Koniec lat 60tych XX wieku, południe Stanów Zjednoczonych. W prowincjonalnym miasteczku zostaje zamordowana para emerytów, białych emerytów. Na miejscu zostaje ujęty czarnoskóry mężczyzna, Jerome, pracujący tam jako pomoc. Zanim jeszcze zapadł wyrok - sprawa jest przesądzona. Jerome jest winny. Nie ważne jest śledztwo, nie ważne są dowody. Obrony oskarżonego podejmuje się biały prawnik Jack Lee. Mężczyzna nie ma doświadczenia kryminalnego i nie wie na co się pisze. Bo chociaż ustawowy rasizm został zniesiony to żyje on w społeczeństwie i jest widoczny na każdym kroku.
Uwielbiam Johna Grishama a szczególnie jego trylogię z Jakiem Brigance'm a ,,Kataklizm dusz" od pierwszych stron przypominał mi kultowy ,,Czas zabijania". Dokładnie tak samo jak tam stajemy oko w oko z prawdziwym obliczem amerykańskiego społeczeństwa, pełnym hipokryzji, rasizmu i systemowego podziału na lepszych i gorszych. Wyroki zapadają zanim zebrane zostaną dowody, a winnym jest zawsze czarnoskóry. To nie tyle thriller prawniczy, chociaż sala sądowa jest obecna, co szokujący obraz społeczeństwa, pokazujący jak łatwo manipulować rzeczywistością, jak głęboko zakorzenione są uprzedzenia, że nawet najbardziej oczywistej prawdzie trudno się przebić. To obraz szaleńczej, beznadziejnej i pozbawionej złudzeń walki o podstawowe minimum, które powinno być dostępne dla wszystkich bez wyjątku. Bohaterowie, para prawników, wykazują się zadziwiającą odwagą i graniczącym z głupotą uporem by walczyć o to w co wierzą. Jednak nie będzie to łatwe bo ich walka wychodzi poza ramy sali sądowej i boleśnie rani innych.
,,Kataklizm dusz" to genialna powieść. Chyba nie da się prościej pokazać jak bardzo mocno zakorzeniony był rasizm i do jak szokujących działań prowadził. Ale nie tylko tło jest ważne. Tutaj broni się też sama fabuła. Od pierwszych stron trzymająca w napięciu. To gra nerwów, niepewności i nieustanny wyścig z czasem oraz widowiskowe starcie Dawida z Goliatem. Gdy cały system: policja, prokuratura, społeczeństwo podjęło decyzję wręcz niewykonalne jest obrócić bieg zdarzeń. Dlatego tym bardziej emocjonujące jest obserwowanie tych co się nie poddają.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz