jeszcze zrobić to w taki sposób, że zamiast kiczu czy ciar żenady, czytelnik poczuje ciepło.
Głównym celem Lark było nie tylko zaczęcie nowej pracy w Dublinie ale także odcięcie się od życia jakie zostawiła za sobą w Stanach. Tutaj chce zacząć na nowo. Tylko, że jej sąsiadem zostaje nieśmiały przedsiębiorca pogrzebowy, który musi w dosyć krótkim czasie znaleźć żonę aby móc kontynuować rodzinną tradycję. Ostatnim czego chce Lark jest związek. Jednak rodząca się przyjaźń z Callum nie pozwala jej zostawić go na pastwę losu i dziewczyna staje się jego wsparciem w ... randkowaniu.
,,Twoja aż po grób" to ciepła opowieść o dwojgu samotnych, zagubionych ludzi, którzy spotkali się w najmniej oczywistym miejscu. Tak, to przewidywalny romans ale za fasadą kolejnej komedii romantycznej jest też poruszająca opowieść o żałobie, podnoszeniu się po stracie i uczeniu się żyć dalej. Bohaterowie próbowali zbudować wokół siebie mur aby uchronić się przed ponownym zranieniem. Uważali, że wycofanie jest najlepszą strategią przed utratą pozornej kontroli nad swoim życiem oraz dzielnie udawali, że wcale nie boją się wyjść na przeciw temu co stawia przed nimi los. Jednak los, jak to los, zakpił sobie z nich i zafundował im uczucie jakiego się nie spodziewali i szansę, na jaką nie liczyli.
czwartek, 1 października 2026
,,Twoja aż po grób" Ivy Fairbanks
Tytuł oryginału: Morbidly Yours
Subskrybuj:
Posty (Atom)
