piątek, 22 maja 2020

,,Ukryty pokój" Jørn Lier Horst

 Tytuł oryginału: Det innerste rommet

Komisarz William Wisting dostaje nietypową sprawę. Nieoczekiwanie działa nieoficjalnie by zbadać skąd niedawno zmarły były minister zdrowia miał ponad osiemdziesiąt milionów koron w swoim domku letniskowym. Komisarz, na zlecenie Prokuratora Generalnego, formułuje mały zespół w skład, którego wchodzi także jego córka, młoda dziennikarka Line. Tropy prowadzą nietypowy zespół w przeszłość i co zaskakujące zaczynają się łączyć ze sprawą prowadzoną przez Adriana Stillera, śledczego odpowiedzialnego za cold cases czyli nierozwiązane sprawy z przeszłości. Bez specjalnego entuzjazmu Wisting łączy swoje siły ze Stillerem by pokazać, że zagadki z przeszłości mogą znaleźć swoje rozwiązanie, w najmniej spodziewany sposób.

,,Ukryty pokój" ma wszystko to co lubię w tej serii. Nie jest może spektakularna i szokująca, raczej drobiazgowa, trochę żmudna ale cały czas pozostaje bardzo konkretna i przypomina układania puzzli. Z rozsypanki małych elementów, dzięki uporowi, sile i determinacji powstaje obraz jakiego nikt się nie spodziewał. Dużo on mówi o ludziach, ich zachowaniach i motywacjach jakie nimi kierują. Horst tutaj nie zabiega o szokowanie czy zastraszania chociaż sytuacje pełne niebezpieczeństwa się pojawiają. U niego zbrodnia sprawia wrażenie chwilowego zachwiania równowagi, która dzięki wysiłkowi wielu osób, na koniec znowu zostaje przywrócona.

Oprócz oczekiwania na rozwiązanie, pomiędzy próbami samodzielnego zgadnięcia zawsze z ogromną sympatią obserwuję bohaterów. Ich normalność, spokojne życie i nawet to, że życiowe wyzwania przyjmują ze spokojem. I nawet, chociaż Adrian Stiller zdaje się być burakiem, jego też lubię i cały czas mam nadzieję, że zobaczę jego inne, bardziej przyjazne oblicze. Mam nadzieję, że kolejne tomy (jeśli postaną) rozwiną tą postać. Teraz muszę czekać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza