niedziela, 31 stycznia 2016

,,Wampir" Wojciech Chmielarz

Na mojej kryminalnej mapie Polski z impetem lądują Gliwice. Nowe miasto, nowe środowisko, a przede wszystkim nowi bohaterowie - szczególnie ten jeden. Początkujący prywatny detektyw Dawid Wolski to bohater z jakimi nie często ma się do czynienia. Jest arogancki, wredny, skupiony na sobie, za nic mający innych i gardzący nimi, wykorzystujący ludzi tylko do własnych celów. Jednak przy całym jego lenistwie nie można mu odmówić pewnego życiowego sprytu oraz umiejętności pakowania się w sam środek największych kłopotów.

,,Wampir" trzyma nas w napięciu już do pierwszych stron. Akcję otwiera samobójstwo dwudziestoletniego Mateusza. Jego matka nie zgadza się z oficjalnymi ustaleniami policji i prokuratury, nie wierzy, że jej syn sam targnął się na swoje życie. W celu ponownego zbadania sprawy wynajmuje właśnie Dawida. Nasz bohater nie ma pojęcia w co wdepnął. Tylko powiedzieć, że zderzy się z handlarzami marihuany, nastoletnimi suterenami oraz ... zdradzanym klientem.

To dopiero moje pierwsze spotkanie z kryminałami Wojciecha Chmielarza. Pierwsze ale na pewno nie ostatnie. Przyznaję, że skutecznie przykuł moją uwagę. Jego ,,Wampir" ma wszystko to co lubię w tym gatunku: dobrą akcję, nieźle skonstruowaną intrygę, dynamiczne tempo i wyraźnych bohaterów. Fakt, nie da się ich polubić ale tutaj akurat nie o to chodzi. Przyciągają, zastanawiają i w pewien sposób fascynują by na koniec obudzić odrazę. Z tym większą ulgą odkłada się potem książkę by mieć nadzieję, że takich kreatur nigdy nie spotka się w rzeczywistości.

Każdy fan rodzimych kryminałów po lekturze ,,Wampira" może czuć się usatysfakcjonowany oraz z niecierpliwością oczekiwać na kolejną część cyklu gliwickiego. Polecam.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

,,Czarny zakon" James Rollins

Tytuł oryginału: Black Order

Wrzućmy do jednego worka nazistowskie tajemnice, Biblię Karola Darwina, tajemnicze laboratorium w Himalajach i przerażające ,,coś" w Afryce, mocno potrząśnijmy, dodajmy agentów jednostki specjalnej Sigma zamieszajmy i obserwujmy co nam wyjdzie. Taki zestaw musi dodatkowo obfitować w strzelaniny, pościgi, wybuchy oraz podbudowany być na nauce w rozrywkowej i czysto fantazyjnej wersji.

Jeśli ktoś już miał do czynienia z powieściami Jamesa Rollinsa wie doskonale czego powinien się spodziewać, jeśli ktoś po raz pierwszy sięga może spokojnie nastawić się na całkiem przyzwoitą przygodówkę, która skradnie mu trochę czasu wieczorem. ,,Czarny Zakon" to powieść, w której pobrzmiewają dalekie echa przygód Indiany Jonesa - jest szaleństwo, brawura, dzielni i dobrzy agenci oraz złowieszczy wróg. Oczywiście, dobrzy złoją złym skórę, przy okazji sami obrywając ale i tak największa radocha jest z obserwacji szalonej akcji i nieprawdopodobnych eskapad.

Nie jest to jakaś ambitna literatura ale kawałek dobrej rozrywki.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 147,7 cm - 3,4 cm =144,3 cm

piątek, 22 stycznia 2016

,,Weźmiemy ze sobą dzieci" Petra Fohrmann

Tytuł oryginału: Die Kinder des Reichsministers: Erinnerungen einer Erzieherin an die Familie Goebbels 1943-1945

Właściwie ,,Weźmiemy ze sobą dzieci" trudno nazwać książką - zdecydowanie bardziej pasowałoby określenie rozbudowany artykuł. Choć i to rozbudowany jest trochę dyskusyjne.

Książka ma opowiadać o ostatnich dwóch latach rodziny Josepha i Magdy Goebbels. Obserwujemy ich z perspektywy wychowawczyni trójki ich najstarszych dzieci, Kaethe Huebner. Pracowała ona z nimi w okresie od listopada 1943 do 22 kwietnia 1945 roku. Rozczaruje się jednak każdy, kto liczy na wciągające, zaskakujące wspomnienia. Nie ma w jej opowieści nic ciekawego. Jest to tylko zbiór powierzchownych migawek prezentujących przeciętne życie rodziny ministra Rzeszy. Nie pokazuje nam nic nowego co pomogłoby wyjaśnić dlaczego Magda Goebbels zdecydowała się na tak radykalne rozwiązanie jak zabójstwo dzieci a i one nie stają bardziej ,,żywe". Po wspomnieniach wychowawczyni, która była bardzo związana z dziećmi powinno się oczekiwać dużo więcej niż kilku słów o tym, że lubiły oglądać zdjęcia i miały sporo własnych zwierząt. Całość tematu jest potraktowana powierzchownie. Może wystarczyłoby to na dobry artykuł do czasopisma historycznego ale na książkę to za mało.

Jedynym, ogromnym plusem są unikalne, pochodzące z prywatnego zbioru Kaethe zdjęcia i listy. Przedstawiają one głównie dzieci w trakcie zabaw i spędzania czasu wolnego. Widać na nich ich urodę oraz niewinność. Wręcz nieprawdopodobnym wydaje się, że ich ojcem była jedna z najbardziej przerażających postaci III Rzeszy.

,,Coś wspaniałego" Judith McNaught

Tytuł oryginału: Something wonderful

Romans historyczny ,,Coś wspaniałego" wiele lat temu rozpoczął moją przygodę z tym gatunkiem. Wróciłam do niego ponownie nie licząc na wiele. Zazwyczaj ponowna lektura tylko odsłania braki i niedociągnięcia. Tutaj jednak ponownie dałam porwać się historii i razem z bohaterami przeżyłam niezwykłą przygodę.

Młodziutka Aleksandra została zmuszona przez los do wzięcia odpowiedzialności za dom, matkę i służących. Dzielnie jednak znosi wszelkie przeciwności. Jest radosna, pomocna, przebojowa, zaraża wszystkich optymizmem oraz nie zachowuje się jak na panienkę z dobrego domu przystało. To ostatnie powoduje, że na jej drodze staje przystojny książę. Właściwie to dziewczyna ratuje go przed bandytami. To przypadkowe zdarzenie napędzi całą lawinę zdarzeń ośrodkiem, których będą bohaterowie.

,,Coś wspaniałego" to historia, która aż kipi humorem, zaskakującymi zwrotami akcji oraz romantyzmem. Chyba na zmianę można płakać ze śmiechu oraz wzdychać z rozmarzenia. To historia, do które chce się wracać aby się rozluźnić i oderwać od rzeczywistości. Teraz uświadomiłam sobie co sprawia, że wiele współczesnych ,,romansów" działa mi na nerwy. Wszystkie koncentrują się tylko na fizycznej, seksualnej stronie związków odrzucając inne rzeczy. Brakuje podchodów, zalotów, całej tej romantycznej, baśniowej otoczki. Fakt, może i historia jest trochę nierzeczywista ale o to w tym chodzi. Dobry romans ma być na nowo opowiedzianą bajką o ,,Kopciuszku" dla trochę większych dziewczynek.

wtorek, 19 stycznia 2016

,,Pierwszy ogrodnik" Denise H. Jones

Tytuł oryginału: The first gardener

,Naciskałeś na nas. Przyciskałeś nasze guziki. Otworzyłeś nasze serca. Potem kopałeś w nich, jak przystało na ogrodnika, i uprawiłeś każdy spłachetek ziemi, aż w końcu nasiona obudziły się do życia.

Z pozoru mogłoby się wydawać, że życie Gray'a i Mackenzie Londonów to perfekcyjna bajka. Młodzi, piękni, wpływowi. On - gubernator stanu Tennessee, ona - idealna pierwsza dama. Nie tylko starają się mądrze i rozsądnie sprawować powierzone im obowiązki ale także chętnie pomagają innym oraz dzielą się tym co mają. Ich szczęścia dopełnia urocza pięcioletnia córeczka, Maddie. Ten idylliczny świat burzy jeden moment - wypadek samochodowy, w którym ginie dziewczynka. Dodatkowym ciosem jest niemożność ponownego zajścia i utrzymania ciąży przez Mackenzie. Bohaterowie pogrążają się w głębokim bólu. Cierpienie zamiast ich łączyć zaczyna ich dzielić. Wydaje im się, że Bóg się od nich odwrócił oraz wymierzył im najcięższą karę z niezrozumiałego powodu. Jest jednak obok nich, ktoś kto delikatnie i niezauważalnie zaczyna przebijać się przez pancerze, w które się uzbroili.

,,Pierwsza dama" to opowieść przepełniona smutkiem i cierpieniem. Cierpimy i rozpaczamy razem z bohaterami. Razem z nimi radujemy się gdy pojawia się iskierka nadziei a gdy znika, nasz ból jest jeszcze większy. Potem jednak jak Jeremiasz zaczynamy powoli rozumieć i odkrywać, że każde cierpienie ma gdzieś swój kres. Trzeba tylko zaufać i przemierzyć otchłań żałości przez sam środek. Trzeba się z nią zmierzyć aby następnie wyjść silniejszymi i mądrzejszymi. Gdzieś w tym wszystkim kryją się głębsze, uniwersalne prawdy, które samemu nie łatwo jest uchwycić. Ważne jest aby otworzyć się na wsparcie innych i pozwolić sobie pomóc.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

,,Służąca" Tara Conklin

Tytuł oryginału: The House Girl

Lina Sparrow i Josephine Bell to dwie kobiety, które na pierwszy rzut oka nic nie łączy. Pierwsza jest dobrze zapowiadającą się prawniczką, żyjącą w Nowym Jorku na początku XXI wieku, druga XIX-wieczną murzyńską niewolnicą. Ich losy splotą się w momencie gdy Lina otrzyma zadanie przygotowania pozwu o odszkodowanie za lata niewolnictwa. Jej poszukiwania najlepszego powoda odkryją tajemnice Josephine oraz rzucą nowe światło na życiorys cenionej malarki Lu Ann Bell. Ale nie tylko dzieje tajemniczej niewolnicy będą obiektem zainteresowania Liny. Dodatkowo będzie musiała ona zmierzyć się z sekretem, który od dwudziestu lat skrywa jej ojciec oraz na nowo zastanowić się nad swoim życiem.

Akcja ,,Służącej" przebiega dwutorowo i o dziwo oba wątki są równie interesujące. Z równą niecierpliwością czekałam aby dowiedzieć się co stało się z Josephine, jak i poznać decyzje Liny. Barwna, wciągająca, sprawnie poprowadzona oraz urozmaicona narracja tylko uprzyjemnia lekturę. Dodatkowym walorem jest świetnie nakreślone tło historyczne ukazujące realia Południa Stanów Zjednoczonych w przededniu wybuchu wojny secesyjnej. Na ten przemijający świat patrzymy przede wszystkim oczami niewolnicy - potęguje to tylko dramatyzm sytuacji. Doświadczamy jej bólu, przerażenia oraz ogromnej determinacji aby wreszcie zawalczyć o swój los.

,,Służąca" to świetnie opowiedziana historia, po którą warto sięgną. Polecam.

sobota, 16 stycznia 2016

,,Moja walka o każdy metr" Thomas Morgenstern

Tytuł oryginału: Über meinen Schatten: Eine Reise zu mir selbst

Lubię skoki narciarskie i gdy tylko mam tę możliwość oglądam konkursy Pucharu Świata. Fakt, teraz zdarza mi się to rzadziej bo denerwuje mnie dziwny sposób naliczania punktów, który zabija to co w tym sporcie najlepsze. Oglądałam jednak zawody z upadkami Thomasa Morgensterna. Pamiętam szczególnie ten na skoczni w Kulm. Dopiero co budził podziw, że tak szybko pozbierał się po wcześniejszym i wrócił do skakania a tu znowu taki pech i tak przerażający upadek. Chyba każdy, kto wtedy to widział zamarł. Sama byłam przekonana, że raczej już nie wróci do skakania a przynajmniej nie w tym sezonie. Tym większe wrażenie zrobiła informacja, że Morgi wraca i to nie kiedyś w bliżej nie określonej przyszłości ale za kilka tygodni, na Olimpiadę w Soczi.

,,Moja walka o każdy metr" koncentruje się właśnie wokół tego upadku i powrotu do formy w tak krótkim czasie. Pokazuje wolę walki, determinację, samozaparcie i ogromną siłę w pokonywaniu przeszkód, szczególnie tych psychicznych. Morgi staje się bohaterem jakiego lubi publiczność. Staje do walki z własnymi słabościami i wygrywa. Wygrywa, po to by później spokojnie móc podjąć najważniejszą decyzję swojego sportowego życia - zrezygnować.

Pewnie wielu pojawi się skoczków, którzy będą zdolniejsi, bardziej utytułowani ale Thomas Morgenstern stanowił klasę samą w sobie. Jako zawodnik był tym, który udowodnił, że zawsze można się podnieść i wrócić do zwyciężania.

piątek, 15 stycznia 2016

,,Śmierć komiwojażera" Arthur Miller

Tytuł oryginału: Death of a Salesman

Arthur Miller był czołowym amerykańskim dramaturgiem. Największą sławę przyniosła mu m.in powstała w 1949 roku sztuka ,,Śmierć komiwojażera". Jest to przejmująca opowieść o sześćdziesięcioletnim Willym Lomanie. Mężczyzna całe życie spędził pracując jako objazdowy sprzedawca. Ciężko pracował ale nigdy niczego się nie dorobił. Żyje dzięki pożyczkom od przyjaciela. Całym jego życiem są mrzonki, którymi się karmi. Wierzy, że pewnego dnia to jego synowie osiągną upragniony sukces. Nie zauważa jednak, że żaden nie ma ku temu odpowiednich predyspozycji. Są do bólu przeciętni, wychowani jednak w poczuci swojej niezwykłości co tylko utrudnia im szczęśliwe życie. Biff (starszy z synów) w końcu do tego dochodzi, mówiąc: ,,I do niczego nie doszedłem, boś mnie tak napompował sodówą, że nie mogłem znieść, by ktokolwiek mi rozkazywał." Do Willy'ego jednak ta bolesna prawda nie dociera. Balansuje na granicy teraźniejszości i przeszłości nadal wypatrując upragnionej chwały.

,,Śmierć komiwojażera" powstała prawie 70 lat temu jednak perfekcyjne pasuje i do realiów XX wieku. Opisuje zagubienie człowieka, budowanie zamków na lodzie oraz nie dostrzeganie  tego jak na prawdę wygląda rzeczywistość. Rodzina Lomanów żyje w zakłamaniu cały czas próbując wszystkim a przede wszystkim samym sobie wmówić, że są lepsi, bystrzejsi, bardziej utalentowani od innych. Karmią się bzdurnymi marzeniami stopniowo oddalając się od tego co istotne. Tragizm postaci Willy'ego szczególnie podkreśla fakt, że tak radykalnie odrzucał całe życie to do czego rzeczywiście był stworzony na rzecz bycia upokarzanym i lekceważonym w środowisku, do którego nie pasował.

Dramat Millera bardzo zwięzły w swej formie i treści poraża bogactwem przekazu. Na pewno, każdy znajdzie w nim wiele motywów, które znajdują swoje odniesienie i dziś. Polecam.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 149,9 cm - 2,2 cm =147,7 cm

środa, 13 stycznia 2016

,,Dla Ciebie wszystko" Nicholas Sparks

Tytuł oryginału : The best of me

Nicholas Spark to jeden z tych pisarzy, z którymi mam problem. Zawsze gdy zaczynam czytać jego książki najpierw zgrzytam zębami na styl pisarstwa,które uparcie uprawia. Proste zdania, naiwne opisy, wszystko jak z zeszytu pensjonarki. Czytam, i zastanawiam się dlaczego? Dlaczego jak chętnie ludzie sięgają po jego powieści? Dlaczego są one tak chętnie ekranizowane? Sama nie wiedząc kiedy, także daję porwać się opowiadanej historii, by na koniec pociągnąć nosem i stwierdzić, że jednak nie była taka zła.

Nie inaczej jest i w tym przypadku. ,,Dla Ciebie wszytko" to opowieść oparta tak na prawdę na jednym wątku. Ponownego spotkania Dawsona i Amandy. Los zetknie ich po ponad dwudziestoletniej rozłące na pogrzebie przyjaciela, by mogli się przekonać, że młodzieńcze uczucie, które ich kiedyś połączyło wcale nie wygasło. Obecnie każde z nich ma ze sobą bagaż doświadczeń i zobowiązań. Ich jedyną szansą aby móc wszystko zrozumieć i podjąć decyzje jest wspólny weekend, który na zawsze odmieni ich życie.

Sparks nie byłby sobą gdyby nie zaserwował nam całej gamy emocji. Nie daje bohaterom pożyć spokojnie ale cały czas wystawia ich na najcięższe próby. Nie twierdzę, że nie można się przy tym wzruszyć ale gdy zna się już trochę jego twórczość można to przewidzieć. A wtedy wszystko traci swoją wymowę i ociera się o banał. ,,Dla Ciebie wszystko" to też taki schematyczny wyciskacz łez ale mimo wszystko Sparks to niezły rzemieślnik i sprawnie prowadzi akcję. Wszystko to sprawia, że czyta się całkiem sprawnie i przyjemnie. Dobra lektura na wieczór z kocem i herbatą.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 152,6 - 2,7 cm =149,9
cm

poniedziałek, 11 stycznia 2016

,,Prowadził nas los" Kinga & Chopin

Ręka do góry, kto nigdy nie marzył o wyruszeniu w podróż dookoła świata. Tak, myślałam! W większości nas siedzi pragnienie aby zobaczyć inne kultury, odwiedzić niezwykłe miejsca, posmakować czegoś nowego. Każdy też rozważa inny sposób podróżowania i mieszkania: dla niektórych ważny jest bezpieczny transport i wygodny nocleg ale są i tacy, którzy na to nie zważają. Dla nich ważna jest przygoda i możliwość spotkania z ludźmi.

Do takich szczęśliwych szaleńców (i to w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu) należą Kinga i Chopin. Dwójka młodych ludzi z Polski, którzy w październiku 1998 roku wyruszyli na swoją wielką wędrówkę. Rzadko korzystali ze zorganizowanego, konwencjonalnego transportu. Najczęściej przemieszczali się dzięki własnemu uporowi i uprzejmości wielu przypadkowych osób. Okrążenie naszego globu zajęło im pięć lat. Pięć lat podróży autostopem.

,,Prowadził nas los" to jedna wielka przygoda. Fascynująca, zapierająca dech w piersi, urzekająca i budząca zazdrość. Zdaję sobie sprawę, że książka stanowi tylko ułamek tego co doświadczyli i widzieli bohaterowie ale i tak ten ułamek zachwyca. Trzeba podziwiać ich odwagę i zapał ale też i ogromną łatwość z jaką przychodzi im opowiadanie o wszystkim. Wydaje się jakby było się wraz z nim najpierw w Ameryce Północnej, Południowej potem Australii i Azji. Ludzie, których spotykali nagle stają się i naszymi znajomymi a ścieżki i drogi naszymi. Dodatkowym atutem są piękne zdjęcia idealnie podkreślające opowieść. Polecam.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 155,6 - 3,0 cm =152,6 cm

niedziela, 10 stycznia 2016

,,Heretyk" Carlo A. Martigli

Tytuł oryginału: L'eretico

Raz na jakiś czas pojawiają się książki (na szczęście nie za często) o których totalnie nie wiem co powiedzieć. Nie są ani takie złe, ani dobre. W sumie nie da się ich jednoznacznie ani pochwalić, ani skrytykować. Właśnie taką powieścią jest ,,Heretyk".

Gdy trafił w moje ręce byłam bardzo zadowolona. Lubię powieści historyczne, szczególnie te gdzie w tle pojawiają się wyraźne postaci żyjące rzeczywiście. Tutaj mamy do czynienia z piętnastowiecznymi Włochami, które stają się areną starcia niebanalnych, silnych osobowości: Savonaroli, Aleksandra VI Borgii, i Giovanniego Medici. Taki zestaw powinien gwarantować opowieść, którą czyta się z wypiekami na twarzy, szczególnie jeśli dodamy TAJEMNICĘ mogącą zmienić dzieje świata. Niestety autor nie wykorzystał pokładów swojego tła. Stworzył nudną, bezbarwną, prawie pozbawioną akcji fabułę. Całość ratuje opowieść o Issie/Jezusie. Ten wątek akurat mnie bardzo zaciekawił i nie mogłam się doczekać kolejnych fragmentów opowieści. Autor stworzył dzieje Chrystusa, umieszczając go między 12 a 30 rokiem życia wśród azjatyckich mnichów. Tam miał pozyskiwać mądrość i umiejętności, które następnie wykorzystał w okresie swego nauczania. Przyznam, że niezły pomysł i całkiem zgrabnie rozwinięty.

Podsumowując: ,,Heretyk" to to bardzo przeciętna bajka, po którą można sięgnąć gdy już absolutnie nie ma co czytać. Na pewno każdy znajdzie coś co go zainteresuje ale niestety jest tego za mało.

piątek, 8 stycznia 2016

,,Złe psy. W imię zasad" Patryk Vega

Policjant - śledczy, oficer, przedstawiciel władzy czy po prostu pies? Różnie na nich patrzymy, różnie oceniamy. Niechlubna PRL-ska przeszłość narzuca skojarzenie niezbyt bystrych milicjantów z kawałów lub czepliwych, wymuszających łapówki cwaniaków. Chyba rzadko ktokolwiek zastanawia się nad tym jak na prawdę wygląda współczesny policyjny świat. Na czym polega praca oficera kryminalnego, z czym musi się mierzyć, co musi znosić i co poświęcać.

Patryk Vega zdobył zaufanie policji. Wniknął w jej struktury i obserwował ich pracę zbierając materiały do swoich filmów i seriali. Policjanci opowiadali mu o wszystkim. Szczerze, bezpośrednio, czasem używając dosadnych słów. Czytając ten wywiad i stopniowo uświadamiając sobie co dokładnie to znaczy, trudno się dziwić. Człowiek pełniący służbę, szczególnie wywiadowca, śledczy, policjant od walki z gangami cały czas żyje na krawędzi, balansując pomiędzy ,,dobrem" i ,,złem". Poświęca często wszystko. Wielu jest rozwiedzionych, samotnych, uzależnionych od alkoholu ale każdy żyje z poczuciem misji. Walka z przestępczością staje się dla nich najwyższym imperatywem, napędzającym ich życie.

Vega rozmawia z policjantami o wielu sprawach: o ich pracy, najbardziej wstrząsających sprawach, problemach w domu, konfliktach na linii przełożeni-podwładni, rażącej niesprawiedliwości, korupcji, uzależnieniach, o życiu w ciągłym zagrożeniu, o przestępcach. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście ten, którego już nie ma - Sławek Opala. Ten, który popełnił samobójstwo gdy odebrano mu to co było sensem jego życia - godność policjanta, prawdziwego ,,psa".

,,Złe psy" to kawał mocnego, prawdziwego życia. Pokazuje ciemne strony rzeczywistości. To o czym dzięki skrupulatnej, ciężkiej pracy wielu osób wiemy jak najmniej. Zachęcam do sięgnięcia.

czwartek, 7 stycznia 2016

,,Tymczasowa" Małgorzata Hayles

Marta, tak naprawdę, niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ma męża, dwójkę dzieci, dom. Nie podjęła pracy zawodowej, cały swój czas poświęcając rodzinie, jedynie w wolnych chwilach pisze teksty komediowe. Wszystko zmienia się w dniu gdy mąż oznajmia, że odchodzi do innej kobiety, zostawiając ją po prawie piętnastu latach małżeństwa. Dla kobiety jest to szok. Mimo, że gdzieś pod skórą czuła, że ich związek się wypalił, trudno jest jej uporać się z sytuacją. Wsparciem okażą się dzieci: Lenka i Antek, siostra Dagmara z chłopakiem Amerykaninem Johnem, matka oraz przyjaciółki.

,,Tymczasowa" to opowieść o zmaganiu się z samą sobą, odnalezieniu ponownie samej siebie, zmierzeniu się z samotnością. Marta to wszystko przerabia. Po latach bycia ,,żoną Tomasza" musi na nowo uczyć się samej siebie, na nowo się poznawać. Już nie przez pryzmat drugiej osoby ale zobaczyć się swoimi oczami. Nie jest to zadanie łatwe ale powoli wkracza na właściwą drogę opuszczając swoją ,,tymczasowość".

Chociaż powieść porusza trudny temat, autorce udało się uniknąć niepotrzebnego popadania w patos oraz banał. Opowieść snuje lekko, płynnie pozwalając wydarzeniom spokojnie płynąć. Sama bohaterka ma też sporo dystansu do siebie. Nie użala się, nie jęczy ale odważnie kroczy w przyszłość. Na koniec można tylko pokiwać głową nad głupotą Tomasza, który chcą wyrwać się z monotonii sielskiego małżeństwa trafia z deszczu pod rynnę.

,,Tymczasowa" jako debiut prezentuje się całkiem zgrabnie. Dobra propozycja na wieczór z herbatą.

środa, 6 stycznia 2016

,,Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy" Janet Evanovich

Tytuł oryginału: One for the money

Pracy brak, kasy brak, faceta brak. Czy Stephanie ma przed sobą jakąś inną drogę niż tylko zostanie łowcą nagród? Szczególnie, że pierwszym celem zostaje były chłopak. Cóż, nasza bohaterka zupełnie inaczej wyobrażała sobie tę pracę. Miała szybko i prosto namierzyć i złapać Morellego, dostarczyć go na posterunek i zainkasować dziesięć tysięcy dolarów. O ile pierwsza część jest rzeczywiście prosta, bo Morelllego szybko namierza, to już z resztą jest problem. I to duży. Ktoś zaczyna jej grozić i straszyć, nie waha się nawet posunąć do rękoczynów czy wysadzenia w powietrze samochodu. Stephanie zaczyna rozumieć, że bycie łowcą nagród bo nie jest aż takie przyjemne zadanie. Szczególnie jeśli posiada się wręcz nieprawdopodobny talent do pakowania się w największe kłopoty.

,,Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy" to dopiero pierwszy tom przygód niezwykłej łowczyni przygód. Seria rozrosła się nieprawdopodobnie - jeśli dobrze widziałam właśnie wyszedł dwudziesty drugi tom (22!). Cóż, jeśli wszystkie napisane są w podobnym tonie to jakoś nie dziwi mnie ich popularność. Jest to idealna książka na rozluźnienie i relaks. Stephanie Plum doskonale potrafi poprawić humor. Jest zwariowana, niestereotypowa, z ogromnym dystansem i ironią prowadzi narrację a że kłopoty się jej trzymają i zawsze trafia tam gdzie nie powinna zapewnia nam doskonałą zabawę. Wybuchy śmiechu gwarantowane. Dodatkowym plusem jest świetnie nakreślona akcja - płynna, zwarta i wciągająca. Czyta się lekko i nawet nie wiedzieć kiedy dociera się do końca.

Na pewno to nie jest moje jedyne spotkanie z Stephanie. Z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy. Świetna lektura na długie zimowe wieczory.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 158,2 - 2,6 cm =155,6 cm

poniedziałek, 4 stycznia 2016

,,Magik" Magdalena Parys

Magdalena Parys po raz kolejny zabiera nas w podróż do Niemiec. Wyruszamy tam jednak nie jako turyści ale odkrywcy wstydliwych tajemnic byłego NRD. Mimo, że sam ustrój odpłynął w mroki dziejów wielu jego funkcjonariuszy nadal sprawuje władzę, równocześnie próbując zatuszować swoje dawne sprawki. Teraz jednak ktoś zaczyna jednego szantażować. Próbuje go zdyskredytować ujawniając rolę jaką pełnił w niesławnej akcji pod kryptonimem ,,Magik". Akcja nabiera tempa gdy w opuszczonej kamienicy odnalezione zostaje zmasakrowane ciało byłego urzędnika urzędu Stasi, a w Sofii ginie były dziennikarz. Pozornie te sprawy wydają się być niepowiązane. Jednak komuś bardzo zależy aby policja połączyła wszystkie nitki.

,,Magik" to zgrabne połączenie różnych gatunków prozatorskich. Mamy tutaj i thriller, i kryminał, trochę jest powieści obyczajowej oraz historycznej. Wszystko koncentruje się wokół głównych bohaterów, którzy próbują znaleźć rozwiązanie problemu. Akcja nie skupia się tylko na śledztwie. Na szczęście sporo miejsca poświęcono na przedstawienie szerokiego tła społeczno-kulturowego. Przenosimy się do lat 80-tych aby poczuć oddech stanu wojennego i ciągłej inwigilacji obywateli. Obserwujemy jak łatwym było pozbywanie się niewygodnych osób. Dzięki temu powieść nabiera głębszej wymowy i nie jest tylko kolejnym kryminałem z morderstwem i śledztwem.

Mimo, że ,,Magik" jest pierwszym tomem Trylogii Berlińskiej główny wątek stanowi zamkniętą całość. Mamy zagadkę i na koniec poznajemy jej rozwiązanie. Zostało jednak mnóstwo mniejszych, które, mam nadzieję, autorka pociągnie w kolejnych tomach. Z chęcią sięgnę po nie aby się o tym przekonać.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 163 cm (start) - 4,8 cm =158,2 cm

sobota, 2 stycznia 2016

,,Życie to jednak strata jest" Andrzej Stasiuk

Nazwisko Stasiuk nie jest mi obce, mimo to wcześniej nie miałam okazji zmierzyć się z jego prozą. Na wywiad-rzekę ,,Życie to jednak strata jest" trafiłam przypadkiem ale bardzo szybko jego przekaz trafił do mnie. Czytałam zafascynowana nie mogąc się oderwać.

Andrzej Stasiuk to podróżnik, eseista, założyciel wydawnictwa Czarne. Mieszka w Wołowcu, otoczony osiemdziesięcioma hektarami łąk. Hoduje tam owce, myśli, pisze, unika środowisk literackich, nie ma telewizora. Tak chyba najlepiej, w telegraficznym skrócie można go scharakteryzować.

Jednak fakt, że żyje w pewnym oddaleniu od cywilizacji pozwala mu lepiej, dokładniej patrzeć na współczesność. Obserwuje ją i komentuje. W rozmowie z Dorotą Wodecką nie ma tematów trudnych czy spraw przemilczanych. Równie konkretnie i rzeczowo mówi o sobie - o pobycie w więzieniu, alkoholizmie, byciu postrzeganym jako wioskowy przygłup, jak i o Kościele, Bogu, religii, Holokauście, sytuacji politycznej w Polsce i Europie, relacji na linii wieś-miasto, swojej fascynacji Wschodem, podróżach. Ma jasne, sprecyzowane poglądy, z którymi wcale nie zamierza się kryć. Wręcz przeciwnie, im bardziej kontrowersyjne tym bardziej zdecydowanie o tym mówi.

Nie zdawałam sobie sprawy, że w wielu kwestiach myślę podobnie jak Stasiuk. Wyraźnie i konkretnie wypowiada to co czasem myślimy ale nie umiemy sprecyzować. Jakże odmienne są one od tego co media próbują wtłoczyć do umysłów. Kupił mnie całkowicie już na samym początku kiedy idealnie scharakteryzował współczesnych chłopców: ,,Ale chłopaki są najfajniejsze. Piętnasto-, szesnastoletnie z tymi biednymi bladymi twarzami, z odstającymi uszami tak są na ciuchy napaleni! Już nie na samochody, tylko na ciuchy! I przymierzają jakąś fajansiarską bluzę, na którą człowiek by w życiu nie spojrzał, i okręcają się jak dziewczyny na wybiegu. To jest niesamowite. Pożądanie takiego gówna, przedmiotów, szmat. Facet nie może pożądać ubrania, na miłość Pana Boga! Facet może pożądać kobiety i samochodu. A nie ciuchów i kosmetyków!"

Wiele jego myśli mogłoby trafnie opisać to co się wokół nas dzieje, jak patrzymy na świat, czasem bezmyślnie małpując zachowania. Pędzimy, nie zastanawiając się nad tym gdzie. Stasiuk obserwuje to wszystko i bardzo celnie podsumowuje. Świetna lektura, zmuszająca do refleksji, namysłu jak również ogromny zbiór trafnych puent. Zachęcam.