Na komisariacie w Nawidowie pojawia się nowy komendant. Tajemniczy, skupiony ale przede wszystkim zdeterminowany by działać. Ma coś do udowodnienia a nie ma lepszego miejsca niż to. Od lat wiadomo, że coś się dzieje w okolicy, znikają dzieci ale nigdy nikt nie podjął działań. Wiejska społeczność jest mocno zamknięta i spowita dziwną zmową milczenia. Nawet i miejscowi policjanci temu ulegli. Teraz jednak musi się to zmienić. Tylko, że nie wszyscy są tym kim się wydają. Każdy skrywa jakieś tajemnice i ma własny plan działania a gdzieś obok nich czai się Mamuna.
,,Mamuna" to moja pierwsza książka Krystiana Stolarza i to taka, która intrygowała długo przed premierą. Wydawnictwo rozkręciło świetną akcję promocyjną i po czymś takim oczekiwania były ogromne. Czy się sprawdziły? Trzeba przyznać, że powieść ma coś co skupia uwagę już od pierwszych stron. Świetnie nakreślony klimat niedopowiedzeń i tajemnic, podwójnych tożsamości i sekretów, które najlepiej by nigdy nie wyszły na jaw. Przez to wszystko musi przedrzeć się komisarz Bożydar Sokół, który też nie do końca z własnej woli znalazł się na ,,Komisariacie Wyrzutków". Śledztwo rusza bardzo szybko i agresywnie,brnąc przez narosłą zmowę milczenia pomieszaną ze słowiańskimi gusłami.
Lubię kryminały z motywem zamkniętej społeczności. Zawsze pozwala to na zdzieranie warstw i powolne dochodzenie do prawdy. Tutaj jest to wszystko a dodatkowo szybka akcja, wyraziści bohaterowie i nieoczekiwane zwroty fabularne, które tylko podkręcają, już i tak kipiącą adrenalinę. Nie spodziewałam się, że właściwie pochłonę ,,Mamunę" na raz. Tego nie da się inaczej czytać.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyńska i ska!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz